Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rodzina źródłem dobrobytu

     Z Bernardem Mrgueritte, przewodniczącym Międzynarodowego Forum Komunikacji, francuskim dziennikarzem, znawcą tematyki rodziny, rozmawia Dariusz Hybel

  • D.H.: W II połowie lat 90-ych we Francji powstał raport na temat statusu ojca w Europie. Z dokumentu wynikało, że tam, gdzie rodzina jest rozbita, tam jest znacznie większa bieda i bezrobocie. Trwałość rodziny wpływa więc na większą zamożność jej członków i wzrost bogactwa materialnego społeczeństwa...

     B.M.: To jest bardzo jasne. Widzimy to w Stanach Zjednoczonych, może jeszcze bardziej niż w Europie. W niektórych dzielnicach murzyńskich 80% dzieci żyje w rodzinach rozbitych z samą matką. Wśród nich jest największa bieda, największe bezrobocie, występuje najwięcej patologii: zabójstw, samobójstw, zażywania narkotyków. Rozwód pięciokrotnie zwiększa ryzyko, że dziecko nasiąknie patologią. We Francji nie jest inaczej, z tym że stopień zagrożenia jest mniejszy. Nasza polityka społeczna amortyzuje tu różne negatywne efekty. Inna sprawa to zróżnicowanie zarobków. Przeciętna rodzina bezdzietna zarabia 20 tys. euro na osobę, rodzina z jednym dzieckiem już 15 tys. euro na osobę, a rodzina z trojgiem dzieci 10 tys. Kiedy rodzina się powiększa, jej sytuacja materialna staje się trudniejsza. Zachodzi tu paradoks. Im więcej rodzina ma dzieci, tym więcej płaci państwu w podatkach, np. VAT, a przecież także daje państwu obywateli, którzy są motorem rozwoju społeczeństwa, również pod względem ekonomicznym.
  • Czy nie uważa Pan, że współczesne kraje Unii Europejskiej przez swój nadmierny fiskalizm przyczyniają się do kryzysu rodziny, szczególnie wielodzietnej? Nadmierne daniny publiczne podnoszą koszty życia i powodują, że wielu ludzi nie chce zakładać rodziny, bo to kosztuje...

     To prawda. We Francji mamy ciekawe rozwiązanie -jest to tzw. podatkowy iloraz rodzinny. Wysokość podatku dochodowego uzależniona jest nie tylko od samego dochodu na ojca czy matkę. Jest on w całości dzielony przez liczbę osób w rodzinie. Dziecko liczone jest po połowie. W ten sposób obniżana jest podstawa opodatkowania, zmniejszany jest podatek i jednocześnie wspierane są rodziny wielodzietne. I takie rozwiązanie funkcjonuje niezależnie od stopnia zamożności. To jest zresztą sprawiedliwe.

  • Rodzina tworzy rynek...

     Wielki ekonomista liberalny, laureat Nagrody Nobla, Gary Baker wykazał, że priorytetem jest rodzina jako czynnik rozwoju gospodarczego. I to zarówno jeśli patrzymy z perspektywy producenta jak i konsumenta. Rodzina daje najpierw nowych konsumentów, rodzina daje później nowych producentów. To jest machina gospodarcza. Francuski profesor Didier Lecaillon, znawca tematyki rodziny twierdzi, że rodzina jest warunkiem dobrobytu. Prosperująca rodzina nie tylko pracuje wydajnie, ale na dłuższą metę tworzy rynek i zabezpiecza postęp biznesu. De Gaulle, który oparł swoją politykę na rodzinie, powiedział w 1944 roku: Jeżeli jesteś biedny, nie masz innej możliwości - musisz zainwestować w rodziną. Dzięki temu Francja z kiepskiego powojennego poziomu startowego zaznała 30 lat imponującego rozwoju.

  • Jakie są przyczyny kryzysu rodziny we współczesnej kulturze europejskiej, np. tego, że ok. 40% małżeństw kończy się rozwodem?

     Doszło niewątpliwie do różnych przemian, które mają wpływ na kondycję współczesnej rodziny. Np. dawniej kobieta była częściej obecna w domu, teraz jest o wiele bardziej niezależna, samodzielna, ma znacznie więcej kontaktów w świecie. Ja nie osądzam, czy to jest dobre czy złe, ale są określone konsekwencje takich przemian. Na pewno jedną z przyczyn kryzysu rodziny jest pomylenie wolności z samowolą. Wielu ludzi nie przestrzega tradycyjnych reguł, np. zdrada małżeńska oceniana jest przez nich jako coś bezproblemowego. Zamiast dyscypliny wybierają przyjemność chwili. To jest problem cywilizacyjny. Szczególną rolę odgrywają media, które wręcz deprawują. Pytanie, czy promując masowo negatywne wzorce moralne, robią to celowo czy przypadkowo? Epatują seksem, brutalnością... Ale muszę Panu powiedzieć, że jako przewodniczący Międzynarodowego Forum Komunikacji bardzo dużo jeżdżę po świecie i obserwuję, że ten trend powoli się kończy. Coraz więcej młodych osób zdaje sobie sprawę, że tak dalej nie można, że to nie daje spełnienia, szczęścia. Tęsknią za prawdziwymi wartościami. Tęsknią za Bogiem. Znam badania wśród młodych Niemców w wieku od 14 do 29 lat - 91% z nich uważa, że wierność małżeńska jest w życiu ważna, a 81% umieściło rodzinę na najwyższym miejscu w ich skali wartości.

  • W jednym ze swoich wystąpień na temat kondycji rodziny W Europie Zachodniej powiedział Pan, że "postępowość dziś to powrót do wartości". Czy mógłby Pan rozwinąć to stwierdzenie? Jest ono o tyle istotne, że wielu ludziom "postępowość" kojarzy się np. z promocją samotnego wychowywania dzieci, promocją homoseksualizmu, dziećmi z probówek, etc.

     Bardzo się cieszę, że zwrócił Pan uwagę na tę wypowiedź. Europa dziś powinna wrócić do swych fundamentalnych wartości - szacunku dla normalnej rodziny, chrześcijaństwa, zwykłej ludzkiej solidarności, honoru. Gdy 24 lata temu relacjonowałem strajki gdańskie, to uderzyło mnie i do dzisiaj to pamiętam, że ludzie w Stoczni Gdańskiej zaczęli zmieniać świat na kolanach i ...zwyciężyli. Oni ten świat zmienili. Tego dzisiaj potrzeba Europie. Często mówię, że wartość zjednoczonej Europy polega na tym, że stanie się ona Europą wartości. Te wartości to nie są żadne mrzonki. To są konkretne ideały, które wymagają wierności i stają się w konkretnych sytuacjach rzeczywistością. W jednej z gazet omawiających sytuację na świecie natrafiłem na znamienny tytuł: "Coraz szybciej, ale dokąd?". Mam nadzieję, że Europa wierna swoim korzeniom, będzie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie.

  • Pochodzi Pan z rodziny wielodzietnej, dziewięcioosobowej. Taka rodzina nie jest "w modzie" w Europie Zachodniej.

     Zgadza się. To skutek przemian społecznych, o których już mówiliśmy. Poza tym, kiedy oboje rodzice pracują i robią karierę, nie mają czasu dla dzieci. Nie interesują się nimi. Do tego dochodzą koszty utrzymania rodziny wielodzietnej. Ja sam jestem ojcem dwójki dzieci. I wiem, jaka to jest radość, ale i odpowiedzialność - potrzeba rozwiązania tysięcy małych i wielkich problemów. Kiedy uświadomiłem sobie, że moi rodzice przeżywali to z siódemką dzieci, mój szacunek wzrósł do nich jeszcze bardziej.
  • Dziękuję za rozmowę.



GŁOS DLA ŻYCIA
nr 4(69) lipiec/sierpień 2004



Miłość, granice, konsekwencje Miłość, granice, konsekwencje
Franz-Werner Muller, Hiltraud Laubach
Autorzy uczą, jak wychowywać dzieci zgodnie z zasadami demokracji i udzielają praktycznych wskazówek. Nawiązują przy tym do podstawowych wartości humanistycznych, zawartych w dokumentach dotyczących praw człowieka, takich m.in. jak chociażby konstytucja... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej