Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Ustronne miejsce dla krzyża

     Wywołany przez Trybunał w Strasburgu temat krzyży wciąż budzi emocje. I dobrze! Bo to ważna sprawa, która daleko wykracza poza sam problem wiszenia krzyża na publicznej ścianie. Śmiem twierdzić, że w gruncie rzeczy chodzi o przyszłość Europy. Czy za 30 lat będziemy mieli Europę, jaką znaliśmy do niedawna, zbudowaną na filozofii Greków, prawie Rzymian i chrześcijańskim systemie wartości i odniesień, czy też na duchowych gruzach naszego kontynentu powstanie swego rodzaju laicki kołchoz, w którym pogląd, że aborcja jest zabiciem dziecka, będzie karany grzywną?

     Orzeczenie Trybunału w Strasburgu, że krzyż na ścianie ogranicza wolność, wspierają, choć w różny sposób, trzy kategorie ludzi. Pierwsza kategoria, to ci, którzy całkiem na serio walczą z Kościołem, gdyż tak jak Marks i Lenin uważają religię, a szczególnie chrześcijaństwo, za przeszkodę w zbudowaniu "nowego świata". Oni nie bawią się w dialog. Chcą śmierci Kościoła. Niektórzy z tej kategorii ocierają się o bluźnierczy nie tyle ateizm, co antyteizm (nie tylko nie wierzą w Boga, ale są przeciwko Bogu). Przykładem byłby tu pewien internauta, który - pisząc o krzyżu w polskim Sejmie - wycedził: "Zdjąć to ścierwo za ściany!".

     Druga kategoria to ci, którzy dali się przekonać, że krzyż w miejscu publicznym jest oznaką państwa wyznaniowego, gdy tymczasem państwo powinno być laickie, bo wtedy będzie równość. Ludzie tej kategorii nie rozumieją, że państwo nie powinno być ani wyznaniowe, ani laickie; państwo powinno być normalne, to znaczy takie, które szanuje własną historię, tradycję i tożsamość. Mniejszości religijne i etniczne powinny mieć zapewnioną wolność życia zgodnie ze swą wiarą i zwyczajami, ale z tego nijak nie wynika, że mają prawo terroryzować większość. Nienormalną byłaby sytuacja, gdyby na przykład w Polsce niechrześcijańska mniejszość zażądała od większości zrezygnowania w publicznej przestrzeni z nazwy "Boże Narodzenie", bo oni nie wierzą w żadne narodziny Boga, a zatem wyrażenie to ich obraża. A taka jest właśnie "logika" państwa wyznającego laicyzm. Trzecia kategoria to ci, którzy "pobożnie" tłumaczą, że logika krzyża Chrystusowego jest taka, iż nie należy z krzyżem się narzucać. Raczej trzeba go zdjąć ze ściany, jeśli ktoś (wystarczy jedna osoba) się tego domaga, i nadstawić drugi policzek. Ewa Siedlecka z "Wyborczej" stwierdza: "Używanie krzyża jako maczugi bardziej krzyż obraża niż zgoda na jego przeniesienie tam, gdzie nie będzie wadził nikomu". No cóż! Trzeba bardzo cierpieć na chrystofobie, aby w krzyżu na ścianie widzieć maczugę. Natomiast postulat chowania krzyża głęboko, aby nie wadził nikomu, jest wyjątkowo przewrotny. Oto po ulicach europejskich miast kroczą często wyuzdane parady gejowskie, a ci, którym to się nie podoba, są pouczani, że powinni być tolerancyjni i otwarci. Ale o szacunku dla innych u tych, którym krzyż wadzi, "Wyborcza" nic nie mówi. Pogląd Siedleckiej w sprawie krzyża to faryzeizm, a Jezus nie chowa! się przed faryzeuszami, ale dobitnie mówił, jakie ma o nich zdanie.

     Jan Turnau przypomina w tej samej gazecie sprawę krzyża na tzw. Żwirowisku obok Muzeum Obozu KL Auschwitz. Z uznaniem przytacza słowa Joanny Jurewicz, która miała wówczas powiedzieć, że "gdyby Chrystus widział, co tam się dzieje, zszedłby z krzyża, wziął go na ramiona i zaniósł gdzieś, gdzie jego widok nie rani nikogo".

     No, nie wiem... Jezus umarł na krzyżu, bo nie słuchał apostołów, którzy strofowali go, by nie szedł do Jerozolimy i nie drażnił uczonych w Piśmie. Nauczał dobitnie, wyrzucił kupców ze świątyni i w ogóle - można by rzec - nie skorzystał z okazji, aby siedzieć cicho, przez co ranił uczucia faryzeuszy. A potem apostołowie poszli ze znakiem krzyża i bardzo nim drażnili ówczesnych władców, za co ponieśli śmierć męczeńską. Nikt im nie podpowiedział, że powinni po cichu zanieść krzyż w ustronne miejsce, gdzie nikomu nie będzie wadzić.


Dariusz Kowalczyk SJ


Tekst pochodzi z Tygodnika

29 listopada 2009


   


W poszukiwaniu pewności W poszukiwaniu pewności
Josh McDowell, Thomas Williams
W dzisiejszym świecie ludzie coraz mniej troszczą się o prawdę, a bardziej o pewność. Prawda jest dla nich pojęciem abstrakcyjnym, istniejącym gdzieś na zewnątrz, pojęciem, które być może ma niewielkie znaczenie praktyczne.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej