Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Rodzina - centralną kwestią naszych czasów

     Nieraz słyszymy twierdzenie, że rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa. Co to oznacza? W jednym ze starogermańskich liryków, być może najstarszym w naszym kręgu kulturowym, czytamy: "Ty jesteś mój, ja jestem Twoja, tego możesz być pewien. Jesteś zamknięty w moim sercu, a klucz zaginął. Na zawsze musisz pozostać w środku". Czyż można piękniej wyrazić czar i tajemnicę miłości? Dwie niezależne istoty w pewnym sensie stają się jedną. Jedna należy do drugiej.

     Kryzys wzajemnej relacji płci

     Kryzys naszej cywilizacji i jej kulturowych instytucji wynika w dużej mierze z kryzysu rodziny. Przeanalizujmy niektóre skutki tego zjawiska.

     1. Kiedy dzisiejsze dzieci dorosną, będą płaciły podatki nie tylko na emeryturę własnych rodziców, lecz również na emerytury tych osób, które świadomie postanowiły nie mieć dzieci. W ten sposób dokonuje się znaczący transfer dochodów - od rodzin, które mają dzieci do rodzin, które nie chcą ich mieć.
     Jesteśmy obecnie świadkami kryzysu wzajemnej relacji płci. Współczesny rynek pracy opiera się nadal na idei pracującego na pełnym etacie mężczyzny, który musi sprawdzić się w konkurencji ze swymi kolegami. Jednak zarówno konieczność powiększenia budżetu domowego, jak też uzasadnione pragnienie osobistej satysfakcji sprawiają, że kobiety podejmują pracę zawodową. Przygotowanie młodych kobiet do wkroczenia na rynek pracy wymaga przekazania im takich wzorców zachowań, które wcześniej uważano za typowo męskie, na przykład postawy konkurowania z innymi, oceny siebie i innych z punktu widzenia umiejętności i energii, pewnego rodzaju "twardości" wobec innych i wobec siebie. W ten sposób osłabione zostają ważne wartości, takie jak czułość, empatia, gotowość do wysłuchania innego, wczucia się w jego myśli i potrzeby. Są to wartości ogólnoludzkie, ale tradycyjnie kojarzono je z kobiecością. Obecnie nie zostały one rozłożone na obie płci, lecz coraz bardziej zanikają. Podobnie zanika przekonanie o wzajemnym uzupełnianiu się płci, co utrudnia bezinteresowne oddanie się sobie. Proces ten można dzisiaj zauważyć zarówno w przypadku wzajemnej relacji płci, jak i w przypadku relacji między pokoleniami.

     Socjalizacja bez ojca

     Coraz więcej dzieci rodzi się poza małżeństwem. Coraz częściej mamy też do czynienia z pokoleniem młodzieży, które dorasta poza uregulowanymi relacjami małżeńskimi. Oczywiście, również oni posiadają jakąś rodzinę. Zazwyczaj istnieje trwała relacja z matką, a obok niej mniej lub bardziej stabilna relacja z ojcem. W ten sposób młodzi ludzie wzrastają w otoczeniu przypominającym rodzinę. W swoim życiu spotykają również nauczycieli, wychowawców, kapłanów lub przyjaciół, którzy pełnią wobec nich rolę ojca i przekazują im określone wartości i wzorce. Mimo to, socjalizacja bez postaci ojca jest procesem dużo trudniejszym. Naturalnym skutkiem tego stanu rzeczy jest wzrost liczby niepewnych, nieodpornych na stres osób, którym brakuje zdolności do podjęcia różnego rodzaju odpowiedzialności. Mają one problemy ze znalezieniem pracy, nie potrafią wytrzymać dłużej w jednym miejscu pracy i mają trudności ze zbudowaniem własnej, niezależnej egzystencji.

     Ograniczyć zasiłki?

    Jednym z najtrudniejszych problemów dla naszych systemów pomocy społecznej jest wzrost liczby osób, które przyzwyczaiły się do otrzymywania pomocy i nie chcą pracować, a być może naprawdę nigdy nawet nie starały się o to, aby same zadbać o siebie. Premier Wielkiej Brytanii, Tony Blair proponował, aby problemowi temu zaradzić poprzez ograniczenie środków pieniężnych przeznaczanych na pomoc samotnym matkom. W Niemczech zaostrzono warunki uprawniające do otrzymywania zasiłku dla bezrobotnych - w przypadku, gdy dana osoba nie chce przyjąć proponowanej jej pracy, traci prawo do zasiłku. Nie chcemy tu oceniać tych działań i ich skuteczności. W tym miejscu warto jedynie zaznaczyć, że problemy tego rodzaju są zauważane przez polityków.

     Transfer dochodów

     Jak już wskazywaliśmy, w naszych krajach rodzi się coraz mniej dzieci, a zatem liczba osób wchodzących na rynek pracy jest coraz mniejsza. Jednoczęśnie w wyniku lepszej opieki zdrowotnej i zdrowszego stylu życia wzrasta średnia wieku ludności. Tymczasem nasz europejski system emerytalny funkcjonuje w ten sposób, że emerytury wypłacane osobom starszym pochodzą ze składek osób pracujących.

     Dawniej osobami starszymi opiekowały się ich dzieci. Dzisiaj pokolenie pracujące wspiera całe starsze pokolenie. Dopóki każdy miał rodzinę i dzieci, system ten funkcjonował. Dzisiaj wiele małżeństw nie chce mieć dzieci.

     2. Odpowiedzialne zachowanie seksualne okazuje się korzystne również dla całej wspólnoty obywateli, a nieodpowiedzialnie przeżywana seksualność stwarza problemy, których rozwiązanie jest bardzo trudne.
     Ponieważ nie mają wydatków na rodzinę, dysponują dużo wyższymi dochodami i mogą żyć na znacznie wyższym poziomie niż małżeństwa posiadające dzieci. Mimo to, kiedy dzisiejsze dzieci dorosną, będą płaciły podatki nie tylko na emeryturę własnych rodziców, lecz również na emerytury tych osób, które świadomie postanowiły nie mieć dzieci. W ten sposób dokonuje się jednocześnie znaczący transfer dochodów-od rodzin, które mają dzieci, do rodzin, które nie chcą ich mieć. Sytuacja ta powinna zostać zmieniona.

     Świadczenia dla rodzin

     Coraz częściej postuluje się, aby zmniejszyć podatkowe obciążenie rodziny i zwiększyć świadczenia na jej rzecz. Nie chodzi tu o przywileje dla rodziny, lecz o sprawiedliwe wyrównanie obciążeń i usunięcie istniejących nierówności.

     Istnieje jeszcze drugi istotny aspekt, który ilustruje polityczny wymiar kwestii rodziny. Chodzi tu o dzieci pozamałżeńskie i o rozwody, za sprawą których powstają tak zwane rodziny niepełne. Przeważnie jest to kobieta samotnie wychowująca dzieci. Dobrze funkcjonująca rodzina potrzebuje jednak połączonych sił kobiety i mężczyzny. Na kobiecie samotnie wychowującej dzieci spoczywają najczęściej trudne do uniesienia obciążenia ekonomiczne i moralne. Musi ona troszczyć się o byt materialny rodziny, zazwyczaj poprzez podjęcie pracy zawodowej, ajednocześnie ciąży na niej obowiązek pracy w domu. Nawet jeśli nasze prawodawstwo zobowiązuje ojca do materialnej pomocy w wychowaniu dziecka i utrzymaniu domu, to rzeczywistość wygląda inaczej - kobieta zostaje najczęściej pozostawiona sobie samej.

     Koszty społeczne samotnego macierzyństwa

     Sytuacja ta stawia politykę społeczną przed trudnym wyborem: czy matka samotnie wychowująca dzieci powinna mieć zagwarantowany taki dochód, który wystarczy na zaspokojenie potrzeb jej rodziny? Trzeba wziąć pod uwagę to, że sytuacja taka przyczynia się zarazem do wzrostu liczby ciąż pozamałżeńskich, gdyż wielu młodym ludziom daje możliwość wyjścia spod kontroli rodziców i prowadzenie ekonomicznie samodzielnego życia na koszt podatników. W gettach amerykańskich miast tego rodzaju możliwość doprowadziła już do powstania subkultury ludzi, którzy żyją na koszt społeczeństwa, nie chcąc podjąć pracy zarobkowej. Dzieci takich ludzi rzadko mają okazję spotkać mężczyznę, który troszczy się o swoją żonę i swoje potomstwo.

     Z drugiej strony jeśli pomoc dla samotnych matek nie jest wystarczająca, muszą one podjąć pracę zawodową. Trzeba im wtedy towarzyszyć na trudnej drodze zapewnienia odpowiednich środków na utrzymanie rodziny.

     3. Wspieranie rodzin z racji ich funkcji społecznej i przedstawianie rodziny jako wzorca do naśladowania stanowi pierwszorzędny interes społeczny.
     Tak czy inaczej, ciąże pozamałżeńskie i rozpad rodziny jako konsekwencja nieodpowiedzialnych zachowań seksualnych, niosą z sobą wysokie koszty społeczne. Nie chcemy ograniczać indywidualnej wolności. Trzeba jednak zauważyć, że odpowiedzialne zachowanie seksualne okazuje się korzystne również dla całej wspólnoty obywateli, a nieodpowiedzialnie przeżywana seksualność stwarza problemy, których rozwiązanie jest bardzo trudne. Można stąd wyciągnąć wniosek, że rzeczą słuszną będzie nagradzanie działania odpowiedzialnego oraz stawianie przeszkód działaniu nieodpowiedzialnemu. Trzeba by na przykład uczyć młodych ludzi, że seksualność jest potężną energią, której włączenie w miłość małżeńską stwarza najlepsze warunki do zbudowania rodziny. Dlatego też wysuwany nieraz postulat, aby w szkołach przedstawiać różne formy życia seksualnego i prezentować je jako równowartościowe, jest szkodliwy i niemożliwy do spełnienia. Każdy ma oczywiście prawo do posiadania własnych poglądów. Jednak wspieranie rodzin z racji ich funkcji społecznej i przedstawianie rodziny jako wzorca do naśladowania stanowi pierwszorzędny interes społeczny.

     W tym kontekście istotne wydaje się również zwrócenie uwagi na problemy, które powstają z powodu rosnącej niezdolności młodych ludzi do podjęcia odpowiedzialności za swoje własne życie i na związany z tym wzrost przestępczości wśród młodzieży, którego istotną przyczyną jest bez wątpienia rozpad rodziny.

     Odpowiedzialność za ludzi starszych

     Dawniej troska o rodziców pozostawała w rękach dzieci. Właściwy naszej epoce indywidualizm znacznie przyczynił się do rozluźnienia więzi między pokoleniami, a system ubezpieczeń społecznych w dużym stopniu zdjął z rodzin odpowiedzialność za starsze pokolenie. Upowszechniło się w ten sposób przekonanie, że obowiązek indywidualnej troski o rodziców jest już nieaktualne. Odpowiedzialność za nich miałaby teraz ciążyć na społeczeństwie i państwie. Dzieci opuszczają rodziców szczególnie wówczas, gdy stają się ekonomicznie niezależne lub gdy zawierają małżeństwo. Uznano, że w takiej sytuacji każdy "może wreszcie żyć własnym życiem" i nie musi się już troszczyć o umacnianie więzi rodzinnej. W rezultacie tego przekonania więź między pokoleniami uległa rozluźnieniu. Smutną konsekwencją tego procesu jest samotność, która staje się udziałem wielu starszych osób, za które nikt nie czuje się osobiście odpowiedzialny.

     4. Kryzys państwa opiekuńczego, którego nie potrafimy już dzisiaj sfinansować, jest w dużej mierze związany z kryzysem rodziny.
     Wydłużenie się życia daje każdemu z nas szansę na dłuższy okres aktywności życiowej, niż to było w przeszłości. Ludzie zachowują dzisiaj cielesne i duchowe siły w wieku, w którym dawniej wydawało się to niemożliwe. Z drugiej strony wydłużenie się okresu życia prowadzi do zwiększenia się liczby osób, które potrzebują stałej opieki. Wydłużył się również okres życia, w którym zbliżamy się do śmierci i musimy się przyzwyczaić'do myśli o niej. Cała ta sytuacja stawia nasz system opieki zdrowotnej i system opieki społecznej wobec trudnych do rozwiązania problemów. Ponadto opieka nad osobami starszymi stwarza nie tylko problemy materialne i organizacyjne. Pojawia się tu przede wszystkim problem relacji międzyludzkich. Ważna jest obecność otoczenia, w którym starszy człowiek czuje się dobrze i w którym jest akceptowany. Choroba jest nie tylko słabością fizyczną. Często zdarza się, że starszy człowiek zaczyna wątpić w sens swego życia i w swoją wartość w oczach innych, zwłaszcza najbliższych mu osób. Ich obecność i pomoc z ich strony uzyskują wówczas znaczenie, którego nie może zapewnić żadna organizacja pomocy społecznej. Wszystko to pokazuje, że problemów ludzi starszych nie da się rozwiązać w sposób biurokratyczny. Nie można ich traktować jako czystych "przypadków społecznych", ale trzeba zawsze mieć świadomość, że mamy do czynienia z osobami. Skuteczna polityka w odniesieniu do osób starszych powinna zatem opierać się na współpracy z rodziną. Musi dojść do ponownego uznania odpowiedzialności rodziny za ten ważny okres życia człowieka, tak aby mógł on służyć powstawaniu ściślejszych więzi rodzinnych. Potrzebujemy zatem polityki, która uzna rolę rodziny na tym polu, ale potrzebujemy też rodzin, które zdolne będą do wniesienia własnego wkładu w zadanie opieki nad osobami starszymi.

     Polityka prorodzinna priorytetem

     Konieczne jest podjęcie takich działań politycznych, które będą sprzyjać ciągłości relacji w rodzinie. Najważniejszym punktem oparcia dla relacji w rodzinie jest zazwyczaj kobieta. Dlatego należy dbać o to, aby zawodowa praca kobiety dała się pogodzić z jej zadaniami jako matki i z podstawowymi ludzkimi związkami, które w sposób naturalny są jej udziałem. Jest to jedno z najważniejszych wyzwań dla współczesnego i przyszłego świata. Praca kobiety powinna być tak zorganizowana, aby nie musiała ona pracować poza rodziną przynajmniej w tych okresach życia, w których jej obecność jest szczególnie potrzebna.

     Wymaga to stworzenia bardziej elastycznych miejsc pracy, które dawałyby możliwość indywidualnego określania jej czasu i miejsca. Również komputeryzacja może stanowić rozwiązanie tego problemu. Jest to droga do pozytywnej polityki pro-rodzinnej w rozpoczynającym się stuleciu.

     Polityka prorodzinna ma swoją cenę. Odrzucenie jej byłoby działaniem krótkowzrocznym. Koszty prowadzenia takiej polityki nie powinny jednak zniechęcać, gdyż chodzi tutaj o inwestycję w przyszłość człowieka, w jakość naszego życia i w jakość życia naszych społeczeństw. Ponadto koszty te zostaną co najmniej wyrównane przez oszczędności, jakie przyniesie rozsądna polityka prorodzinna. Kryzys państwa opiekuńczego, którego nie potrafimy już dzisiaj finansować, jest w dużej mierze związany z kryzysem rodziny. Państwo już od dawna próbuje dać sobie radę z trudnościami wynikającymi z tego kryzysu. Nie udaje mu się to jednak, gdyż jego struktura nie jest przystosowana do podjęcia zadań, które nań spadają. Najlepszym sposobem na zapobieżenie tym trudnościom jest wzmocnienie rodziny tak, aby mogła ona na nowo podjąć swoje zadania społeczne. Jest to bardziej obiecujące niż zgoda na jej obecny rozkład i żądanie, aby to państwo wypełniło powstającą w ten sposób pustkę.

      Nie ma alternatywy do wychowania w rodzinie

     5. Nie istnieje żadna alternatywa dla wychowania w rodzinie.
      Problem nasz jest tylko częściowo polityczny. Ważne są tu zwłaszcza wzorce i wartości, jakie przekazujemy młodym ludziom oraz sposób, w jaki towarzyszymy im w podejmowaniu podstawowych decyzji życiowych. Sprawy te należą przede wszystkim do sfery kultury. Z drugiej jednak strony polityka wpływa na kulturę. Istnieje polityka edukacyjna, której przedmiotem jest przygotowanie nowych pokoleń do podjęcia wyzwań, jakie niesie z sobą życie. Niestety, wychowanie praktykowane w naszych szkołach często jest pobłażliwe i nadmiernie tolerancyjne. Niejednokrotnie opiera się na przekonaniu, że młodzież należy przygotować do życia w społeczeństwie opisywanym w socjalistycznych utopiach, a zatem w społeczeństwie, w którym nie obowiązują reguły rządzące w społeczeństwach obecnie istniejących. W tym nowym społeczeństwie rodzina przestałaby istnieć i zostałaby zastąpiona przez instytucje, które zajmowałyby się wychowaniem nowych pokoleń. Ludzie, uwolnieni od przymusu życia w rodzinie i od odpowiedzialności za zrodzenie i wychowanie dzieci, mogliby przeżywać swoją seksualność bez płynących stąd konsekwencji.

     Wiemy dzisiaj, że wizja ta już dawno została zdemaskowana jako fałszywa. Nie istnieje żadna alternatywa dla wychowania w rodzinie. Mimo to nadal rozpowszechniana jest wizja nieodpowiedzialnego przeżywania seksualności, nie włączonej w życie rodzinne. Wielu młodych ludzi pozbawionych zostaje w ten sposób szansy na doświadczenie prawdziwej miłości małżeńskiej, a społeczeństwu odebrana jest pomoc, którą jest dobra, zdrowa rodzina.

     Szkoła w służbie rodziny

     Do spraw, na które chcielibyśmy zwrócić uwagę, należy również problem tak zwanej edukacji seksualnej prowadzonej w szkołach. W wielu przypadkach trudno byłoby uznać ją za wychowanie do odpowiedzialnej miłości. Odnosi się to również do programów telewizyjnych, filmów, gazet i książek, które w dodatku są niejednokrotnie finansowane z pieniędzy publicznych.

     6. Jeśli chcemy odbudować i zachować złożoną tkankę społeczeństwa, musimy rozpocząć ten proces od rodziny.
     Szkoła powinna być szczególnym przedmiotem naszej uwagi. Pierwotna odpowiedzialność za wychowanie nie ciąży bowiem na państwie, lecz na rodzinie. Wynika stąd, że szkoła stanowi przede wszystkim narzędzie pomocy rodzinie, za pomocą którego może ona lepiej wypełniać swoje zadania wychowawcze i edukacyjne. Z tej racji rodzina ma również prawo do współdecydowania o kształcie szkoły.

     Wartości, którymi żyje rodzina, powinny zostać uwzględnione w tworzeniu programów szkolnych. Ponadto rodzina powinna mieć możliwość wyboru dla swoich dzieci szkoły, która odpowiada jej przekonaniom, a nawet - jeśli uzna to za konieczne - powinna mieć możliwość założenia szkoły, która będzie opierać się na uznawanych przez nią wartościach. Często nie jest to jednak dzisiaj możliwe. Państwo utrzymuje szkoły publiczne ze środków publicznych, odmawia natomiast pomocy tym rodzicom, którzy pragną założyć szkołę odpowiadającą ich przekonaniom. W rezultacie dostęp do wolej edukacji mają tylko ci, którzy mogą sobie pozwolić na podwójne finansowanie edukacji: przez płacenie podatków i przez opłacanie nauki w szkołach prywatnych. Sytuacja ta osłabia rodzinę i pozbawia ją możliwości spełnienia jednego z jej podstawowych zadań.

     Społeczeństwo rodzin czy "samotny tłum"?

     Co dzieje się wówczas, gdy rodzina nie spełnia swojej funkcji? Prowadzi to do choroby społeczeństwa: podstawy, na których jest zbudowane, przestają być organicznie ze sobą powiązane. Miejsce społeczeństwa zajmuje "masa" lub "samotny tłum", który w sposób poetycki opisał już wcześniej T.S. Eliot w swojej Ziemi jałowej. Jeśli rodzina rzeczywiście jest miejscem, gdzie uczymy się tego, co to znaczy być człowiekiem, gdzie rozwijamy zdolności do akceptacji innych ludzi i do łączenia się z nimi we wspólnocie miłości, jeśli rodzina jest również tą instytucją, która troszczy się o tradycje i przekazuje ją następnym pokoleniom, oznacza to, że kwestia rodziny jest kwestią podstawową dla naszej cywilizacji. Jeśli chcemy odbudować i zachować złożoną tkankę społeczeństwa, musimy rozpocząć ten proces od rodziny.

      Jest to trudne zadanie, a na drodze do jego realizacji spotykamy tak wiele trudności, że łatwo można by stracić nadzieję. Jednak za każdym razem, gdy młoda kobieta i młody mężczyzna zakochują się w sobie - niezależnie od tego, jakie są dzieje ich rodzin i jak wielkie są przeszkody, które muszą pokonać - dzięki rozwojowi ich miłości powstaje energia, która zdolna jest do pokonania wszelkich trudności.


Rocco Buttiglione


Autor jest politykiem, filozofem i prawnikiem,
obecnie pełni funkcję Ministra ds. Polityki Unii
Europejskiej w rządzie włoskim.

tłum. Jarosław Merecki SDS.
za: Ethos, nr 55, 2001


GŁOS DLA ŻYCIA
nr 2(55) marzec/kwiecień 2002




   


Pierwsze lata w szkole Pierwsze lata w szkole
Bogna Białecka
Praktyczny poradnik dla rodziców, pedagogów i psychologów. W prosty i dowcipny sposób opisuje trudny proces wychowania dziecka w wieku od 7 do 10 lat.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej