Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rodzina i wspólnota chrześcijańska

     6 czerwca tego roku w bazylice św. Jana na Lateranie podczas otwarcia rzymskiego sympozjum diecezjalnego "Rodzina i wspólnota chrześcijańska: formacja osoby i przekaz wiary", papież Benedykt XVI wygłosił specjalne przemówienie. Jego obszerne fragmenty publikujemy poniżej.

Antropologiczna podstawa rodziny

     Małżeństwo i rodzina nie są przypadkową konstrukcją socjologiczną, owocem szczególnych sytuacji historycznych i ekonomicznych. Przeciwnie, pytanie o sprawiedliwy związek między mężczyzną a kobietą ma swoje korzenie w najgłębszej istocie bytu ludzkiego i może znaleźć swoją odpowiedź tylko wychodząc od tego założenia. Nie można go więc oddzielać od prastarego i ciągle nowego pytania człowieka o samego siebie: kim jestem? Kim jest człowiek? To pytanie z kolei nie może być oddzielone od zapytania o Boga: czy Bóg istnieje? I kim jest Bóg? Jakie jest naprawdę Jego oblicze? Odpowiedź Biblii na te dwa zagadnienia jest jedna i konsekwentna: człowiek został stworzony na obraz Boga, sam Bóg zaś jest miłością. Stąd powołanie do miłości jest tym, co tworzy z człowieka prawdziwy obraz Boga: staje się on podobny do Boga w takim stopniu, w jakim staje się kimś, kto kocha.

     Z tego podstawowego związku między Bogiem a człowiekiem wypływa następny: nierozerwalny związek między duchem a ciałem. Człowiek jest bowiem duszą, która wyraża się w ciele, ciało zaś jest ożywiane przez nieśmiertelnego ducha. Ciało mężczyzny i kobiety ma zatem również, by tak rzec, charakter teologiczny, nie jest po prostu ciałem, a to, co jest biologiczne w człowieku, nie jest tylko biologiczne, ale stanowi wyraz i dopełnienie naszego człowieczeństwa. Podobnie płciowość ludzka nie występuje obok naszego bycia osobą, ale należy do niej. Dopiero wtedy, gdy płciowość jest zintegrowana w osobie, nadaje sens samej sobie.

     Osobiste i wzajemne "tak" mężczyzny i kobiety otwiera miejsce na przyszłość, na prawdziwe człowieczeństwo każdego, a zarazem przeznaczone jest do otwarcia się na dar nowego życia. Stąd owo osobiste "tak" musi być jawnie wypowiedziane. Przez nie małżonkowie biorą na siebie publiczną odpowiedzialność za wierność, zapewniającą także przyszłość wspólnoty. Nikt z nas bowiem nie należy wyłącznie do samego siebie: tym bardziej więc każdy jest powołany do wzięcia na siebie, w swym najgłębszym wnętrzu, własnej odpowiedzialności publicznej. Małżeństwo jako instytucja nie jest zatem niesprawiedliwą ingerencją społeczeństwa lub władzy, narzuceniem jakiejś formy z zewnątrz najbardziej prywatnej rzeczywistości życia; przeciwnie, jest istotnym wymogiem układu miłości małżeńskiej i głębi osoby ludzkiej.

     Różne dzisiejsze formy rozkładu małżeństwa, takie jak wolne związki i "małżeństwo na próbę" aż po pseudomałżeństwa między osobami tej samej płci, są natomiast wyrazami wolności anarchizującej, która szkodzi prawdziwemu wyzwoleniu człowieka. Taka pseudowolność opiera się na banalizacji ciała, która nieuchronnie obejmuje też banalizację człowieka. Zakłada ona, że człowiek może robić z sobą, co chce: jego ciało staje się więc czymś drugorzędnym, podatnym na manipulację z ludzkiego punktu widzenia, na wykorzystywanie według swej chęci. Libertynizm, który rodzi się poprzez odsłanianie ciała i jego wartości, jest w rzeczywistości dualizmem, mającym w pogardzie ciało, umieszczając je, jeśli można tak powiedzieć, poza prawdziwym bytem i godnością osoby.

Małżeństwo i rodzina w dziejach zbawienia

     Prawda o małżeństwie i rodzinie, której korzenie tkwią w prawdzie o człowieku, znalazła urzeczywistnienie w dziejach zbawienia, których centrum są słowa: "Bóg kocha swój lud". W Nowym Testamencie Bóg radykalizuje swoją miłość tak, że sam staje się, w swoim Synu, ciałem z naszego ciała, prawdziwym człowiekiem. W ten sposób związek Boga z człowiekiem przybiera swą formę najwyższą, nieodwracalną i ostateczną. I w ten sposób zostaje nakreślona także dla miłości ludzkiej jej forma ostateczna, owo wzajemne "tak", którego nie można odwołać: nie wyobcowuje ono człowieka, ale wyzwala go z poczucia obcości historii, aby doprowadzić go do prawdy stworzenia. Sa-kramentalność, jaką małżeństwo przybiera w Chrystusie, oznacza więc, że dar stworzenia został podniesiony do łaski odkupienia. Łaska Chrystusa nie przychodzi spoza natury człowieka, nie łamie jej, ale wyzwala ją i odnawia, właśnie przez wyniesienie jej poza jej własne granice. I tak jak wcielenie Syna Bożego ukazuje swe prawdziwe znaczenie w krzyżu, tak też prawdziwa miłość ludzka jest darem z siebie, nie może istnieć, gdy chce unikać krzyża.

     Głęboki związek między Bogiem a człowiekiem, między miłością Bożą a miłością ludzką, znajduje potwierdzenie także w niektórych negatywnych tendencjach i przejawach rozwoju, których brzemię wszyscy odczuwamy. W naszych czasach ujawnia się bowiem poniżenie miłości ludzkiej oraz zanik prawdziwej zdolności kochania, czyniąc z nich najstosowniejszy i najskuteczniejszy oręż, aby odepchnąć Boga od człowieka, aby usunąć Boga z pola widzenia i serca człowieka. Podobnie wola "wyzwolenia" natury od Boga prowadzi do utraty widzenia samej rzeczywistości natury, łącznie z naturą człowieka, sprowadzając ją do zestawu funkcji, którymi się dysponuje wedle upodobania, aby zbudować domniemany lepszy świat i rzekomo szczęśliwsze człowieczeństwo; tymczasem niszczy się plan Stwórcy i tym samym prawdę o naszej naturze.

Dzieci

     Także w rodzeniu dzieci małżeństwo odzwierciedla swój boski wzorzec, miłość Boga do człowieka. W mężczyźnie i kobiecie ojcostwo i macierzyństwo, tak jak ciało i jak miłość, nie dają się opisać tylko w kategoriach biologicznych: życie jest dane całkowicie tylko wtedy, gdy wraz z narodzeniem zostają dane także miłość i sens, umożliwiające powiedzenie "tak" temu życiu. Właśnie tu staje się całkiem jasne, jak bardzo sprzeciwia się miłości ludzkiej, głębokiemu powołaniu mężczyzny i kobiety, systematyczne zamykanie własnego związku na dar życia, a jeszcze bardziej niszczenie lub łamanie życia, które się rodzi.

     Żaden mężczyzna i żadna kobieta nie mogą jednak sami z siebie i wyłącznie własnymi siłami dać dzieciom w należyty sposób miłości i sensu życia. Aby bowiem móc powiedzieć komuś "twoje życie jest dobre, chociaż nie znam twej przyszłości", potrzebne są władza i wiarygodność wyższe od tego, co może dać jednostka sama z siebie. Chrześcijanin wie, że władza ta została powierzona tej szerszej rodzinie, jaką Bóg, za pośrednictwem swego Syna Jezusa Chrystusa i daru Ducha Świętego, stworzył w historii ludzi, to znaczy Kościołowi. Uznaje on w tym dzieło tej wiecznej i nienaruszalnej miłości, która zapewnia życiu każdego z nas stały sens, nawet jeśli nie znamy przyszłości. Dlatego też budowanie każdej pojedynczej rodziny chrześcijańskiej mieści się w kontekście większej rodziny Kościoła. I wzajemnie Kościół jest budowany przez rodziny, "małe Kościoły domowe", jak nazwał je Sobór Watykański II.

Groźba relatywizmu

     Dziś przeszkodą szczególnie zdradziecką dla dzieła wychowawczego stała się zmasowana obecność, w naszym społeczeństwie i kulturze, tego relatywizmu, który - nie uznając niczego za rzecz ostateczną - pozostawia jako ostateczną miarę jedynie własne "ja" ze swoimi zachciankami. Pod pozorem wolności staje się dla każdego więzieniem, gdyż oddziela ludzi od siebie nawzajem, sprawiając, że każdy czuje się zamknięty wewnątrz swego "ja". W ramach takiego zrelatywi-zowanego horyzontu nie jest więc możliwe prawdziwe wychowanie: bez światła prawdy bowiem, wcześniej czy później, każda osoba jest skazana na zwątpienie w dobroć swego własnego życia i tworzących je stosunków, w ważność swego zaangażowania na rzecz budowania z innymi czegokolwiek we wspólnocie.

     Musimy próbować przezwyciężyć relatywizm w naszej pracy nad formacją osób, ale jesteśmy również powołani do przeciwstawiania się jego niszczycielskiemu panowaniu w społeczeństwie i kulturze. A zatem jest bardzo ważne, obok słowa Kościoła, świadectwo i publiczne zaangażowanie rodzin chrześcijańskich, zwłaszcza na rzecz potwierdzenia nienaruszalności życia ludzkiego od poczęcia aż po jego naturalny kres, na rzecz jedynej i nie dającej się niczym zastąpić wartości rodziny, zbudowanej na małżeństwie. Ważna pozostaje ponadto konieczność przeprowadzenia zmian prawodawczych i administracyjnych wspierających rodziny w ich zadaniu rodzenia i wychowywania dzieci, będącym zasadniczym zadaniem dla naszej wspólnej przyszłości. Również za to zaangażowanie serdecznie wam dziękuję.


Benedykt XVI

tłum. Krzysztof Gołębiowski, KAI

GŁOS DLA ŻYCIA
nr 4(75) lipiec/sierpień 2005



Pytania odpowiedzialnych rodziców Pytania odpowiedzialnych rodziców
François Dumesnil
Przygotowanie dziecka do przyjścia na świat nie trwa dziewięć miesięcy, ale osiemnaście lat. To jest czas na stworzenie kogoś dobrego. Osiemnaście lat, podczas których zachowania dziecka wymagają codziennych odpowiedzi. I o tym właśnie pisze Dumesnil — przywołuje pytania, które stawiają sobie odpowiedzialni rodzice i szuka mądrych odpowiedzi... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej