Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Traktaty Polsko-Niemieckie

     Niedawno dane mi było odwiedzić piękne i niezmiernie interesujące pod wieloma względami polskie (?) miasto, a mianowicie Kamień Śląski. Piszę "polskie" ze znakiem zapytania nie dlatego, żebym jako Niemiec rościł do niego jakiekolwiek prawa, lecz dlatego, że po kilkudniowym pobycie w owym miejscu wolę z ostrożnością nazywać je "śląskim". Otóż brałem udział w polsko-niemieckiej konferencji zorganizowanej z okazji ratyfikowania dwóch traktatów: granicznego między Rzeczpospolitą Polską a RFN z 1990 r. oraz o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1991 r.

     Oprócz Niemców i Polaków w spotkaniu brali udział głównie Ślązacy. Ciekawa to grupa: nieidentyfikująca się do końca ani z Polską, ani z Niemcami, chociaż władająca obu językami. Ekspertem do spraw Śląska nie jestem, chociaż moi dwaj ulubieni poeci Joseph von Eichendorff i Tadeusz Różewicz wywodzą się właśnie stamtąd. Ale moja wiedza została ogromnie wzbogacona i zweryfikowana poprzez osobisty kontakt i przebywanie ze Ślązakami.

     Dlaczego konferencja miała miejsce właśnie w Kamieniu Śląskim? Po pierwsze dlatego, że znajduje się tam przepiękny kompleks pałacowo-parkowy wraz z sanktuarium św. Jacka Odrowąża. Sama miejscowość była siedzibą rodu Odrowążów, i to właśnie stąd pochodził św. Jacek, jak również błogosławieni Czesław i Bronisława. W pałacu odbywały się obrady. A po drugie dlatego, że właśnie Śląsk jest przygranicznym regionem, w którym Odra wyznacza granicę między Polską i Niemcami.

     Sprawa granic zachodnich Polski nie była łatwa ani dla Polaków, ani dla Niemców. Po II wojnie światowej granice polskie znacznie przesunęły się na zachód, tak że wielu przesiedleńców ze wschodnich kresów Rzeczpospolitej trafiło na Śląsk, a wielu Niemców zostało wysiedlonych do NRD i RFN. Kwestia ta do dzisiaj pozostaje bolesna i nacechowana silnymi emocjami po obu stronach, jednak takie zachowania, jakie charakteryzują największą obrończynię wysiedlonych Niemców Erikę Steinacn, nie prowadzą do zgody i wzajemnego porozumienia. Nie będę wracał do tego tematu, gdyż na samo wspomnienie o tej pani podczas konferencji spadło na mnie wiele gromów od starszego pokolenia niemieckich Ślązaków, którzy widzą w niej protektora ich sprawy. Fakt pozostaje jednak faktem, że Steinbach 20 lat temu złożyła w niemieckim Bundestagu pisemny sprzeciw przeciwko granicy polsko-niemieckiej w takiej formie, w jakiej ona obecnie istnieje. I nie pomogły moje tłumaczenia, że moja matka także była przesiedlona z Pomorza, jednak nigdy nie identyfikowała się ze Związkiem Wypędzonych z uwagi na jego niewłaściwy podtekst polityczny, zwłaszcza w stosunku do Polaków.

     Pomimo różnych poglądów na tę sprawę, najbardziej kontrowersyjną w czasie obrad, staraliśmy się nawiązać również osobiste więzy przyjaźni w miłej atmosferze grodu Odrowążów. Muszę przyznać, że słuchając wypowiedzi rdzennych Ślązaków zaczynałem rozumieć, dlaczego tak bronią swojej odrębności, kultury, a nawet gwary. Wielu z nich, nawet całkiem młodych, skarżyło się, że w szkole zabraniano im używać gwary śląskiej, a w gazetach nie można przeczytać na przykład tego, że piłkarze Podolski i Kłoze to Ślązacy. Może niektóre z tych stwierdzeń są wyolbrzymianiem owej odrębności regionalnej, ale przychodzi mi na myśl, że kiedy ktoś się mnie pyta, skąd jestem, odpowiadam: z Zagłębia Ruhry (odpowiednika polskiego Śląska w kwestii przemysłu węglowego). Może zatem powinniśmy bardziej dostrzegać, że całkowita unifikacja narodów, ba, nawet regionów, nie jest możliwa.

     Ludzie z natury przywiązani są do tradycji, w której wyrośli, do swojej odrębności. Automatycznie podkreślają pewne cechy, które wyróżniają ich miasto, region czy naród. Nie znajduję w tym nic złego ani antyglobalnego. Możemy się jednoczyć, ale przy zachowaniu i kultywowaniu naszych odmiennych zwyczajów, gdyż przecież to właśnie w owej różnorodności kryje się piękno! Zatem jednoczmy się z pełnym szacunkiem wobec siebie i przywiązaniem do własnych wartości, tradycji i religii, nie atakując i nie szukając winy w drugim.


Stefan Meetschen


Tekst pochodzi z Tygodnika

17 października 2010


Poradnik homiletyczny Poradnik homiletyczny
Ted Kyle, Ruth Peters, Richard A. Steele, Jr., Evelyn Stoner, John Todd
"Poradnik homiletyczny" stanie się znakomitą pomocą w głoszeniu Bożego Słowa. Niezwykle przejrzysty sposób jego zorganizowania czyni z tej książki bardzo praktyczny poradnik pozwalający na szybkie dobranie właściwych przykładów do przygotowywanych homilii. Z tego powodu będzie on stanowił nieocenioną pomoc nie tylko dla głosicieli Słowa, ale i dla katechetów, na których barkach spoczywa również ogromna odpowiedzialność za skuteczne nauczanie.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej