Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Chrzestni pilnie poszukiwani

     Do kancelarii parafialnej przychodzi młody ojciec: znalazłem idealnego kandydata na chrzestnego dla syna - mówi uradowany do księdza. - Bardzo porządny i uczciwy człowiek. Tyle że... muzułmanin.

     Opisana sytuacja miała miejsce w jednej z warszawskich parafii i nie jest przypadkiem odosobnionym. Może w progach kancelarii nieczęsto staje muzułmanin, ale coraz częściej rodzice przyprowadzają kandydatów, którzy chrzestnymi zostać nie mogą.

     - Mamy do czynienia z paradoksem - komentuje ten stan rzeczy ks. dr Wacław Madej, wykładowca teologii moralnej w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Warszawsko-Praskiej. - W rodzinach rodzi się coraz mniej dzieci, a coraz trudniej znaleźć chrzestnego.

     Pozornie sprawa jest prosta. Według Kodeksu Prawa Kanonicznego rodzicami chrzestnymi mogą zostać ci, którzy ukończyli 16 lat, są bierzmowani, wolni od jakichkolwiek kar kościelnych oraz prowadzą życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką mają pełnić. Zgłaszani przez świeżo upieczonych ojców i matki kandydaci często nie spełniają nawet formalnych kryteriów. A nawet jeśli, to w znaczący sposób odbiegają od ideału.

     PIRAT ZA KIEROWNICĄ

     Od kierowcy, który miałby wieźć dziecko, nie wymagalibyśmy jedynie prawa jazdy. Z pewnością nie zgodzilibyśmy się, żeby zachowywał się jak pirat drogowy albo był pijany. Tymczasem wskazując kandydatów na chrzestnych wielu rodziców pyta tylko, czy nie ma co do nich przeszkód w prawie kanonicznym. I tu zaczynają się schody. Okazuje się, że wujek od 15 lat nie przystępuje do sakramentu pokuty, a ciocia żyje w związku niesakramentalnym. Ci zaś, którzy spełniają warunki, mieszkają za daleko i nie byliby w stanie utrzymywać z dzieckiem kontaktu.

     Przed takim problemem stanęła Martyna, 25-letnia mama z Warszawy, która od tygodni próbuje znaleźć odpowiednich rodziców chrzestnych dla swojej córki Asi. - To naprawdę duży problem - przyznaje. - Zwłaszcza jeśli chce się znaleźć osobę wierzącą i odpowiedzialną, ale też taką, która jest na miejscu i z którą nie stracimy kontaktu. Chciałam, żeby matką chrzestną została moja siostra, która należy do Zgromadzenia Sióstr św. Katarzyny. Nie dostała zgody przełożonej. W rodzinie nie mam nikogo więcej, kto spełniałby kryteria. A koleżanki? Kto wie, czy będziemy utrzymywać ze sobą kontakt?

     Natalka, córka Karoliny, studentki archeologii na UW, ma już trzy lata, ale wciąż nie jest ochrzczona. - Nie znam odpowiednich kandydatów, dlatego dotąd nie ochrzciłam córki - twierdzi Karolina. - W rodzinie jest tradycja, że chrzestnymi mają być tylko krewni, a w moim pokoleniu nie ma nikogo odpowiedniego.

     Postawieni pod ścianą rodzice wybierają po prostu te osoby, które są dostępne: mieszkają blisko i przystępują do sakramentów przynajmniej raz do roku. Czasem o wyborze decydują inne względy. Jeśli nie wezmę siostry - mówi się w rodzinach - to przecież się obrazi. A wujka wziąć warto, bo stać go na kosztowne prezenty.

     DAR I ZADANIE

     Tymczasem odpowiedź na pytanie, kogo wybrać na rodzica chrzestnego, jest prosta: kogoś, kto żyje w głębokiej relacji z Bogiem, co przekłada się na jego życie codzienne. W praktyce sprowadza się to do głębokiego życia sakramentalnego i podejmowania w życiu wyborów, które z zasady są dobre, uczciwe, a więc spełniane pod wpływem łaski. Dlaczego jest to tak istotne?

     - Nigdy nie będzie dobrym chrzestnym ojcem ani matką ktoś, dla kogo te wszystkie rzeczy, o których ma świadczyć wobec dziecka, będą obce i nieznaczące - mówi ks. Madej. - Jeśli ja nie jestem do czegoś przekonany, to nie przekonam do tego dziecka. Karol Wojtyła napisał w "Darze i tajemnicy", że kiedy budził się w nocy jako mały chłopiec, widział swojego ojca długo klęczącego w półmroku. Dla jego ojca wartości, które wpajał synowi, były osobiście ważne. Jan Paweł II pisał, że było to jego pierwsze przygotowanie do życia seminaryjnego. Nie istnieje system wartości duchowych, który nie byłby przekazywany przez świadectwo. Jeżeli dziecko widzi, że matka i ojciec kradną, to choćby mu codziennie mówili, że najważniejsza w życiu jest uczciwość, zacznie kraść.

     Kluczową sprawą jest więc zrozumienie, czym właściwie dla dziecka jest sakrament chrztu i kim dla niego mają być chrzestni. A także faktu, że są to chrzestni dziecka, a nie rodziców. Nie chodzi o to, kogo ja najbardziej lubię albo kto się na mnie obrazi. - Bardzo istotne jest, żeby rodzice zrozumieli, iż chrzest to najwspanialszy dar Boga dla człowieka, bo warunkuje jego życie w wieczności - przypomina ks. Madej. - Dziecko do końca życia nie otrzyma daru ważniejszego. Wszystko, co nastąpi potem, jest tylko rozwinięciem. Mówię więc rodzicom: to jest dar dla waszego dziecka, który Kościół daje w wasze ręce. Dlatego ręce muszą być czyste.

     NAJWAŻNIEJSZE PYTANIA

     Dobrym momentem, aby uświadomić rodzicom i chrzestnym znaczenie tego sakramentu, są konferencje dla nich organizowane w niektórych parafiach. Często jednak są przez uczestników mylone z instruktażem, jak zachować się podczas uroczystości. Pytania, jakie najczęściej padają, to: kiedy zapalić świecę i co zrobić z białą szatą?

     - Są to pytania zasadne. Często ludziom, którzy muszą wyjść na środek kościoła, towarzyszy ogromny stres. Ważne, żeby ich uspokoić, powiedzieć, co robić i kiedy - zauważa ks. Madej. - Ale ważniejsze jest wykorzystanie okazji, żeby odnowić albo pogłębić ich osobistą relację z Bogiem. Bo na takie nauki często trafiają osoby, których życie duchowe gdzieś po drodze skręciło w ślepą uliczkę. Trzeba im przypomnieć rzeczy podstawowe.

     Wchodząc na fora internetowe dotyczące chrztu, można odnieść wrażenie, że kwestia prezentu jest jedynym, co internautów interesuje. Prezentowa mania rozciąga się zresztą na kolejne okazje. A im dziecko starsze, tym droższe i bardziej wyszukane stają się prezenty. Dlatego jednym z obowiązkowych punktów konferencji dla rodziców i chrzestnych jest zazwyczaj podsunięcie kilku praktycznych pomysłów na prezent, który pomoże dziecku wzrastać duchowo.

     - Jeżeli prezent nie jest dla ludzi kwestią pierwszoplanową, może z niego wyniknąć dobro - twierdzi ks. Madej. - Często proponuję rodzicom, żeby w ramach prezentu "chrzcielnego" kupili dziecku obraz Świętej Rodziny lub Anioła Stróża. Na Komunię Świętą, oprócz tradycyjnego roweru - medalik, a na bierzmowanie - Katechizm Kościoła Katolickiego.

     Co więc należy robić, aby być dobrym ojcem czy matką chrzestną? Odpowiedź nie jest prosta i jednoznaczna. Najlepszą pomocą w tej materii jest wspieranie rodziców w wychowaniu dzieci oraz autentyczne życie wiarą. Dzieci najszybciej uczą się naśladując dorosłych.

     WAGONIK DO LOKOMOTYWY

     Można jednak wymienić kilka punktów, o których każdy chrzestny powinien pamiętać. Odwiedzając chrześniaka, warto zapytać, jak mu idzie religia w szkole. Wykazać życzliwe zainteresowanie, kto dziecko katechizuje, czego się nauczyło, kiedy ostatni raz było u spowiedzi. Nie tyle strzelać od progu oskarżycielskim pytaniem: "Mówisz pacierz?", co zacząć przyjacielską rozmowę. Opowiadać o swoim doświadczeniu modlitwy. Nie chodzi jednak o to, żeby dziecko czuło się przed każdą wizytą chrzestnego jak przed klasówką z religii. Łatwo wtedy utracić sympatię i zaufanie.

     Dobrym pomysłem jest zabieranie chrześniaka na Mszę Świętą, zwłaszcza jeśli nikt inny w rodzinie tego nie robi. I wtedy razem z nim przystępowanie do Komunii Świętej. Osobisty przykład zawsze głęboko zapada w pamięć młodego człowieka. Jest to jednocześnie dobry sposób na wywołanie refleksji rodziców i swego rodzaju pozytywnego zawstydzenia.

     Warto wreszcie wspomnieć o przez wielu zapominanym zwyczaju codziennej modlitwy za chrześniaka. Często trudno wyrobić sobie ten nawyk. Wtedy warto dadać tę intencję do modlitwy za najbliższych: męża, żonę, dzieci. Dołączyć do pacierza jedno "Zdrowaś Mario", jak wagonik do już jadącej lokomotywy.

     FRONTEM DO KLIENTA

     Niejeden ksiądz próbujący uświadomić wszystkie te aspekty rodzicom, którzy przyprowadzili do kancelarii nieodpowiednich kandydatów, spotkał się z odpowiedzią: "Robi ksiądz problemy". Atmosfera w kancelarii bywa napięta. Najczęściej wiąże się to z zanikiem motywacji nadprzyrodzonej na rzecz praktycznej, która powoduje mentalność roszczeniową. Wierny nie przychodzi po dar, ale żeby być obsłużonym.

     - To trochę tak, jakby przed przystąpieniem do Komunii Świętej zamiast: "Panie, nie jestem godny, abyś przyszedł do mnie..." powiedzieć: "No dobra, jestem gotowy do przyjęcia.." - twierdzi ks. Madej. - Kłopotów w tej materii nie mają tylko ci kapłani, których hasłem jest maksyma: "z kancelarii wszyscy mają wyjść zadowoleni". Frontem do klienta. Tylko gdzie jego dobro duchowe?


Iwona Świerżewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

5 czerwca 2011


Najwspanialszy dar Boga. Pamiątka Sakramentu Chrztu Świętego Najwspanialszy dar Boga. Pamiątka Sakramentu Chrztu Świętego
Praca zbiorowa
Elegancko wydany zbiór myśli i cytatów na temat sakramentu chrztu. Doskonały prezent nie tylko dla dziecka, ale i dla całej jego rodziny, ponieważ uświadamia i przypomina wszystkim, jak wspaniałym darem jest ten sakrament... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Ja: 06.03.2014, 15:00
 Wszystko wiem, chrzest dziecka nie jest dla mnie "tradycją" czy formalnością. Ale skąd wziąć rodziców chrzestnych??? W rodzinie nie ma osób spełniających kryteria, wierzących i bliskich znajomych już poprosiliśmy.... Wiem, że wiele da się "załatwić", bo znam osoby nie spełniające warunków a będące rodzicami chrzestnymi. Ale ja tak nie chcę! Co wiec zrobić?
 Agata: 26.10.2013, 22:07
 zostałam matką chrzestną swojego rodzonego brata w wieku 15 lat... Wtedy nie chciałam, teraz nie żałuję... Stefan ma teraz prawie 14 lat i jestem jedyną osobą która się interesuje jego życiem duchowym... Na I Komunię Świętą dostał Biblię dla dzieci i czekoladę, żeby nie zapomniał Kto jest w tym dniu najważniejszy zajmując się prezentami. W tej chwili jestem postrzegana jako ta nawiedzona i fanatyczka, ale ufam że mój chrzesniak kiedyś zmieni swoje nastawienie do Pana Boga i Koscioła i o to się modlę
 ja32: 27.06.2011, 09:19
 a mi proponowano bycie chrzestna i odmowilam - po prostu nie stac mnie na kosztowne prezenty. komunia, bierzmowanie, slub - kogo stac na to? ksieza sami doprowadzaja do takiego stanu - nie zakazujac hucznych imprez i napedzajac kase handlarzom. dawniej bywalo, ze pobozna osoba miala i kilkanascie chrzesniakow, teraz chrzesniakow maja osoby majatene ktorych stac na prezenty. i tylko licytacja - co ktory podarował.. paranoja..
 Joseph: 17.06.2011, 20:30
  Ze wzruszeniem przeczytałem ten artykuł. Jest to bardzo smutne, kiedy brakuje kandydatów na chrzestnych. Myślę, że w każdej rodzinie powinni się znaleźć osoby spełniające wymogi prawa kanonicznego. Wydaje mi się, że to jest jakiś odosobniony przypadek. Mamy przecież wielu młodych ludzi wierzących.
 Gosia: 09.06.2011, 21:40
 Bardzo smutne jest zjawisko kiedy młodzi katoliccy rodzice mają dylemat z wyborem rodziców chrzestnych . Przyszedł mi pomysł jeśli należymy do wspólnoty katolickiej i chrzest dziecka jest główną powinnością rodziców może stworzyć portal katolicki dla młodych ludzi chętnych uczestniczyć przy chrzcie . Jeżeli młodzi ludzie spełniają warunki to dlaczego by nie skorzystać z uslug chętnych podawać dzieciątko do chrztu świętego . Osoby które są wierzące i praktykujące mogą wnieść w życie dziecka jak najlepsze wzorce . Takich młodych wierzących Polaków nie brakuje choćby oglądając spotkanie młodych w Lednicy.Nie jest tak źle z wiarą młodych Polaków i to jest pocieszające .
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej