Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Doktorat i co dalej

     W ubiegłym tygodniu udaliśmy się z żoną do naszych przyjaciół mieszkających we Wrocławiu. Co tu dużo mówić - Wrocław po prostu mnie zauroczył! Odrestaurowany Rynek, barokowe kościoły, modernistyczne budowle użyteczności miejskiej oraz zabytkowa kamienica św. Edyty Stein, będącej jednym z moich wzorów naukowych i duchowych. Wrocław to - jak mówią jego mieszkańcy - miasto boomu w szerokim tego słowa znaczeniu. Rozrasta się i pięknieje z godziny na godzinę dzięki zagranicznym inwestorom. Powiedzmy bez ogródek - także dzięki niemiekim inwestorom. Jednak sam wygląd miasta to nie wszystko; dla mnie dużą rolę odgrywa atmosfera. A we Wrocławiu klimat jest mieszany - trochę polskości, trochę niemieckości i spora dawka śląskości. Stąd też trudno tu szukać śladów konkretnej grupy kulturowej czy etnicznej, bo współczesny Wrocław budowali przesiedleńcy polscy ze Wschodu, zwłaszcza ze Lwowa, ale także wysiedleni Ukraińcy, no i pozostali w mieście Niemcy.

     Z nieskrywaną ciekawością słuchałem opowieści mojego przyjaciela, którego wiedza o tym mieście jest ogromna. Mój przyjaciel to Polak, który przed kilkoma laty przeniósł się wraz z żoną i synkiem z Łodzi do Wrocławia w poszukiwaniu pracy. Kim jest z zawodu? Ano, pracownikiem naukowym, który obronił doktorat w niejednej dziedzinie. Jego żona również zrobiła doktorat. Zdziwiło mnie więc, że tak wspaniale wykształcone małżeństwo musiało wyemigrować z rodzinnej Łodzi aż do Wrocławia w poszukiwaniu możliwości zarobkowych. Jeszcze bardziej zaskoczyły mnie warunki mieszkaniowe i bytowe, w jakich przyszło im żyć i wychowywać małego Jasia. W Niemczech małżeństwo już z jednym doktoratem w większości przypadków żyje na o wiele wyższym poziomie materialnym. Moi przyjaciele z Wiirzburga, oboje doktorzy filozofii, mieszkają w pięknym, dużym domu, a w garażu stoi wypasione bmw. Natomiast moi przyjaciele z Wrocławia wynajmują malutkie mieszkanko w blokowisku, gdzie na korytarzu koczują narkomani. O samochodzie nawet nie marzą.

     Niedawno miałem zaszczyt spotkać się z wybitnym polskim profesorem filozofii, w tej chwili już na emeryturze, który w latach 50. pracował na KUL-u z ks. Karolem Wojty-łą. Nie wiem, czy w jego garażu także stoi bmw, ale zaprosił mnie do swojego niewielkiego mieszkania, którego ściany pokryte były regałami z książkami sięgającymi do sufitu - według żony pana profesora jest ich jedenaście tysięcy - ubrany w domowy strój. Opowiadał mi z błyskiem w oku o fascynujących rozmowach z Karolem Wojtyłą, którego nowoczesne poglądy filozoficzne nieraz doprowadzały na KUL-u do ostrych dyskusji. Ałe - jak stwierdził pan profesor - były to prawdziwe i fascynujące dyskusje, a nie dzisiejsze konfrontacje z obrzucaniem się błotem. Podkreślił też, że ks. Wojtyla nieustannie zanurzony był w modlitwie w czasie przerw między zajęciami lub po prostu spacerując korytarzami uczelni. Pan profesor nie tylko mówił, ale również słuchał moich poglądów i odpowiadał na pytania. Na zakończenie życzył mi pomyślności w mojej dalszej pracy naukowej, jako że tego roku i ja również dołączyłem do grona doktorów - w Polsce, jako Niemiec.

     Jedno pytanie kołatało mi w głowie: jaka będzie moja droga? Nie mam bmw, ale i nie mieszkam w bloku z narkomanami. Z tego spotkania wyszedłem umocniony i podniesiony na duchu, że jednak można prawdziwie realizować słowa ślubowania składanego przy nadawaniu tytułu doktora. Jego ostatni akapit brzmi następująco: "(Ślubuję), że badania naukowe w mojej dyscyplinie ochoczo i gorliwie będę uprawiać i rozwijać nie z chęci marnego zysku czy dla osiągnięcia próżnej sławy, lecz po to, by tym bardziej krzewiła się prawda i jaśniej błyszczało jej światło, od którego zależy dobro rodzaju ludzkiego".

     Któż jednak powiedział, że ochocza i gorliwa praca na rzecz dobra rodzaju ludzkiego kłóci się z możliwością wożenia dzieci na wakacje samochodem? Niekoniecznie wypasionym, ale na pewno wygodnym i bezpiecznym.


Stefan Meetschen


Tekst pochodzi z Tygodnika

12 września 2010


   


Nauka i mądrość Nauka i mądrość
Jacques Maritain
Nie ma innego rozwiązania dla historii świata, jak tylko w ustroju chrześcijańskim, bez względu na to, jakim by on był. Wszelkie stworzenie powinno być naprawdę szanowane w swoim związku z Bogiem, ponieważ wszystko otrzymało od niego: a więc humanizm, ale humanizm teocentryczny, humanizm integralny, humanizm Wcielenia... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 basup: 04.08.2014, 21:28
 Doktorat może i warto, ale z perspektywą zostania naukowcem i przyszłej habilitacji. Nie czarujmy się - dziś łatwiej jest go zrobić jak dawniej magistra i na co to komu?... Powiem więcej - dziś liczą się raczej bardziej protekcje, a często awansuje się do biur osoby które mają zaledwie maturę, natomiast coraz modniejszym staje się zatrudnianie wykształcichów na taśmie - niestety...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej