Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Wielki Boże, pomóż nam!

     Dziesiąta rocznica zamachu na World Tra-de Center w Nowym Jorku. Czy pamiętamy, jakie byfy reakcje mediów na wiadomość o tej tragedii? Ja pamiętam wydanie niemieckiej gazety "Bild-Zeitung" z 12 września 2001 roku. Nagłówek: "Tysiące zabitych w Ameryce! Swiat w strachu! Co teraz zrobi Bush? Czy będzie wojna? Wielki Boże, pomóż nam!" Tak, ostatnie zdanie też znalazło się w nagłówku tego tabloidu. Dalej w tekście padały pytania, co teraz będzie i stwierdzenia, że świat nigdy już nie będzie taki sam, że teraz wszystko się zmieni.

     Jak zwykle po tak wielkich tragediach, następują też i wielkie deklaracje. Ludzie budzą się jakby ze snu. Ich uporządkowanym, przewidywalnym, zaplanowanym życiem wstrząsa coś nieoczekiwanego, nagłego i nieplanowanego - tragedia. Pierwsza reakcja - wołanie o pomoc do Najwyższego, bo wiadomo, że jak trwoga, to do Boga. Druga reakcja - mocne postanowienie zmiany życia. Trzecia - powrót do normalności z przeszłości. Przez kilka następnych dni po zamachu terrorystycznym w Nowym Jorku, gdy wszyscy składali takie oto deklaracje i stawiali retoryczne pytania, co się teraz zmieni i co będzie dalej, jeden z moich ulubionych pisarzy, Botho Strauss, stwierdził: "Jak to co będzie dalej?! To samo. Nic się nie zmieni. Jak zawsze". Ten niemiecki pisarz i dramaturg już w 1992 roku, będąc u szczytu sławy, stwierdził, że nieuchronnie zmierzamy do zderzenia się społeczeństw wysoko cywilizowanych i tych archaicznych. Niekontrolowany napływ imigrantów wyznania muzułmańskiego oraz brak z ich strony chęci do integracji z kulturą Zachodu, musiał spowodować konflikt. Dość przypomnieć, że kilku terrorystów biorących udział w atakach na WTC mieszkało na stałe w Niemczech, a dokładnie w Hamburgu, i tam się też szkoliło. Po tejże suchej ocenie sytuacji Botho Strauss, dotychczas znany i bardzo ceniony pisarz i dramaturg, został uznany za oszołoma, tak iż skrył się przed atakami mediów w swoim wiejskim domu w Uckermark, niedaleko polskiej granicy, gdzie doczekał się rehabilitacji właśnie po zamachach z 11 września. Nagle wszyscy przypomnieli sobie o Botho Straussie i jego proroczych słowach, zapraszając go ponownie do publicznego wyrażania opinii.

     Tak więc kilka dni po zamachu Botho Strauss napisał w "Spieglu" znamienne słowa: "Gdzie są politycy, którzy rozpatrują ten atak jako atak na ich chrześcijańskie serce? Jedynie religijne osoby mogły być przygotowane na ten zamach. Podczas gdy cały świat histerycznie mówił tylko o jednym człowieku, on sam zniknął". Chodziło mu o Osamę Bin Ladena. Dzisiaj wiemy już, na jak długo Bin Laden zapadł się pod ziemię i ile czasu trwało "polowanie" na niego. Iluż przemówień i zawartych w nich retorycznych pytań na temat wartości naszej cywilizacji i wyższości zachodniej demokracji musieliśmy wysłuchać. Ale kiedy wiosną tego roku ujrzeliśmy migawki telewizyjne z wielkiej fety na amerykańskich ulicach z powodu śmierci "pierwszego terrorysty", można było mieć wątpliwości, czy świat jest naprawdę podzielony na społeczeństwa cywilizowane i archaiczne. Tym razem u zachodnich polityków nie tylko brakowało odniesienia do chrześcijańskiej perspektywy ich własnej wiary, ale również wydawało się, że zatracili wszelki sens ludzkiej godności, świętując śmierć człowieka i się nią ciesząc. To samo zjawisko, które kiedyś wyrażało się w nienawiści do Osamy Bin Ladena, obserwujemy również w przypadku arabskich rewolucji, gdzie byli przywódcy tacy jak Mubarak czy Kaddafi - niegdyś wysoko cenieni przez zachodnich polityków - ukazywani są obecnie jako najgorsi dyktatorzy i terroryści. Nie chcę naturalnie usprawiedliwiać brutalnych poczynań tychże przywódców, ale jestem zdziwiony szybką zmianą zachowania po stronie zachodniej. Nie wiem na przykład, dlaczego obecny amerykański prezydent Barack Obama nieustannie domaga się od arabskich przywódców ustąpienia z urzędu, podczas gdy w jego własnym państwie sytuacja społeczna i ekonomiczna pogarsza się z dnia na dzień. To samo tyczy się przywódców europejskich - Sarkozy'ego, Camerona i Merkel - którzy nie są w stanie powstrzymać przemocy i aktów kryminalnych w swoich krajach, ale za to ciągle krytykują polityków z zagranicy. Dlatego też dziesiąta rocznica zamachów w Nowym Jorku przypomina mi nie tylko o tym, jak kruche były bliźniacze wieże WTC, ale również jak kruche jest w rzeczywistości nasze tak zwane nowoczesne, cywilizowane społeczeństwo. Pod powierzchnią zawsze czają się archaiczne, irracjonalne impulsy.


Stefan Meetschen

Tekst pochodzi z Tygodnika

19 grudnia 2010


Człowiek w nauce współczesnej. Rozmowy w Castel Gandolfo Człowiek w nauce współczesnej. Rozmowy w Castel Gandolfo
Krzysztof Michalski (red.)
Książka jest owocem pierwszego z cyklu spotkań Jana Pawła II z intelektualistami należącymi do wiedeńskiego Instytutu Nauk o Człowieku. Spotkanie odbyło się w Castel Gandolfo w 1983 roku. Zawiera teksty wybitnych uczonych z różnych dziedzin – filozofów, fizyków, prawników... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej