Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Stworzenie a ewolucja

     Czy ewolucja może być częścią Boskiego aktu stworzenia? Przez lata teoria Karola Darwina była wykorzystywana jako oręż przeciwko wierze w Boga. Jak jest dzisiaj?

     Dzieło Darwina na temat doboru naturalnego gatunków wydane pod koniec XIX wywołało rewolucję światopoglądową. Darwin twierdził, że jedne gatunki powstają z drugich wskutek ewolucji, której podstawowym mechanizmem jest dobór naturalny. To znaczy mechanizm wywołany konkurencją wewnątrzgatunkową i preferujący osobniki obdarzone przystosowaniami dziedzicznymi, stopniowo eliminuje osobniki gorzej przystosowane. W 1859 r., zanim ukazało się dzieło Darwina, panował wśród naukowców dogmat stałości gatunków. Przyznawano wprawdzie, że nie wszystkie osobniki tego samego gatunku są identyczne, że istnieje pewna mniej lub więcej zaznaczona zmienność w obrębie gatunku, pozwalająca wyróżniać rasy i odmiany, twierdzono jednak, że nie osiąga ona tak znacznego stopnia, by przechodziła granice tego, co mieści się pod pojęciem gatunku. Darwinowi zaczęto zarzucać głoszenie niezgodnej z wiarą w Boga teorii, że człowiek pochodzi od małpy. Niesłusznie, bo sam Darwin nie kwestionował stworzenia człowieka przez Boga. Zakładał tylko, że człowiek może mieć wspólnego przodka z małpą człekokształtną.

     Teorię Darwina, wbrew jego intencjom próbowali wykorzystać marksiści jako rzekomy dowód materializmu, potwierdzający, że Bóg nie istnieje. W latach reżimu komunistycznego w nauczaniu szkolnym na lekcjach biologii w tym celu wpajano uczniom teorię Darwina. Religii przeciwstawiano tzw. światopogląd naukowy.
     Amerykanie bardziej wątpią w teorię Darwina niż w istnienie piekła i szatana. Ok. 62 proc. dorosłych mieszkańców USA wierzy w szatana, a jedynie 42 proc. w to, że świat powstał w wyniku ewolucji. 39 proc. jest zwolennikami kreacjonizmu, czyli poglądu o bezpośrednim stworzeniu świata przez Boga, tak jak przedstawia to Biblia, ale rozumianym w sensie dosłownego czy wręcz kronikarskiego odczytania Księgi Rodzaju.

     Badania przeprowadził w listopadzie 2007 r. instytut badania opinii publicznej "Harris" z Rochester w stanie New York na próbie 2455 dorosłych Amerykanów.

     WIARA I NAUKA

     - Wierzę w Biblię i w stworzenie świata przez Boga. Ewolucja zaś jest procesem wtórnym - mówi doc. dr hab. Jerzy Puchalski, biolog, dyrektor Ogrodu Botanicznego Polskiej Akademii Nauk w Powsinie. - Na wielu uczelniach wykłada się dzisiaj ewolucjonizm, który nie jest sprzeczny z założeniem, że Bóg stworzył świat. W cudzie życia jest również miejsce na zmienność, przystosowywanie się organizmów do środowiska - mówi dr Anna Kalinowska, ekolog, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Tak dziś kwestię ewolucjonizmu i kreacjonizmu, a więc stworzenia świata przez Boga, stawia wielu naukowców.

     - Współcześni naukowcy, śledząc proces powstawania świata czy dzieje człowieka, dochodzą do pewnego krytycznego punktu - początku istnienia, wobec którego muszą zamilknąć, bo wymyka się on ich narzędziom badawczym. Nie są w stanie nic na ten temat właściwymi sobie metodami badań empirycznych stwierdzić - zauważa ks. prof. Henryk Witczyk, biblista, wykładowca na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, przewodniczący Dzieła Biblijnego w Polsce i członek Papieskiej Komisji Biblijnej.

     Pismo Święte umiejscawia akt stworzenia jako początek, źródło wszystkiego. Nie każe widzieć tego jako jednego momentu, w którym wszystko zaistniało w gotowej, znanej nam dzisiaj formie. Nawet zachęca do odróżniania aktu stworzenia i dalszego kształtowania się kosmosu, jego sfer (Rdz 1, 2-10.14-19), od aktu stworzenia i kształtowania się życia roślin i zwierząt (ww. 11-13.20-25), a nade wszystko od aktu stworzenia i historii człowieka (ww.26-31).

     Jak zatem pojmować związek między aktem początkowym a późniejszym rozwojem tego, co zostało stworzone? - Akt stworzenia decyduje o tym, że świat, istoty żywe i człowiek nie jest odwieczny, nie jest samowystarczalny - i nie jest celem dla siebie. Wszystko istnieje przed oczami Boga: "A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Wszystko, a zwłaszcza człowiek powołany jest do istnienia, aby żyć dla Boga, co najlepiej ukazuje finał Księgi Apokalipsy. Między światem i Bogiem istnieje nieustanny dialog, który można streścić w trzech aspektach: stworzenia, objawienia i zbawienia - wyjaśnia ks. prof. Henryk Witczyk.

     - Nie do pogodzenia z Biblią jest teoria, która by głosiła, że materia istnieje odwiecznie i ewoluuje samoistnie, niczego nie objawiając i prowadząc donikąd. Do przyjęcia jest natomiast ewolucja, która ma początek w akcie stwórczym, zakładającym wielką "energię początku", moc działania Bożego i wielką Mądrość - Logos - mówi ks. Witczyk.

     Tylko skrajni ewolucjoniści i kreacjoniści toczą dzisiaj dyskusje o prawdziwości biblijnego opisu stworzenia świata. - Problem w tej sprawie został źle postawiony - komentuje ks. dr Piotr Klimek, biblista, rektor Wyższego Seminarium Diecezji Warszawsko-Praskiej. - Nie możemy "dosłownie" odczytywać opisu stworzenia świata. Należy zastanawiać się, co autor chciał nam powiedzieć. W Biblii mamy dwa różniące się od siebie opisy. W pierwszym z nich Bóg w ciągu sześciu dni stwarza świat, a siódmego dnia odpoczywa. Świat, który stworzył był piękny, wszystko znajdowało się w nim na właściwym miejscu. W najbardziej znanym nam opisie stworzenia autor chciał więc pokazać harmonię świata. W opisie nie ma mowy o ewolucji. To tak jakby porównać wiersz Brzechwy o lokomotywie, do której palacz sypie węgiel, i zadać pytanie: "Czy wiesz, jaki był wiek palacza?".

     Rozmawianie o ewolucji na bazie Pisma Świętego jest karkołomnym przedsięwzięciem, bo w tekście, który powstał około 2,5 tysiąca lat temu, autor wyraża to, co chce nam powiedzieć, w ówczesnym sposobie myślenia - przypomina ks. dr Piotr Klimek.

     W drugim rozdziale Księgi Rodzaju przedstawiony jest obraz Boga, który lepi człowieka z prochu ziemi. - Jest to opis antropomorficzny, pełen porównań działania Boga do ludzkich działań. Bóg, stwarzając świat, zostawił w nim miejsce na kontynuowanie jego dzieła, na rozwój świata i na działalność człowieka. Jeżeli chcemy, nazwijmy to ewolucją - przechodzeniem od formy prostszej do doskonalszej. Możemy opisać te zjawiska przy pomocy genetyki, antropologii kulturowej, paleontologii i innych nauk. Ciekawą rzeczą jest, że biolog, paleontolog mówiący o naukowym spojrzeniu, które można zweryfikować za pomocą danych, nie może mi powiedzieć, do czego to dąży. Natomiast ja jako teolog mogę powiedzieć, że to wszystko zaczęło się w Bogu i skończy się w Bogu. Że ten świat dąży do Boga - mówi ks. dr Piotr Klimek.

     HYMN O BOGU JEDYNYM

     - Z teologicznego punktu widzenia nie należy traktować dosłownie biblijnego opisu stworzenia, ale interpretować w inny sposób przesłanie o stworzeniu świata i człowieka przez Boga - dodaje ks. dr Grzegorz Bugajak, filozof przyrody, wykładowca UKSW. - Są kreacjoniści wierzący w dosłowne odczytywanie biblijnego opisu stworzenia. Tak pojmowany kreacjonizm należy odrzucić - mówi ks. Bugajak.

     Ważne światło na zrozumienie relacji między opisem biblijnym i teorią ewolucji rzuca znany również u nas z licznych publikacji niemiecki profesor teologii ks. Alfred Lapple. Zwraca on uwagę, że w odczytaniu przesłania pierwszego opisu stworzenia w Księdze Rodzaju istotna jest znajomość jego rodzaju literackiego i okoliczności powstania. Dołączono go do Księgi Rodzaju dopiero po niewoli babilońskiej (721-538 przed Chrystusem), bądź pod koniec jej trwania.

     "Magisterium Kościoła jest bezpośrednio zainteresowane kwestią ewolucji, ponieważ dotyka ona koncepcji człowieka, o którym Objawienie poucza nas, że został stworzony na obraz i podobieństwo Boże (por. Rdz 1,28-29). Soborowa konstytucja «Gaudium et spes» wspaniale przedstawiła tę doktrynę stanowiącą jeden z fundamentów myśli chrześcijańskiej. Przypomniała, że człowiek jest «jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego». Ujmując to inaczej, jednostka ludzka nie może być podporządkowana gatunkowi ani społeczeństwu jako środek czy narzędzie, gdyż ma samoistną wartość. Jest osobą. Dzięki swej inteligencji i woli jest zdolna tworzyć z bliźnimi więzi wspólnoty i solidarności, potrafi złożyć dar z siebie".

"Magisterium Kościota wobec ewolucji".
Przestanie Jana Pawła II do członków
Papieskiej Akademii Nauk, październik 1996 r.
     Pod względem literackim pierwszy opis stworzenia świata jest utworem poetyckim - hymnem na cześć Boga, który mógł być nawet śpiewany w odbudowanej Świątyni Jerozolimskiej podczas najważniejszych uroczystości. Wskazuje na to wyraźny refren, następujący po każdej z siedmiu zwrotek: "A widział Bóg, że wszystko było dobre i tak upłynął wieczór i poranek dzień ....". Kantor mógł śpiewać ten hymn na przemian z ludem, podobnie jak dzisiaj w liturgii śpiewane są psalmy responsoryjne. Podział na siedem zwrotek podkreślał konieczność świętowania szabatu. W niewoli świętowanie szabatu było bowiem zakazane pod karą śmierci. Stąd obrazowe podkreślenie, że obowiązek świętowania szabatu pochodzi od Boga. Dlatego opisu sześciu dni stworzenia nie należy brać dosłownie, ani dopatrywać się w nich nawiązania do kolejnych epok geologicznych w historii ziemi.

     Alfred Lapple, powołując się także na innych teologów, nazywa wspomniany hymn mianem poematu antypoliteistycznego. W podkreśleniu, że Bóg wszystko stworzy! z niczego, brzmi wyraźna polemika wobec wierzeń innych narodów, które czciły ciała niebieskie, zwierzęta, siły przyrody, a nawet to, co dotyczyło życia płciowego człowieka. Jest to również rodzaj odpowiedzi na perski dualizm, który głosił, że świat i wszystko, co na nim istnieje, jest tworem dwóch sil: dobrej i zlej. Biblia podkreśla bowiem, że świat jest dziełem jednego Boga i jest z natury dobry. Dlatego ks. prof. Lapple postuluje, aby pierwszy opis stworzenia świata interpretować jako dydaktyczne opowiadanie mądrościowe, w którym autor natchniony pragnie dać odpowiedź na podstawowe pytanie o pochodzenie świata.

     Zakładając, że ewolucja wpisuje się w Boskie dzieło stworzenia świata, trzeba postawić też pytanie, gdzie umieścić w procesie ewolucji sferę duchową człowieka? - Dopuszczając ewolucyjne interpretacje rozwoju człowieka, Jan Paweł II wyklucza tylko takie tłumaczenia, które sugerują, że "duch jest wytworem sit materii ożywionej" lub "prostym epifenomenem tejże materii". Powiedział o tym w słynnym przestaniu do członków Papieskiej Akademii Nauk z 1996 r. - mówi ks. Marek Słomka z katedry Relacji Między Nauką a Wiarą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. - Kwestia natury ducha ludzkiego czy substancjalnej duszy ludzkiej należy do badań metafizyki i teologii. Na gruncie tzw. ewolucjonizmu teistycznego, czyli w perspektywie dialogu nauki i wiary, można natomiast przy pewnych założeniach przyjąć, iż psychika ludzka powstała przez rozwój z prostszych form "psychizmu" zwierzęcego - mówi ks. Marek Słomka.

     GŁOS KOŚCIOŁA

     Jan Paweł II od początku pontyfikatu wielokrotnie wyrażał otwartość na nauki przyrodnicze. O relacji między myślą chrześcijańską a ewolucjonizmem pisał już w 1985 r. W październiku 1996 r. skierował do członków Papieskiej Akademii Nauk przesianie "Magisterium Kościoła wobec ewolucji". Jak podkreślił, teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą. Odwołał się przy tym do encykliki "Humani Generis" Piusa XII z 1950 r. Już wtedy papież pisał, że nie ma sprzeczności między ewolucją a nauką o człowieku i jego powołaniu, "pod warunkiem że nie zagubi się pewnych niezmiennych prawd". Bardziej szczegółowe ujęcie autonomii nauki ukazuje encyklika Jana Pawła II "Fides et ratio" i list papieża do o. George'a Coyne'a związany z 300-leciem opublikowania "Principiów" Newtona. Jak zauważa Jan Paweł II, nie należy tworzyć konfliktu między ewolucjonizmem a myślą chrześcijańską, gdyż tłumaczenia rozwijane przez nie mogą być nie tylko wzajemnie spójne, lecz również komplementarne w odkrywaniu różnych aspektów prawdy o człowieku i świecie. Jan Paweł II wyklucza przy tym uznanie takiej teorii ewolucji, która podważa sensowność metafizycznej refleksji lub kwestionuje godność osoby ludzkiej. Jak zauważa ks. dr Marek Słomka, znamienny jest konsekwentny sprzeciw Papieża wobec różnych wariantów antyewolucyjnego kreacjonizmu, który pozostaje niezgodny z zasadami hermeneutyki biblijnej sformułowanymi w okresie jego pontyfikatu.

     W CO WIERZYĆ?

     Czy więc przyjmowanie kreacjonizmu antyewolucyjnego jest błądzeniem? - Znam katolików, którzy nie tylko negują ewolucjonizm, ale przywiązują większą wagę do astrologii niż do astronomii czy biologii. Podobne przykłady ośmieszają jednak wiarę zamiast ukazywać tę perspektywę dialogu z kulturą, która tak bliska była papieżowi Polakowi. Prawdziwym zagrożeniem dla chrześcijaństwa nie jest teoria ewolucji, lecz antyintelektualizm przybierający choćby postać instrumentalnego interpretowania Pisma Świętego. Papieska Komisja Biblijna już dawno odrzuciła taką możliwość jako niezgodną z nauką Kościoła - mówi ks. dr Marek Słomka.

     Jak zatem mamy odnosić się do teorii Darwina? - Można spojrzeć na ewolucję jako na sposób, w który Bóg dokonuje stworzenia - mówi ks. dr Bugajak. - Jeśli z takiego punktu widzenia spojrzymy na proces ewolucji, to nie będziemy mieli kłopotu w tej kwestii. Czym innym jest wiara w stworzenie człowieka, oznaczająca powołanie człowieka do przyjaźni z Bogiem - a czym innym sposób, w jaki doszło na naszej planecie do powstania naszego gatunku. Porównując idee ewolucji i stworzenia świata przez Boga, można traktować ewolucję jako sposób, w który Bóg tworzy świat - mówi ks. dr Bugajak.

     Czyż to miałoby być jakąkolwiek ujmą dla Pana Boga, jeśliby zamiast "własnoręcznie" lepić człowieka z gliny, tak zaprogramował świat i prawa nim rządzące, aby w końcu doprowadzić do powstania istot świadomych, obdarzonych duchem Bożym i powołanych do przyjaźni z samym Bogiem? Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek wiemy, że napisanie oprogramowania dla skomplikowanej maszyny, która będzie wykonywać nasze polecenia, wymaga nie mniejszego z pewnością geniuszu niż ulepienie glinianej figurki.

     Najwybitniejszy polski kosmolog i filozof nauki ks. prof. Michał Heller powiedział w jednym ze swoich wywiadów, że nie trzeba wierzyć w teorię ewolucji, a nauka nie jest człowiekowi konieczna do zbawienia. Ale jeśli ktoś swoją niewiarę w ewolucję wiąże z religią, to tym samym kompromituje religię w oczach ludzi.

     Pismo św. nie ukazuje stworzenia świata i człowieka jako wydarzenia "punktowego", ale jako wydarzenie-proces (tzw. protohistoria - Rdz 1-11), na które składa się wiele czynników, określających na zasadzie uniwersalnego modelu (archetypu) dalszy rozwój świata i dziejów człowieka. Są one interwencjami Boga, który po stworzeniu czasu i pierwotnego stanu świata (w którym jeszcze nie byto możliwe życie - Rdz 1,1-3), wkracza w dzieje kosmosu z takimi inicjatywami jako stworzenie życia i człowieka. Przejście od życia nieosobowego na poziom życia osobowego (człowieka) jest wyraźnie zaznaczone przez autora natchnionego (Rdz 1,26; 2,4) i nierozerwalnie złączone z interwencją Boga: "A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam» (Rdz 1,26). Dzięki tej interwencji - podobnej w świetle drugiego opisu w Rdz 2,4-25 do wskrzeszenia umarłego ciata Jezusa z grobu i powołania go do życia w wymiarach wieczności - Bóg wynosi istotę ludzką w niewyobrażalny do końca sposób ponad poziom życia właściwy zwierzętom. Co znaczy "obraz" Boży w człowieku?

     W najnowszym dokumencie Papieskiej Komisji Biblijnej "Biblia a moralność" (wyd. Instytut Teologii Biblijnej VERBUM, Kielce 2009) znajdujemy niezwykle głębokie wyjaśnienie tego pojęcia. Dzięki aktowi stwórczemu istota ludzka jest jedynym podmiotem w świecie obdarzonym przez Boga-Stwórcę takimi darami jak rozumność i zdolność poznawania dobra, wolność wyboru i odpowiedzialność, powołanie do bycia przewodnikiem świata, do naśladowania Boga w miłości i innych postawach, do życia w relacji, wspólnocie osobowej wspólnocie z innymi, do szanowania świętości życia (jego więzi z Bogiem). Czy teoria ewolucji tłumaczy tego rodzaju "wyniesienie" człowieka ponad poziom życia nieosobowego? Czy nie domaga się wręcz aktu stworzenia człowieka, jako wydarzenia fundującego właściwe tylko jemu osobowe życie, a następnie dokonujący się na przestrzeni dziejów rozwój jego umiejętności i kultury życia?

     Pismo Święte natomiast nie uczy nas, kiedy i gdzie ta stwórcza interwencja Boga - stworzenie człowieka miało miejsce. Ale każe je widzieć jako fakt, jako wkroczenie Boga w dzieje świata, rozpoczynające dzieje człowieka. Kolejne rozdziały protohistorii (Rdz 1-11) ukazują główne siły, jakie wyznaczają kierunek tych dziejów: bunt człowieka w stosunku do Boga, przemoc względem brata, zepsucie moralne (czynniki "dekreacji"), ale także wszechmoc, miłość, miłosierdzie i sprawiedliwość Boga jako wciąż działające energie Boże, mające swe źródło w owej "energii początku". Nie ma potrzeby ustalania daty stworzenia Adama w stosunku do pitekantropa czy neandertalczyka. Wyraźnie należy jednak odróżniać tych ostatnich od człowieka "uczynionego na obraz Boży", który pojawia się na scenie świata w momencie i w sposób znany tylko Bogu. Tak jak nikt nie jest w stanie metodami biologii i historii określić sposobu i momentu zmartwychwstania Jezusa, czyli stworzenia "nowego Adama".

ks. prof. Henryk Witczyk

Irena Świerdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

29 marca 2008


   


Książeczka o dobrym czasie Książeczka o dobrym czasie
Wilfrid Stinissen OCD
Jak sensownie zagospodarować czas tutaj na ziemi? Jak nauczyć się patrzeć na swoje życie i swój czas Bożymi oczyma? Jak żyć chwilą obecną, a równocześnie być niesionym wiecznością?... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Diva: 16.06.2009, 00:33
 Dobry artykuł, co ważne napisany obiektywnie. Aczkolwiek za istotne uważam w nim tylko ostatnie dwa akapity.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej