Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wielki i mały głód

Nie wiem, czy pamiętamy o tym,
ale określają nas jakoś nasze głody -
te wielkie i małe. Małe znamy świetnie,
bo reklamy dyktują nam coraz to nowsze...
A wielkie? Albo dalekie? Czy mamy słowa
odpowiednie, aby je wyrazić? A jeśli nie
mamy dla nich nazwania, to czy one w nas
są i możemy je przekazać naszym dzieciom?

     Ponoć Buszmeni, ludek nie tylko niski, ale i o małych aspiracjach ( bo nawet nie bardzo potrafią i nie chcą chyba przechowywać żywności na drugi dzień), w swoim ubożuchnym języku mają dwa pojęcia na określenie "małego głodu", czyli tego fizycznego (który im wciąż doskwiera) i "wielkiego głodu", czyli głodu sensu. A ja ostatnio zauważam, że jeśli wśród dorosłych, rzadko pada pytanie o sens (istnienia, działania, życia wg sumienia, kupowania, konsumowania etc.), to coraz częściej słychać je wśród starszych dzieci i młodzieży. I brzmią one w ich ustach dość dramatycznie. Czy w ogóle teraz pytania o sens mają...sens?

*

     Rodzice Tomka wracali z hipermarketu. Wieźli synowi sporo prezentów. Miał jutro urodziny, więc kupili mu to i owo. Zwłaszcza jakieś klasery z początkami kolekcji...Gry edukacyjne...Program do kolekcjonowania przyjaciół w Internecie. - "Chłopak dojrzewa, to niech w końcu ma jakieś ciekawe pasje, bo bez tego nie można naprawdę żyć" - powiedział ojciec. Matka uśmiechnęła się i dodała: "Może w końcu się zakocha i przestanie się tylko nudzić i siedzieć w oknie...Czego on tam wypatruje? Chciałabym mieć tyle czasu, co on i taki luksus dumania nie wiadomo o czym." Weszli do mieszkania z uroczystymi minami i obładowani prezentami. Tomek nie wyszedł do nich jak zwykle...Matka weszła do jego pokoju. Na monitorze komputera znikały gwiazdki wygaszacza, a Tomek leżał nieruchomo z pusta buteleczką po środkach nasennych...On była lekarzem, to już wiedziała...Za późno. Obok leżał starannie napisany list do nich: "Kochani Rodzice! Wybaczcie mi to, proszę! Dziękuję Wam bardzo za wszystko, co miałem od Was. I za to, że tak ciężko pracowaliście, aby w naszym domu i mnie nic nie brakowało. Ale mi zaczęło strasznie braknąć sensu dla mojej nauki i życia. Daliście mi wszystko, ale tego poczucia sensu - nie. Może Wy macie jakiś swój, ale ja go u was nie widziałem i nic nigdy o nim mi nie mówiliście. Nie chcę takiego życia, w którym sensem miałaby być praca, pieniądze i komfort. Zabrakło mi siły do życia. Żegnam Was i odchodzę. Dziękuję i przepraszam...Tomek". Matka łkała, a ojciec wychrypiał tylko: "To tego sensu on szukał gapiąc się w okno..."

*

     Pytania o sens...o znaczenie...o istotę tego, czemu trzeba poświęcić tyle czasu i sił, a w sumie cały trud życia. Nie ma tak naprawdę wielkiego sensu w wielu powszechnych dążeniach. Nie cieszy on w napełnionym żołądku czy w kolejnej obejrzanej w telewizji komedii. Ani w dyktowanych nam przez świat osiągnięciach i sukcesach. Gdybyśmy mieli odwagę "przepytać" dogłębnie te rzeczy, o które ludzie się tak "zabijają", to naprawdę nie warte byłyby poświęcania dla nich morderczego czasem trudu. Ten większy, przemilczany teraz Sens jest poza nami, przed nami, nad nami...Jeśli bowiem to wszystko, czym żyjemy i się trudzimy, nie ma znaczenia dla Kogoś Nieprzemijającego i nasze dobro, miłość, heroiczność nie ma w sobie znamienia nieprzemijalności...to można żyć jakiś czas ambicją, pogonią za przyjemnościami, amokiem pośpiechu...Ale czy to jest życie? Czy taki kształt życia przekona nasze bardziej myślące i wrażliwe (ale i bardziej wygodne) dzieci do podejmowania takiegoż trudu? Jeśli tylko pracujemy "na życie" i "żyjemy po to, by żyć", to czy żyć warto? - pytają mnie nastolatki - Jeśli nie ma czegoś znacznie ważniejszego od życia, to nie da rady pięknie żyć..."

*

     - "Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział Mały Książę do róż - nie można dla was poświęcić życia." Próżne, to puste, pozbawione wewnętrznej treści, istotności. Żywa wiara w Boga Nieprzemijającego, może wypełnić treścią i znaczeniem wszystko, nawet najbardziej prozaiczne. I nie zawahać się nawet nad poświęceniem życia w ogóle i w szczególe.


Brat Tadeusz Ruciński


Jak nauczyć dzieci odpowiedzialności? Jak nauczyć dzieci odpowiedzialności?
Dale Scott Ridley, Bill Walther
Aby odnieść sukces w szkole i w życiu, uczniowie muszą nauczyć się odpowiedzialności. Autorzy pokazują, jak można prowadzić lekcję, by uczniowie dobrze się w jej trakcie czuli, byli zmotywowani do nauki i stawali się coraz bardziej odpowiedzialni za własne osiągnięcia... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 wiatr: 10.10.2008, 23:04
  No ...Bracie ... Tadeuszu ... " POŚWIĘCIĆ ŻYCIE w W OGÓLE i w SZCZEGÓLE "... Cóż za ...Piękne ... Wyrażenie ...może Trudne do zrealizowania ...codziennego ...sobie UMIERANIA ... , ale ... ŻYCIU ...Sens ...Nadaje ..., od egoizmu ...Uwalnia ... ku Panu ...Kieruje ...i MIŁOWAĆ ..." NAKAZUJE " !!!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej