Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Sutanna odświętna

     Nie tak miało być. Drugą stronę medalu w kwestii chodzenia księży w sutannie miał pokazać pewien sympatyczny ksiądz, który często chodzi z ministrantami na mecze Legii i nie stroni z młodzieżą od udziału w rockowych koncertach.

     Ale w sprawie polemiki z opublikowanym w poprzednim numerze artykułem Tomasza Sulewskiego zdezerterował w ostatnich minutach. - Przepraszam, nie będę adwokatem tych, co nie chodzą w sutannach, bo z tezami artykułu "Nie wystarczy sutanna uboga?" całkowicie się zgadzam, choć sam czasem też chodzę bez sutanny - zadzwonił już o północy w niedzielę. Pozostało zatem mnie pełnić rolę adwokata z urzędu. Otóż włóczyłem się w latach osiemdziesiątych ze studentami po Beskidach. Zatrzymaliśmy się pewnego razu w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ojcowie bernardyni udostępnili nam dwie salki w przyziemiu na nocleg. Dwie, żeby nie było zgorszenia, bo towarzystwo było mieszane. A duszpasterze akademicy to dla wielu proboszczów i zakonników był wyjątkowo podejrzany element. Na obozach wędrownych chodzili w przepoconych flanelach na grzbiecie i w poprzecieranych dżinsach. Do tego jeszcze czasem oszczędzali na żyletkach. A Msze św. odprawiali gdzie popadło i to za pozwoleniem Konferencji Episkopatu Polski.

     Kiedy więc wyznaczony przez przełożonego zakonnik w odprasowanym habicie zaczął nas oprowadzać po sanktuarium, nie obeszło się bez lekcji poglądowej dla skundlonego księdza. Zwłaszcza wtedy, gdy weszliśmy do Sali Pamięci, gdzie akurat prezentowana była wystawa fotograficzna upamiętniająca bytność w Kalwarii Jana Pawła II, a wcześniej Karola Wojtyły. Tam ów pokorny współbrat św. Franciszka w każdym zdaniu podkreślał, jakim to wzorowym kapłanem był Wojtyła, bo do sanktuarium zawsze przybywał w sutannie, a nie tak, jak dzisiaj niektórzy księża. Mówiąc to, zwrócił się ostentacyjnie w moją stronę. Moi tego już nie wytrzymali. Wprawili gospodarza w nie lada zakłopotanie, pytając, kogóż to przedstawiają zdjęcia na pierwszej planszy? Tam bowiem na czarno-białych reprodukcjach stał nikt inny jak właśnie ksiądz, a może już kardynał Karol Wojtyła rówjiież we flanelowej koszuli i w porciętach z podwiniętymi nogawkami. A było to w czasach, gdy niektórzy księża nawet w kajakach pływali ubrani w sutanny.

     Nie chcę przez to negować sensu chodzenia w sutannie. Ale uważam, że szczególnie w przypadku księży diecezjalnych nie można z tego robić dogmatu. Trochę inaczej sprawa ma się w przypadku zakonników, gdzie habit był czymś od początku wpisanym w regułę, choć i to z biegiem lat się zmienia. Natomiast czarna sutanna jako obowiązkowy strój dla księży diecezjalnych została nakazana dopiero po Soborze Trydenckim (1545-1563). Od przyodziewku używanego przez ówczesną szlachtę różniła się zasadniczo tylko kolorem. Dlatego strój kapłański może ewoluować. Powinien tylko wskazywać, że dana osoba należy do stanu duchownego. Nie po to, aby ją wywyższać z tłumu, ale żeby wskazywać na jej publiczną misję. Potrzebują tego zarówno sami duchowni, jak i ci, którzy mają prawo oczekiwać od nich świadectwa. Święty Josemaria Escriva porównywał księdza bez sutanny do taksówkarza jeżdżącego nieoznakowanym pojazdem, który z tego powodu robi puste kursy i traci potencjalnych klientów.

     Sam prawie zawsze chodzę dzisiaj w stroju duchownym. Nie zawsze w długiej sutannie. Częściej w koloratce do specjalnej koszuli, czyli "na krótko". Sutannę zakładam obowiązkowo wtedy, gdy mam luksus być tylko księdzem. Czyli wtedy, gdy w wolnym czasie posługuję w parafiach w konfesjonale, na ambonie czy przy ołtarzu. I zawsze, gdy jadę do telewizji. Zdarzyło mi się bowiem uczestniczyć kiedyś w programie razem z panią pastor. Sympatyczną i młodą. Byłem wtedy w koszuli z koloratką - ona tak samo. Przed kamerą różniła nas tylko płeć. To dało mi wiele do myślenia.

     Tym, co mnie czasem skłania do chodzenia "na krótko", nie jest bynajmniej zwykła wygoda. Bo przecież przez wiele lat chodziłem w czarnej sutannie pieszo na Jasną Górę w "spiekocie dnia i w szarym pyle dróg". To raczej poczucie, że nie wszystko w sutannie wypada, choć nie jest to nic z gruntu złego. Czasem, aby zrobić dobre zdjęcie, muszę przecież wleźć na płot albo się położyć na ziemi. Z tego samego powodu, gdy "robię za dziennikarza", to nawet na długą sutannę nie zakładam komży w katedrze. Uczestnicząc w konferencjach prasowych trzeba się czasem przepychać do rozmówcy, relacjonując wydarzenia trzeba czasem biec co sił w nogach z miejsca na miejsce. A tu sutanna narzuca pewne dostojeństwo. Może jak będę szefem bogatej redakcji, kiedyś sobie na to pozwolę. Inni będą od czarnej roboty.

     Nie zakładam także sutanny, a czasem nawet koloratki, w sytuacjach dla mnie intymnych. Ksiądz jak każdy człowiek musi bowiem czasem kupić sobie bieliznę. Nie tylko podkoszulek, ale i dolną cześć. Albo zmierzyć spodnie w sklepie. I po co robić sensację? Wystarczy, że nieraz robię sensację w "spożywczym". Kiedyś starsza pani na Grochowie tak śledziła, co też ksiądz kupuje, że doszła za mną do samej kasy, zapominając włożyć cokolwiek do swojego koszyka. A prócz tego jestem z pokolenia, które zaczęło chodzić w sutannie tuż po stanie wojennym. Wobec braków w sklepach sutanna czasem zastępowała wtedy kartki na mięso albo talony na paliwo. Wtedy pójście do sklepu bez sutanny było znakiem pokory, wtopienia się w szary tłum.

     Ale bywa i tak, że nie zakładam sutanny z powodu swoich wad i słabości. Zwłaszcza wtedy, gdy siadam za kierownicą. Bo kto dzisiaj jeździ po Warszawie nakazaną pięćdziesiątką? Zdarza mi się z pośpiechu, przez nieuwagę albo z nonszalancji złamać ograniczenie prędkości albo wcisnąć się na rondzie komuś przed maskę. I to jest moja wina. A po co policjant czy inny kierowca, widząc za kółkiem delikwenta w sutannie, ma pomstować na cały Kościół? W społeczeństwie panuje bowiem nieszczęsna tendencja do uogólnień. Dlatego podczas kontroli drogowej zwykle nie przyznaję się, że jestem księdzem, choć nieraz "na koloratkę" można uniknąć mandatu.

     Dawniej, pracując wśród studentów, szedłem bez sutanny do niektórych akademików, gdzie uprzedzenie do księży było zbyt duże. Brałem ze sobą ciastka i herbatę, oni dawali wodę i zaczynaliśmy rozmawiać. W trakcie wychodziło, że jestem księdzem. Tak wielu oswajało się z Kościołem. Podobnie działają również misjonarze w Afryce. To, że często pracują bez sutanny, nie jest z ich strony znakiem zaprzaństwa, tylko formą zejścia do ludzi. Chociaż to bardzo trudna rola i łatwo można się w niej pogubić, o czym przekonało się po soborze wielu tzw. księży robotników we Francji.

     Ostatecznie wiem jednak, że odsetek księży pracujących w mediach, w wojsku czy w duszpasterstwie akademickim jest naprawdę niewielki. Niewielu też własnoręcznie buduje kościoły. Większość katechizuje w szkołach, pracuje w parafiach i wypełnia inne ściśle kapłańskie funkcje. Dlatego nie da się wszystkiego wytłumaczyć nadzwyczajnymi okolicznościami. Wierni zwyczajnie mają prawo oczekiwać od księży kapłańskiego stroju, aktualnie przepisanego przez Kościół. A i nam samym - księżom - takie umundurowanie jest chyba potrzebne. Po to, by przypominać o naszej tożsamości. Sutanna jest dla księdza jakimś odpowiednikiem ślubnej obrączki. Przypomina, kim jest - jemu samemu i światu.


ks. Henryk Zieliński


Tekst pochodzi z Tygodnika

20 września 2009


Życie konsekrowane kobiet. Posługa i świadectwo. Praktyka formacji permanentnej Życie konsekrowane kobiet. Posługa i świadectwo. Praktyka formacji permanentnej
Serio de Guidi
Autor, zajmujący się obecnie formacją początkową i permanentną zakonnic i świeckich, w sposób skrupulatny kreśli zarys osobowości kobiety konsekrowanej, zakonnicy i apostołki, a także przedstawia posługę pastoralną zakonnego życia konsekrowanego kobiet od strony praktycznej - na płaszczyźnie działalności formacyjnej... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Genowefa: 27.03.2016, 14:38
 Co tam Listy Stefana kard. Wyszyńskiego do księży, kto je czyta, kto stosuje w praktyce ???... Ja mam proboszcza, który nawet na Wielkanoc sutanny nie zakłada, nie mówiąc o innych niedzielach, czy dniach zwykłych kiedy jest w Kościele.. Bez względu na to czy Mszę odprawia, czy zbiera na tacę, czy posługuje w konfesjonale zakłada jedynie długą albę, bardzo rzadko stułę. By było śmieszniej jest też dziekanem dekanatu u abp-a Hozera. No, cóż czasy się zmieniają i niestety Kościół, który podąża za duchem tego świata zgodnie z zaleceniami (SW II) ktory zdaje się służyć panu tego świata, a nie J. Ch.
 ja: 24.07.2011, 11:26
 Prymas Wyszyński o noszeniu sutanny (...) Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli sutannę kapłańską. Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła. Kiedy raz przybrałem ten strój, muszę nie tylko pytać siebie, czy go noszę, ale w rachunku sumienia pytać - jeśli to miałoby się zdarzyć - dlaczego zdjąłem znak wiary i kapłaństwa. Czy z lęku? Ze słabości? Nie! Zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga. (...)(Stefan kard. Wyszyński, List do moich kapłanów, Paryż 1969 r., tom III, s. 76–77)
 Anna: 26.08.2010, 10:34
 w mojej parafii jest młody ksiądz ktury tylko w sytuacjach prywatnych albo np grania w piłkę i innych dyscyplin sportowych z młodzierzą chodzi bez sutanny a pozatym nawet na pielgrzymki jeżdzi w sutannie przez ostatnie 2 lata zaledwie kilka razy widziałam go ubranego na tzw krutko czyli koszula z koloratką i spodnie a mieszkam kilka domów od plebanii i często go widuję np na ulicy
 Aga: 11.07.2010, 14:48
 :) na pewno odpinaja do połowy tylko.
 Seb18: 24.09.2009, 23:53
 Zapraszam na swojego bloga: www.badz-dla-pana.blog.onet.pl A co do guziczków to większość księży wpadło na to, że sutannę można rozpiąć do połowy i wkładać przez nogi, więc jest nieco łatwiej. :) :) :) Pozdrawiam!
 mała: 24.09.2009, 20:46
 a może zakładają je przez głowę ? albo rozpinają tylko kilka ? Od codziennego zapinania to te guziczki by chyba wszystkie odpadły :p
 Witam:): 24.09.2009, 10:56
 Sutanna,dobry temat.Zawsze jak widzę Ks.w sutannie o niczym innym nie moge mysleć tylko o jednym- o guziczkach.Trzeba mieć cierpliwość zapinać i odpinać tyle guziczków każdego dnia.Znając siebie to chyba bym w sutannie spala nie dała bym rady z taka ilością guziczków .Normalnie SZACUN dla Ks. za guziczki.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej