Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Trochę niewidomi kapłani

     Na jakie zmiany liczą ludzie tuż po święceniach? Najprościej byłoby, aby po powstaniu z pozycji leżenia krzyżem podczas uroczystości święceń kapłańskich, oczom zebranych ukazała się inna osoba. Różnica polegałaby na tym, że ta "nowsza wersja" byłaby od razu gotowa do głoszenia Chrystusa. W rzeczywistości jednak jest to nieco bardziej skomplikowane.

     Zdjęcie prawdę ci powie...

     Różnie to bywa. Gdy porówna się zdjęcia osób w momencie wstąpienia do pallotynów ze zdjęciami z dnia święceń kapłańskich to zdarzają się różnice w wyglądzie. "Zdarzają" się to może niewłaściwe słowo, bo te różnice są prawie zawsze bardzo poważne. W końcu to jest 7 lat życia. Ktoś lekko przybierze na wadze, kto inny straci kilka włosów na głowie, niektórzy rosną jeszcze w seminarium. Szczerze powiedziawszy, gdy z moimi kursowymi współbraćmi przeglądamy zdjęcia z postulatu czy nowicjatu to mamy dobrą zabawę. Z obecnej perspektywy wyglądamy dość zabawnie.

     ...albo nie powie

     Ale przedziwna rzecz dzieje się gdy porównujemy zdjęcia z dnia poprzedzającego święcenia kapłańskie i z tymi zrobionymi 24I1 później. Nie ma różnicy. Wyglądamy prawie identycznie. Może na zdjęciach późniejszych jesteśmy bardziej uśmiechnięci. Nic odkrywczego, ale warto jednak wyraźnie zaznaczyć - sakrament święceń kapłańskich nie zmienił naszego wyglądu. Mało tego. Nie zrobił też specjalnego spustoszenia w naszym wnętrzu. Ale po kolei.

     Ludzie z walizkami

     Jeśli ktoś idzie do seminarium myśląc, że razem z nałożeniem rąk przez biskupa nagle się zmieni, to się grubo myli. Nie znikają nasze problemy, nie znikają również nasze dotychczasowe radości. Jesteśmy tacy sami. To nas, takich jacy jesteśmy, wybrał Bóg do służby jako kapłanów, a nie nasze sztucznie stworzone, idealne kopie. Cały nasz dotychczasowy bagaż zabieramy ze sobą w naszą kapłańską drogę. Bagaż duchowości, wiedzy, nawyków (zarówno tych dobrych, jak i złych), znajomości. Bóg chce nas pozostawić wolnymi. Każda decyzja jest możliwa, to ode mnie zależy jak będzie wyglądało moje kapłaństwo, tak samo jak ode mnie samego zależało jak wyglądało moje życie w seminarium. Będąc wolnym w podejmowaniu decyzji jestem oczywiście narażony na porażkę. Mogą być te decyzje błędne, wręcz głupie, ale nikt nie jest w stanie nam ich zabronić. Głupio się przyznawać czytelnikom, ale sakrament święceń kapłańskich nie jest w jakiś szczególny sposób powiązany z bezblędnością. Ciągniemy ze sobą różne bagaże, walizki, ale na żadnej nie ma napisu: "ideał". Na razie to wszystko brzmi mało zachęcająco. I ostrzegam, jeszcze przez moment może dalej tak to brzmieć...

     Cuda na ślepo?

     Jeszcze raz patrzę na zdjęcia moich kursowych. Widzę każdego z nich i stwierdzam, że chyba jest ze mną coś nie tak, że się chyba jednak pomyliłem. Przecież oni są całkiem inni. Może dalej mają nieuprasowaną koszulę, fryzurę identyczną i denerwują się podobnie jak dzień wcześniej, ale są całkowicie inni. Bóg postanowił sprawić, że On sam przez nasze ręce przychodzi na ziemię, że przez nasze ręce przychodzi w Eucharystii, że przez nas spływa na grzeszników Miłosierdzie Boże. A ja śmiałem powiedzieć, że jesteśmy tacy sami...

     Z tymi niewyobrażalnymi darami nie wiąże się jednak specjalna umiejętność widzenia wszystkiego, co wcześniej było przed naszymi oczami zakryte. Z mojego doświadczenia i z rozmów ze współbraćmi mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że to co było dla nas niewidoczne, dalej takie pozostało. W czasie słów konsekracji, nikt z nas nie widział jakichś strzelających z naszych dłoni niewidzialnych dotychczas promieni, jakiejś przepływającej mocy z naszych dłoni na chleb i wino. Krzyże na naszych dłoniach nie świecą w nocy. W czasie spowiedzi nie widziałem spływającej łaski Miłosierdzia, promieni jak z obrazu Jezusa Miłosiernego. A wcześniej może na to wszystko trochę liczyłem. Że nagle zobaczę więcej. Że zobaczę cud. A tutaj to samo. Trzymam w dłoni taki sam chleb jak wcześniej. Przyjemny w dotyku. O dobrym smaku. Okrągły. A więc dalej widzę i trzymam w dłoniach chleb. Nie ma co udawać, że widzę więcej. Czyli jesteśmy kompletnie ślepi? Absolutnie nie!

     Całe dotychczasowe życie, a zwłaszcza czas seminarium, to budowanie w sobie domu wiary, gdzie będę mógł bezpiecznie przebywać, gdy moje oczy nie zobaczą wszystkiego, gdy moje uszy nie będą w stanie usłyszeć wszystkiego, moje dłonie wszystkiego poczuć, dotknąć, gdy nie będę mógł wszystkiego zasmakować i powąchać. Dzięki walizce z napisem "wiara" (czasami ciężkiej, ale niezbędnej) można wyruszyć w drogę powołania kapłańskiego.

     Będzie super?

     Kiedyś, gdy zaczął się mi psuć wzrok, a było to w trzeciej klasie gimnazjum modliłem się o dobry wzrok. Bo okulary są niewygodne, bo nawet gdy dopasowane to i tak nie do końca pozwalają widzieć właściwie, bo to wydatek. Z czasem zacząłem się modlić o inny wzrok. Gdy miałem okazję codziennie uczestniczyć w Eucharystii zapragnąłem widzieć więcej, to znaczy widzieć to co niewidoczne dla oka. Choć raz zobaczyć te wspomniane już chóry anielskie obecne na Eucharystii, doświadczyć fizycznie, że skoro ten Chleb to Jego Ciało, to powinienem zobaczyć mięso. Choć raz. Taki malutki dowód. Zdarzają się przecież takie cuda eucharystyczne. Dlaczego więc nie miałbym być świadkiem jednego z nich... Brakuje mi i jednego i drugiego wzroku. Nie widzę fizycznie cudów, a bez okularów w ogóle niewiele widzę. Mimo tych braków, dziś modlę się przede wszystkim o wzrok wiary. Powtarzam słowa: "Panie, przymnóż mi wiary!", zwłaszcza, gdy patrzę na Ciebie, ukrytego przed moim wzrokiem pod postacią chleba i wina.

     Różnie mówią o kapłaństwie. "Będzie ciężko, przygotujcie się na wojnę". Inni mówią: "to wspaniała i pełna radości przygoda", "będzie super". Nie wiem jak będzie, kto ma rację. Wiem jednak, że we współpracy z Bogiem i Wami, którzy modlicie się o dar wiary dla nas, możemy być kapłanami Bożymi.


ks. Michał Orzoł SAC - Pallotyński neoprezbiter

Tekst pochodzi z Pisma Alumnów
Wyższego Seminarium Duchowanwg Księży Pallottynków
Numer Spacjalny - Pallotyńskie Spotkanie Młodych 2012


   


Sługa radości. Życie i posługa kapłańska Sługa radości. Życie i posługa kapłańska
Walter Kasper
Pisząc tę książkę, kardynał Walter Kasper pragnął dokonać podsumowania swojego życia kapłańskiego. Teologiczne rozważania autora poparte są jego wielkim doświadczeniem jako duszpasterza, wykładowcy, biskupa i watykańskiego dostojnika odpowiedzialnego za ekumenizm.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej