Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Sutanna, habit - przeżytek?

     Kwestia stroju. Na początku złośliwostka w stosunku do niektórych pań, że dawniej jak przychodził letni sezon, to panie rozważały, w co to się ubrać, a teraz ich znaczna grupa rozmyśla, jak tu się rozebrać, żeby to się jeszcze nazywało, że "jestem ubrana". Nie wędrowałem po przybytkach rozpusty, ale znawcy tego tematu "w literaturze i w życiu" mówią, że bardzo dużo pań ubiera się, czy też rozbiera, na ulicy, jak to czyniły panie bardziej swobodne w domach rozpusty czyli publicznych. Poczucie wstydu zanikło. Bo to jest "śmiech na sali, średniowiecze i zabobon jakiś". Po to mam ciało, nogi, biust, żeby je pokazywać, chwalić się nimi. Zupełne zatracenie tej świadomości, że ciało jest piękne, nadzwyczajne, ale człowiek jest zatruty grzechem pierworodnym i eksponowanie nagości nie tam, gdzie trzeba, i dla wyraźnego pobudzenia do namiętności, to jest nie w porządku w stosunku do człowieka i ze względu na miłość bliźniego.

     Kiedyś byłem na Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem i tam był zespół dziewczęcy z Czeczenii, tej jej części, która należy do Rosji. Były poubierane w narodowe barwy czeczeńskie, białe, żółte i czerwone czy złote. Do samej szyi zapięte i w sukienkach do samej ziemi, bardzo ładnie haftowanych, wszystkie piękne. Taka miss piękności, występuje ich tam parenaście w finale w bikini - nie ma porównania. Dzisiejsi chłopcy, nie wszyscy, ale liczna grupa, mówią na taki widok: "Patrz, ile fajnego mięska". A te Czeczenki to była sama kobiecość: piękna twarz, wspaniały śpiew, opanowane dyskretne gesty i te suknie spływające do samej ziemi. Rzeczywiście, coś pięknego!

     A teraz jeszcze jeden wymiar: wojsko ma mundury, które je wyróżnia, straż pożarna ma mundury, sędziowie, prokuratorzy muszą koniecznie zakładać swoje togi. Dalej: rozmaite grupy społeczne, jacyś sataniści czy punkowie też ubierają się tak, żeby ich od razu rozróżnić. Mnisi buddyjscy ubierają szaty, które absolutnie różnią się od tego, co noszą zwykli ludzie - jaskrawo pomarańczowo-czerwone. O co chodzi? Czy o epatowanie czymś odmiennym, czy o to, żeby ludzie wiedzieli, z kim mają do czynienia? Dlatego na początku duchowni najprawdopodobniej chodzili w szatach takich, jak świeccy, a potem, kiedy moda się zmieniała, duchowni zatrzymali krój dłuższej szaty -jest ona znakiem pewnego dostojeństwa. Najbardziej karykaturalna figura, jak się ją okryje jakimś ładnym płaszczem czy tuniką spływającą do samej ziemi, to wtedy porządnie wygląda. No, ale inny strój jest też po to, żeby można było duchownego wyróżnić z tłumu. I uroczyste szaty liturgiczne, dlaczego takie ozdobne? Bo tu się Bogu oddaje cześć. W Starym Testamencie Pan Bóg mówił dokładnie, jakie ozdoby, jak najbardziej drogocenne, jaki krój, jaki materiał ma być używany. Tak samo i obecnie - Kościół chce Chrystusowi Eucharystycznemu ofiarować to, co najpiękniejsze. Dlatego ksiądz czy biskup w te szaty się ubiera. Gdyby na defiladę (a defilada jest trochę jak liturgia) jakiś żołnierz przyszedł w cywilu, powiedział: "Mnie tak jest wygodnie, bo jest bardzo gorąco", odpowiedzieliby mu, że w tym stroju to może sobie chodzić w ogródku. Jeśli jest defilada, to ma być równy krok, mundur - wszystko wyczyszczone, wyprasowane, porządne, bo jesteś żołnierzem. Duchowny też jest żołnierzem swojego Boga, Jego reprezentantem. I dlatego, kiedy dziś się często mówi w Kościele, że księża powinni zrezygnować z sutanny czy habitu, by nie robić jakiegoś "zgorszenia", zamieszania tym, że w tłum wpycha się "coś" czarnego, białego czy brązowego, to bardzo wielu ludzi świeckich mówi wprost przeciwnie. "Chcemy wiedzieć, kto jest między nami. Chcemy wiedzieć, kto jest księdzem". Jak żonaty mężczyzna nosi obrączkę, mężatka też, podobnie chcemy, żeby ksiądz nie wstydził się tego, kim jest i chyłkiem przemykał jak świecki.

     Zresztą takich "cicho-ciemnych" łatwo poznać po niezbyt pewnym zachowaniu a i rozmowa z nim się nie klei, dopóki nie powiedzą, o co chodzi. Strój świecki jest zrozumiały, kiedy ksiądz znajduje się w środowisku, w którym doskonale wiedzą, kim jest, czy przy jakiejś pracy fizycznej czy podczas wycieczek górskich. Chociaż jeśli chodzi o te ostatnie, to siostry zakonne widziałem w górach w habitach - weszły na Rysy, zeszły i było dobrze. A na ogół ludzie chcą widzieć, że dany człowiek to jest ksiądz, bo ma koloratkę przynajmniej, a jeśli nie koloratkę, to sutannę. Kiedy jest między ludźmi, nawet podczas wycieczki takiej nie bardzo angażującej, kiedy załatwia jakieś sprawy w urzędzie czy ogląda jakieś widowisko, niech będzie w sutannie. Wiemy dzięki temu, że jest między nami ksiądz.

     Księża nie zdają sobie często sprawy z tego, że zdejmowanie sutanny przy byle okazji wspomaga laicyzację. Przecież polega ona między innymi na tym, żeby usuwać z przestrzeni zewnętrznej znaki religijne. Dziś toczy się awantura o krzyż, bo niby jest to przestrzeń publiczna a tymczasem stawiają w niej znak wiary. Jeśli to tak dalej pójdzie, mogą zaprzestać umieszczania tego znaku. Wiadomo, że z wież kościoła nie będzie się krzyży zdejmowało, ale od księży będą żądali, żeby nie pokazywali się w sutannach, bo to jest drażnienie niewierzących, obrażanie mniejszości i tak dalej. To nie jest już wolność, tylko nowy rodzaj terroryzmu. Apeluję więc, głownie do księży, do sióstr zakonnych mniej, bo one w większości chodzą w stroju zakonnym, by zastanowili się nad tym. By ten strój duchowny był dawał jakiś kredyt zaufania, że kiedy widzimy kogoś w sutannie, to możemy uznać, że jest to człowiek absolutnie pewny, dobry, uczciwy, życzliwy dla drugiego, chętny do pomocy, angażujący się w nią. Natomiast jeśli zdejmuję sutannę w kościele, nawet czasami jej nie mam pod strojem liturgicznym i zaraz po Mszy św. wtapiam się w tłum, nie odpowiadam za nic. Jestem jak każdy świecki, mogę omijać problemy, potrzeby innych i to jest chyba jakiś konflikt z powołaniem. Księży proszę, żeby stali się na to wyczuleni, a wiernym mówię - przypominajcie księżom, że chcecie, żeby chodzili w stroju duchownym.


O. Leon Knabit OSB,
Ojca Leona słów kilka, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC


Integracja wspólnoty zakonnej a wybór dobra i zła Integracja wspólnoty zakonnej a wybór dobra i zła
Amedeo Cencini
W każdym z nas spotykają się i walczą nieustannie dobro i zło, święty i grzesznik. Nie jest łatwo uporządkować tę wewnętrzną dialektykę, zwłaszcza gdy żyje się razem. Trzeba to jednak uczynić, jeśli relacja ma być prawdziwa... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej