Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
A co potem? - do maturzystów i nie tylko

"Serce, które gdy prawdziwie kocha, jest więcej tam,
gdzie kocha, niźli w piersiach, w których bije".

     Na początku naszych rozważań zaznaczmy, iż słowa te w pierwszej kolejności skierowane są do wszystkich młodych a szczególnie do tegorocznych maturzystów, bo to oni już dziś muszą dać odpowiedź na pytanie zawarte w samym tytule. A teraz wsłuchajmy się w słowa, jakie napisał w swoim pamiętniku i to właśnie tuż przed maturą Bł. Ks. S. W. Frelichowski: "Okres matury zbliża się coraz prędzej, coraz szybciej. Lecą dni godziny, a ja co robię? Prawda, uczę się, i przygotowuje do niej. Chcę ją zdać, i zdać ją muszę. Ale co potem. Co potem mam począć, czym mam zostać? [ ... ] Staje oto człowiek, nad bardzo ważnym pytaniem, staje na rozdrożu pytając się co teraz wybrać. I to jest pytanie bodaj najważniejsze w życiu".

     Dzisiejszy świat niesie z sobą mnóstwo możliwości dając je szczególnie osobom młodym. Wiele z tych dróg to wielka szansa, ale wiele stanowi ogromne zagrożenie. Ale i tu staje przed nami pytanie, czy my potrafimy z tej różnorodności skorzystać, czy potrafimy i czy możemy taką odpowiednią drogę dla siebie wybrać? Nie każdy młody człowiek, pomimo swych zdolności i wiedzy, potrafi zdecydować się na to, co dobre i pożyteczne dla niego i innych, a często z różnych przyczyn, nie zależnych od siebie, nie posiada takiej możliwości. "Czas to pieniądz", zdaje się, że jest to powiedzenie, jak każde inne. Ale tak wcale nie jest, bo inne są tylko porównaniem czy fikcją, a to stało się dziś rzeczywistością, odgrywającą dla wielu jedyny punkt odniesienia w życiu. Wystarczy tylko popatrzeć na życie swoje, swoich bliskich czy przyjaciół. Jest ono przeważnie nastawione na pęd ku przyszłości i to nieraz wcale nie "wiecznej", a raczej konsumpcyjnej. Młodość natomiast posiada pewną specyfikę, ona powinna być wolna, nieskalana i czysta. Ale, aby tak było, należy już dziś o to walczyć i domagać się tego, co nam młodym się słusznie należy. Trzeba uświadomić sobie, iż świat to nie zimna, skostniała machina. Przecież świat to ludzie. I tutaj znowu pytanie: czy w takim razie dziś człowiek dla drugiego nie jest człowiekiem? Myślę, że tak wcale nie jest, ponieważ każdy człowiek pragnie miłości, szczęścia. Każdy chciałby zaznać od drugiego ciepła i zrozumienia. Ze swego choć jeszcze nikłego doświadczenia zauważamy, że jest wiele pięknych dróg życia, którymi kroczą wspaniali ludzie. Jesteśmy naocznymi świadkami życiowego spełnienia niejednej osoby. Ci, którzy odkryli swoje powołanie są radośni, uśmiechnięci i szczęśliwi pomimo tego, że może nieraz coś się nie uda czy nie wyjdzie. I nie ma tu znaczenia, co robię, czy jestem kochającym współmałżonkiem, kapłanem lub osobą samotną. Dla takiej osoby ważne jest, to co ona robi, że jest szczęśliwa z tym "swoim" powołaniem. Takie spełnienie daje wielkie zadowolenie, a życie staje się piękniejsze, co więcej wskazuje to często na odkrycie woli Bożej w naszym życiu. Jest to niebywale sukces konkretnej osoby, który trudno wyrazić w słowach. Musimy tylko, my dzisiejsi ludzie, dać sobie i innym możliwość wytchnienia, refleksji, chwili, w której można zatrzymać się w miejscu, zastanowić nad sensem tego, co się robi, pomyśleć nad zwyczajnym "teraz". Nie należy obawiać się "non stop" tego, że nadchodząca przyszłość nas zaskoczy. Wykazujmy wiele rozwagi, byśmy nie stali się pokoleniem ekonomii i pieniądza, który niestety ma magiczną i szatańską moc. Przykre byłoby to, gdyby młodość została zawładnięta przez prawa, nakazy, nie czując się wolna, gdyby zatraciła to, co jest jej fenomenem, czyli pewnego rodzaju niewinność. Brońmy się takiego spojrzenia na drugiego, które osądza przez pryzmat posiadania i władzy. Młody człowiek na starcie nie może przyglądać się drugiemu, obserwując nie osobę, ale to, co ona ma i posiada. Dziś masz dużo, to jesteś "gość". A przecież człowiek to istota także duchowa z samej natury. Ukierunkowanie na Boga ma wpisane w swoją istotę przez samego Stwórcę. Trzeba przyjąć taką postawę, w której nie jestem ukierunkowany tylko na to, by brać, lecz potrafię zaoferować coś drugiemu, dać dar z siebie. Jednak, aby posiąść takie umiejętności, trzeba zawsze mieć przed oczyma cel ziemskiego życia, nie patrzeć tylko krok przed siebie, lecz mieć szeroki ogląd świata i rzeczywistości nas otaczającej. Nie możemy nie zauważać tego, co ważne: czyli gdzie jestem teraz i gdzie powinienem być u swego kresu. Zdaje się, że my jesteśmy zawsze gdzieś pomiędzy, nigdy na miejscu. Sex, pornografia, kłamstwo, przemoc i wykorzystanie innych to według niektórych normalna sprawa, ale taka postawa człowiekowi rozumnemu, a tym bardziej chrześcijaninowi nie przystoi, takiego rozumowania należy się wstydzić. Są to sposoby szatańskiego działania. Aby się przed nimi bronić, należy je wpierw dostrzec, przemyśleć i zrozumieć. O sensie życia ks. Frelichowski napisał: "Sens życia: Jedni załatwienie pomyślne swoich interesów, najczęściej materialnych tylko. Inni w ogóle bezmyślnie żyją. Inni uważają, że zależy od przyjemności. I to ma być sens życia człowieka obdarzonego rozumem i wolą? Sens życia? Po co ja przeżywam moje życie? Komu zależy na tym, że zacząłem istnieć? Żyć?".

     I nie chodzi tu o to, aby wytykać sobie błędy czy grzechy, aby winić wszystko i wszystkich wokół nas. Ale nie chodzi też o to, aby ulec postawie samousprawiedliwienia, która wzdycha "taki świat" zagłuszając przy tym swoje sumienie. Ale o to, aby sobie uświadomić, że powinniśmy uczyć się od Jezusa Chrystusa cichości i dobroci. W sytuacji młodego człowieka wymowna staje się scena z Ewangelii: gdy przed Jezusa przyprowadzają kobietę cudzołożną myśląc, że są od niej lepsi i sprawiedliwsi, bo my tak łatwo zrażamy się grzechem innych nie pamiętając o swoim. I w tej scenie staje przed nami Chrystus jako wzór, ten który uczy nas, jak żyć. On nie robi jej wyrzutów, nie wygłasza płomiennego kazania. Co więcej Chrystus jej broni, ratuje jej życie, nie karząc się jej tłumaczyć z niczego. Skruszonej mówi tylko "idź i nie grzesz więcej". I do nas dziś kieruje te same słowa, do nas grzesznych. Zostawia nas jednak wolnymi. Możemy zrobić co chcemy, odejść uzdrowieni lub pozostać w grzechu. Możemy uwierzyć Miłości, która jest Światłem lub pozostać w ciemności. Scena ta uczy nas, że tylko łagodnością i przykładem życia możemy coś zdziałać, a nie głoszeniem własnego ja, czy narzucaniem innym własnego sposobu myślenia, bo tego w dzisiejszym świecie nie brakuje. Taka cichość jest wymowna. Ona promieniuje świętością. Właśnie taką postawą można dziś ująć drugiego. Ludzie taką postawę potrafią odczytać bez słów. Uświadamiają sobie, że i tak można żyć, bez hałasu, szaleństw, rzucania się w wir świata bez powrotu. Ludzie dziś szukają raczej świadków aniżeli nauczycieli. Powiedzmy sobie coś ważnego, że Chrystus nie jest Bogiem, który nie rozumie człowieka, który daje prawa i nakazy i żąda ich wypełnienia, czekając na potknięcie się człowieka. Tak nie jest. To właśnie Chrystus przez swoje Wcielenie przyjął ludzką naturę z jej konsekwencjami (z wyjątkiem grzechu). Pan Jezus nas rozumie, co opisuje powyższa scena biblijna. On zawsze pierwszy wyciąga do nas rękę, oczekuje naszego powrotu z otwartymi ramionami. Trzeba tylko tę miłość zrozumieć, dać się zaskoczyć i na nią się otworzyć. Bez tego zrozumienia łatwo nam się pogubić, trudno powstać, gdy upadniemy.

     Drodzy maturzyści, jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. To właśnie wy możecie zmienić dzisiejszy świat na lepszy. Dziś płynie do was niema i cicha prośba ludzi: "Już dzisiaj zależy od polskiej młodzieży następne tysiąc lat". To szczególnie wy stając na rozdrożu dróg życia, macie w swoich rękach przyszłe losy świata . O tej wielości dróg ks. Frelichowski pisze jeszcze tak: "Iść można wszędzie, dróg tak dużo, są dobre i złe. Wśród dobrych, też są drogi piękne, wszystkie drogi są otwarte. Przyszłość uśmiecha się wszystkimi promieniami tęczy". Spróbujcie więc zastanowić się nad własną przyszłością w perspektywie waszego celu ostatecznego, jakim jest Zbawienie. Jest to cel najważniejszy dla człowieka, który jest tu na ziemi tylko pielgrzymem do nieba. Bo tylko rozumiejąc, co oznacza prawdziwe szczęście, mając na uwadze swoją godność i wolność, jak i zależność, niewystarczalność, kruchość i słabość, potrafimy dokonać właściwego wyboru. Nie trzeba mieć wiele, by być kimś. Człowiek prawdziwie bogaty to ten, do którego garną się ludzie, pomimo tego, że ma puste ręce. A czego ty poszukujesz?


kl. Damian Wacławski


Tekst pochodzi z pisma
Alumnów WSD w Toruniu "SŁUGA" nr 27



Poradnik homiletyczny Poradnik homiletyczny
Ted Kyle, Ruth Peters, Richard A. Steele, Jr., Evelyn Stoner, John Todd
"Poradnik homiletyczny" stanie się znakomitą pomocą w głoszeniu Bożego Słowa. Niezwykle przejrzysty sposób jego zorganizowania czyni z tej książki bardzo praktyczny poradnik pozwalający na szybkie dobranie właściwych przykładów do przygotowywanych homilii. Z tego powodu będzie on stanowił nieocenioną pomoc nie tylko dla głosicieli Słowa, ale i dla katechetów, na których barkach spoczywa również ogromna odpowiedzialność za skuteczne nauczanie.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 PaMa: 21.09.2008, 19:04
 Ogromnie dziękuję za te słowa. Staram się żyć i iść drogą życia we wspólnocie z Bogiem.
 Maria: 10.10.2007, 12:51
 Dziękuje za mądre słowa-abyś zawsze kierował ludźmi i był dla nich podparciem w ciężkich chwilach i był dla tych co znasz ich przyjacielem.
 Natalia: 02.10.2007, 00:19
 Drogi Kleryku, ja już wybrałam- Drogę za Chrystusem, juz nie moge sie doczekać Dziękuje, że wspierasz nas....i że pamiętacie o ludziach, którzy wciąż poszukują swej drogi. Ufajcie, i sluchajcie Głosu Pana, On wam powie, gdzie was widzi
 Łukasz: 09.07.2007, 18:15
 Dziękuje za mądre słowa, które mogą stanowić drogowskaz w życiu
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej