Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Księża polityczni czy publiczni?

     Pytanie o polityczne zaangażowanie księży co jakiś czas powraca w mediach. Podaje się przykłady pozytywne na poparcie takiego zaangażowania, choćby sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki, który poniósł śmierć za swój sprzeciw wobec systemu totalitarnego, ale także negatywne, jako przekroczenie granic takiego zaangażowania.

     W tym kontekście można przypomnieć byłego biskupa San Pedro Fernando Lugo, związanego z teologią wyzwolenia, który wygra! wybory prezydenckie w Paragwaju. Nie ma wątpliwości, rozstrzygnął to Sobór Watykański II, że zadaniem księży nie jest polityczna aktywność. Jednak prawdziwy problem nie dotyczy politycznego zaangażowania osób duchownych, czy - jak mówił niedawno w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski - istniejącej wśród duchownych pokusy takiego zaangażowania. Problemem jest przylepianie łatki "polityczności" do wypowiadanej głośno, przeważnie przez biskupów, troski o człowieka integralnego, a także o dobro wspólne, zgodnie z zasadą, że "nic, co ludzkie, nie może być Kościołowi obojętne". Zatem nie chodzi tu o zaangażowanie księży w sprawy partyjne, nie o ich działalność w sferze politycznej (okres księży posłów mamy już dawno za sobą), tylko w szeroko rozumiane sprawy publiczne i ściślej - społeczne. A że wypowiedzi biskupów nabierają niekiedy wymiaru politycznego w debacie politycznej, gdy politykom służą jako argument "za" lub "przeciw" jakiemuś rozwiązaniu legislacyjnemu, to już inna sprawa.

     DBANIE O WYSOKIE STANDARDY ŻYCIA PUBLICZNEGO

     Księża są od tego, aby nauczać o Chrystusie, sprawach religijnych i moralnych. Jednak w przypadku biskupów przypominanie o zasadach etyki powinno dotyczyć nie tylko sfery prywatnej, nie powinno odnosić się wyłącznie do pojedynczych osób czy niewielkich społeczności, do których kapłan głosi niedzielne stówo Boże z przysłowiowej "ambony". Kościół jest jedyną instytucją, i wielowiekowa tradycja to potwierdza, która ma mandat kompetencji do wypowiadania się o kwestiach moralnych w odniesieniu do całego życia społecznego, a także do oceny działań rządzących - w obszarze legislacji i decyzji władczych - z punktu widzenia zasad etyki chrześcijańskiej, na których straży stoi. Na szczęście polscy biskupi mają odwagę z tego mandatu korzystać, bez lęku, że zostaną oskarżeni o mieszanie się do polityki, łamanie neutralności światopoglądowej państwa (zarzuty stawiane przez liberałów), aż po próbę wprowadzenia państwa wyznaniowego (oskarżenia wysuwane ze strony lewicy). W ubiegłym roku abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w takich oto słowach skomentował tę kwestię: "Dla dobra człowieka, który jest przedmiotem naszej troski, biskupi muszą zabierać publicznie głos w istotnych sprawach, a do takich należy cała dziedzina związana z wiarą i etyką, w tym obrona życia czy sprawy związane ze sprawiedliwością społeczną. Akceptując liberalizm ekonomiczny, Kościół się nie zgodzi na liberalizm etyczny". Nie jest to próba narzucenia komukolwiek swojego zdania, lecz - co abp Michalik podkreślił - "otwarcie innych perspektyw poprzez głoszenie Ewangelii i zasadności poszanowania Dekalogu".

     W ostatnich latach biskupi wielokrotnie zabierali głos w sprawach publicznych. Zwłaszcza etycznego ich wymiaru odnośnie do regulacji prawnej. Można przypomnieć apel biskupów z 1994 r. do posłów, aby nowa konstytucja gwarantowała prawo do życia od poczęcia, poparcie dla projektu zmiany konstytucji w tym kierunku w poprzedniej kadencji Sejmu, czy w tej kadencji potępienie metody sztucznego zapłodnienia in vitro. Te kwestie odnoszą się do ochrony życia ludzkiego w okresie prenatalnym i mają najwyższy wymiar moralny, jednak wystarczającą przesłanką do zabrania głosu przez biskupów jest dbałość o wysokie standardy życia publicznego i zabieganie o przestrzeganie zasad dobra wspólnego i sprawiedliwości. Jak mówił abp Kazimierz Nycz, "Polska powinna być matką dobrą i sprawiedliwą dla wszystkich".

     BEZ ULGI W SPRAWACH FUNDAMENTALNYCH

     W jakich sprawach niedoktrynalnych Kościół zabierał głos? Swego czasu biskupi bardzo mocno zaangażowali się w sprawę powrotu religii do szkół, a po latach w możliwość zdawania religii na maturze. Kwestię tę doskonale wyjaśnił abp Józef Michalik: "To oczywiście nie jest tak zasadnicza sprawa jak ochrona życia. Jednak możliwość wyboru religii jako przedmiotu maturalnego jest miarą wierności zasadom demokracji, a nie problemem politycznym, jak się próbuje go przedstawić". Ponadto katoliccy hierarchowie w naszym kraju m.in. krytykowali język debaty publicznej, wskazując, że bardzo daleko mu do języka ewangelicznego, który łączy ludzi (abp Kazimierz Nycz), a także apelowali o dostrzeganie potrzeb zwykłych ludzi, gdyż "władza, która nie dostrzega potrzeb podwładnych, nie otrzyma błogosławieństwa Bożego" (kard. Stanisław Dziwisz). Inni poparli strajkujących w supermarketach i wzywali do wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę i święta (abp Stanisław Gądecki) czy krytykowali strajkujących lekarzy, nauczycieli i kolejarzy, twierdząc, że nagannym jest, gdy jakaś "grupa zawodowa bierze jako zakładników innych ludzi" (bp Stanisław Stefanek). Episkopat dwukrotnie opowiedział się także za wprowadzeniem dnia wolnego od pracy w Święto Trzech Króli w dniu 6 stycznia. Nigdy się natomiast nie zdarzyło, wbrew oszczerczym oskarżeniom antyklerykałów, aby biskupi apelowali o poparcie jakiejś formacji politycznej, choć jest zrozumiałe, że jedne formacje i jedni politycy są bliżsi stanowisku biskupów w różnych kwestiach i chcą z nimi współpracować, a inni dalsi, a nawet wrodzy. Natomiast inną sprawą jest przestrzeganie przed tymi politykami i formacjami politycznymi, które programowo walczą z zasadami chrześcijańskimi i chcą wcielić w życie zasady "cywilizacji śmierci". Jeśli grzechem jest wspomaganie programów niemoralnych i antychrześcijańskich akcji społecznych i politycznych, to czy nie jest moralnie wątpliwe wspieranie tych polityków, którzy takie akcje organizują? Jednak ocenianie działań polityków w odniesieniu do wartości dotyczy wszystkich, a nie tylko osób i partii programowo wrogich Kościołowi. Nikt nie jest traktowany przez hierarchów ulgowo, jeśli działa źle lub niekonsekwentnie w sprawach fundamentalnych. Pamiętam, jak dla posłów PiS bolesne były słowa abp. Józefa Michalika, gdy w 2007 r. w homilii wygłoszonej w Przemyślu w czasie uroczystości Bożego Ciała powiedział, że "partia, która obecnie rządzi w Polsce, nie zdała egzaminu moralnego, odmawiając prawa do ochrony życia od momentu poczęcia". W tej sprawie PiS faktycznie nie był jednoznaczny i choć nie przyczynił się do pogorszenia ochrony prawnej życia dzieci nienarodzonych, to jednak też nie spowodował jego wzmocnienia w konstytucji.

     PRAWO DO POLEMIKI I KRYTYKI

     Pozostaje jeszcze kwestia zwykłych księży i mediów katolickich. Księża parafialni, a szczególnie proboszczowie, powinni być autorytetami religijnymi i moralnymi w swoich społecznościach lokalnych. Ich rola jest nieco inna niż rola biskupów. Nie mają mandatu wypowiadania się w imieniu Kościoła, ale mają możliwość pozytywnego wpływania na postawy wiernych w swych parafiach. Mogą to czynić przez nauczanie, czyli dogłębne wyjaśnianie kwestii społecznych z punktu widzenia zasad moralności chrześcijańskiej, dobra wspólnego i sprawiedliwości. Mogą także wspierać inicjatywy społeczne, a przede wszystkim aktywność parafialnych struktur Akcji Katolickiej, która została powołana m.in. po to, by aktywizować katolików i zachęcać ich do czynnego udziału w życiu publicznym. Infrastruktura parafialna nie powinna być zamknięta dla dobrych inicjatyw społecznych, a nawet dla polityków, którzy chcą przekazać ludziom wiedzę i informację w najważniejszych sprawach dotyczących ich egzystencji.

     Jeśli chodzi o media katolickie, to są one ważnym narzędziem do obiektywnego przekazywania stanowiska Kościoła zarówno w sprawach religijnych, jak też właśnie społecznych. Zawierane w mediach oceny moralne, odnoszące się zarówno do osób prywatnych (seria artykułów "Gościa Niedzielnego" o nagannej moralnie postawie Alicji Tysiąc), jak i polityków (np. w "Naszym Dzienniku") są w pełni uprawnione i uzasadnione. Reprezentanci Kościoła instytucjonalnego mają nie tylko prawo do publicznego, poprzez media, głoszenia swoich przekonań religijnych, ale także prawo do polemiki i krytyki poglądów przeciwnych, nawet w ostrych, dosadnych słowach. Kościół atakowany z tak wielu stron ma prawo się bronić i walczyć o swoje racje, bo za tymi racjami stoi prawda Ewangelii. Obok ewangelizacji musi dokonywać się przemiana ludzkiego myślenia w sprawach społecznych i szerzej publicznych, aby zostały wcielone w życie zasady katolickiej nauki społecznej, które chronią ludzką egzystencję dnia codziennego. Dlatego księża, nie angażując się w politykę, mają obowiązek być ludźmi wrażliwymi na sprawy publiczne, które dotyczą narodu i państwa. Muszą pamiętać, że pozostają osobami publicznymi.


Artur Górski


Tekst pochodzi z Tygodnika

18 października 2009


   


Chrystus potrzebuje kapłanów świętych! Chrystus potrzebuje kapłanów świętych!
Anna Matusiak (oprac.)
Niniejsza książka to prezent dla kapłanów — na ROK KAPŁAŃSTWA (19 VI 2009 — 19 VI 2010), ustanowiony przez Ojca Świętego Benedykta XVI z okazji 150-lecia śmierci św. Jana Vianneya. Z tejże okazji papież ogłosił świętego Proboszcza z Ars Patronem wszystkich kapłanów.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej