Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Śnieg w Rzymie i inne

     Pewna hinduska zakonnica, studentka Uniwersytetu Gregoriańskiego, wychylała się z okna, łapiąc w dłoń padający śnieg. Cieszyła się jak dziecko... Być może mogła dotknąć śniegu po raz pierwszy w swoim życiu. Tak samo jak wielu młodych rzymian, skoro w Wiecznym Mieście śnieg padał ostatni raz ćwierć wieku temu. Po godzinie wszystko stopniało, ale to wystarczyło, by na ulicach powstał niemały zamęt. Kierowcy ze środkowo-południowych Włoch generalnie nie potrafią prowadzić samochodów w takich warunkach. Gdyby centymetrowa warstwa śniegu utrzymała się dłużej, to zapewne większość z nich założyłaby na opony łańcuchy. Pewien emerytowany generał włoskiego wojska przekonywał mnie, że jak jest śnieg, to bez łańcuchów nie da się jeździć. Na moją nieśmiałą uwagę, że w Polsce jednak ludzie jeżdżą, stwierdził, że takie są prawa fizyki, i się po prostu nie da. Czyżby polscy kierowcy byli mocniejsi od praw natury?

     Rzym tętni wieloma różnymi wydarzeniami kulturalnymi. W ostatnim czasie szczególne zainteresowanie budziła zorganizowana w Pałacu Weneckim wystawa: "Władza i łaska. Święci patroni Europy". Ile razy tamtędy przechodziłem, zawsze widziałem długą, niekiedy ok. 200-metrową, kolejkę chętnych do jej obejrzenia. Zgromadzone z różnych muzeów arcydzieła pokazywały wpływ chrześcijaństwa na kształtowanie się Europy. Traf chciał, że w tym samym czasie na jednym z portali zwrócił moją uwagę wpis kogoś, kto podpisał się "wolny poganin": "Po pierwsze chrześcijaństwo to nie są nasze korzenie. Chrześcijaństwo jest semicką religią rodem z pustynnych tropików - nie ma nic wspólnego z Europą, a tym bardziej z jej korzeniami". Autor tego wpisu może i jest poganinem, ale na pewno nie wolnym; ciemnota wszak zniewala. Przydałoby mu się i jemu podobnym zobaczyć wspomnianą wystawę. A zresztą wystarczy przejść się po Wiecznym Mieście, najpiękniejszym mieście Europy, aby było oczywiste, że bez chrześcijaństwa nie da się zrozumieć historii naszego kontynentu. Ciekawe, kto wymyślił ten cały ruch neopogan, który ogłupia młodych ludzi i budzi irracjonalną nienawiść do wielkiego chrześcijańskiego dziedzictwa Europy?

     W Rzymie uroczyście zainaugurowano obchody Roku Chopinowskiego we Włoszech. Młody Rafał Blechacz i doświadczony Krystian Zimerman zachwycili żywiołowo reagującą i znającą się na rzeczy rzymską publiczność. Koncert tego ostatniego, na którym miałem okazję być obecnym, odbył się w imponującym audytorium Parco delia Musica. Ponad dwa tysiące osób nagrodziło polskiego pianistę entuzjastyczną owacją, długo domagając się bisów. Po koncercie mogłem obejrzeć wystawę, która zachęcała między innymi do refleksji, w jakiej mierze chopinowskie mazurki są esencją tego, co można by nazwać "polską duszą", a ja bym dodał: w szczególności "mazowszańską duszą".

     Skoro już mowa o duszy, to podzielę się prawdziwą historią, którą usłyszałem od mojego kolegi z Alexandrii koło Waszyngtonu. Kolega ma 7-letniego syna. W dzień Zesłania Ducha Świętego poszedł z nim do kościoła na Mszę. A po Mszy na spacer nad rzeczkę do. pobliskiego parku. Kolega zapytał syna, czy wie, że dziś wspomina się Ducha Świętego. A ten odpowiedział rezolutnie, że oczywiście, bo przecież była o tym mowa w Kościele. Na to kolega zaczął mówić o różnych darach, jakie daje nam Duch. I zapytał: "A ty, jaki dar chciałbyś od Ducha Świętego?". Synek pomyślał i niespodziewanie odpowiedział: "Chciałbym teraz na tym spacerze zobaczyć lisa". No cóż! Dzieci mają dziwne pomysły. Skąd w tamtej okolicy miałby się wziąć lis? Kolega z synem zrobili kilka kroków i stanęli pełni zdumienia. Po drugiej stronie rzeczki zobaczyli wyraźnie lisicę i dwa małe lisiątka. Jakiś człowiek przejeżdżał rowerem. Zatrzymał się i rzekł: "O, lisy! Coś niespotykanego w tej okolicy!". Tylko chłopczyk wiedział, skąd się wzięły. Nie bójmy się zatem z dziecięcą wiarą prosić Ducha Świętego o dary.


ks. Dariusz Kowalczyk SJ


Tekst pochodzi z Tygodnika

21 lutego 2010


Myśli wyszukane Myśli wyszukane
Jan XXIII
Odkąd Pan wezwał mnie nędznego do tak wysokiej służby, nie czuję już przynależności do czegokolwiek na tym świecie: do rodziny, ojczyzny ziemskiej, narodu, jakiegoś kierunku naukowego, do projektów, choćby i dobrych. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, uważam się tylko za niegodnego i pokornego "sługę Bożego i sługę sług Bożych... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej