Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Zagościła u nas radość

    Jesteśmy małżeństwem z ponad pięcioletnim stażem. Dopiero rok temu doczekaliśmy się naszego potomstwa - cudownej Anielki. Zanim jednak to się stało, przeżyliśmy najczarniejsze cztery lata naszego małżeństwa.

     Pierwszy rok po ślubie mieszkaliśmy z naszymi rodzicami, więc nawet nie planowaliśmy dziecka. Jednak kiedy przeprowadziliśmy się do własnego mieszkanka i urządziliśmy je trochę - czas było o tym pomyśleć.

     Niestety, mijał miesiąc za miesiącem, a pokoik dziecięcy stał pusty. Coraz większa pustka zaczynała mieszkać też w nas. Rzeczywistość bez dziecka stawała się dla nas okrutna.

     Po pewnym czasie zaczęły się wizyty u lekarzy, szczegółowe badania i diagnozy. Pan Bóg skierował nas do bardzo dobrego specjalisty, który znalazł medyczną przyczynę naszych zmartwień. Jednak postawiona diagnoza wskazywała na konieczność w perspektywie nawet wieloletniego i niekoniecznie skutecznego leczenia. Co mieliśmy zrobić - podjęliśmy kurację.

     Wtedy to też zaczęła rodzić się w naszych sercach chęć zaadoptowania jakiejś małej istoty.

     I właśnie wtedy, kiedy odpowiedzieliśmy "tak" przyjęciu każdego dziecka, nawet tego "cudzego", zaczął się cud.

     W międzyczasie podejmowaliśmy różne wyrzeczenia i modlitwy. Bardzo wielu naszych przyjaciół zaczęło się za nas modlić. Sporo osób, widząc naszą tragedię, włączało się w modlitwę, także nasz ksiądz proboszcz.

     W Roku Jubileuszowym Pan Bóg pozwolił nam odwiedzić Miasto Święte Rzym oraz m.in. Padwę, w której zanosiliśmy do św. Antoniego prośbę o wstawiennictwo w sprawie poczęcia dziecka. Całą tę pielgrzymkę, w tym również przejście przez bramę Nowego Tysiąclecia oraz spotkanie z Ojcem Świętym na polach Tor Yergata, jak i późniejszą wizytę u Matki Boskiej Brzemiennej w gdańskim Matemblewie, ofiarowaliśmy tylko w tej jednej intencji.

     Pewnego dnia przyszedł do nas ksiądz proboszcz po kolędzie. Odmówił błogosławieństwo, pomodlił się z nami, poprosił o dar potomstwa i wyszedł. My jednak odczytaliśmy w tym prostym geście błogosławieństwo samego Boga, Tego, który przychodzi do strapionych i ich pociesza. Było to w przeddzień naszego wyjazdu na wczasy do Tunezji. Postanowiliśmy tam wyjechać, aby odpocząć po trudach całorocznej pracy oraz żeby zapomnieć, chociaż na chwilę, o problemie. Tunezja okazała się uroczym miejscem i dla nas bardzo szczęśliwym.

     Po powrocie wykonaliśmy powtórnie badania i otrzymaliśmy wspaniałą wiadomość - jesteśmy rodzicami! Radości nie było końca. Trwaliśmy w naszym domu na modlitwie dziękczynnej za dar dziecka. Wkrótce pojawiła się jednak bojaźń o donoszenie ciąży. Znowu wielu ludzi się za nas modliło. Odpowiedni tryb życia, dieta żony i przyjmowanie leków podtrzymujących ciążę to następne trudy - z tym wszystkim przyszło nam się zmierzyć. Ale radość zadomowiła się już w nas i łatwiej było to wszystko znosić.

     W czwartym miesiącu ciąży żona z ciężkimi bólami trafiła do szpitala. Pierwsza diagnoza lekarzy - przedwczesny poród. Po wykonaniu badań okazało się jednak, iż przyczyna leży gdzie indziej - w kamieniu nerkowym. Nie zawsze jest to zagrożeniem dla dziecka, ale w naszym przypadku było, i to dużym. Jeśli bóle by się nasilały, to poród przedwczesny byłby bardzo prawdopodobny. I w tej sytuacji doświadczyliśmy nieustającej opieki Boga. Po ponad dwóch tygodniach zakończył się pobyt w szpitalu i już do rozwiązania wszystko przebiegało w najlepszym porządku. Ów nieszczęsny kamień zszedł trzy tygodnie przed porodem. Mieliśmy nadzieję, że już nic nie zakłóci szczęśliwego przyjścia na świat naszego maleństwa. Miało być jednak inaczej...

     Nadeszła ta długo oczekiwana chwila. Nasze dzieciątko zapragnęło pojawić się na tym świecie. Jednak sprawa nie była taka prosta, gdyż pojawiły się komplikacje okołoporodowe. Pan znów dokonał cudu - po jedenastu godzinach mogliśmy tulić śliczną i zdrową Anielkę! W tym momencie doświadczyliśmy, jak wielki i niesamowity jest cud stworzenia.

     Dzisiaj Anielka jest naszym słoneczkiem. Ma ponad roczek, jest bardzo radosnym, dobrze rozwijającym się dzieckiem. Gdy widzimy ją biegającą po domu, to nieustannie dziękujemy Jezusowi za dar, jaki nam dał, i przekonujemy się, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

     Wszystkim tym, którzy mają dzisiaj ten sam problem, chcielibyśmy powiedzieć, że modlimy się za Was. A wy nie ustawajcie w ufności i modlitwie do Jezusa, On sam powiedział: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7, 7).


Małgorzata, Olgierd i Anielka



   


Sztuka zrozumienia czyli jak naprawdę kochać swoje dziecko Sztuka zrozumienia czyli jak naprawdę kochać swoje dziecko
Ross Campbell
Temat jest potraktowany z wielkim wyczuciem i zrozumieniem zarówno dzieci jak i rodziców. Autor nie moralizuje i nie oskarża, lecz z życzliwością wyjaśnia problemy i wskazuje drogi ich rozwiązania. Rozważania opiera na solidnej wiedzy i bogatym doświadczeniu osobistym... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Ela: 03.06.2012, 11:49
 Piękne świadectwo
 :)Magda: 21.01.2008, 19:23
 To piękne że tak mocno wierzycie w moc naszego Pana! Życzę wam z całego serca aby wasza rodzina żyła w miłości i pokoju i aby żadne zmartwienia nie zakłocały waszego spokoju.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej