Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Narzędzia Ducha Świętego

     Sakramenty Kościoła są dziełem Jezusa Chrystusa i mają swoje źródło w misterium Paschalnym, czyli Jego zbawczej śmierci i Zmartwychwstaniu. Jednak dziś aktualnym sprawcą tych znaków łaski jest Duch Święty. Tak to zresztą było zaplanowane w ekonomii zbawienia: Jezus dokonał na ziemi swego dzieła jako Człowiek: Bóg widzialny, dotykalny i słyszalny. Ale po Wniebowstąpieniu odszedł w swojej widzialnej postaci, by posłać nam Ducha Świętego - Boga na powrót niewidzialnego, ale wyraźnie działającego w swym Kościele, poprzez Słowo Boże, wspólnotę, modlitwę, dary, charyzmaty, owoce - i sakramenty.

     Wszystko, cokolwiek Bożego dzieje się w Kościele, jest dziełem Ducha Świętego. Dzięki Niemu Kościół może przeżywać obecność i spotkanie z Chrystusem - swoją Głową. A więc to, co kiedyś Jezus Chrystus zapoczątkował na ziemi w sposób widzialny, Duch Święty kontynuuje w Kościele w sposób niewidzialny, uobecniając na bieżąco dzieło Chrystusa.

     Powyższe teologiczne sformułowania i definicje brzmią trochę abstrakcyjnie i niepraktycznie. Warto je więc przełożyć na język liturgicznego konkretu, katechetycznej praktyki i zasad życia duchowego. Niestety, podczas takiego "uprzystępniania" teologii dzieciom i młodzieży, i przekładania trudnych treści na łatwy język katechezy, dokonano pewnych uproszczeń, może trochę zbyt daleko idących. Chodzi o to, że zredukowano albo przypisano działanie Ducha Świętego głównie do sakramentu bierzmowania, nazywając go nawet umownie sakramentem Ducha Świętego - tak jakby inne sakramenty nie były Ducha Świętego.

     Można zrozumieć to skojarzenie, całkiem wyraźne i nośne: ponieważ materią bierzmowania jest namaszczenie olejem, które od czasów Starego Testamentu kojarzy się z Duchem Bożym, powołaniem i nobilitacją człowieka; celem jest umocnienie wiary, dawanie świadectwa i uaktywnienie charyzmatów; a jeszcze do tego w formułach liturgicznych bierzmowania Duch Święty jest często i wyraźnie wzywany, więc utożsamienie tego sakramentu z Osobą Ducha Świętego jest tak silne, że aż wyłączne.

     Dlatego warto "przywrócić" świadomość działania Ducha Świętego we wszystkich sakramentach, a raczej w prasakramencie czyli w Kościele. Bez tej świadomości bowiem, będziemy redukować sakramenty i życie Kościoła do jakiejś statycznej, a nawet formalnej rzeczywistości, pozbawiając je skuteczności, witalności i dynamizmu.

     W pierwotnym, apostolskim Kościele, działanie i obecność Ducha Świętego była złączona nierozerwalnie z aktem nawrócenia i decyzji wiary: ten kto uwierzył, otrzymywał chrzest na odpuszczenie grzechów i Ducha Świętego w darze (por. Dz 2,38). Do Samarii po masowym przyjęciu słowa Bożego i chrztu, przybyli apostołowie, aby przez udzielenie Ducha Świętego potwierdzić prawdziwość wiary. W przypadku Korneliusza i innych pogan, Duch Święty zstępował jeszcze przed udzieleniem chrztu i było to argumentem ucinającym wszelkie wątpliwości co do słuszności ich chrztu.

     Wszystkie te fakty przypominają nam, że u źródeł sakramentów musi być najpierw żywa wiara i tylko pod tym kontekście, a właściwie pod tym warunkiem można ich udzielać. Dekret misyjny stwierdza (n. 15), że przez zarodki słowa i przepowiadanie Ewangelii, Duch Święty najpierw przyzywa ludzi i wzbudza w nich posłuszeństwo wiary i dopiero potem udziela chrztu. W przypadku powszechnej w Kościele katolickim praktyki chrztu niemowląt zakłada się, że wymaganą do chrztu wiarę posiadają rodzice i chrzestni oraz żywa wspólnota Kościoła, i że wiara ta zostanie następnie przekazana w procesie wychowania chrześcijańskiego. Niestety, założenie to zbyt często pozostaje tylko w teorii, gdyż rodzice ani wspólnota parafialna na ogół nie wywiązują się z tego zobowiązania jak należy.

     Stąd też soborowy dekret o posłudze prezbiterów zleca im w pierwszym rzędzie świętą posługę głoszenia Ewangelii, by w ten sposób budować i umacniać wiarę Ludu Bożego, która jest warunkiem zbawienia; oraz uzdalniać go do składania żywej i świętej ofiary z samego siebie. Jak dalecy jesteśmy nieraz od tego ideału: nie tylko w owej zdolności do radosnej ofiary, ale nawet co do żywej wiary! Z powodu tego braku Duch Święty nie ma na czym budować, a Jego działanie pozostaje często mało owocne. Dlatego też pierwszym postulatem dotyczącym ożywienia praktyki sakramentalnej, powinno być ożywienie wiary.

     A sprawowanie sakramentów daje księżom wiele okazji po temu. Przede wszystkim przez głoszenie słowa Bożego. W liturgii sakramentalnej jest zawsze obowiązkowe miejsce na proklamację Ewangelii i krótką okolicznościową homilię, lecz poza przeczytaniem nakazanego tekstu, często nie wykorzystujemy szansy ewangelizacji przez wyjaśnienie usłyszanego słowa - w ten sposób Duchowi Świętemu zamykamy usta. Również podczas przygotowania wiernych do przyjęcia niektórych sakramentów, nie wykorzystujemy nadarzającej się szansy katechetycznej. A przecież wszędzie tam niewątpliwie działałby sam Duch Święty, gdyby tylko człowiek zechciał Mu to umożliwić i odrobinę z Nim współpracować.

     Ale nawet tam gdzie zawodzi człowiek, Duch Święty może odwołać się do wiary Kościoła i wykorzystać obiektywną skuteczność sakramentów - ex opere operato. Epikleza czyli liturgiczna modlitwa przyzywająca Ducha Świętego i upraszająca Go o działanie, jest obecna nie tylko w Eucharystii, lecz w każdym sakramencie.

     We chrzcie Duch Święty napełniając niemowlę swą obecnością, czyni je swoją świątynią i dzieckiem Bożym. Namaszczenie Krzyżmem Świętym włącza je do Ludu Bożego i daje mu udział w kapłańskiej, prorockiej i królewskiej godności Chrystusa.

     W sakramencie pokuty Duch Święty tworzy tło i kontekst dla skruchy i pojednania, przekonując nas o grzechu i dając pewność jego odpuszczenia - konkretyzuje się to w rachunku sumienia i wyznaniu grzechów. W przypadku sprawowania wspólnotowych nabożeństw pokutnych, Duch Święty daje nam odczuć społeczną naturę grzechu, ale także wspólnotowy wymiar pokuty.

     Sprawowanie Eucharystii we wszystkich swoich wymiarach - Najświętsza Ofiara, Komunia i Obecność - jest całe przeniknięte działaniem Ducha Świętego. Słowo Boże, modlitwa, gesty wspominające, a raczej uobecniające i odnoszące się do zbawczych czynów Jezusa, zjednoczenie wiernych przy spożywaniu jednego Chleba przy jednym stole - wszystko to jest dziełem Ducha Świętego.

     Bierzmowanie mające na celu umocnienie wiary i uzdolnienie do jej dojrzałego przeżywania i mężnego wyznawania, w całości odnosi się do działania Ducha Świętego, Jego darów, charyzmatów i owoców. Działanie to musi jednak bazować na fundamencie wiary i ludzkiej dojrzałości bierzmowanych. Pobłażliwość i przymykanie oczu na różne oznaki braku wiary, a jeszcze bardziej - jej lekceważenia, powinny bezwzględnie stanowić przeszkodę w przyjęciu tego sakramentu w takiej niewłaściwej dyspozycji. Przyzwalając dla świętego spokoju na niegodne uczestnictwo w bierzmowaniu, mimowolnie stajemy się współwinni grzechu przeciwko Duchowi Świętemu.

     Małżonków zawierających sakrament małżeństwa Duch Święty uzdalnia do miłości totalnej, do całkowitego oddania się sobie, przezwyciężania przeszkód, przeżywania pełnej jedności i budowania w swojej rodzinie Kościoła domowego. I znów pochopna decyzja o ślubie lub ewidentne zaniedbanie ludzkiej dojrzałości do małżeństwa powoduje, że Duch Święty ma związane "skrzydła" i sakrament nie może okazać swej mocy. Podobnie w przypadku święceń kapłańskich, gdzie jakby "materią" i podłożem sakramentu jest osoba ludzka, wymagana jest nieustanna współpraca i interakcja między księdzem a Duchem Świętym. Owocne sprawowanie posługi sakramentalnej w Kościele wymaga wiary, modlitwy, otwarcia się na Ducha Świętego, ćwiczenia władz umysłowych, kształtowania sfery emocjonalnej i poddania swej woli działaniu Bożemu. Od tego w znacznej mierze będzie zależała skuteczność księdza i odzew ze strony wiernych. Zaiste, nosimy wielkie skarby w glinianym naczyniu!

     Wreszcie namaszczenie chorych wyraża ich ufne oddanie Bogu, powierzenie Mu swojej przyszłości i wieczności. Duch Święty napełnia człowieka pozbawionego poczucia i gwarancji ludzkiego bezpieczeństwa i uzdalnia go do pokornego i owocnego przyjęcia krzyża. Prawie zawsze Duch Święty uzdrawia ludzkiego ducha i duszę z lęku, niepewności, rozpaczy, a często uzdrawia też i ciało.

     W każdym z siedmiu sakramentów i w licznych sakramentaliach, rola Ducha Świętego jest pierwszoplanowa. To On jest siłą sprawczą i dawcą łaski, to On przypomina, uświęca, umacnia, prowadzi, obdarza. Od nas jedynie zależy w jakim stopniu otworzymy się na Jego działanie.


ks. Mariusz Pohl


- kapłan diecezji kaliskiej, proboszcz parafii w Skrzebowej,
znany rekolekcjonista, publikował w "Przewodniku Katolickim",
"Bibliotece Kaznodziejskiej", "Opiekunie", "Katechecie", "Różańcu".


Tekst pochodzi z pisma formacyjnego
Ruchu Światło-Życie "Wieczernik"



Zrozumieć sakramenty Zrozumieć sakramenty
Albert Rouet
Sakramenty są dla nas czymś tak oczywistym, że rzadko zastanawiamy się, jakim są skarbem. Popadamy w rutynę i przyjęcia ich nie przeżywamy jako osobistego spotkania z Jezusem... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Moderator: 06.03.2011, 16:44
 Nie sądzę aby autor ks. Mariusz tu zaglądał. Po prostu porozmawiaj ze spowiednikiem. Odwagi i powodzenia!
 niegodny: 06.03.2011, 16:11
 Niestety nie doczekałem się odpowiedzi autora tekstu. Od początu roku nie przyjmuję Komunii św. bo obawiam się świętokradztwa. Czy autor tekstu nie zagląda tu czy też chce mnie ukarać ignorujac moją sytuację wychodząc z założenia że dla mnie nie ma już przebaczenia? PS Jak można stac się "mimowolnie" winnym? Czyżby grzech nie wymagał już świadomej decyzji?
 niegodny: 05.02.2011, 18:55
 Dziękuję za pocieszenie. Też tak myślalem przez lata. Jednak artykuł napisał ksiądz i mówi o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. W takiej sytuacji muszę to wyjaśnić gdyż to dla mnie zbyt poważna sprawa. Mam nadzieję, że ks. Mariusz udzieli odpowiedzi.
 do Niegodny: 05.02.2011, 18:13
 W 1988 r. miałem niegodne bierzmowani4 i nawet przyjalem komunie świętokradzko. Potem przez 10 lat nie chodzilem do spowiedzi. Od 25 roku zycia nawrócilem sie odbyłem spowiedz generalną Prawdziiwe zycie tylko z Jezusem teraz po latach to wiem. Grzech przeciw Duchowi Swietemu to trwanie w grzechy bez wiary w miłosierdzie. A Ty uwierzyłeś i chodzisz do spowiedzi - ufaj Panu
 niegodny: 05.02.2011, 17:11
 30 lat temu byłem bieżmowany. Niestety przyjąłem sakrament niegodnie gdyż spowiedź poprzedzająca była raczej nieważna. Na spowiedzi zataiłem grzech lub wyznałem go bez nazwania po imieniu. Użylem wieloznacznego ogólnika gdyż wstydziłem się podać konkret. Wobec tego na ceremonii bieżmowania nie przyjąłem Komunii świętej (uciekłem obawiając sie świętokradztwa). Jednak teraz może się okazać świętokradczym moje przyjecie samego bieżmowania. Po tym zdarzeniu odszedłem od Kościoła i przez kilka lat brnąłem w ukryte kłopoty. Ukryte bo nie widziałem ich skutków. Po zwróceniu się do Chrystusa, poszedłem do spowiedzie świętej i ksiądz uznał, że bieżmowanie jest ważne. Jednak Ksiądz w artykule mówi o grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Z kolei Pan Jezus oznajmił, że grzechy przeciw Ojcu i Synowi będą odpuszczone ludziom ale przeciw Duchowi - nie. Ani teraz a ni w "przyszłym wieku". Proszę księdza będącego autorem o wyjaśnienie czy rzeczywiście zgrzeszyłem przeciw Duchowi Świętemu i co mogę w swojej sytuacji zrobić. Nadmienię, że wstrzymałem przyjmowanie Komunii świętej w obawie, gdyby kontynuacja Jej przyjmowania miała stanowić świętokradztwo.
 Przemek: 02.12.2010, 18:46
 nic konkretnego sie nie dowiedziałem, sredni tekst, katechetka ucząca w szkole potrafi lepiej przekazac niektóre informacje! niczego mi ten tekst nie ułatwił :(
 Andre: 19.11.2010, 16:10
  Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
 anonimowa ;d: 26.09.2010, 15:34
 świetny tekst, bardzo mi pomógł ;)
 Lusiu: 15.01.2009, 09:50
 bardzo fajnie
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej