Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Nadzieja... jak kromka chleba

     Najpierw powstał tytuł. Bo koniecznie musi być coś o nadziei. A chleb? Skąd chleb? Czy nie lepiej porównać nadzieję do słońca, wiatru, wody...? Chleb - taki codzienny, prosty, że aż niezauważalny. Nigdy się nie nudzi, nie powszednieje, chociaż taki... powszedni.

     Gdy gaśnie nadzieja - przestajemy marzyć. A przestać marzyć, to jakby pozwolić sobie na powolne umieranie. Już niewiele ucieszy, już nic nie zaskoczy. Marzyć, to nie znaczy pożądać -za wszelką cenę, kosztem innych, na przekór normom i zwyczajom, byle tylko zdobyć, osiągnąć. Marzenia unoszą, wzbijają. Są delikatne i subtelne. Nigdy nie zranią, nie przysłonią drugiego.

     27 listopada 2014 roku, przeżywszy 103 lata, zmarła w Poznaniu wybitna polska lekarka, zwana „matką trędowatych" - Wanda Błeńska. Kobieta pozornie delikatna i krucha, ale wielkiego ducha. Często powtarzała, że odkąd pamięta, chciała zostać lekarką i to lekarką na misjach. W 1934 roku uzyskała dyplom lekarski. Podczas okupacji działała w konspiracji i Armii Krajowej. W 1946 ucieka z Polski do Niemiec, aby być przy umierającym bracie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie forma w jakiej dokonała tejże ucieczki - ukryła się na statku, w pomieszczeniu na węgiel. Po zaliczeniu kursów z medycyny tropikalnej, w roku 1950 wyjeżdża na upragnione misje - do Ugandy. Początkowo doktor Błeńska pracuje w szpitalu misyjnym, ale jej wielkim pragnieniem jest praca z trędowatymi. W całym okręgu (dystrykcie) było około 22 tysięcy trędowatych, pozostawionych bez fachowej opieki medycznej.

     Wanda Błeńska nie należy do tych, którzy łatwo się poddają. Prosi księdza biskupa, o pozwolenie na pracę w leprozorium, nawet gdyby miała spać w namiocie. Jej marzenia spełniają się 24 kwietnia 1951 roku. Wyjeżdża do Buluby, gdzie przez przeszło 40 lat, niestrudzenie będzie służyła trędowatym.

     Dlaczego pisząc o nadziei i marzeniach przywołałam postać tej wyjątkowej kobiety? Otóż powtarzała ona bardzo często: Kiedy rozmawiam z młodzieżą, zawsze im powtarzam: jeżeli macie jakieś dobre, świetlane pomysły, to je pielęgnujcie. Nie dajcie im zasnąć, nie odrzucajcie ich. Nawet jeżeli wydają się niemożliwe do spełnienia, za trudne. Swoje marzenia trzeba pielęgnować!

     Zatem - pielęgnujcie swoje marzenia, ożywiając je niezłomną nadzieją. I może nie musicie marzyć od razu o rzeczach wielkich, nawet, jeżeli wydają wam się czystym heroizmem czy altruizmem przez duże "A". Niech na początek będą to rzeczy drobne i proste. A jeżeli się spełnią, to warto je dostrzec i rozradować się nimi.

     A Bóg nadziei niechaj napełni was wszelką radością i pokojem w wierze, abyście obfitowali w nadzieję dzięki mocy Ducha Świętego (Rz 15,13).

    A o czym ja marzę? Że ktoś to przeczyta, a w jego sercu pojawi się, choć mały promień NADZIEI.


S. Konsolata MSC


Błogosławieni miłosierni. Rozważania o miłosierdziu Bożym i ludzkim Błogosławieni miłosierni. Rozważania o miłosierdziu Bożym i ludzkim
Ks. Michał Sopoćko
Ksiądz Michał Sopoćko, spowiednik św. Siostry Faustyny Kowalskiej i gorliwy apostoł Miłosierdzia Bożego, bardzo często wskazywał na potrzebę naśladowania Boga przez uczynki i świadczenie miłosierdzia. Prezentowany wybór jego tekstów odzwierciedla jego staranie o rozbudzenie wśród wiernych czynnej postawy miłosierdzia... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 smutna: 12.07.2015, 02:17
 Mam 30 lat. Nie umiem już marzyć. Mam męża, nie mam dzieci, domu, samochodu, nie zwiedzam świata jak inni, nie umiem marzyć, i z tym nie da się żyć ; ( 😢
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej