Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Polskie letnisko

     W tym roku jak zwykle ten sam dylemat: gdzie spędzić urlop? Gdy mieszkałem w Polsce, na wypoczynek wybierałem moje rodzinne Niemcy lub też inny, zazwyczaj śródziemnomorski kraj, najchętniej Włochy. Tego roku postanowiłem zrobić na odwrót.

     Zaplanowaliśmy z żoną urlop w... naszym domu w Polsce. Nic nadzwyczajnego, ale właśnie o taką zwyczajność nam chodziło. Tak się składa, że założyliśmy nasze gniazdko na wsi, niedaleko Warszawy. Ale broń Boże wspomnieć tutejszym mieszkańcom, że jest to wieś! To jest "letnisko" - już na samym początku mnie poprawiono i wytłumaczono mi, że to taki swojski "kurort". Jak postanowiliśmy, tak też uczyniliśmy. I już ten artykuł piszę, wyglądając z okna na piękny, zielony ogród i nasze sosny okupowane przez dzięcioły i wiewiórki.

     Pierwszego dnia czegoś mi tutaj brakowało... o tak - hałasu! Wokół wszechogarniająca cisza. Wieczorem słychać tylko cykady. Jest aż za cicho! Włączyłem ulubionego Mozarta, żeby jakoś tę ciszę zagłuszyć. Jednak po kilku dniach powoli zacząłem się wyciszać i ja. Wyłączyłem muzykę, zacząłem wsłuchiwać się w odgłosy świerszczy i z daleka napływające echa gdakania kur, szczekania psów, rąbania drewna na opał, śmiechów dzieci. Mój słuch zaczął rozkoszować się tymi dźwiękami z życia, a myśli spontanicznie popłynęły ku Stwórcy życia i istnienia.

     Polska wieś, a właściwie polskie letnisko, to bardzo ciekawe miejsce dla przybysza z innych stron. Panują tu pewne reguły, które nie są oparte ani na zdrowym rozsądku, ani na żadnej logice, ale są i trzeba ich przestrzegać. Przekonałem się o tym dość szybko, gdy tylko zostałem powitany w tych stronach jako obcokrajowiec. Po pierwsze, zasugerowano nam ceny wszelkich możliwych usług związanych z domem lub ogrodem przewyższające nawet ceny w Niemczech! Pomyślałem: no cóż, letnisko to w końcu nie wieś i za kurort trzeba płacić. Kiedy jednak za kilo ziemniaków zapłaciłem jak za kilogram złota, postanowiłem złożyć sprawy biznesowe w ręce mojej żony, a samemu oddać się kontemplowaniu natury i odwiedzaniu różnych okolicznych miejsc.

     Pierwszym takim miejscem było sanktuarium maryjne w Loretto, znane zapewne Drogim Czytelnikom. To, co mnie od razu uderzyło przy wejściu na teren klasztorny, to widok radosnych, uśmiechniętych i... młodych (!) zakonnic, ubranych w czarne habity i czarne welony przy trzydziestostopniowym upale. Szok tym większy, że akurat trafiliśmy z żoną na śluby wieczyste siedmiu nowicjuszek, tak że Loretto pełne było świętujących sióstr, ich rodzin i kapłanów. Pewnie w Polsce taki widok nie wzbudza emocji, ale w kimś urodzonym i wychowanym w tak zlaicyzowanym jak Niemcy kraju, ów widok wzbudza najżywsze uczucia. W moim kraju podobnych rzeczy po prostu już się nie widuje. Nie ma zakonnic przechadzających się publicznie w habitach, nie ma ich nawet w sanktuariach! Tutaj są uśmiechnięte i na dodatek młode! W Niemczech można szukać zakonnic - choć jak igły w stogu siana - jeszcze tylko w Bawarii, ale już zazwyczaj nie noszą welonu, zamiast habitu mają coś na kształt fartucha czy dłuższej spódnicy i w najlepszym wypadku są w wieku 70+. I jeśli już się je widzi, to pojedynczo, a nie tyle na raz.

     Ale wracając do sanktuarium, to jest mi ono bliskie jeszcze z dwóch innych powodów. Jedną z sióstr loretanek jest ciocia mojej żony, bardzo zacna, mądra i wspaniała zakonnica, z którą można porozmawiać na każdy temat.

     Drugi powód to założyciel Zgromadzenia Sióstr Loretanek, błogosławiony ksiądz Ignacy Kłopotowski, propagator prasy katolickiej. Skoro jesteśmy teraz sąsiadami, to postanowiłem obrać go na mojego drugiego patrona na polu zawodowym, tuż obok św. Maksymiliana Marii Kolbego. Coraz bardziej odkrywam polskie letnisko i okoliczne zakątki, takie jak Loretto, więc już wiem, gdzie będę spędzał moje urlopy.


ks. Henryk Zieliński


Tekst pochodzi z Tygodnika

15 sierpnia 2010


Domino miłości. Rok A Domino miłości. Rok A
Ks. Dariusz Madejczyk
Publikacja, inspirowana fragmentami Biblii czytanymi w roku liturgicznym "A", to ostatnia z trzech części serii "Ewangelia o piątej nad ranem". Tym samym zamyka cykl, który może stanowić swego rodzaju przewodnik czy inspirację do twórczego odczytania niedzielnych Ewangelii i bardzo osobistego przekładania ich na język codzienności... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej