Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Mówić zrozumiałym językiem?

     Z okazji 43. Dnia Środków Społecznego Przekazu, który obchodziliśmy w Polsce 20 IX, Papież Benedykt XVI życzył mediom, by krzewili kulturę poszanowania, dialogu i przyjaźni. Życzenia potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Szczególne słowa uznania - po polsku - skierował Ojciec Święty do Redakcji Programów Katolickich w Polskim Radiu i Telewizji, które w tym roku świętują 20-lecie swego istnienia. To świętowanie i słowa Papieża nasunęły mi różne wspomnienia. Po powrocie w 1990 r. z 2-letniego stażu w Radiu Watykańskim w Rzymie rozpocząłem studia teologiczne na jezuickim "Bo bolanum", ale znajdowałem też czas na regularną współpracę z Katolicką Redakcją w Polskim Radiu.

     Miałem m.in. okazję prowadzić godzinne audycje "na żywo" w Radiu dla Ciebie. Pamiętam szczególnie program w Wigilię Bożego Narodzenia: "Wigilia dla samotnych". Podczas audycji zadzwonił wychowawca z domu poprawczego i powiedział, że siedzi sam i modli się, aby do końca dyżuru był sam. Dlaczego? Ano dlatego, że pojawienie się jakiegoś wychowanka w poprawczaku oznaczałoby, że nie znalazł on w domu rodzinnym w miarę normalnej atmosfery i musiał skrócić sobie świąteczną przepustkę. Zadzwonił też pewien niewidomy człowiek. Powiedział, że w ten wigilijny wieczór jest strasznie samotny. Za chwilę odezwała się słuchaczka, która na antenie poprosiła o kontakt z owym niewidomym. Efekt był taki, że rodzina słuchaczki zaprosiła niewidomego na wieczerzę wigilijną do siebie. Przywieźli go i odwieźli swoim samochodem.

     Pamiętam też jeden z nocnych programów "Trójki pod księżycem". Z mocno doświadczonym małżeństwem rozmawiałem o miłości. W pewnym momencie zadzwonił ktoś, kto wyznał, że myśli poważnie o popełnieniu samobójstwa. I to jeszcze tej nocy! Nie wiem, jak naprawdę było, czy rzeczywiście ów człowiek miał takie zamierzenie, czy też jedynie chciał zwrócić uwagę na swój ból. W każdym razie pozostało mi wrażenie, że udało nam się wyciągnąć go trochę z dołka i zapalić iskierkę nadziei. Dzięki współpracy z Redakcją Katolicką miałem okazję być obecnym przy narodzinach dziecka. Pomagałem przy audycji "Skądkolwiek przychodzisz, jesteś dzieckiem". Chodziło o nagranie odgłosów związanych z rodzeniem, wraz z pierwszym płaczem dziecka, które miały być potem swoistym "muzycznym" tłem dla różnych opowieści młodych matek.

     Z okazji 20-lecia Redakcji Katolickich podjęto w radiowo-telewizyjnych dyskusjach temat języka, jakiego Kościół powinien używać, zwracając się do współczesnego człowieka. Moim zdaniem to pytanie jest źle postawione. Po pierwsze nie ma żadnego współczesnego człowieka. Ludzie są różni, mają różne oczekiwania i upodobania. Jednym pasuje to, a innym tamto. Po drugie, Kościół od dwóch tysięcy lat przemawia bardzo różnymi językami, czego świadectwem jest wielość religijnych dzieł sztuki, muzyki i literatury.

     Twierdzenie, że Kościół powinien mówić językiem zrozumiałym dla współczesnego człowieka, jest dość banalne. I niewiele wyjaśnia. Rzeczywistość jest bowiem taka, że jedni rozumieją język Radia Maryja, a inni wiernie czytają "Tygodnik Powszechny". Kapłan profesor może zachwycać swą erudycją członków Klubu Inteligencji Katolickiej, ale to nie znaczy, że będzie zrozumiały dla wiernych z jakiejś góralskiej wioski, choć np. ks. Tischnerowi ta sztuka się udawała. Wchodząc na teren polityki można zauważyć, że jeden rozumie i akceptuje braci Kaczyńskich, a drugi rozumie i lubi przemowy Tuska.

     Ponadto w przepowiadaniu Kościoła - również tym medialnym - nie chodzi o to, aby się widzowi/słuchaczowi przypodobać, a tym samym mieć wysokie słupki oglądalności/słuchalności i zgarnąć dużo kasy za reklamy. W ewangeliach czytamy niekiedy, że uczniowie nie rozumieli słów Jezusa. Nic dziwnego, skoro chodziło o to, aby uczniowie podciągnęli się do poziomu Mistrza, a nie, aby Mistrz spadł na poziom uczniów.

Dariusz Kowalczyk SJ


Tekst pochodzi z Tygodnika

27 września 2009


Wezwani do świętości Wezwani do świętości
Ambroise-Marie Carré OP
Francuski dominikanin, zastanawia się, czym jest świętość i skąd ten urok emanujący z postaci świętych. Pyta, jak to możliwe, że idea absolutnej doskonałości mogła stać się rzeczywistością, która przemieniała i nadal przemienia życie tylu ludzi... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej