Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Cnoty też macierzyńskie

Jeśli w osobie ojca jawi się dziecku
obraz świata, to w osobie matki uczy
się ono bycia człowiekiem.

     Pierwszym człowiekiem, jakiego dziecko poznaje, czyją twarz czyta, czyjego języka, czyjego stosunku do niego, do innych ludzi, ale i do Boga się od niego uczy - to jego matka. Nie sposób pomniejszyć tu jej znaczenia, a nawet trudno usiłować ją zastąpić kimkolwiek innym. Na ile jest ona tego świadoma? Na ile do tego dorasta? A na ile czasem tego nadużywa? Czy wtedy sama intuicyjna czy obiegowa mądrość wystarczy, by przekazać dziecku czytelny i właściwy obraz człowieczeństwa? Częściowo uczy się swoim przykładem czy przykładami innych, bliskich i realnych osób, jak i tych symbolicznych, ale w równej mierze także WDRAŻANIEM pewnych nawyków, a przede wszystkim cnót, jako sprawności moralnych. Bo przecież nie wystarczy tak, jak powiedziała jedna mama: "Ja go będę bić i pieścić i szarpać i tulić i znowu bić i całować, aż zrobię z niego człowieka."

     Jak i nie wystarczy też takiego "wychowania": "Ja tam mojemu dziecku nie będę niczego odmawiać, bo wszystkie potrzeby musi mieć ono zaspokojone. Moja w tym głowa, serce i poświęcenie." I trudno uznać za wystarczające w wychowaniu stwierdzenie: "Świat jest, proszę pani, brutalny. Jeśli rządzi w nim prawo dżungli i jeśli ja idę przez życie przebojem, to i dziecko powinno być twarde, asertywne, przebojowe. Nie ma zmiłuj się!"

     Kiedy się mówi tu tylko o postawach, potrzebach, zachowaniach, to czy jest tu jeszcze miejsce na wspomniane już...cnoty? Jakoś nieszczególnie brzmiałoby w rozmowie "chciałabym, by moje dziecko było cnotliwe." Ale już całkiem inaczej zabrzmiałoby: "Chcę wyrobić w dzieciach odwagę, rozsądek, prawość i opanowanie." A tu - innymi tylko słowami -chodzi o 4 kardynalne cnoty katechizmowe, pomagające kształtować charakter dziecka, czyli o ROZTROPNOŚĆ, SPRAWIEDLIWOŚĆ, UMIARKOWANIE, MĘSTWO. W popularnych poradnikach małpiej miłości są one nieobecne, ale to nie znaczy, że nie konieczne.

     ROZTROPNOŚĆ - inaczej działanie z rozmysłem, z przewidywaniem następstw, odpowiedzialnie.

     "Leżałem w szpitalu, w sąsiedztwie był niewielki oddzialik dziecięcy. Czterolatek wypatrzył odpowiednią chwilę i oskubał choinkę z wszystkich cukierków i pierniczków, jakich potrafił dosięgnąć. Nie mógł zjeść wszystkiego, schował resztę, wyjaśniając: <<bo one są dobre te cukierki, to musiałem je sobie zerwać i zjeść, bo jakbym nie zerwał, to oni by je zerwali i zjedli, a one są dobre.>> Panie w szpitalu, komentując z zachwytem osiągnięcie tego czteroletniego biedaka, były dosyć zdziwione: <<Proszę pana, ale ja nie rozumiem, przecież to dziecko, to maluszek, czegóż można chcieć? Wyrośnie, to zmądrzeje>>.

     To taki przykład przekonania, że dziecko musi mieć to, co chce już tu i teraz, wraz z magicznym: potem zmądrzeje, poprawi się, wyrośnie. Nie, będzie gorzej, bo nie otrzymując tego, co zechce, ukradnie, włamie się, zdefrauduje, napadnie...z przekonaniem, że mu się to należy. ROZTROPNOŚĆ już to przewiduje, zabrania, uczy namysłu, oceny potrzeb, dzielenia się...Bo wady są jak pędy babobabów i nieroztropnie jest czekać, aż się rozrosną.

     SPRAWIEDLIWOŚĆ - ocena, osąd według praw sumienia; przyznanie k a ż d e m u, co mu się słusznie należy; równowaga między przywilejami i obowiązkami.

     Koleżanka, pedagog z cenzusem, opowiada jednym tchem o swoim Mareczku: "Wie pan, to prawdziwa pociecha takie grzeczne dziecko. A jaki mądry, jaki sprytny! Niedawno był w szpitalu i jego koledze, pięcioletniemu Wojtkowi, przyniesiono kompot w wiśni. Mareczek go poprosił: "No daj mi kompotu, ja też chcę". A tamten, egoista taki - jak ci ludzie dzieci wychowują! - nie chciał się z nim podzielić. To wie pan, co zrobił ten mój mały smyk? Wylał kompot na podłogę. Niech nie ma, jak taki sobek. Dziecko już rozróżnia, proszę pana, ludzki egoizm."

     To taki przykład "małpiej sprawiedliwości", samowolnie przyznanego sobie prawa do czyjeś własności, do szczególnego przywileju, do własnych praw kosztem praw innych. "Małpiej" bo plemiennej, bo to "moje dziecko", "mój klan", "nasza klika" - ponad obiektywnym prawem. A SPRAWIEDLIWOŚĆ odmienia prawa przez osoby: "Ja mam prawo, ty masz, on ma..." To także przyznanie prawa ojcu do wychowania, księdzu do napominania, nauczycielowi do karcenia, Kościołowi do nakazywania czy zakazywania. T także pierwszeństwo sprawiedliwości przed fałszywym miłosierdziem, by nie deprawować...przebaczaniem bez skruchy i żalu oraz wynagrodzenia.

     UMIARKOWANIE - inaczej umiar, wstrzemięźliwość, ćwiczenie wolności od hegemonii konsumpcji; kontrolowanie namiętności i pożądania.

     "Masz już 12 lat i dostaniesz ode mnie na urodziny motorower. Tylko nie przyznawaj się tacie, bo on ci na pewno go zabierze. On zawsze mówi, że tylko masz się uczyć. I nie chce pozwalać na żadne przyjemności. Biedny ty byłbyś z nim. Powiedz tylko, o czym jeszcze marzysz. Nie możesz być gorszy od innych."

     "Kobieta, panie, co poniektóra, żeby tam nie wiadomo co, to ona musi się poświęcać. Obojętnie jakim i czyim kosztem. Nic ją nie obchodzi, co z tego wyniknie, kto i ile na tym wycierpi - to ona jest pełna poświęcenia."

     Dwa przykłady braku umiaru rzeczy i przyjemności dla dziecka oraz nadprodukcji uczuć wobec niego. Bardzo przykre jest wpędzenie dziecka w niewolę przyjemności, w konieczność uczestniczenia w wyścigu posiadania, w nierównowagę zaspokajania potrzeb cielesnych i duchowych. Szkodliwa jest także zaborczość miłości, nie zdolnej do cofnięcia nadopiekuńczości, własnej wyłączności, zapamiętałości. UMIARKOWANIE jest panowaniem, wyważaniem, pogodnym wyrzekaniem się, sztuką rezygnacji. To jest może jedyny lek na pożądliwość rzeczy i ciała?

     MĘSTWO - to inaczej dzielność, odwaga, wytrwałość w przeciwnościach; zdolność do bronienia prawdy, świętości i bliźnich.

     "Synku, nie chcę się bać o ciebie. Nie chcę umierać ze strachu, że ci się coś stanie. Masz wszystko, co potrzeba. Dobrą opiekę, wychowanie. Chcesz, rower, kupuję ci go. Chcesz komputer, kupiłam. Ale wcale cię to jakoś nie cieszy. Mówisz, że nie dałam ci niczego zdobyć samodzielnie. Że nie dałam ci miejsca na twoje tęsknoty i nadzieje. Że nie pozwalam ci wybierać, decydować... Ale ja to potrafię lepiej, bez ryzyka i bez błędów. Żebyś był bezpieczny..."

     "Zabrałem raz - nie wiem czy słusznie - mojego synka na wyprawę przeciw bandom rabusiów działkowych. Mały wziął swoją szabelkę. Mnie miał z jednej strony, a postawnego kolegę z drugiej... Wracał potem do domu i matce, siostrze oznajmiał półdziecinnym, piejącym głosem: "Śpijcie spokojnie, daliśmy im bobu. Więcej się nie odważą podejść."

     Dwa przeciwstawne przykłady: drżenia o bezpieczeństwo dziecka i kontrolowanego wystawienia go na nie. No cóż, można ustrzec przed siniakami, bójkami, ale i wychować lękliwego konformistę, który zawsze będzie się chował za czyjeś plecy, za czyjeś decyzje, czyjeś poglądy. MĘSTWO każe stawić czoła komuś, kto zagraża nie tylko ciału, lecz i duchowi. To nie ryzykanctwo, brawura, igranie ze śmiercią dla popisu, ale wytrwała odwaga w bronieniu tego, co święte, słabe, co zagrożone, co rodzinne, Boże...To antidotum na paraliżujący i upodlający strach przed daniem świadectwa.

     Te 4 cnoty nie mogą być obce także macierzyństwu. Nie, one są mu niezbędne, zwłaszcza, gdy coraz mniej jest ojców chcących je wyrabiać u swoich dzieci.


Brat Tadeusz Ruciński



   


Najważniejsze pięć lat życia dziecka Najważniejsze pięć lat życia dziecka
Bernabe Tierno
Pozycja ta ukazuje jak niezwykle ważne dla ogólnego rozwoju są pierwsze dziecięce doznania i doświadczenia. Książka pozwala rodzicom prześledzić krok po kroku psychomotoryczny rozwój języka, intelektu, uczuć i zachowań społecznych... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej