Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
"Jeżeli nie uwierzycie, nie zrozumiecie" (Iz 7,9)

     Wiemy, że w sercu każdego człowieka jest głęboko zakorzenione pragnienie miłości i nigdy nie kończącego się szczęścia. Przez to pragnienie kochający Bóg wzywa nas, abyśmy ze wszystkich swoich sił dążyli do pełni szczęścia, czyli do zjednoczenia się z Nim w miłości. Droga do jedności człowieka z Bogiem jest drogą wiary, która zakończy się w chwili śmierci. W tym najważniejszym momencie ziemskiego życia dopełni się i utrwali na całą wieczność nasze zbawienie albo potępienie. "Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne" (Ga 6,7-8).

     Droga do pełni szczęścia jest trudną drogą wiary, z którą związane jest nieuniknione przedzieranie się przez ciemności zmysłów i ducha.

     Jeden z największych mistyków chrześcijańskich św. Jan od Krzyża pisze, że mamy "wierzyć w istnienie Boga, który nie podpada pod rozum, wolę, wyobraźnię, ani pod żaden zmysł; Boga w tym życiu nie można pojąć. Nawet najwyższe doznanie czy poznanie Go jest nieskończenie dalekie od tego, kim On jest rzeczywiście, i od posiadania Go całkowicie".

     Jedynym sensownym celem naszego życia na ziemi powinno być dążenie ze wszystkich sił do zjednoczenia z Bogiem nieogarnionym myślami i ludzkim sercem, który wydaje się być pozornie nieobecny w wymiarach ludzkiego doświadczenia. Droga do zjednoczenia z tajemnicą osobowego Boga jest drogą wiary, bolesnym przedzieraniem się przez ciemności zmysłowe i duchowe. W codziennym trudzie serca, otwieramy się na Miłość Boga i jednoczymy się z Nim. Wytrwale krocząc drogą wiary, zdobywamy wiedzę przekraczającą wszelkie poznanie i mądrość. Dlatego Pan Bóg ostrzega: "Jeżeli nie uwierzycie, nie zrozumiecie" (Iz 7,9). Światowej sławy filozof, św. Edyta Stein, która porzuciła ateizm po przeczytaniu biografii św. Teresy od Jezusa, pisze, że konieczne jest "byśmy opowiedzieli się za lub przeciw Bogu. Tego się od nas wymaga: zdecydować się, nie otrzymując w zamian kwitu gwarancyjnego. Oto jest wielkie ryzyko wiary. Droga wiedzie od wiary do oglądu, nie odwrotnie. Ten, kto jest zbyt pyszny, by się tą wąską furtką przeciskać, pozostaje na zewnątrz. Ten jednak, kto przedostaje się na drugą stronę, jeszcze za życia dociera do wciąż pełniejszej jasności i doświadcza prawdziwości powiedzenia: Credo ut intelligam - Wierzę i pojmuję. Sądzę, że niewiele da się tu wskórać na drodze przeżyć, które się finguje i konstruuje w wyobraźni".

     Uwierzyć - to znaczy decyzją swojej woli przylgnąć w modlitwie do Jezusa, pokonując w sobie wszelką nagromadzoną tam niechęć i uprzedzenia, i z ufnością dziecka powierzać Mu cały ciężar grzechów i wewnętrznego bólu w sakramencie pokuty, codziennej modlitwie i Eucharystii. Św. Piotr radzi: "Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na Was" (1 P 5,7).      Każdy przejaw niewiary i nieufności zadaje Jezusowi wielkie cierpienie. Chrystus zwierzył się bł. s. Faustynie: "Najboleśniej ranią mnie grzechy nieufności (...), niedowierzanie mojej dobroci (1076). Nieufność dusz rozdziera wnętrzności moje. (...) Pomimo niewyczerpanej miłości mojej nie dowierzają mi, nawet śmierć moja nie wystarcza im (50). (...) Wtedy duszy nic pomóc nie mogę, chociaż Bogiem jestem, bo ona mną gardzi" (580).

     Już na samym początku naszej drogi wiary, trzeba dobrowolnie się wyrzec pożądania rzeczy i przyjemności tego świata. W swoim nastawieniu do świata poznawanego zmysłami, w pracy i spoczynku, w pożywieniu i ubieraniu się, w rozrywkach i zabawie należy pamiętać o słowach Jezusa: "Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada [przez pożądanie], nie może być moim uczniem" (Łk 14,33). Odrzucenie i walka z wszelką pożądliwością, która zniewala i pozbawia Bożego Ducha, oznacza podjęcie niesienia swojego krzyża i wejścia w ciemną noc wiary. Dopiero wtedy zaczyna się bolesny proces oczyszczenia, przemiany i jednoczenia człowieka z Bogiem przez miłość. Dokonuje się to wszystko, przy naszej pełnej zgodzie i przyzwoleniu, przez Chrystusa w mocy Ducha Świętego. Tym wszystkim, którzy decydują się pójść ciemną drogą wiary, św. Jan od Krzyża daje bardzo zwięzłe wskazówki:

     "Po pierwsze: trzeba mieć ciągłe pragnienie naśladowania we wszystkim Chrystusa, starając się upodobnić swoje życie do Jego życia, nad którym często należy rozmyślać, by je umieć naśladować i zachowywać się we wszystkich okolicznościach tak, jak by się On zachował.

     Po drugie: należy odrzucać wszelkie upodobania, które nasuwają się zmysłom, o ile nie zmierzają wprost do czci i chwały Bożej; wyzbyć się z nich i opróżnić trzeba dla Jezusa, który w tym życiu nie chciał ani nie miał innego upodobania, oprócz pełnienia woli swego Ojca, i to nazywał swoim pokarmem (J 4,34). I tak na przykład, gdy nadarza się sposobność słyszenia czegoś przyjemnego, co nie ma na celu służby i chwały Bożej - trzeba się wyrzec upodobania w tym i nie słuchać... I wszystkie zmysły tak trzeba umartwiać, oczywiście w miarę możności. Jeżeli bowiem nie można czegoś uniknąć, wystarczy, że się nie ma w tym upodobania, chociażby się odczuwało te wrażenia. Niech dusza stara się tym sposobem mieć zmysły umartwione, wyzbyte z wszelkiego upodobania, pogrążone jakby w ciemnościach. Przy takiej pilności w krótkim czasie wiele postąpi".

     Kroczenie drogą ciemnej nocy wiary jest bolesnym procesem oczyszczenia i dojrzewania do miłości. "Dopóki sam Bóg nie skończy tego oczyszczenia - pisze św. Jan od Krzyża -jakie chce w duszy przeprowadzić, żaden środek czy sposób nie zmniejszy tej boleści. Dusza w tym stanie pozostaje tak bezbronna, jak więzień zamknięty w głębokiej tajemnicy, mający w dodatku ręce i nogi skrępowane kajdanami. Nie może się poruszyć ani nic ujrzeć, ani z nieba ani z ziemi odczuć żadnej ulgi, dopóki duch nie będzie już na tyle subtelny, i prosty i delikatny, aby mógł stać się jednym z Duchem Bożym według stopnia miłosnego zjednoczenia, jakiego Bóg w miłosierdziu swoim raczy mu udzielić. (...) Kiedy dusza odrzuci całkowicie wszystko, co nie zgadza się z wolą Bożą, wówczas zostaje przekształcona w Boga przez miłość".

Praktyczne wskazówki w codziennym kroczeniu drogą wiary

     Matka Boża zatroskana o wieczne zbawienie wszystkich ludzi, ogarnia nas swoją macierzyńską miłością i objawiając się w różnych miejscach na kuli ziemskiej, takich jak Lourdes, Fatima czy Medjugorje, wzywa ludzkość do nawrócenia, do pójścia drogą prowadzącą do domu Ojca, dając bardzo praktyczne i proste wskazówki:

     "Przyszłam powiedzieć światu: Bóg jest Prawdą, On istnieje. W Nim jest prawdziwe szczęście, pełnia życia i prawdziwa radość, z której rodzi się pokój. Proszę Was tylko o nawrócenie... To jest moje życzenie i prośba: pospieszcie się z nawróceniem! Wy, którzy wierzycie, odmieńcie i pogłębiajcie waszą wiarę. Świat żyje w grzechu. Jeśli tak dalej będzie postępował, skończy tragicznie... Nawróćcie się i nie zwlekajcie".

     Co należy czynić, aby każdego dnia, pomimo ciemności zmysłów i ducha, kroczyć drogą wiary?

     1. Przede wszystkim codziennie należy się modlić. Zaniedbując modlitwę traci się wiarę, a człowiek, który się nie modli, staje się praktycznym ateistą. Matka Boża szczególnie prosi o stałość i wytrwałość w modlitwie: "Proszę was, drogie dzieci, żeby modlitwa zajmowała pierwsze miejsce w waszym życiu, żebyście zaczynali i kończyli dzień modlitwą. Niech codzienne odmawianie różańca stanie się dla was obowiązkiem, który będziecie wypełniać z radością. Bez modlitwy, drogie dzieci, nie możecie odczuć ani Boga, ani mnie, ani miłości, którą wam daję. Dlatego wzywam was, żebyście zaczynali i kończyli dzień modlitwą. Modlitwa oraz post mogą zapobiec nawet wojnie". Idąc drogą wiary należy również codziennie czytać Pismo św., które jest żywym Słowem Bożym, dzięki któremu możemy żyć w prawdzie, która wyzwala, odnawia i uświęca.

     2. Aby iść drogą wiary trzeba przeciwstawić się w sobie wszelkiemu przywiązaniu do grzechu. Szczególną pomocą jest tu wytrwałe praktykowanie postu. Matka Boża mówi, że "Szatan szaleje z wściekłości wobec tych, którzy poszczą i nawracają się... Dla tych, którym wiek, zdrowie i praca pozwala, najlepszy jest post w środą i piątek o chlebie i wodzie. Nie chodzi jednak tylko o post związany z jedzeniem. Prawdziwy post to rezygnacja ze wszystkich grzechów oraz odrzucenie alkoholu, papierosów i różnych innych używek, a także rezygnowanie z oglądania programów telewizyjnych dlatego, że są one wielkim niebezpieczeństwem dla was i waszych rodzin; po ich oglądaniu nie jesteście zdolni do modlitwy. Te ograniczenia możecie wprowadzić wszyscy".

     3. Podejmując trud kroczenia drogą wiary należy przystępować każdego miesiąca i, aby zanurzać swoje poranione grzechami serce w oceanie Bożego miłosierdzia, oraz starać się na co dzień żyć według 10 zasad ABC Społecznej Krucjaty Miłości.

     4. W naszej drodze do domu Ojca powinniśmy jak najczęściej karmić się Ciałem i Krwią Pańską w Eucharystii. Matka Boża mówi: "Pragnę, abyście byli świadomi, że to sam Jezus daje się wam podczas Mszy św. Oczekujcie z utęsknieniem tego momentu. Nigdy nie pojmiecie do końca Bożej miłości obecnej w Eucharystii. Nigdy wystarczająco nie podziękujecie za ten dar. Osoby, które przychodzą do kościoła bez przygotowania, bez wiary, bez zamiaru przyjęcia Komunii św. i bez dziękczynienia, jeszcze bardziej zatwardzają swoje serca".

     "Pan jest obecny w tabernakulum - pisze św. Edyta Stein - z bóstwem i człowieczeństwem; nie ze względu na siebie, lecz ze względu na nas! Wie On także, że my - tacy, jacy jesteśmy - potrzebujemy Jego osobistej bliskości. W konsekwencji każdy dobrze myślący i czujący człowiek zostaje pociągnięty, aby tan przebywać tak często i tak długo, jak może. Umieć o sobie zapomnieć wyrzec się wszelkich osobistych pragnień i praw, mieć serce otwarte na wszelki cudzy ból i potrzeby - oto ideał osiągalny tylko dzięki codziennemu, zażyłemu obcowaniu ze Zbawicielem w tabernakulum. Kto Go nawiedza w Eucharystii i z Nim omawia różne swoje sytuacje, kto się pozwala oczyszczać uświęcającej mocy ołtarza i sam w ofierze Chrystusowej Mu się oddaje, kto Go w świętej Komunii przyjmuje do swego wnętrza, ten zanurza się coraz głębiej i silniej w prąd życia boskiego i wrasta w Mistyczne Ciało Chrystusa kształtując swe serce na wzór serce Bożego".

     Podejmując codzienny trud kroczenia ciemną nocą wiary, która jest fascynującą przygodą życiową, duchową wspinaczką na najwyższy szczyt szczęścia, któremu na imię jest Bóg-Miłość, powinniśmy pamiętać o tym, co napisał mistrz życia mistycznego św. Jan od Krzyża: "By dojść do tego, czego nie poznajesz musisz iść przez to, czego nie poznajesz. By dojść do tego, czego nie posiadasz, musisz iść przez to, czego nie posiadasz. By dojść do tego, czym nie jesteś, musisz iść przez to, czym nie jesteś".


ks. Mieczysław Piotrowski TChr


Publikacja za zgodą redakcji

nr 1-2/1999


Na czacie z Panem Bogiem Na czacie z Panem Bogiem
Todd i Jedd Hafer
Niespotykana konwencja książki sprawi, że sięgną po nią młodzi ludzie, nawet ci, którzy niespecjalnie lubią czytać, a wolny czas spędzają zwykle przed monitorem komputera. Jest to bowiem zapis rozmów z czata, z zachowaną oryginalną grafiką i stylem. Zaskakujące spotkania i ciekawe historie opowiedziane przez młodych ludzi ich językiem kończą się poszukiwaniem rzeczowych odpowiedzi na trudne pytania... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej