Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Pomagaj z głową

     Żebractwo często jest wyborem życia bez odpowiedzialności i przerzucaniem jej na innych. Czy mamy wspierać takie wybory?

     Dopiero co zakończyła się trwająca w Warszawie od sierpnia kampania "Pomagam, nie daję, czyli stop żebractwu". Jej organizatorzy - Komenda Stołeczna Policji i Biuro Polityki Społecznej Urzędu m.st. Warszawy - założyli, że gdy przestaniemy dawać żebrakom pieniądze, a zaczniemy wpłacać je na rzecz instytucji pomocowych i tam też kierować osoby w potrzebie, skala żebraczego procederu zmaleje. Na mieście pojawiły się plakaty promujące akcję; na ulice ruszyły patrole złożone z policjantów bądź strażników miejskich oraz pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej z 18 dzielnic. - Informowali żebraków o należnych im zasiłkach, wskazywali noclegownie, jadłodajnie i magazyny odzieży, proponowali spotkania z psychologiem i szkolenia, które pomogłyby stanąć na nogi - mówi Bogdan Jaskołd, dyrektor Biura Polityki Społecznej. Jednak odzew na propozycje pomocy jest śladowy.

     ŻEBRAK SEZONOWY

     Bogdan Jaskołd widzi trzy typy żebraków: osoby niezaradne życiowo, które rzeczywiście potrzebują pomocy i chcą ją przyjąć, ludzie traktujący żebraninę jako sposób na łatwy zarobek, wreszcie zorganizowane grupy, które do procederu tego wykorzystują nieletnich i niepełnosprawnych. - Głównie to jednak osoby, które chciałyby zerwać z ulicą, ale nie wiedzą, jak - przyznaje optymistycznie.

     - Sam zostałem kiedyś zaczepiony przez mężczyzn, którzy przyjechali do Warszawy z gór i z Mazur w poszukiwaniu pracy, ale że jej nie znaleźli, wyszli na ulicę. Odesłałem ich do Ośrodka Pomocy Społecznej i wiem, że udało im się wyjść na prostą - tłumaczy. Dyrektor BPS twierdzi, że już w październiku i listopadzie żebraków było mniej. Ale może tylko ze względu na gorszą pogodę?

     Beata Rybak z Ośrodka Pomocy Społecznej na Żoliborzu, w którym kampania ruszyła pilotażowo, nie ma tych złudzeń: - Na ulicę kieruje ludzi najczęściej alkohol, narkotyki i kryminalna przeszłość - mówi. Każdy z zatrzymanych przez patrol żebraków był legitymowany. Okazało się, że na Żoliborz przyjeżdżają na żebry osoby z innych dzielnic, a nawet miast. - Często tam właśnie dostawały pieniądze z pomocy społecznej, a żebranie traktowały jako źródło dodatkowych dochodów - opowiada.

     W Warszawie na Grochowie mieszka z kolei cygańska rodzina, która żebrze na trasie linii tramwajowych w Al. Jerozolimskich - ma duże, nowe mieszkanie i wcale niestare BMW. Sąsiedzi mówią, że tylko śmiesznie wygląda, jak za wszystko płacą drobniakami. - Oczywiście, zdarzają się cwaniaczki - tłumaczy Bogdan Jaskołd. - Wiadomo, że po tzw. brakujące 2 zł, oczywiście na flaszkę, nie zwrócą się do OPS-u. Proponując niejednemu noclegownię 15 km od Warszawy, w dobrych warunkach, usłyszałem: "Kerowniku, ale co ja tam będę robić, tu chociaż coś uzbieram".

     Najczęściej o pieniądze proszą dorośli w wieku produkcyjnym, z wykształceniem podstawowym albo zawodowym. Połowa z nich ma dzieci w wieku 5-10 lat - wynika z opracowań dr Kazimiery Król ze Szkoły Pracowników Socjalnych w Poznaniu. Podzieliła ich ona na kilka kategorii: "ludzie nikt" - zawinięci od stóp do głów, siedzą na bruku na niewidocznych zwałach poduszek. "Ofiary losu", których dotknęły plagi tego świata: utrata pracy, mieszkania, zdrowia, w dodatku dzieci czeka operacja. Gdy im powiedzieć, że na ten chory kręgosłup czy wzrok operacje są bezpłatne, ucinają rozmowę. Są też żebracy schludnie ubrani, którym zawsze brakuje 10-20 groszy, i tym dajemy najczęściej. Magda Zawiślak, studentka polonistyki na UW, dała się nabrać "biednej kandydatce na studia", która w drodze z Wrocławia na egzaminy na UW została okradziona z pieniędzy i dokumentów. - Dałam jej 20 zł i prawie zaproponowałam nocleg u siebie, gdyby nie udało jej się wrócić tego samego dnia do domu. Trzy dni później zobaczyłam, jak tę samą bajeczkę wciska kolejnej osobie - mówi rozgoryczona dziewczyna.

     ŻEBRACTWO Z O.O.

     Żebracy potrafią być bardzo natrętni: zaczepiają, ciągną za ubranie, zabierają sprzed nosa posiłek albo plują do talerza, jeśli nie uda im się wymusić pieniędzy. A jak datek im się nie spodoba, "wyproszona" bułka ląduje w najbliższym koszu. - W takiej sytuacji mamy prawo wezwać policję lub straż miejską - mówi komisarz Grzegorz Szewczyk z Komendy Stołecznej Policji. - Zgodnie z artykułem 58 kodeksu wykroczeń "kto mając środki do życia lub będąc zdolnym do pracy, żebrze, podlega karze ograniczenia wolności, nagany albo grzywny do 1500 zł. Kto robi to w sposób natarczywy lub oszukańczy, podlega karze aresztu lub ograniczenia wolności." Z kolei za nakłanianie do żebrania grozi areszt, ograniczenie wolności lub grzywna do 5 tys. zł - tłumaczy.

     W pierwszej połowie 2009 r. w Warszawie odnotowano 172 przypadki żebraniny mimo posiadanych środków do życia, 33 przypadki osób szczególnie natarczywych lub oszustów i 223 przypadki włączania w ten proceder dzieci i osób niepełnosprawnych. Na niektórych wizja aresztu czy więzienia zadziała zniechęcająco, dla innych to dach nad głową w mrozy, a dla grup przestępczych zarabiających od jednej wystawianej na żebry osoby po 200-300 zł dziennie - jest to mało dotkliwa kara. - Nic dziwnego, że żebracy nie przyjdą do OPS-u, żeby tyle samo dostać miesięcznie, co na ulicy zbierają w ciągu jednego dnia - mówi z przekąsem, ale i ubolewaniem Izabela Zwierz, zastępca dyrektora OPS Praga Południe.

     Rozgoryczenia nie kryje też Beata Rybak, kierownik dziennej pomocy środowiskowej OPS na Żoliborzu: - Niestety nie zauważyliśmy zwiększonej frekwencji osób ubiegających się o pomoc u nas w wyniku kampanii "Pomagam, nie daję". Owszem, przyszedł pan, którego zresztą już znamy, zapisał się na terapię, podpisał kontrakt, ale się z niego nie wywiązał. Ludzie żebrzący nie są zainteresowani pomocą, bo musieliby aktywnie się w nią włączyć: przestać pić i szukać pracy - twierdzi. Niestety podobne głosy słychać z OPS-ów z innych dzielnic, z noclegowni i schronisk. Także komisarz Krzysztof Mróz z wydziału prewencji na Mokotowie zauważył wśród informowanych żebraków co najmniej chłodny stosunek do tej inicjatywy.

     - To pole do działania nie tylko dla policji, ale przede wszystkim dla psychologów, którzy przekonaliby te osoby, by po latach żebractwa wybrały inną ścieżkę życia.

     SZKODLIWE MIŁOSIERDZIE

     Kampania "Pomagam, nie daję" przebiegała dwutorowo: żebraków informowano o alternatywnej pomocy, a mieszkańców o tym, że dając jałmużnę, wcale nie pomagają. Starsi ludzie tłumaczą, że jak tu nie dać komuś, kto żebrze w przedsionku kościoła. - Sam kilka razy wzywałem straż miejską, by zabrała żebraków, którzy za to, co uzbierali pod kościołem, upili się w sklepie naprzeciwko - przyznaje ks. Antoni Dębkowski, proboszcz parafii św. Jana Kantego na Żoliborzu. - Jałmużna to pomoc w potrzebie, ale nie tym, którzy zbierają na alkohol, bo tylko ich w ten sposób demoralizujemy. Należy wspierać zbiórki organizowane przez instytucje pomocowe - proponuje i dodaje, że nawet bezdomni przecież skądś pochodzą, gdzie mogą szukać pomocy.

     - Niestety, ubodzy z miasteczek, w których stracili pracę, w dodatku skłócili się z rodziną, dostają często z tamtejszego OPS-u pieniądze na bilet do Warszawy i życzenie powodzenia. A tu zarobkowanie zaczyna się, a często i kończy, na ulicy - przyznaje Bogdan Jaskołd. Kiedy stojącą 12 godzin pod bankiem dziewczynkę przebadali lekarze, okazało się, że miała liczne ślady po przypalaniu papierosem. W ten sposób można wypalić tkanki, dzięki czemu mniej bolą mięśnie i długotrwałe stanie tak nie męczy. Powodzenie w procederze zachęca ich do doskonalenia metod. Sięgają po chwytliwe rekwizyty: wózki, kule. Biorą na litość, pokazując się z dziećmi lub szczeniętami, które zazwyczaj, by były grzeczne, dostają środki uspokajające. Czy to chcemy wspierać? Zamiast jałmużny, dajmy żebrakowi informację, gdzie może uzyskać długofalową pomoc, która wyciągnie go z ulicy. Jego reakcja pokaże, czy rzeczywiście przymiera głodem, czy raczej brakuje mu na wino.

     - Prawdziwa bieda się nie eksponuje i jest trudna do odkrycia - mówi ks. Dębkowski. - Pomagać trzeba z głową. Chętnie wrzucamy złotówkę do kapelusza przygodnie napotkanego żebraka i mamy odbębniony dobry uczynek, ale nie zauważamy potrzebującej sąsiadki - tłumaczy. Żebrzącą osobę najlepiej więc odesłać do najbliższego patrolu policji czy straży miejskiej - oni mają przy sobie informatory z wykazem noclegowni, jadłodajni, łaźni, magazynów odzieży i OPS-ach. Często tam zawożą chętnego. Najważniejsze, by chciał.


Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

24 stycznia 2010


Tajemnice zakonu Tajemnice zakonu
O. Leon Knabit OSB
Fascynująca opowieść o życiu w zakonnych murach. Ojciec Leon Knabit przedstawia w niej świat zamknięty dla zwykłego człowieka. Książka, miejscami poważna, miejscami pełna humoru i ciepła, dotyka takich zagadnień jak powołanie, przyczyny wstąpienia do klasztoru i kwestie życia w odosobnieniu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Sławka: 07.06.2011, 03:23
 "ŻEBRAK SEZONOWY Bogdan Jaskołd widzi trzy typy żebraków: osoby niezaradne życiowo, które rzeczywiście potrzebują pomocy i chcą ją przyjąć, ludzie traktujący żebraninę jako sposób na łatwy zarobek, wreszcie zorganizowane grupy [...]" .... Ww. Pan "mgr inż." - Dyrektor z "Biura Polityki Społecznej", to chyba zapomniał w jaki sposób sam otrzymał pracę - jako osoba z zewnątrz - w formie: "p.o. Dyrektor" w "Biurze Polityki Społecznej" w Urzędzie m. st. Warszawy - w grudniu 2006 r., mimo iż na "wolne stanowisko urzędnicze w tym kierownicze" obowiązywał "OTWARTY i KONKURENCYJNY" KONKURS ? ;). W tym czasie w Urzędzie m. st. Warszawy pracę potracili urzędnicy z kierunkowymi "kwalifikacjami zawodowymi" "na dane stanowisko pracy"... ;). ... KTO: "był zaradny", KTO: "traktował żebraninę jako sposób na łatwy zarobek" i KTO: żebrał w Warszawie - szczególnie o FINANSE PUBLICZNE, to żebrał... ;). Jako KIERUNKOWO WYKSZTAŁCONA KOBIETA - były pracownik, BEZSKUTECZNIE żebrałam w "OTWARTYCH i KONKURENCYJNYCH" konkursach o pracę... u ww. Pana "mgr inż." - "p.o. Dyrektora" z "Biura Polityki Społecznej" - "Wiceprzewodniczącego" "Rady Zatrudnienia m. st. Warszawy" ... ;(.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej