Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Wakacje

     Trwają wakacje, urlopy, wyjazdy, rozjazdy. Jak tu nie korzystać z tak pięknej pogody? Wyrwać się z miasta choćby na weekend! W alpejskim miasteczku, w którym obecnie przyszło mi mieszkać, turystów i wczasowiczów nie brak przez cały rok. Ale są zwłaszcza dwa sezony, zimą, w okolicy Bożego Narodzenia, i latem między czerwcem i wrześniem, kiedy ich obecność przekracza wszelkie miary, naruszając i dezorganizując sielskie życie mieszkańców niewielkich, górskich miejscowości. Tu rytm dnia płynie zgodnie z naturą, porami roku i... kalendarzem liturgicznym!

     Tak! Są jeszcze takie miejsca - nawet w Niemczech! - gdzie wiara jest wciąż żywa i determinuje czas pracy i odpoczynku jej wyznawców. Tutaj, czyli w najdalszym zakątku Bawarii, zwanym regionem Allgau - uroczym zielonym przedgórzu wysokich Alp - Niemców, czy też raczej Bawarczyków, i Polaków coś jednak łączy. To wiara katolicka, kultywowanie tradycji i zwyczajów, wielopokoleniowe rodziny, bictó dzwonów kościelnych. Ktoś wyjątkowo "postępowy" rzekłby: zacofanie! I tu ciekawostka, nad którą głowię się już od jakiegoś czasu: dlaczego takie "zacofane" miejsce przyciąga tak wielu "oświeconych" turystów z Berlina, Diisseldorfu, Frankfurtu nad Me-nem, Ziirichu, Brukseli, Lichtensteinu, a nawet Londynu? Przyglądam się rejestracjom samochodów stojących zarówno przed luksusowymi hotelami, jak i przed prostymi, bawarskimi pensjonatami, tzw. hofami. Tu przed wejściem wypasają się krowy i nie mogę zrozumieć, co przyciąga ludzi z wielkich, nowoczesnych miast do tych "zapadłych dziur"?

     Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, postanowiłem trochę poobserwować przyjezdnych w dniu wolnym od pracy, czyli w niedzielę, kiedy jest ich najwięcej. Idę rano z żoną do kościoła na Mszę. Kościół niewielki, biały z wysoką wieżą. W środku drewniany ołtarz i... ogromny ziąb! Bo tych starych, grubych murów nie jest w stanie nagrzać nawet letnie słońce. Kościół stoi w centralnym punkcie miasteczka, wokół niego kawiarnie, restauracje i hotele. Naprzeciwko wejścia piękny, drewniany hotel z wielkim tarasem, na którym goście mogą spożywać posiłki, opalać się i podziwiać przepiękny krajobraz. Spoglądam w ich kierunku, a oni wszyscy patrzą na nas - czyli ludzi idących do kościoła. Ojciec woła syna i wskazując mu palcem sznur kobiet i mężczyzn, ubranych w tradycyjne świąteczne stroje, gromadę dzieci biegnących na wyścigi, kto będzie pierwszy posługiwał do Mszy, mówi: "Popatrz, to jest folklor! Tak bywało w dawnych czasach". Piękny komentarz - pomyślałem.

     Obserwuję dalej: jest za piętnaście dziewiąta. Z hoteli wychodzą mężczyźni i kobiety ubrani w markowe dresy, z kijkami w rękach - to osoby uprawiające nordic walking, bardzo tu popularne marsze górskie. Dalej widzę kolarzy przygotowujących się do pokonania znanej trudnej przełęczy. Nie może zabraknąć także "joggingowców". Wszyscy oni patrzą na nas - ubranych odświętnie, a nie w dresy. Patrzą jak na ludzi ze starych, zamierzchłych czasów, w których kościoły były jeszcze miejscami kultu, a nie na przykład klubami nocnymi czy kawiarniami, jak ma to obecnie miejsce w Amsterdamie, Brukseli czy Ziirichu. W tym momencie znałem już odpowiedź na moje pytanie.

     Chociaż... Czy ci turyści przyjeżdżają tu naprawdę tylko po to, aby zobaczyć "folklor"? Czy też może przyciąga ich tu duchowy i transcendentny wymiar gór? Może podświadomie czują tu potęgę wielkich i wspaniałych dzieł Bożych? Wspanialszych i bardziej zapierających dech w piersiach niż szklane konstrukcje w Dusseldorfie, Berlinie czy Bazylei?

     W ostatni weekend odwiedził mnie przyjaciel uznający się za ateistę. Tym razem, zamiast pogawędki przy suto zastawionym bawarskimi specjałami i piwem stole, postanowiliśmy odbyć wspinaczkę górską. Kiedy po kilku godzinach dotarliśmy na szczyt góry, którą widać z okien mojego mieszkania, mój przyjaciel, oszołomiony wielkością i potęgą gór, spontanicznie wykrzyknął: "Boże, daj mi silę!". Oby taki sam finał miały wycieczki i innych turystów przyjeżdżających poczuć tutejszy "folklor".


Stefan Meetschen


Tekst pochodzi z Tygodnika

1 sierpnia 2010


   


Łaska bazuje na naturze Łaska bazuje na naturze
O. Tomasz Alexiewicz OP, o. Nikodem Brzózy OP
Niniejsza książka powstała na podstawie rekolekcji głoszonych przez ojców dominikanów. Były one zatytułowane żartobliwie "Precz z duchowością", ponieważ zaobserwowano, iż wielu młodych ludzi związanych z ruchami odnowy w Kościele często szuka subtelności duchowych...... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej