Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Metro po metrze

     Głośny sygnał o godzinie 5.00 na stacji techniczno-postojowej oznajmia początek dnia w stołecznym metrze. Jedna z 24 wielkich stalowych bram otwiera się na zewnątrz. Zza niej, z olbrzymiego garażu wylania się żółta lokomotyw-ka ciągnąca skład z sześcioma wagonami metra. - Na postoju nie ma zasilania, każdy pociąg musi być wyprowadzony na zewnątrz i tam dopiero podpięty do napięcia 750 V, czyli pomarańczowej "trzeciej szyny", która biegnie wzdłuż torów -wyjaśnia rzecznik prasowy warszawskiego metra Krzysztof Malawko.

     PILOT OBLATYWACZ

     Dzień pracy każdego maszynisty metra wyglądał od kilku lat tak samo. Pokonywał codziennie wiele razy odcinek Ka-baty-Słodowiec i z powrotem: 20 km w jedną stronę. To zaledwie ponad 31 minut jazdy ze średnią prędkością 36 km/h.

     Od 25 października będzie mała zmiana. Do dotychczasowych 20 stacji dołączone zostaną hurtem aż 3 kolejne: Stare Bielany, Wawrzyszew i Młoci-ny. Do ostatniej chwili trwały jazdy testowe, które miały na celu dokładne rozpoznanie toru jazdy - Nasi instruktorzy musieli wielokrotnie przejechać tę samą trasę, aby rozpoznać wszystkie elementy orientacyjne. Potem zaś musieli przekazać całą swoją wiedzę maszynistom. Nie jest to proste, bo na przykład czas hamowania musi być dokładnie wymierzony, aby czoło pociągu zatrzymać w odpowiednim miejscu stacji - mówi Krzysztof Malawko.

     Praca maszynistów "metrowych" nie należy do najprostszych. Po kilkumiesięcznych szkoleniach spośród 30 wybranych w czasie rekrutacji osób, zostają co najwyżej dwie. Muszą to być ludzie o idealnym zdrowiu, odpowiedzialni, bez obaw wobec techniki komputerowej czy trudnych podziemnych warunków, odporni na stres i monotonię. - Przez kilka godzin dziennie maszynista jest zamknięty w małej kabinie i ciasnym tunelu. Widzi jedynie parę metrów przed sobą i błyskające światełka pomiędzy kręgami. Do jego zadań należy sterowanie prędkością, odtwarzanie komunikatów ostrzegawczych, otwieranie i zamykanie drzwi. Reszta jest kierowana automatycznie.

     Maszyniści są podzieleni na drużyny, pracują na trzy zmiany, grafik obejmuje 8 godzin pracy, z jedną przerwą w trakcie. - Podczas całej zmiany robimy średnio 5-6 kółek - twierdzi Robert Jaryczewski, maszynista - ale dla mnie to czysta przyjemność. Kiedy siedzę sam w kabinie, mam spokój i czas, żeby pomyśleć i przeanalizować różne sprawy. - Uwielbiam - odpowiada na pytanie, czy lubi swoją pracę. Metro Warszawskie ma wielki powód do dumy: zatrudnia mianowicie najlepszego maszynistę metra na świecie! W tym roku Międzynarodowa Federacja Metrorail zorganizowała swoisty plebiscyt. W kategorii na najlepszego maszynistę wygrał właśnie Robert Jaryczew-ski. Prywatnie też jest pasjonatem metra. - Od dzieciństwa interesowałem się pociągami, a teraz całe moje życie krąży wokół kolei. Mój dziadek był wiceministrem transportu, ja skończyłem Technikum Kolejowe, potem odbyłem praktyki w metrze, a teraz jeszcze taka nagroda! - cieszy się. Poza tym pasjonuje go cała technika prowadzenia pociągu, zna statystyki, prowadzi galerię fotografii, stronę internetową, a na własny użytek produkuje gadżety z logo metra, kubki, smycze i długopisy.

     PODZIEMNE MIASTO

     Warszawskie metro jest jedyną w Polsce miejską koleją podziemną. Pierwsze plany budowy dwóch krzyżujących się linii "Metropolitanu" - z Muranowa na Mokotów i z Woli na Pragę powstały już w latach 20. XX wieku. Jednak dopiero w 1995 r. ruszyła trasa Kabaty-Politechnika. Prace projektowe i budowlane były wielokrotnie przerywane. Kryzysy, wojna, brak funduszy, a nawet trudności techniczne jak w przypadku tajemniczego tunelu na Pradze uniemożliwiały realizację projektu. - W latach 50., podczas wykopów, tunel na Pradze podmyły wody gruntowe i obecnie nie można go nawet włączyć do drugiej nitki metra, bo jest zalany wodą. Ostatnio odbywały się tam ćwiczenia płetwonurków - mówi Anna Bartoń, pracownik działu prasowego warszawskiego metra. Był to pierwszy zalążek tzw. metra głębokiego, dzisiaj jest tylko kilkusetmetrowym dołem. Na razie jednak przełomem jest uruchomienie odcinka bielańskiego, który wieńczy ćwierćwiecze budowy pierwszej linii północ-południe. Ze względu na wydłużenie trasy, trzeba zwiększyć ilości kursujących pociągów. Zasada jest bowiem taka, że pociągi poruszają się po tym samym odcinku cyklicznie i jeden od drugiego znajduje się mniej więcej w odległości 1100 metrów, czyli jednej stacji. Dzięki temu, w razie awarii jednego pociągu, naczelny dyspozytor ruchu zatrzymuje wszystkie pozostałe na stacjach, a nie w tunelach. - Mimo że metro działa praktycznie bezawaryjnie, zdarzają się nam czasami wpadki. W tym roku zaliczyliśmy jeden 20-minutowy postój. W czerwcu, na drugi dzień po otwarciu nowego odcinka, musieliśmy się uporać z awarią zwrotnicy, a podczas testowania Słodowca znacznie zwolnić ruch - wylicza Krzysztof Malawko. - Kiedy jednak padło zasilanie całej Warszawy, przeszliśmy na zasilanie awaryjne i dzięki temu metro było jedynym działającym środkiem transportu. Jeździliśmy, tylko trochę wolniej.

     - Nad bezpieczeństwem jazdy czuwają także dyżurni ruchu. Znajdują się na każdej stacji za lustrem weneckim, które wielu pasażerów traktuje jak własne lustro łazienkowe i zupełnie nieświadomie stroi różne miny do dyspozytorów po drugiej stronie - śmieje się Anna Bartoń. - Innym środkiem bezpieczeństwa jest komputerowy system sterowania lokomotywą, który samodzielnie ocenia możliwą do rozwinięcia bezpieczną prędkość i nie pozwala przekroczyć ustalonej granicy - dodaje Krzysztof Malawko. Mniej więcej co 2-3 stacje znajdują się tory odstawcze, które pomagają w udrożnieniu toru w razie awarii pociągu, czy chociażby w momencie, kiedy pasek od torebki pasażera dostanie się w tryby drzwi przesuwowych. Zablokowany pociąg może zjechać na boczne tory a pozostałe składy mogą jeździć bez przeszkód - opowiada Anna Bartoń.

     Według Metrorail najlepszą i najbardziej funkcjonalną stacją na świecie okazał się Plac Wilsona. Otrzymał wyróżnienie za przystosowanie do potrzeb osób niepełnosprawnych, przyjazne podejście do środowiska, dobre usytuowanie i nowoczesny design.

     INFO NA ŚCIANIE

     Od niedawna na peronach i w wagonach metra pojawiły się białe plansze wraz z rzutnikami, tzw. infoscreeny. - Kiedy wchodzę na stację, pasażerowie rozstawieni w równomiernych odległościach, z zadartymi do góry głowami, z braku lepszego zajęcia oglądają reklamy - śmieje się Magda. - Na szczęście według umowy nie może być ich więcej niż 30% czasu emisji. Reszta ma być informacją lub komunikatem -mówi Krzysztof Malawko. - Ostatnio nawet sami z nich skorzystaliśmy, podając do wiadomości, że wkrótce odbędą się testy nowych stacji, a wraz z tym zadymianie ich w celu sprawdzenia bezpieczeństwa. Woleliśmy o tym powiadomić, aby mieszkańcy nie wezwali nam straży pożarnej do palącej się niby nowej stacji - śmieje się.

     Dzięki dochodom z reklam a także wpływom z wynajmu lokali, metro jako spółka będąca własnością miasta, ma dodatkowe fundusze na naprawę starych i zakup nowych wagonów. Do końca roku ilość pociągów ma wzrosnąć z 33 do 38. Nowy tabor zakupiony w Rosji jest już częściowo testowany na specjalnym kilometrowym torze.

     Zmorą metra są niestety pasażerowie na gapę. - Łapiemy ich w metrze od 50 do nawet 90 dziennie! Nawet bramki im nie przeszkadzają, jeszcze regularnie się awanturują! - mówi jeden z kontrolerów biletów.

     Z rocznego raportu metra za 2007 r. wynika, że pasażerowie wydają się być zadowoleni, przynajmniej z tego co jest. Aż 92% ocenia usługi metra jako bardzo dobre i dobre, a tylko 8% jako przeciętne. Najwyżej cenią sobie bezpieczeństwo, punktualność kursowania oraz czystość w wagonach i na stacjach. - Metro raz na dwa tygodnie jest myte w całości i codziennie sprzątane w środku - podkreśla Anna Bartoń. - Odwiedziłam wiele europejskich stolic i amerykańskich miast i właśnie czystość naszego metra jest zauważalna na pierwszy rzut oka. Pomijając oczywiście, że długość przejazdu naszego metra mierzy się w minutach, a pozostałe w godzinach -wyznaje pani Magda. ,P>      Do tej pory warszawskie metro najbardziej ułatwiało życie mieszkańcom lewobrzeżnej Warszawy. Przetarg na wykonawcę drugiej linii został ogłoszony 15 października 2008 r. Pozostaje mieć nadzieję, że do 2015 r. nie tylko nie stracimy unijnych funduszy na ten cel, ale uda się także połączyć linią metra dwa warszawskie brzegi.


Marta Troszczyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

26 października 2008



   


Myśli wyszukane Myśli wyszukane
Św. brat Albert Chmielowski
Był patriotą, powstańcem styczniowym, artystą malarzem i ojcem ubogich. Jak powiedział o nim kard. Karol Wojtyła, "rzucony na kolana przed majestatem Bożym, upadł na kolana przed majestatem człowieka i to najbiedniejszego, najbardziej upośledzonego, przed majestatem ostatniego nędzarza"... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej