Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Dziękując za wszystko

     Wszyscy pamiętamy przypowieść Pana Jezusa o właścicielu, który wielokrotnie w ciągu dnia wychodził, by nająć robotników do swojej winnicy. I wiemy, jaka była reakcja robotników, którzy pracowali cały dzień, gdy okazało się, że otrzymali taką samą zapłatę jak ci, którzy pracowali tylko godzinę.

     Całe szczęście, że w winnicy nie było związków zawodowych, obojętnie jakiej maści; wspólnie by zaprotestowały. Strajk murowany!

     A gospodarz winnicy spokojnie tłumaczy, że może ze swoim uczynić, co chce. Przecież nikomu nie czyni krzywdy; każdy z robotników o taką właśnie zapłatę się z nim umówił.

     Nikt z nas natomiast nie umawiał się o nic z Bogiem.

     Bardzo wzruszająco, przynajmniej dla mnie, zabrzmiały słowa znanego aktora Piotra Fronczewskiego, który w podsumowaniu przeprowadzonego z nim w TV wywiadu powiedział: "Przede wszystkim dziękuję Bogu za dar życia".

     Jeżeli życie jest darem, to wszystko co się z nim wiąże tez musi być darem, czymś otrzymanym bez żadnych naszych zabiegów i zasługi.

     Rozumieli to żyjący przed nami ludzie, którzy układali pieśń żniwną zaczynającą się od słów:

     "Panie z Twoich rąk żyjemy, Choć naszymi pracujemy, Z Ciebie plenność wzięła rola, My zbieramy z Twego pola".

     Przekonanie o SACRUM, o pochodzeniu świata od Boga, było głęboko zakotwiczone w ich sercach i umysłach. Dlatego mógł powstać Psalm 8 który głosi chwałę Boga:

     "O Boże, nasz Panie,
     jak przedziwne jest Twoje imię po całej ziemi.
     Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło palców Twoich,
     księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził,
     czym jest człowiek, że o nim pamiętasz
     i czym — syn człowieczy, że troszczysz się o niego".

     Tylko ktoś, kto przesiąknięty jest tą myślą, będzie dziękował Bogu za wszystko co otrzymał, za wszystko co go spotyka.

     I wtedy takiemu człowiekowi nie dziwne będą słowa biblijnego Hioba, wcześniej nie do zaakceptowania; Hioba, który mówi:

     "Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan.
     Niech będzie imię Pańskie błogosławione"

     (Hi 1,20-21)      Komuż, jeżeli nie sobie tylko, wdzięczność mogą wyrażać ludzie nie wierzący w Boga?

     Stanisław Lem, człowiek przecież wielkiego umysłu, w książkowym wywiadzie pt. "Świat na krawędzi" napisał: "Mam na półce Stary i Nowy Testament. (...) Nie tylko się na nim nie znam, ale się nim nie interesuję" (s. 127).

     A w wydawanym przez jezuitów kwartalniku "Życie duchowe" napisał: "...każde istnienie, każdy byt mający początek, ma też koniec. Rozumiem to w ten sposób, że po moim zgonie będzie ze mną dokładnie to samo, co przed moim narodzeniem".

     Komu ci ludzie mają podziękować za talent, komu wyrazić wdzięczność za bystry umysł, przed kim pochylić się z wdzięcznością za przeżyte życie? Czy wystarczy im tylko to, że są z siebie zadowoleni?

      Jakże inaczej, cieplej, bardziej po ludzku brzmią słowa Paula Johnsona, angielskiego historyka, który w książce "W poszukiwaniu Boga" zawarł swoje Credo pisząc:

     "Co do mnie, to zawsze uważałem — nadal uważam, dziś bardziej jeszcze niż kiedykolwiek przedtem — że Bóg nie tylko nie pozostawił świata po stworzeniu własnemu losowi, ale był i jest wszechobecnym sędzią wszystkich spraw i że wszystko co mnie dotyczy, jest dla Niego ważne. Boża troska towarzyszy mi nieustannie, zawsze i wszędzie. Powstaje pytanie, dlaczego wszechmogący niesłychanie potężny Bóg musi zawsze występować w roli petenta, podczas gdy nam, nieskończenie słabym, śmiertelnym istotom, przyznaje się prawo do ignorowania Go całymi latami oraz do pełni zainteresowania w momencie, kiedy przyjdzie nam ochota przerwać milczenie! Otóż działa tu oczywista zasada miłości". Przypomnijmy sobie jeszcze wydarzenie opisane przez św. Łukasza, kiedy Jezus oczyścił dziesięciu trędowatych. Tylko jeden z dziesięciu powrócił, aby Mu podziękować za uzdrowienie. Pozostali, można sądzić, uważali że im się to należało.

     Czyżby ta proporcja: 9:1 wyrażała to co dzieje się w naszym świecie, że na dziesięciu niewierzących w Boga przypada jeden wierzący? Patrząc na to, co dzieje się wokół nas, można by tak sądzić. Bo przecież nie wystarczy uważać się za sługę, nazywać siebie sługą, ale trzeba umieć z wewnętrznym przekonaniem powiedzieć: sługą nieużytecznym jestem, zrobiłem, co do mnie należało.

     I trzeba umieć powtórzyć za Kazimierą Iłłakowiczówną:

     "Cóż może Ci oddać człowiek,
     O Panie, Boże nasz.
     Serce rozdarte w połowie,
     które tak dobrze znasz".




Ks. Zbigniew Sas

Wieczenik, styczeń 2002 r.


Punkt oparcia Punkt oparcia
Paweł Lisicki
Nowy zbiór esejów autora Nie-ludzkiego Boga. Lisicki mierzy się z wpływowymi myślicielami (po)nowoczesności - jak Nietzsche, Heidegger, filozofowie dialogu, postulujący apokatastazę ks.Hryniewicz, o.Karl Rahner czy ojcowie postmodernizmu: Lyotard i Deleuze... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej