Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Miejsce dla kobiet

     Z bp. Piotrem Libera, ordynariuszem płockim, rozmawia Alina Petrowa-Wasilewicz (KAI)

     Kobiety, zwłaszcza wykształcone, coraz częściej odchodzą od Kościoła. Czy rewizja w postrzeganiu ich roli w Kościele jest potrzebna?

     W Kościele potrzebna jest przede wszystkim uważna, pogłębiona lektura dokumentów papieskich i Stolicy Apostolskiej, mówiących o roli kobiety we wspólnocie wierzących. Z tej lektury płyną konkretne wnioski i wskazania. Potrzebna jest następnie odwaga i rozwaga we wprowadzeniu w życie tego, czego uczy Kościół na temat kobiet.

     Są kapłani, którzy poznali rzeczywistość Kościoła w Niemczech czy Szwajcarii, gdzie doświadczenie współdziałania ze świeckimi, w tym z kobietami świeckimi, nie zawsze jest niestety pozytywne. Stąd ostrożność, stawianie małych kroków przy wprowadzaniu zmian. Bardzo cenna jest tu współpraca ze świeckimi, którzy biorą pod uwagę wrażliwość i laikatu, i kapłanów. Tak było, gdy organizowaliśmy sympozjum z okazji 20-lecia opublikowania listu apostolskiego "Mulieris dignitatem".

     Co do odchodzenia kobiet z Kościoła - nie słyszałem, by były robione w tym zakresie badania socjologiczne. Jeśli dziś odchodzi jakiś procent ludzi, to zapewne robią to w takiej samej mierze i kobiety, i mężczyźni. Zazwyczaj jest tak, że gdy przestaje praktykować kobieta, żona, matka, to przestają uczęszczać do kościoła również mąż i dzieci.

     >Wkład kobiet w życie Kościoła jest bardzo duży. W Polsce kobiety nie pełnią funkcji - ministrantek, szafarek, lektorek, choć Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje taką możliwość. A warunki nieraz tego wymagają, np. kobiety w szpitalach czy w żeńskich domach zakonnych nieraz nie są odwiedzane przez kapelanów, nie otrzymują więc Komunii św. W sprawowaniu liturgii kobiety są raczej niewidoczne.

     Unikajmy generalizowania. Nie zgadzam się z tezą, że kobiety są w liturgii niewidoczne. Liturgia jest zdominowana przez kobiety, niektórzy socjologowie mówią nawet o "Kościele kobiecym". Odrębną sprawą jest natomiast sprawowanie funkcji liturgicznych przez panie. Tu sprawa wygląda różnie. Są wspólnoty parafialne, gdzie kobiety i dziewczęta są w liturgię zaangażowane i są parafie, gdzie takiej tradycji nie ma. Czasami dziewczęta odmawiają przyjęcia funkcji lektora czy kantora. Po prostu nie chcą. Co do Kodeksu Prawa Kanonicznego, musimy pamiętać, że są w nim zawarte normy dla Kościoła powszechnego. Istnieje także prawodawstwo Kościołów lokalnych. Poszczególne episkopaty dostosowują zapisy prawne Kościoła powszechnego do reąjiów, w jakich żyją Kościoły partykularne. Dotyczy to m.in. ministrantek czy kobiet - nadzwyczajnych szafarek Komunii św. Dokumenty Stolicy Apostolskiej zezwalają na ich wprowadzenie, ale rządca Kościoła lokalnego może uznać, że nie zaistniały jeszcze przesłanki przemawiające za ich wprowadzeniem.

     W homilii wygłoszonej w Płocku 22 listopada zeszłego roku Ksiądz Biskup wygłosił słowa przeproszenia, co zrobiło wielkie wrażenie na wielu uczestniczkach Eucharystii. Za co synowie Kościoła przepraszają kobiety?

     Słowa te padły w czasie Mszy św. sprawowanej na rozpoczęcie sympozjum poświęconego 20. rocznicy ogłoszenia przez Jana Pawła II listu apostolskiego "Mulieris dignitatem". Kierując słowo "przepraszam" do kobiet uczestniczących w nabożeństwie, miałem na myśli wszystkie uwarunkowania, które w ciągu dziejów utrudniały życiową drogę kobiety, często pomijanej i niedocenianej, nierzadko spychanej na margines. Nie pozwalało jej to być w pełni sobą i pozbawiało ludzkość prawdziwych bogactw wpisanych w geniusz kobiecy.

     Miałem też na myśli pewne negatywne wzorce zachowań wobec kobiety. Wzorce te w przeszłości kształtowały mentalność i instytucje we wspólnocie kościelnej. Jan Paweł II pisał o "obiektywnej odpowiedzialności" za ten stan rzeczy również "licznych synów Kościoła". Dla przykładu - proszę zajrzeć do niektórych książek w zakresu duchowości kapłańskiej z końca XIX czy początków XX wieku. Są tam wskazania dotyczące relacji kapłan - kobieta, często podyktowane lękiem przed kobietą. Postrzegano ją jako źródło potencjalnego zła i zagrożenia dla duchownego. W takim klimacie nieufności wobec kobiety wyrastały pokolenia kapłańskie.

     Często mówi się, że archaiczny i lękowy sposób, w jaki w Kościele traktuje się kobiety, zależy od księży. Zapowiedział Ksiądz Biskup, że od przyszłego roku w płockim seminarium będzie wykładana teologia kobiety. Czy może Ksiądz Biskup przybliżyć ten projekt?

     Jan Paweł II w swym nauczaniu, zwłaszcza w liście apostolskim "Mulieris dignitatem", a także w "Liście do kobiet" z 1995 r., otwiera nową kartę w relacji Kościół - kobiety. Kładzie niejako fundamenty pod teologię kobiety. Zachęca do rozwijania tego, co można nazwać nowym feminizmem czy chrześcijańskim feminizmem. Nie możemy pozostawać głusi na to przesłanie. Stąd uznałem za w pełni zasadne wprowadzenie wykładów z teologii kobiety (to na razie nazwa robocza) dla alumnów płockiego seminarium duchownego. Nie jest to zresztą novum, ponieważ - o ile mi wiadomo - tego rodzaju zajęcia były już prowadzone w niektórych polskich seminariach.

     Co powinny robić same kobiety, jakie stoją przed nimi najważniejsze zadania? Jakie błędy popełniają?

     Patrząc na dzieje ludzkości i Kościoła, możemy powiedzieć, że kobiety wniosły do wspólnego dziedzictwa wkład nie mniejszy niż mężczyźni. Mimo niesprzyjających warunków, potrafiły owocnie działać w sferze kultury czy sztuki. Przypomnijmy święte, które otrzymały tytuł doktora Kościoła: Katarzynę ze Sieny, Teresę z Avili, Teresę z Lisieux.

     Współczesne katoliczki, nawiązując do tego dziedzictwa, mogą i powinny odważniej zaznaczyć swoją obecność we wspólnocie kościelnej. Mogą organizować się w stowarzyszenia czy ruchy, które formują duchowo i zachęcają do zaangażowania w życie kulturalne, społeczne, zawodowe. Należy dążyć do stworzenia silnego lobby kobiet chrześcijańskich.

     Mianował Ksiądz Biskup pierwszą w Polsce kobietę - rzeczniczkę prasową diecezji. Co można zrobić, aby wykształcone kobiety czuły się bardziej u siebie?

     Kobietom trzeba otworzyć przestrzeń do pracy w Kościele i dla Kościoła. Dokumenty kościelne, także prawo kościelne, wskazują różne obszary życia wspólnoty kościelnej, w której panie mogą być obecne. Dotyczy to zarówno kobiet konsekrowanych, jak i świeckich. Jeśli są to osoby z odpowiednimi kwalifikacjami, przygotowane merytorycznie, należy je angażować. Tak było w przypadku pani rzecznik w naszej diecezji. Moje osobiste doświadczenie z pracą sióstr zakonnych czy pań świeckich w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski jest bardzo pozytywne. Ceniłem je za oddanie, kompetencję, wrażliwość, uśmiech i serce. W kobietach jest oddanie, zdolność do ofiary i utożsamianie się z tym, w co się angażują. Mają bardziej personalistyczny stosunek do ludzi i ciepło. Nie patrzyły na zegarek, gdy trzeba było, zostawały po godzinach, gdy działo się coś ważnego. Nie zapomnę oficjalnej wizyty biskupów protestanckich z Finlandii w Sekretariacie. U mojego boku była pracująca tam siostra zakonna, biegle mówiąca po fińsku. Goście byli mile zaskoczeni, a dla mnie była to duża pomoc w budowaniu kontaktów ekumenicznych.

     Nieraz Ksiądz Biskup podkreśla, że duchowo został ukształtowany przez kobietę. Kim była Chiara Lubich w kapłańskim dojrzewaniu Księdza Biskupa?

     Spotkanie z Chiarą i jej duchowością było dla mnie spotkaniem z Chrystusem, który żyje i działa w Kościele. Stało się to początkiem niezwykłej, fascynującej przygody z Bogiem. Przewodnikiem w tej przygodzie była kobieta, chrześcijanka, która swe życie całkowicie oddała Bogu, który jest miłością. Wszystko to sprawiło, że w mojej formacji do kapłaństwa, a później w pracy duszpasterskiej, nigdy nie miałem trudności z zaakceptowaniem kobiety jako równoprawnej członkini ludu Bożego. Nigdy też nie czułem kompleksu wobec kobiet czy lęku. Przeciwnie, postrzegam je jako siostry, które Bóg postawił na drodze mojego życia oraz jako cenną pomoc w dziele budowania cywilizacji życia i miłości.

     Współczesne kobiety oczekują od Kościoła, że pomoże im odkryć, jak żyć. Pracę zawodową uznają za wartość, rodzinę też, jak Kościół może im pomóc, umocnić, pokazać drogi uświęcenia?

     - Na pewno nie ma gotowych recept. Myślę, że Kościół musi wsłuchiwać się w głos kobiet (chrześcijańskich). My, księża i biskupi, powinniśmy więcej z nimi rozmawiać. Powinniśmy poznać oczekiwania kobiet, starać się zrozumieć ich aspiracje i potrzeby duchowe. Warto również zainteresować się inicjatywami, które Kościół podejmuje na rzecz kobiet w innych krajach. Myślę, że niektóre z tych inicjatyw można przenieść na grunt polski. Myślę, że pożądany byłby w niedalekiej przyszłości dokument Episkopatu Polski poświęcony problematyce kobiet w Kościele i świecie. Mamy już obszerny dokument poświęcony młodzieży. Należałoby teraz pomyśleć nad przesłaniem do kobiet. Co powinno się znaleźć w takim dokumencie?

     Punktem wyjścia powinien być list "Mulieris dignitatem". Trochę szkoda, że przegapiliśmy 20. rocznicę wydania tego dokumentu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby projekt takiego listu przygotowały same kobiety. List powinien uwzględniać ich głos. Ponadto uważam, że trzeba się zastanowić nad możliwością połączenia istniejących dziś w Polsce organizacji kobiet katolickich w jedną strukturę, która miałaby większą siłę oddziaływania. W jedności przecież siła. W związku z tym potrzebne jest utworzenie biura bądź centrum, które koordynowałoby działania kobiet w Kościele. Pomogłoby to paniom wziąć inicjatywę w swoje ręce.

     Bp Piotr Libera (1951) dorastał w Katowicach, gdzie w 1976 r. przyjął święcenia kapłańskie, biskup pomocniczy katowicki (1996-2007), sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski (1998-2007). Od 31 maja 2007 biskup diecezji płockiej. Tytuł doktora literatury klasycznej i starochrześcijańskiej uzyskał na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie. Przez 7 lat pracował w Nuncjaturze Apostolskiej w Warszawie. Jego dewizą biskupią są słowa: "Deus caritas est" (Bóg jest miłością).

Tekst pochodzi z Tygodnika

8 marca 2009


Punkt oparcia Punkt oparcia
Paweł Lisicki
Nowy zbiór esejów autora Nie-ludzkiego Boga. Lisicki mierzy się z wpływowymi myślicielami (po)nowoczesności - jak Nietzsche, Heidegger, filozofowie dialogu, postulujący apokatastazę ks.Hryniewicz, o.Karl Rahner czy ojcowie postmodernizmu: Lyotard i Deleuze... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Słonko: 22.03.2009, 14:02
 Kobiety wnoszą siłę zupełnie odmienną od męskiej opartą na miłości, czułości i pięknie. Ich siła potrafi być wyjątkowo ciepła i delikatna, ale również gwałtowna i odważna (np. gdy ktoś krzywdzi jej dziecko czy obraża mężczyznę, którego kocha). Mężczyźni nie do końca to rozumieją, boja się zagłębić się w tajemnicę piękna kobiecej duszy. Ale ciekawe ilu mężczyzn chciałoby żyć na Ziemi bez kobiet...?:)
 bercia: 19.03.2009, 11:09
 kobieta wcale nie jest gorsza od mezczyzny ,a kobieta nigdy nie bedzie silna jak facet ale traktowana powninna byc na rozni ,choc my kobiety jak mysla feministki mamy cos co mezczyzni nie maja mozemy rodzic dzieci ,karmic je wlasnymi piersiamy i tym sie roznimy ,mozemy nauczyc swoich mezow i synow szacunku dla kobiety jej ciala ze nie jest rzecza a sex nie jest dowodem milosci jak sie glosi wsrod mlodzierzy ,jesli naucza rodzice milosci swoich dzieci beda szanowaly innych ,jedna jest potem moze byc inna czy inny i coz to za zycie egoizm i samolubstwo panuje ,MATKA BOZA JEST PRZYKLADEM I DLA SZACUNKU ZYCIA I MILOSCI Z GODNEJ Z WOLA BOZA NIEBO DOSTALA I KROLOWANIE NA ZIEMI I NIEBIE ,
 xxx: 12.01.2009, 19:50
 św. Faustyna Kowalska (+ 1938): "+ O, gdyby dusza cierpiąca wiedziała, jak ją Bóg miłuje, to skonałaby z radości i nadmiaru szczęścia; poznamy kiedyś, czym jest cierpienie, ale już będziemy w niemożności cierpienia. Chwila obecna jest nasza." (Dz. 963)
 wiatr: 21.09.2008, 09:24
  Panie ... PRZYJACIÓŁ ...wielu ...Posiadasz ..., których bardzo Umiłowałeś ...bo Sam do ...Zbawiennych Cierpień Wybrałeś ! ONI ... WIELKODUSZNIE Odpowiedzieli ...i KRZYŻ ...swój Bolesny ... OCHOTNIE Przyjęli !!! Codziennie ICH ...Sobą Karmisz ...i Wspierasz i UCZYSZ ...sobie Umierać !Świat ... się DZIWUJE ... bo Radość w Nich czuje , Pokój ...niesamowity od Nich bije ..., choć mają bólu ... aż tyle ! Życie Ich w Tobie ZANURZONE ...Obmywa Twoje Ciało Poranione , Ulgę ... Ukojenie Ci daje ... o jak miło Panie ! Inni Twoi Przyjaciele ... Ucztę Sprawują ...i też Bardzo Ciebie Miłują !!! a Ty ... Im się Odwdzięczasz ... Łaski zsyłasz ...Proroków dajesz ...; Świętymi CZYNISZ ... Już tu na ziemi !
 Monika: 19.09.2008, 15:50
 Czy jest na swiecie kobieta ktora tak bardzo kocha mezczyzne ze oddalaby za Niego zycie ? Tak jest i pozwoli Mu kochac inna. Z czasem jest szczesliwa bo On jest szczesliwy. Moze Ona potrafi Go uszczesliwic, a ja nie. Moja Milosc moze byc iluzja.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej