Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Uzdrowienie całkowite

     NIE OGRANICZAĆ UZDROWIENIA

     Istnieje dziś wielkie zainteresowanie uzdrowieniami: pojawia się literatura na ten temat, zakładane są stowarzyszenia terapeutyczne, tu i ówdzie pojawiają się osoby obdarzone specjalnym darem modlitwy za chorych. Wszędzie słychać piękne świadectwa tych, którzy zostali uzdrowieni przez miłosierną miłość Boga. Powtarzają się dzisiaj cuda z Ewangelii i na nowo żyje się Zielonymi Świętami, jakbyśmy przenieśli się do czasów apostolskich.

     Jednak pojawiają się też głosy krytyczne, mówiące, że przesadza się, kładąc większy nacisk na zdrowie przychodzące od Pana niż na samego Pana. Niektórzy uważają, że w tym względzie dochodzi do nadużyć, a nie brakuje również i takich, którzy negują ten bardzo ważny fenomen ewangeliczny.

     Pewne jest, że w poszukiwaniu uzdrowienia niektórzy nie doświadczają odrodzenia całkowitego, które chce im dać Bóg. Szukają oni tylko aspiryny: środka przeciwbólowego, który jednak nie uzdrawia. Idea zbawienia jest u nich ograniczona przez strach przed bólem i jakimkolwiek wysiłkiem osobistym. Dla nich uzdrowienie polega jedynie na braku bólu i cierpienia. Chcieliby widzieć w Jezusie po prostu aspirynę, która ulży w ich cierpieniu.

     Zlikwidowanie bólu nie jest uzdrowieniem, które obiecuje Biblia. Słowo Boże oferuje nam coś więcej niż po prostu życie bez cierpienia. Nieboszczyków na cmentarzu nie boli nawet mały palec u nogi, a jednak nie znaczy to, że uczestniczą w nowym życiu przyniesionym przez Jezusa Chrystusa.

     Stwierdzamy wraz z Nowym Testamentem, że udręki i doświadczenia są katalizatorem, który przekształca naszą wiarę i przemienia ją w złoto (1P 1.6 - 7); cudowną okazją do chwalenia Boga (1P 4.12 - 16); drogą dojrzewania (Jk 1.2-4); że przynoszą nam zysk w postaci obfitego daru łaski (2 Kor 4.17).

     Bóg oferuje nam zdrowie głębokie i trwałe. Niewątpliwie On nas kocha takimi, jakimi jesteśmy, ale właśnie dlatego, że nas kocha, chce nam dać zdrowie całkowite, które dla nas ma. Jednak często szuka się Boga, zabiegając tylko o szybką i tanią poprawę. Poprawę w rodzaju tego, co oferuje propaganda telewizyjna, powierzchowną i zewnętrzną, rozwiewającą się tak szybko, jak się pojawiła.

     NIE JEST TO WARSZTAT NAPRAWCZY

     Są tacy, którzy przybiegają do Jezusa, jakby był On tylko tym, który naprawia różne części ludzkiego ciała: "Jezu, ulecz mój palec, moją nogę, mój żołądek, moje oko..." - tak proszą. Tak jakby to był warsztat naprawczy, gdzie wymienia się zużyte części.

     Oni szukają uzdrowienia tylko części siebie, nie kuracji obejmującej całą osobę. Jeśli Jezus uzdrowi ich wrzód albo nowotwór, są bardzo zadowoleni, ale jeśli Jezus idzie bardziej w głąb i chce działać w ich sercach, wtedy stawiają opór.

     Nie jest złe to, że szukają ulgi dla swego ciała. Błąd polega na tym, że to jest wszystko, o co się starają. Jezus z pewnością uzdrawia palce, żołądki i nogi, ale nie jest właściwe biec do Niego, gdy chwyta nas ból, prosząc by tylko naprawił tę część, która nam dokucza.

     USUNIĘCIE ŹRÓDŁA PROBLEMU

     Jezus nie przyszedł z nieba tylko po to, by usuwać objawy, ale by uzdrowić nas z naszych chorób.

     Kilka lat temu moja starsza siostra cierpiała na chorobę, która dokuczała jej bardzo. Lekarz powiedział jej, że albo podda się operacji, albo będzie brała środki przeciwbólowe do końca życia. Jej przyjaciele z kolei stwierdzili, że taka operacja jest ryzykowna, a rekonwalescencja długa i bolesna. Dlatego moja siostra, obawiając się operacji, zdecydowała się dalej brać lekarstwa łagodzące jej ból, chociaż ciągle pozostawała chora.

     Byłem w tym czasie w domu na wakacjach. Rozmawiałem z siostrą, w wyniku czego udało się jej przezwyciężyć strach. Niedługo potem była operowana chirurgicznie. Rekonwalescencja przebiegała powoli i boleśnie, ale od tamtej pory moja siostra jest zdrowa. Jej kuracja była rzeczywista i trwała, a nie tylko pozorna.

     Niektórzy z cierpiących na bezsenność zażywają pigułki tylko po to, by móc zasnąć, a nie szukają korzeni swego nieszczęścia. Zadaniem Jezusa nie jest dawać nam pigułki, ale iść w głąb naszego problemu, by go rozwiązać radykalnie.

     Jezus jest lekarzem, który przyszedł leczyć chorych, operując ich, nawet coś im amputując, gdy zachodzi potrzeba. Jego działanie zbawcze nie ogranicza się do dawania nam pigułek, które chwilowo spowodują lepsze samopoczucie. On jest zdecydowany wziąć lancet i usunąć to, co nam przeszkadza. On chce uzdrowić nie tylko objawy naszej choroby, ale iść aż do źródła, które ją powoduje.

     UZDROWIENIE CAŁKOWITE

     Jezus nie przyszedł leczyć choroby, ale chorych: całe osoby. Nie tylko usunąć objawy zła, ale sam korzeń, to co powoduje naszą chorobę.

     Na przykład: Jezus chce nie tylko wyleczyć wrzody (żołądkowe), ale uzdrowić przyczynę, która je powoduje: niepokoje, nadmierne zamartwianie się, nieporządek lub brak umiaru w jedzeniu itd.

     Nie ogranicza się do ofiarowania nam takiej poprawy, którą nam obiecują w telewizji: ulgi taniej i chwilowej. Jeśli idziemy do Jezusa, tak jakby chodziło tylko o kogoś trochę potężniejszego i skuteczniejszego niż aspiryna albo o naprawiacza części ciała ludzkiego, nigdy nie będzieińy mieli okazji doświadczyć całej mocy uzdrawiającej naszego Boga. Jezus, przeciwnie niż aspiryna i wszystkie typy środków przeciwbólowych, nie tylko uśmierza ból. Jego misją nie było jedynie naprawiać części naszego ciała, ale dać nam życie w obfitości: nowe serca, odnowione umysły, zrodzić nas na nowo jako prawdziwe dzieci Boże, byśmy byli braćmi dla innych ludzi i prawdziwymi świątyniami Ducha Świętego. Innymi słowy - Chrystus został posłany przez Boga, by uczynić nas osobami całkowicie zdrowymi.

     On nie przyszedł, by dać nam środek przeciwko naszym bólom albo życie, w którym nie musielibyśmy się zbytnio wysilać. Nigdy nie oferuje ulgi łatwej i chwilowej ani też nie chce, by tylko jedna część naszego ciała była zdrowa. On pragnie nas mieć całkowicie zdrowymi, wewnętrznie i na zewnątrz: w naszych relacjach z Bogiem i z innymi, z nami samymi i z rzeczami materialnymi. Jego siła uzdalnia nas do czynienia nawet tego, co jest najtrudniejsze.

     Co z tego, że uniknę amputacji stopy, jeśli całe moje istnienie pozostanie zakażone gangreną pychy?

     Jeśli bóle głowy ustaną dzięki aspirynie, nasze wrzody zostaną usunięte operacyjnie, ale pozostaniemy strapieni i zabiegani, bez pokoju w naszym sercu, z pewnością wkrótce powrócą migreny i na nowo pojawią się wrzody.

     Kuracja, którą chce nam dać Chrystus, jest głęboka i kompleksowa. Mimo to niektórzy się jej boją, inni jej nie rozumieją, a nie brakuje i takich, którzy nigdy nie zdali sobie sprawy z tego wymiaru dzieła zbawczego naszego Boga.

     Grzech jest podstawową chorobą istoty ludzkiej, źródłem wszelkiego innego zła w człowieku i całej ludzkości. Jezus został posłany, by nas wybawić z tej niewoli. Najgorszą ze wszystkich chorób, największym złem, które może nas dręczyć, jest grzech. Jezus został posłany, by zgładzić grzechy świata (J 1.29) i zbawić nas od naszych grzechów (Mt 1.21). Całkowite zdrowie, które ofiarowuje nam Jezus, zawiera się w przejściu od tego życia w niewoli do prawdziwej wolności (Rz 6.12 - 20); od potępienia do uwolnienia od winy; od ciemności do życia w świetle (Kol 1.13); od życia w grzechu do życia w radości i świętości (Tt 3.3 - 5); od bycia dziećmi diabła do bycia dziećmi samego Boga (1 J 3.1-3). To jest uzdrowienie!

     NASZA WSPÓŁPRACA

     Trzeba wyjaśnić, że Jezus nie będzie uzdrawiał nas, postępując w szczegółach według planu, który Mu nakreślimy; to musi być Jego plan, nie nasz. Dlatego wiele razy, szczególnie na początku, będzie się wydawał dziwny, a nawet niezrozumiały. Jego drogi i Jego myśli nie są naszymi. Mimo to zawsze są nieporównanie lepsze (Iz 55.8 - 9; Ef 3.20). Jezusowa metoda leczenia sprzeciwia się kryteriom świata, który oferuje szczęście poprzez pieniądze, przyjemność i rozpustę. Jezus podaje syntezę swej terapii w Błogosławieństwach, gdzie wskazuje nam podstawowe warunki zdrowia i szczęścia.

     Przewagą planu Jezusa nad naszym planem jest to, że dotyczy on całej osoby, a nie tylko jej części, że jest prawdziwy i trwały, a nie tylko zewnętrzny. Jego kuracja nie jest jak aspiryna, która jedynie usuwa ból. On idzie aż do głębi i źródła naszych nieęlomagań.

     Jezus uzdrawia, ale nasza wiara nie powinna być bierna. Nie chodzi o to, by siedzieć bezczynnie, podczas gdy On robi wszystko. Lekarz ogląda pacjenta i robi badania kliniczne, ale również wymaga, by poddał się on dyscyplinie leczenia, która czasami zawiera zalecenia i instrukcje trudne do wypełnienia. Chory, który chce wszystko rozwiązać przez zwykłą wizytę u lekarza, który odmawia przyjmowania lekarstw i nie wykonuje poleceń, powoduje, że lekarz tylko traci czas, próbując go wyleczyć. Chory na cukrzycę, który nie zachowuje diety, nigdy nie odczuje poprawy choćby jego lekarz był nie wiem jak zdolny i doświadczony.

     Znałem lekarza, który kontrolował wagę swego pacjenta. Podał mu dietę i dokładne instrukcje, jak ma stracić na wadze. Przy następnej wizycie okazało się, że pacjent zamiast stracić, zyskał na wadze, właśnie przez niezachowanie diety. Lekarz, zmartwiony, powiedział: "Proszę mi wybaczyć, ale nie mogę dłużej pana leczyć. Nie mam aż tyle czasu, by go tracić z panem w ten sposób".

     Jezus jest lekarzem wymagającym. Jest naszym uzdrowicielem, ale również naszym zbawicielem, który prosi nas o współpracę. Jeśli chodzi o nasze dobro, Jezus nie jest doktorem, który ustępuje naszym kaprysom i słabościom. Jeśli mówimy, że mamy wiarę w Jezusa uzdrowiciela, ale nib wypełniamy Jego wskazań ani nie przyjmujemy Jego lekarstw, to nasza wiara jest martwa.

     On z mądrością i władzą naucza nas jak żyć, by móc narodzić się na nowo i otrzymać to nowe życie, które przyszedł nam dać: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11.28). Ale również dodaje: "Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa Moje w was, poproście o cokolwiek chcecie, a to się wam spełni" (J 15.7). Znaczy to, że mamy być posłuszni Słowu Bożemu, abyśmy zostali uzdrowieni.

     To ma oznaczać, że Jego obietnice są dla tych, którzy mają uszy do słuchania, wolę do poddania się, serce z decyzją miłości, ręce zdolne do pracy i odwagę, by iść za Nim z krzyżem na każdy dzień.

     Bóg nas uzdrawia poprzez swe narzędzia miłości, które modlą się za nas. Mimo to, nasza nadzieja nie może opierać się na fakcie, że taka czy inna osoba włoży na nas ręce i natychmiast staniemy się zdrowi. Zaznaczając, że Bóg może to sprawić i czyni tak w szczególnych przypadkach, trzeba powiedzieć, że nie jest to forma ani jedyna, ani najczęściej spotykana, ani taka, która przynosi najgłębsze uzdrowienie.

     Podobnie jak kawa z ekspresu nie jest najlepsza, tak samo takie "ekspresowe" uzdrowienie nie jest najlepsze. Aby było ono głębokie, Bóg woli realizować je jako proces, w którym On działa z mocą, a my współpracujemy naszą wolną wolą i świadomym wysiłkiem. Chociaż On czasami uzdrawia natychmiast jakąś chorą część, kompletne uzdrowienie całej osoby zachodzi zawsze w ramach ciągłego procesu.

     Podobnie jak Marii Magdalenie przebaczył natychmiast, ale potrzebował długiego czasu, aby ją przemienić, zintegrować ze wspólnotą apostolską, tak samo przebacza nam momentalnie, ale przez długi czas odtwarza swój obraz we wszystkich dziedzinach naszego życia.

     Kiedy musimy coś zrobić, aby dostąpić uzdrowienia, kiedy musimy starannie wypełniać zalecenia i wykonywać ćwiczenia przepisane nam przez boskiego Lekarza, jesteśmy nie tylko uzdrowieni, ale nawet wzmocnieni. Bóg chce nie tylko, aby nic nas nie bolało, ale abyśmy byli silni, mieli zrozumienie i zapał. Z tego powodu zazwyczaj nie stosuje On uzdrowienia natychmiastowego.

     Dentysta, którego najważniejszym kryterium byłoby nie przyczyniać pacjentowi bólu, byłby bardzo ograniczony w środkach leczniczych. Bogu nie chodzi w pierwszym rzędzie o to, by oszczędzić nam bólu i cierpienia, lecz byśmy odtworzyli obraz Jego Syna, gdy mamy iść Jego śladami, nawet na krzyż.

     Całkowite uzdrowienie zarezerwowane jest dla tego, kto sprzedaje wszystko, by kupić drogocenną perłę lub zakopany skarb (Mt 13, 44 - 46), dla sportowca, który trenuje i wytrwale biegnie, by wygrać wyścig (1 Kor 9.24 - 27), dla tych, którzy pragną zrzec się wszystkiego, by szukać Jezusa, postępując do przodu bez strachu, kiedy słyszą Jego głos mówiący po prostu: "Chodź".

     Jego recepty są dziwne, a nawet stoją w opozycji wobec poglądów świata i jego propagandy. Kiedy świat mówi: "pieniądz", On nam proponuje "bądź ubogi". Kiedy świat oferuje "sławę", On pokazuje nam pokorę jako drogę do radości. Kiedy świat poleca: "zaspokajaj swoje popędy", On nam mówi: "nieś swój krzyż i umrzyj sobie samemu". Kiedy świat nas kusi "siłą i pychą", Jego świadectwo nas uczy: "bądź sługą i niewolnikiem". Świat stara się mieć, posiadać i gromadzić bogactwa, aby uzyskać szczęście. Jezus nas zapewnia: "więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu" (Dz 20.36).

     Nie zapominajmy, że kiedy On mówi, odkrywa przed nami prawdę. On jest Słowem Prawdy, które Bóg wszechmogący przysłał nam z nieba. To jest prawda. Kiedy Jezus nas naucza, możemy być pewni, że te zasady są prawdziwym sposobem uzyskania pokoju i radości, zdrowia i dobrego samopoczucia. Dlatego zasługuje On na to, by zwrócić na Niego całą naszą uwagę i postępować zgodnie z Jego wskazówkami.

     Jezus dał nam receptę, którą jest Ewangelia. Lekarstwem jest naśladowanie Jego stylu życia, a zdrowiem - świętość.

     Podstawy, które tu przedstawiamy, nie są łatwe do zrozumienia ani do życia nimi; tym bardziej dla tych, którzy są ze świata. Święty Paweł powiedział nam, byśmy nie oczekiwali, że będzie nam łatwo być autentycznymi chrześcijanami. Pisał on: Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa. (2 Tm 2.3)

     Jezus ze swej strony powiedział nam jasno: "Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie" (Mt 11.28 - 30). Odwołując się do obrazu jarzma uczy nas dwóch rzeczy: po pierwsze, jesteśmy skazani na niesienie ciężaru, po drugie, nie będziemy sami pod tym ciężarem. On idzie z nam*, niosąc część najcięższą, ale zawsze dzieląc się z nami, abyśmy wzrastali w sile, miłości i służbie, zbliżając się do doskonałości... (Ef 4. 11 - 13). Powinniśmy zrozumieć, że ciężary nas nie osłabiają; przeciwnie, wzmacniają nas. Podejmować odpowiedzialność i wypełniać ją jest rzeczą ryzykowną, czasami trudną, ale tylko to pozwala mi wzrastać jako osobie.

     Świat wygody nazywa to wszystko głupotą i obłąkaniem. Ale jeśli przestaniemy słuchać tylko naszego własnego ciała i jeśli naprawdę posłuchamy Jezusa z wiarą, czyniąc to co nam mówi, staniemy się całkowicie zdrowi, będziemy synami Boga, jak sam Jezus. I nie będziemy już żyć naszym życiem tak biednym i ograniczonym, lecz sam Chrystus będzie żył w nas.

     Bóg obiecał nam życie w obfitości, życie całkowicie nowe, udział w zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa i odczucie, że w Nim już jesteśmy uwielbieni (Ef 2.5 - 6). Jesteśmy powołani do życia Królestwem Boga, Królestwem sprawiedliwości, radości i pokoju w Duchu Świętym (Rz 14.17). To jest nasze powołanie i nasze prawdziwe szczęście: żyć jednością w różnorodności i doświadczać pokoju nie tego, który daje świat, ale pokoju udzielanego przez Jezusa Chrystusa.

     Taki jest plan Boży. Jeśli nim nie żyjemy, to dlatego, że nie korzystamy ze zbawczego działania Jezusa Chrystusa, że jesteśmy jeszcze chorzy. Ale Bóg chce nas uzdrowić całkowicie, abyśmy pewnego dnia mogli powtórzyć za Pawłem Apostołem: "Żyje we mnie Chrystus".

     Jednak musimy podkreślić rzecz fundamentalną. Całkowite uzdrowienie nie jest dla pasywnych i leniwych. Królestwo Boże osiągają śmiali, odważni, a nie słabi (Mt 11.12). Dzieło jest tak wspaniałe, że Bóg nie chce dokonywać go w pojedynkę i zaprasza nas do współpracy. Dzieło jest Jego, ale wspaniałe jest to, że realizuje je z nami i w nas.

     Nie chodzi ani o czarodziejską różdżkę, ani o aspirynę, tylko o współpracę, w której Bóg robi wszystko to, czego my nie możemy, ale nie wyręcza nas w tym, co należy do nas.

     Niektórzy są tak krótkowzroczni, że pogodzili się z tym "niewiele" co mają aktualnie i nie domyślają się nawet tego subtelnego planu dotyczącego ich życia, który im Bóg proponuje. Oni czują się dobrze, mówiąc: "Ja nie jestem zły, nie kradnę, nie zabijam, nie robię nikomu nic złego. Nie jestem jak narkoman lub prostytutka, nie jestem jak inni". Ale jesf to złe porównanie. Nie powinni stwierdzać: "Nie jestem jak taki to a taki grzesznik", ale: "Nie jestem jak Chrystus". Oto całkowite zdrowie, które chce nam dać Bóg: abyśmy byli jak Jego Syn umiłowany, abyśmy tworzyli Jego Ciało. To jest ten rodzaj zdrowia, który nam Bóg oferuje.

     Uzdrowienie zaczyna się, gdy mówimy Panu: "Zrób ze mną to, co uznasz za słuszne", i poddajemy się całkowicie Jego planowi.

     Tak jak wtedy, gdy wchodząc do sali operacyjnej powierzamy się całkowicie rękom chirurga, aby otworzył i wszedł do naszego ciała, podobnie trzeba powierzyć się całkowicie Jezusowi, Bożemu Lekarzowi, aby mógł zrobić to, co zechce lub co będzie potrzebne.

     Do tego jest konieczne, by "rozprogramować się", odłożyć na bok nasze plany życiowe i otworzyć się całkowicie na Jego wolę.

     Aby być całkowicie zdrowym, potrzebne jest nasze wyraźne "tak" wobec Pana, podpisanie Mu czeku in blanco, bez stawiania absolutnie żadnych warunków Jego planowi: aby otwierając nas, wyrwał z nas to, co zechce oraz uczynił w nas i z nami wszystko to, czego zapragnie.

     To dobrowolne wyrażenie zgody jest punktem wyjścia całego głębokiego uzdrowienia i bez tego nigdy nie dojdzie się do pełnej realizacji planu Boga w nas.

Modlitwa o oddanie się

Jezu, Wierzę, że Ty jesteś Boskim Lekarzem, że chcesz mojego zdrowia dlatego, że mnie kochasz. Wierzę w Ciebie i w Twój zbawczy plan względem mojego życia. Dziś powierzam się Twoim dłoniom, abyś zrobił ze mną, co zechcesz. Zrzekam się mego planu życia. Dziś się "rozprogramowuję" i Tobie oddaję każdy plan, pracę i apostolstwo. Nawet to, co uważam za dobre, Tobie oddaję. Daję ci moją zgodę całkowitą i bez żadnych warunków, abyś zrobił ze mną to, co zechcesz. Pozostawiam Ci pełną wolność, abyś wypełnił we mnie plan Twego Ojca: choćby to miało kosztować, choćby to miało boleć. To nie ma znaczenia. Poddaję się całkowicie Twoim rękom. Operuj mnie, jeśli to konieczne. Wyrwij ten nowotwór. Przemień tę relację, która mnie oddala od Ciebie. Powiedz mi to, co trzeba mi wiedzieć. Jestem otwarty na każde lekarstwo, choćby najmniej przyjemne w smaku; na każde leczenie, choćby miało mnie boleć. Uczyń w sposób wolny to, co wiesz, że jest konieczne, ponieważ Ty jesteś moim Zbawieniem i Panem. Dzisiaj nie proszę Cię, byś mi dał, ale byś pozbawił mnie tego, co jest mi zbędne, tego, czego nie potrzebuję i co mi przeszkadza. Nie boję się, bo wierzę Tobie. Bo wiem, że Twój plan miłości przewyższa mój. Dzisiaj podpisuję Ci czek in blanco, abyś jako Boży Garncarz, przekształcił tę bezkształtną glinę w nowe stworzenie, choćby to kosztowało mnie sławę, powodzenie, moje dobra, moją reputację..., nawet życie, tak chcę być przekształconym w Ciebie.



Thomas Forrers, Jose H. Prado Flores
Jezus Chrystus uzdrowiciel mojej osoby
Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie


   


Smak słowa Bożego Smak słowa Bożego
Bernard Gaudeul
By odkryć słowo Boże działające w naszym życiu, musimy mieć w ręku pewne klucze. Oto właśnie, zredagowane w przystępnym języku cenne narzędzie, pomagające przyjąć to słowo, zasmakować w nim i kontemplować je, aby wniknąć lepiej w tajemnicę Zbawienia i pozwolić, by Bóg nas przemienił... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej