Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Dlaczego Człowiek wierzący popełnia samobójstwo?

     Łukasz Wojtusik: Co sprawia, że człowiek głębokiej wiary popełnia samobójstwo?

     Leon Knabit OSB: Nie wiadomo, może to kryzys wiary, presja. Ksiądz Waldemar Durda, twórca Katolickiego Ośrodka Studiów Społecznych w Lipnicy Murowanej, proboszcz Bazylik Kolegiackiej św. Małgorzaty w Nowym Sączu, bardzo ciekawa postać polskiego Kościoła, popełnił samobójstwo. Dlaczego? Nie wiem. Znam historię księdza, który skutecznie targnął się na życie w domu, w którym wiele lat wcześniej samobójstwo popełnił jego ojciec. Niedoszły samobójca opowiadał mi, że jakaś siła pchała go do złego. Ludzie, którzy próbują ze sobą skończyć, najczęściej cierpią na niezdiagnozowaną i nieleczoną depresję. Choroba XXI w. spędza sen z powiek, nie tylko klerykom. Człowiek nie wytrzymuje presji.

     Czy samobójca może liczyć na katolicki pogrzeb?

     Tak. Nie chciałbym się wypowiadać za psychologów czy psychiatrów, ale najczęściej decyzję o targnięciu się na swoje życie podejmujemy w stanie rozchwiania emocjonalnego, psychika szwankuje, mamy problem z racjonalną oceną rzeczywistości. Często samobójca podświadomie liczy na to, że ktoś go jednak uratuje. Dawniej samobójstwo było czymś społecznie niezrozumiałym, ludzie bali się wchodzić do pomieszczeń, w których ktoś się zabił. Teraz perspektywa się zmieniła, wiemy coraz więcej o depresji, można ją skutecznie leczyć, Kościół też zmienił swoje podejście do sprawy pochówku samobójców.

     A śmierć w wirtualnym świecie? Jedno kliknięcie myszki to jeden zlikwidowany cel.

     Ale postać, w którą się wcielamy, również jednym kliknięciem można wskrzesić. Wirtualny świat w tym samym stopniu fascynuje mnie i przeraża. Technologie sprawiają, że zaciera się nam granica między rzeczywistością a fikcją. Problem polega na tym, że pobitego kolegi nie da się odkliknąć, by nagle wstał i w ciągu sekundy odzyskał życie i zdrowie. Z mojej perspektywy gry komputerowe są bardzo niebezpieczne. Ich producenci z wielką pieczołowitością odtwarzają realia jakiejś epoki, postaci coraz bardziej przypominają normalnych ludzi.

     Ale w grach nie zawsze chodzi o strzelanie, można się uczyć, na przykład, awiacji.

     I słusznie. Nie uogólniajmy. Najbardziej martwi mnie fakt, że w grach często nie ma zarysowanej jasnej linii między dobrem a złem.

     Jak w życiu.

     Wierzę w możliwość ustawienia jednak pewnym zabezpieczeń w grach. Chodzi o prezentowanie w nich postaw prospołecznych, zbyt duża dawka destrukcji z wirtualnej rzeczywistości może nam się potem w odbić czkawką na zupełnie realnym już podwórku. Ważne by w grach można było także pokazać, że możliwe jest zwycięstwo dobra nad złem, idei prospołecznych nad anarchią i chaosem.      W chaosie naszej rozmowy przyszła pora na ważne pytanie. Można rozgrzeszyć zabójcę?

     Oczywiście. Chyba że taki człowiek wcale nie żałuje. Trzeba wtedy jak w przypadku każdego innego grzechu tylko pobłogosławić. Można powiedzieć: pobłogosławię Cię, a Pan Jezus na ciebie poczeka.

     Pobłogosławić? A piąte przykazanie?

     Pewnie, że to ciężki grzech. Jak nie pójdziesz na mszę świętą w niedzielę, też masz ciężki grzech.

     Ale kaliber grzechu inny.

     Odpowiem anegdotą. Rabbi mówi do Icka: "Słuchaj, jeśli wejdziesz do synagogi bez nakrycia głowy, to jakbyś popełnił cudzołóstwo!" - "Rabbi, próbowałem jednego i drugiego, nie ma porównania" (śmiech).

     Niesprawiedliwe jest równanie absencji na mszy świętej z pozbawieniem człowieka życia.

     Oburzające, prawda? Nie ślizgajmy się po powierzchni tematu, sprawdźmy, co się stanie, gdy zanurkujemy. Przykazania regulują system naszego zachowania, formułują nasz etyczny kościec w relacji z Bogiem. Zawsze chodzi jednak o świadome, podkreślam, świadome łamanie Boskich zaleceń. Jeśli więc robimy na złość Bogu, wystawiamy go na próbę, rezygnując z niedzielnej mszy, to działamy wbrew Jego woli. Świadomie obrażamy Go, zabijamy część swojej duszy, więź z Nim. Strzelając go kogoś, bijąc pałką lub mieczem, również zabijamy. Oczywiście przypadek zadawania komuś cierpienia, uśmiercenie człowieka jest bardzo ciężkim przewinieniem wobec Boga, ale przede wszystkim wobec siebie. Sobie robimy źle. Każdy człowiek przy zdrowych zmysłach głęboko przeżyje śmierć, której był sprawcą. Nawet jeśli gra twardziela, na którym nic nie robi wrażenia.

     A czy z życzenia komuś śmierci trzeba się spowiadać? Mama woła za synem: "Jak cię dorwę, to cię zabiję?". Żartów nie ma, mamy do czynienia z groźbami karalnymi.

     Podyktowanymi często przez skrajne emocje. - "A żeby cię pobożny szlag trafił!".

     Pobożny?

     Tak, tak, pobożny szlag.


Fragment książki Łukasza Wojtusika i Ojca Leona Knabita OSB pt. "Dusza z ciała wyleciała. Rozmowy o śmierci i nie tylko" - Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC


Radość przyjaźni Radość przyjaźni
Magdalena Korzekwa
Radość przyjaźni to zbiór myśli na temat przyjaźni, jej niezwykłości, sensu i znaczenia dla każdego człowieka ... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 ania: 13.05.2016, 18:27
 zgadzam się, nieraz o tym myślę, życie jes tbez sensu
 natalia: 15.04.2016, 23:15
 jak ktoś wiedzie życie na porazkach złych ludziach i niema nikogo a modlitwy nie pomagają toco ma zrobić
 Beata: 05.04.2016, 19:38
 Bo diabel nie śpi on kusi do tego ...nawet potrafi wmówić ze Bóg nas juz nie chce ( bo jestesmy bardzo zlymi ludźmi itp ) i najlepiej gdybyśmy umarli
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej