Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Karnawał i święci

     W karnawale przywołuję św. Tomasza z Akwinu i św. Jana Bosko, wielkich mistrzów kultury chrześcijańskiej, którzy w obronie prawdy wykazali się niezwykłym męstwem i ewangeliczną gorliwością.

     Co w ich postawie może być dzisiaj godne naśladowania? Co warto przejąć z ducha dziel przez nich stworzonych? Przyjrzyjmy się niektórym faktom. W 1244 r. Tomasz został przyjęty do zakonu dominikanów, co spowodowało niesnaski w jego najbliższym otoczeniu. Spodziewano się bowiem, że wybierze on raczej benedyktynów i osiągnie godność opata. Aby odciągnąć go od wstąpienia do nowo powstającego zakonu żebrzącego, rodzina uwięziła Tomasza w wieży zamkowej, gdzie spędzał czas, ucząc się na pamięć Biblii i układając krótkie traktaty z logiki formalnej. W końcu uciekł stamtąd, w dosyć - trzeba przyznać - filmowych okolicznościach. Jego siostry, które bardzo kochał, do szczytu wieży przywiązały na sznurze wielki kosz, w nim się ukryt, a potem umknął do umiłowanego zakonu.

     Dominikanie, czyli kaznodzieje, powstający niemal równocześnie z wielkimi uniwersytetami Europy, stanowili w tym czasie nie tyle tarczę Kościoła przeciw błędom i herezjom, ile raczej siłę przyczyniającą się do umocnienia doktryny i do nadania nieznanego dotąd blasku zagrożonej u samych podstaw prawdzie. Uścisk św. Franciszka i św. Dominika, uwieczniony rzeźbiarsko przez Luce delia Robbię, wrył się głęboko w europejską wyobraźnię, bo to właśnie franciszkanie i dominikanie przyczynili się w znacznym stopniu do uratowania ówczesnego Kościoła przed ostatecznym zaprzepaszczeniem ewangelicznej prostoty i popadnięciem w świecki styl życia wpychający się do Europy przez wrota otwarte przez uczestników wypraw krzyżowych.

     Współcześnie zakonny styl życia jest nadal atrakcyjny, ale nie ma już takiego wpływu na rzeczywistość, jak dawniej. Powinniśmy jednak naśladować styl Tomaszowy, wyrosły właśnie z tradycyjnego zakonnego obyczaju. Przede wszystkim przez umacnianie świadomości, że każdy z nas ma szansę odkrycia własnego powołania, które jest niepowtarzalne i chciane przez Boga. Nie ma potrzeby, abyśmy uporczywie poszukiwali osobistych niedoskonałości, których zresztą trudno się pozbyć raz na zawsze. Idźmy własną drogą, sycąc się tym, co niosą Boże dary. Pierwszym z nich jest sam świat, piękny i groźny zarazem. Może wszak stać się miejscem pomnażania dobra, ale i szerzenia zła. To od nas zależy, jak się sprawy będą miały.

     W każdym razie św. Tomasz z Akwinu zachęca do realizmu, czyli życia zgodnego z rozumem i prawą wolą. Nie wytwarzajmy idealnych światów, w których czujemy się bezpiecznie, ale starajmy się działać tam, gdzie aktualnie jesteśmy. Spotykajmy się z tymi osobami, których Bóg postawił na naszej drodze. Starajmy się, aby nasza twarz wyrażała prawdę o nas, a nie pozę. Nie obawiajmy się trudności. Z każdej z nich przecież jest wyjście. Ufajmy życzliwości Nieba.

     Piszę w wyraźnie życzeniowym trybie, aby podkreślić, że każdy dzień przynosi nadzieję. Święty Tomasz doświadczył wielu kłopotów, nawet zniewag i bólu, ale nigdy nie zatracił odwagi. Często powtarzał: cudem jest istnienie i możliwość poznawania prawdy. W jej świetle dostrzegamy istotę samych siebie: ludzi powołanych do szczęścia w Bogu i dzięki Niemu. Mam nadzieję, że nigdy nie zatracimy tego egzystencjalnego tropu.

     WIARA I WYCHOWANIE

     W początkach europejskiego kapitalizmu rozwijał swój nowatorski system wychowawczy, mający charakter duchowy, oparty o chrześcijańską wiarę i tradycję. Poświęcił życie ubogiej i opuszczonej moralnie młodzieży; zakładał szkoły, internaty, starając się wzbudzać w wychowankach nadzieję na lepszy los i umacniać w nich prawdy religijne - św. Jan Bosko.

     Oddawał się też działalności misyjnej, założył dwie rodziny zakonne, wreszcie zaproponował wzór ascezy salezjańskiej. Mógł być praktykiem-wychowawcą, ponieważ rozumiał podstawowe dla ludzkiego życia prawdy. U niego teoria wspierała praktykę, a praktyka swoimi owocami potwierdzała wielkość prawdy, której służyła. Choć nie wymagał od swoich wychowanków rzeczy nadzwyczajnych, to jednak był kimś nadzwyczajnym. Oczekiwał od swoich uczniów zwykłego wypełnienia obowiązków, prostych prac, codziennych czynności, ale w tym wszystkim domagał się stanowczo moralnej JAKOŚCI życia oraz prawdziwej religijności. Chodziło mu o kształtowanie sumienia, by w oparciu o nie młody człowiek czynił dobro i unikał zła, by osiągnąć zbawienie.

     Ksiądz Bosko wiedział, że każdy człowiek uczy się czynić dobro, stykając się z rzeczywistością. Rozpoczyna swe świadome życie od naturalnego przekonania, że należy robić rzeczy dobre i je pomnażać. Ta pierwsza formacja (określamy ją prasumieniem) staje się podstawą sumienia. To wewnętrzny głos, świadomość moralna czuwająca w każdym człowieku, wyrażająca się sądami praktycznymi o czynieniu konkretnego dobra. I właśnie sumienie, usprawnione roztropnością, jest kierunkowskazem życia. Ksiądz Bosko rozumiał też, że działanie sumienia łączy się z Bożymi przykazaniami, dlatego nie narusza dobra człowieka, ale przeciwnie - ochrania je. Dlatego ma decydujący wpływ na kształtowanie ludzkiego sumienia. Ponadto, otwiera je na miłość Boga.

     Dzięki łączeniu wymiaru teoretycznego (prawdy) i praktycznego (dobra) ksiądz Bosko był wychowawcą-profesjonalistą, a jego system wciąż należy do postępowych kierunków pedagogiki. Dlaczego? Uznaje bowiem indywidualizm i autonomię wychowanków, wychowuje ich ku przyszłości, zachęcając do coraz bardziej dojrzałego ćwiczenie się w wolności. Zawodowy pedagog nie może improwizować w wychowaniu, lecz musi znać swoje cele oraz drogi prowadzące do ich urzeczywistnienia. Świadomość tego, co chce się osiągnąć w wychowaniu dzieci to klucz do wszelkich strategii, technik, którymi wychowawca się posłuży. Bez relacji do celu stają się one czystą manipulacją, a cały proces wychowywania zamiast sprzyjać wzrostowi duchowemu człowieka prowadzi do pogłębionej alienacji, gdyż staje się on przedmiotem - jak to się obecnie zdarzajakichś "operacji edukacyjnych". Ksiądz Bosko unikał tego rodzaju projektów wychowawczych. Budził u wychowanków tęsknotę do świętości. Ale uwaga: do niczego ich nie przymuszał. Wskazywał tylko na żywe przykłady życia ogarniętego pasją wiary. Przecież konkretna wrażliwość na to, co dzieje się wokół nas, stanowi o wartości podejmowanych przez nas zabiegów wychowawczych, jak i świętości życia. Taki był system księdza Bosko i taki był ksiądz Bosko, obdarzony przez Boga nadzwyczajnymi charyzmatami, a zwłaszcza darem czytania w ludzkich sumieniach.

     Tak oto Tomasz z Akwinu i Jan Bosko zjednoczyli się w jednej misji służenia prawdzie, towarzyszenia człowiekowi, który z niezwykłą łatwością ulega perswazjom świata.

     RADOŚĆ KARNAWAŁOWA

     Ostatnie dni przed rozpoczęciem Wielkiego Postu. Jedni wybierają karnawałowe zabawy, inni organizują zabawy z maskami albo wiece charytatywne, jeszcze inni (przynajmniej raz w roku) idą do teatru na wesołą sztukę bądź wyjeżdżają na śnieżne szaleństwa.

     Czy istnieje religijnie określony sposób przeżywania karnawału? Czy chodzi tu na przykład o organizowanie przyjęć weselnych bez alkoholu, czy może w ogóle o pewien, motywowany ewangelicznie, styl życia? Chodzi o to drugie. Radosny, wolny od przesadnej ascetyczności charakter postępowania należy do naturalnych stanów życia. Trzeba umieć - jak to pisał św. Paweł - cieszyć się z cieszącymi, smucić się z ogarniętymi smutkiem. Jasność i ciemność tkają główne barwy ludzkiego krajobrazu.

     I nie należy się temu sprzeciwiać, bo taka jest natura rzeczy. Wskazałbym raczej na pewne niebezpieczeństwa, kryjące się pod powierzchnią obyczajów zapustnych. Same w sobie nie są one groźne, a nawet należy się im poddawać. Bez zabawy, co uzasadnili antropologowie, nie można pojąć ludzkiego sposobu istnienia. A karnawał to coś wyjątkowego, choćby dlatego, że wiąże się z liturgicznym wymiarem roku kalendarzowego. To przecież czas liczony od Nowego Roku lub od Trzech Króli i trwający aż do Środy Popielcowej. Nazwa karnawał - przypomnę dla porządku - pochodzi od łacińsko-włoskiego "carnavale", którego człony: "caro" - mięso i "vale" - bywaj zdrów oznaczają razem pożegnanie mięsa, a dokładniej, wszelkich uczt i hulaszczych biesiad. Badacze łączą też karnawał z łacińską nazwą "carrus navalis", oznaczającą łódź-rydwan boga Dionizosa, pojawiający się na rzymskich ulicach podczas uroczystości powitania wiosny. Ostatecznie: karnawał jako czas wyróżnionych społecznie zabaw wpisał się w rytm współczesnego życia. I nie powinniśmy od niego stronić.

     A my, księża? Nie będziemy przekonywali, tak jak czynili to niektórzy duchowni w przeszłych wiekach, że "większy zysk czynimy diabłu trzy dni rozpustnie mięso-pustując, aniżeli Bogu czterdzieści dni nieochotnie poszcząc". Wskażemy jedynie na zbyt rozhukany i rozpasany styl radosnego ze sobą przebywania. Rozpromieńmy się przede wszystkim z tego, że jesteśmy bliscy Bogu, który nas stworzył i zapewnia o swojej do nas miłości. Nawet biblijny i zasadniczo bezlitosny Kphelet nie krytykuje skromnej radości, którą mężczyzna przeżywa razem ze swoją małżonką, nie patrzy złym okiem na radość z owoców ich pracy czy z odpoczynku. Radość (w tym radość duchowa) należy do niezbywalnych cech życia. Nie powinna ona jednak przekraczać norm określonych przez prawo naturalne, lecz i prawo stanowione.

     Ma natomiast prowadzić do zawiązywania coraz bardziej życzliwych relacji osobowych, pomnażać chęć wzajemnej pomocy i troski, wreszcie: umniejszać niepokój wypływający z niedogodności istnienia. Wesołość karnawałowa może być wyrazem akceptacji życia, dziękczynnym znakiem skierowanym do tych, których kochamy, jak również wyrazem emocji ściśle religijnych, czego dowodzi na przykład religijne znaczenie tańca. Tak więc, ostatnie dni karnawału niech będą znakiem naszej siły duchowej i moralnego porządku, zgodnie ze słowami św. Augustyna: Skoro ciało ma swoje przyjemności, to i dusza ma swoje.


ks. Jan Sochoń


Tekst pochodzi z Tygodnika

14 lutego 2010


   


Duch święty działa dzisiaj Duch święty działa dzisiaj
Michele Giulio Masciarelli
Książka Michele Giulio Masciarelliego jest próbą przypomnienia dzisiejszemu chrześcijaninowi, ze Pan Jezus jest wierny swojemu słowu: "Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata".... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej