Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Ekumenizm bez kompromisów

     Z bp. Tadeuszem Pikusem, przewodniczącym Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu, rozmawia Małgorzata Glabisz-Pniewska

     "Im bardziej chrześcijanie są bliżej Chrystusa, tym są bliżej siebie" - powiedział Ksiądz Biskup w jednym z wywiadów. Jak należy rozumieć te słowa?

     Oznacza to, że w autentycznym rozwoju życia chrześcijańskiego odnajdujemy jedność rodzaju ludzkiego w Bogu, w Jezusie Chrystusie. Jedność chrześcijan - jedność z Bogiem i drugim człowiekiem - została naruszona nie ze strony Boga, tylko przez grzech człowieka. Można by tutaj zacytować niektórych wschodnich myślicieli chrześcijańskich, którzy uważają, że podziały między ludźmi nie dochodzą do Boga. Tak więc w Bogu wszyscy odnajdujemy jedność.

     Mówi się o wymiarze duchowym, doktrynalnym i praktycznym ekumenizmu. Który z tych wyjmiarów jest obecnie najważniejszy?

     Wymiar duchowy ukierunkowuje nas bezpośrednio na Boga, rodzi się z wiary człowieka, która jest odpowiedzią na akt Bożego objawienia. Początek życiu duchowemu daje jednak nie człowiek, lecz Bóg.

     Wymiar doktrynalny ekumenizmu, to przede wszystkim praca intelektualna ludzi kompetentnych: teologów, filozofów, którzy próbują zrozumieć treść objawienia Bożego (doktrynę) i znaleźć to, co nie tylko różni, ale i łączy poszczególnych chrześcijan. Zaś prawdziwie ekumeniczny wymiar praktyczny powinien być inspirowany duchowym nawróceniem. Aktywność w wymiarze praktycznym może rozwijać się na płaszczyźnie charytatywnej, społecznej lub kulturowej. Trudno powiedzieć, co jest najważniejszą sprawą w ekumenizmie, ale bardzo często podkreśla się wiodącą rolę ekumenizmu duchowego, gdyż wiara, nawrócenie, czyli jedność z Bogiem, jest początkiem jedności z człowiekiem. Przykładem mogą być tutaj ludzie święci.

     Czy w tych trzech wymiarach wyczerpuje się ekumenizm?

     Nie, gdyż ostatnio często wskazuje się na wymianę doświadczeń duchowych i ewangelizację ekumeniczną. Do wspólnej ewangelizacji zachęca Karta Ekumeniczna podpisana w 2001 r. przez Radę Konferencji Biskupów Europy (CCEE) i Konferencję Kościołów Europejskich (KEK). Podejmuje się wspólne inicjatywy ewangelizacyjne pod nazwą ProChrist. Przy czym ewangelizacja dotyczyłaby nie tylko ludzi nieochrzczonych, lecz i ochrzczonych (nowa i nowoczesna ewangelizacja).

     Który z tych wymiarów jest dzisiaj najlepiej realizowany?

     Może nie najlepiej, ale najłatwiej jest współpracować w wymiarze praktycznym. Częściowo udaje się dobrze przeżywać wspólnotę ducha. Mam na uwadze przygotowywane i realizowane nabożeństwa ekumeniczne. W kwestii doktrynalnej Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej (z wyjątkiem jednego) podpisały z Kościołem katolickim w 2000 r. Deklarację o wzajemnym uznaniu chrztu św. Kościół katolicki podpisał też z Kościołem ewangelicko-augsburskim dokument o usprawiedliwieniu. Teraz pracujemy nad projektem dokumentu o małżeństwach osób o różnej przynależności wyznaniowej.

     Z jakim wyznaniem chrześcijańskim najłatwiej współpracuje się katolikom?

     Zależy to w dużej mierze od chwili i osób, które reprezentują dany Kościół. Z punktu widzenia zbieżności i rozbieżności najbliższy Kościołowi katolickiemu jest Kościół prawosławny i Kościoły, które uznają sukcesję apostolską i sakramenty. Jednak ta bliskość nie zawsze przekłada się na jakość współpracy.

     Czyli gorzej wypadają działania praktyczne?

     Nie do końca, bo jeśli chodzi o wymiar działań praktycznych, takich, jak np. działalność charytatywna, to ona w ostatnim okresie nam się udaje. Jednak o udanym dialogu ekumenicznym można mówić wtedy, gdy jest on realizowany we wszystkich wymiarach, łącznie ze wspólnym świadectwem wiary, nadziei i miłości. Inaczej działania praktyczne stają się zwyczajną działalnością humanitarną. Ludzie niewierzący także potrafią wspólnie organizować jakieś dzieła pomocy, walczyć o godność i prawa człowieka.

     A które kwestie w dialogu ekumenicznym budzą najwięcej problemów?

     Najtrudniejsze są sprawy dotyczące sfery doktrynalnej. Albowiem kwestia wiary (prawdy wiary) ma ogromny wpływ na praktyczne życie wszystkich chrześcijan. Dużym problemem są tzw. małżeństwa mieszane. Wiąże się to z decyzją trudnych wyborów: Gdzie zawrzeć związek małżeński, gdzie ochrzcić dzieci, w jakim wyznaniu je wychowywać? Jak zachować wiarę i jak przekazać ją dzieciom?

     Tymczasem dialog dotykający tzw. zwykłych ludzi jest chyba najbardziej potrzebny?

     Owszem, to wymiar i obszar, w którym dokonuje się dialog między wyznawcami różnych tradycji chrześcijańskich. Niezwykłym miejscem, wręcz niemal laboratorium dialogu, są wspomniane małżeństwa osób o różnej przynależności wyznaniowej. Dla nich jest to nie tylko rozważanie czysto teoretyczne, ale dotyczące ich codziennej egzystencji.

     Kościół katolicki i Kościół prawosławny finalizują obecnie prace nad dokumentem dotyczącym małżeństw mieszanych. Mówi się tam np. o wspólnych kursach przedmałżeńskich. To bardzo ważne przedsięwzięcie. Tylko, czy przyniesie spodziewane rezultaty?

     Projekt dokumentu jest przygotowywany nie tylko przez zespół katolicko-prawosławny, jednocześnie prowadzone są prace z Polską Radą Ekumeniczną i tam również przygotowywany jest taki dokument. Gdy chodzi o prace nad projektem dokumentu w zespole bilateralnym, prawosławno-katolickim, to rzeczywiście zostały przygotowane wspólnie katechezy, które mają służyć pomocą w przygotowaniu do małżeństwa i później w życiu małżeńskim i rodzinnym. Mam nadzieję, że po jakimś czasie ujrzą one światło dzienne. Natomiast, gdy chodzi o sam dokument, to pewne zapisy dotyczące dalszego i bliższego przygotowania do sakramentu małżeństwa zostały już sformułowane. Pozostaje jeszcze kwestia ustaleń samego obrzędu i wspólnego duszpasterstwa małżeńsko-rodzinnego.

     Tego typu rozmowy prowadzą do wypracowania wspólnych kompromisów. A jakie są granice dialogu ekumenicznego i w jakich granicach można takie kompromisy wypracowywać?

     W ekumenizmie, w kwestiach dogmatycznych, w zasadzie słowo "kompromis" nie istnieje, podobnie jak negocjacje. Powinien być tylko dialog, dla którego - jak napisano w Karcie Ekumenicznej - nie ma alternatywy.

     Ale co to oznacza w praktyce?

     W obszarze spraw ludzkich kompromisy są wskazane, w Bożych - nie. W dialogu ekumenicznym liczy się przede wszystkim spotkanie, wzajemny szacunek, próba wzajemnego zrozumienia, wspólne dążenie do odkrywania prawdy i wzajemne obdarowanie. W ekumenizmie postawa kompromisu została nazwana fałszywym irenizmem, który polega na szukaniu jedności (kompromisu) za cenę ustępstw doktrynalnych, dogmatycznych. Pozytywnym objawem, jest chyba to, że żadna ze stron nie chce rezygnować z własnych ustaleń?

     Tak, oczywiście! W dialogu ekumenicznym nie może być zwycięzcy i przegranego. Może być tylko zwycięstwo obydwu stron, które polegałoby na chrześcijańskim umiłowaniu rozmówcy i poznaniu prawdy, która swą mocą przemienia i wyzwala człowieka.

     A czy strony dialogu są otwarte na innych? Czy np. w trakcie wspólnych obrad widać, że jedna strona nie tylko wysłuchuje drugiej, ale jest gotowa na to, by pewne rzeczy zmienić (nie mówię tutaj oczywiście o kwestiach doktrynalnych)?

     Dialog ekumeniczny to nie tylko wymiana myśli, nie tylko zrozumienie, spotkanie, ale również wymiana darów. To jest rzeczywiste wzbogacenie się obydwu stron i umiejętność dzielenia się wartościami. Spotykanie się chrześcijan różnych wyznań prowadzi do głębszej refleksji nad własnym życiem religijnym. W czasie takich spotkań zauważyłem, że np. protestanci materialnie nie szanują ksiąg Pisma Świętego, gdyż ich używają, czytają, podkreślają, nie rozstają się z nimi. Księga najczęściej jest zniszczona, zmęczona, ale widać, że pracuje. Z kolei prawosławni z dystansem i ze czcią odnoszą się do księgi Pisma Świętego. Jest ona pięknie oprawiona, wspaniale się prezentuje, jest szanowana na równi z sakramentem. Natomiast my, katolicy - nie mówię oczywiście o wszystkich, ale w większości - Pisma Świętego ani nie czytaliśmy za wiele, ani nie czciliśmy. Spotkania ekumeniczne mogą być swego rodzaju szkołą wymiany dobrych doświadczeń i wartości. Nie wiem, czy akurat ekumenizm wpłynął na to, że coraz więcej katolików ma Pismo Święte i to nie tylko na półce, ale również ze sobą i w sobie, ponieważ studiuje, czyta, rozmyśla, medytuje. Czyli trochę uczymy się od innych tego, co jest cenne i wartościowe.

     A czy inni uczą się chętnie od nas?

     Kiedyś zastanawialiśmy się w gronie przedstawicieli wielu wyznań, w jaki sposób należałoby przygotowywać nabożeństwo ekumeniczne, by nie urazić drugiej strony. No i padło takie pytanie: Czy nie byłoby to przesadą i pewnym nadużyciem, by na spotkaniu ekumenicznym, katolicy odprawiali Mszę św.? Byłoby to przecież szczególnie trudne dla tych wyznań, które nie uznają Eucharystii jako sakramentu w takim znaczeniu, w jakim czynią to katolicy i prawosławni. Wtedy jeden z biskupów protestanckich powiedział stanowczo: Cenimy to, że wy, katolicy, dajecie nam to, co dla was najcenniejsze, i chcemy tego! I na tym właśnie polega wymiana darów!


Małgorzata Glabisz-Pniewska
jest dziennikarką Polskiego Radia


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

25 stycznia 2009


   


Listy starego anioła do młodego Listy starego anioła do młodego
Janusz Pyda OP
Książka Janusza Pydy OP – podobna w formie i bliska pod względem treści "Listom starego diabła" C.S. Lewisa – pozwala w sposób swobodny i przystępny, ze swadą, ironią i poczuciem humoru poruszyć wiele ważnych dla współczesnego człowieka i chrześcijanina tematów.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej