Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Harcerska modlitwa

     Harcerki po raz kolejny podbiły serca ludzi. Tym razem grupa dziewcząt i kobiet wyruszyła do Ars, aby za przyczyną św. Jana Marii Vianney'a, modlić się w intencji... uwaga: księży!

     Należą do Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza" Federacji Skautingu Europejskiego, nazywanego w skrócie Skautami Europy. Co roku każdy kraj organizuje w ramach skautingu tzw. pielgrzymkę narodową. Maturzystki, studentki, matki z dziećmi, zakonnice, podążają do wyznaczonego miejsca i modlą się w określonej intencji. Niedawno wróciły z tegorocznego wędrowania w Wiślicy. Wtedy okazało się, że Francuzki organizują narodową pielgrzymkę w odpowiedzi na apel roku kapłańskiego, że wybrały właśnie Ars i zaprosiły wszystkie skautki: - To byl zupełny „spontan" - podkreślają polskie druhny. W dwa tygodnie zorganizowały cały wyjazd, taki to harcerski patent. - Trudno to wytłumaczyć, ktoś załatwia autokar, ktoś zajmuje się prowiantem. To się po prostu dzieje.

     „Szybka decyzja! Pilny wyjazd! Ars! Okazja w tym roku! Jedziemy!" - e-maila o takiej treści rozesłano w październiku do wszystkich dorosłych skautek. Dwa tygodnie później spotkały się we Francji ze swoimi - jak mówią - siostrami skautkami z całej Europy! - Byłam naprawdę zdziwiona postawą znajomego księdza, który nie mógł uwierzyć, że grupa młodych kobiet wyjeżdża aż do Francji, aby modlić się w ich intencji. Nam wydaje się, że rok kapłański ustanowiono dla księży i nas już to nie dotyczy, a i w codziennej modlitwie też to gdzieś umyka - mówi Julia Ruman, hufcowa Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza" Federacji Skautingu Europejskiego w diecezji warszawsko-praskiej. - Założenie było takie, że każda z nas wybiera sobie jakiegoś kapłana albo dwóch, który jest nam jakoś najbliższy i każda modli się i pielgrzymuje w jego intencji - tłumaczy Magdalena Gzik, pełniąca funkcję, akeli, czyli mówiąc językiem „Księgi Dżungli", drużynowa wilczków, najmłodszych dzieci w Skautach Europy.

     - Kiedy rozpoczął się rok kapłański, pewien ksiądz powiedział, że rok jest również po to, aby świeccy bardziej włączyli się w życie duszpasterskie. Niech księża sobie radzą - mówimy - a my jeszcze ponarzekamy, obgadamy ich. Zapominamy, że od nas też zależy, jak wygląda życie parafii, grup duszpasterskich, czy się za nich modlimy. Czy wychowujemy dzieci z otwartością na powołanie? To jest problem naszych czasów: że jest jedna tylko droga - szkoła, praca, kariera i rodzina. A powołanie do kapłaństwa? - zastanawia się Julia. - Wielu kapłanów wiedząc o tym, że jedziemy, pisało do nas SMS-y, żebyśmy pamiętały o nich w modlitwie. Pewnego dnia jeden z francuskich księży powiedział nam: „chociaż nie możecie modlić się o powołania kapłańskie wśród was - możecie się modlić o to, by być kiedyś matką kapłana, żebyście miały kiedyś przynajmniej jednego syna kapłana" - mówi Julia.

     DROGA DO ARS

     Jest godzina 3 nad ranem. Dziewczyny pakują do autokaru wielkie plecaki i pudla, bo wszystko biorą z Polski i same sobie gotują. Po drodze zatrzymują się po kolejn eharcerki. Przez noc pokonują większą część drogi, a po 30 godzinach docierają w okolice Lyonu. Stamtąd ruszają na dwa dni marszu. Kilkanaście kilometrów dziennie, to nie jest może duża odległość, ale ciężar plecaka często przypomina o wyjątkowej intencji. Wieczorem trzeba jeszcze rozstawić namioty i przygotować coś ciepłego dla całego ogniska (tak w Skautingu Europejskim określa się grupę przewodniczek, czyli harcerek powyżej 17 roku). Koniec dnia wieńczyła modlitwa poprzedzona radosnymi śpiewami i spontanicznymi przedstawieniami teatralnymi.

     Drugiego dnia pielgrzymki Ars przywitało przewodniczki jesiennym chłodem i deszczem. Do samego wieczora z różnych stron Francji dochodziły kilkudziesięcioosobowe pielgrzymki, które szybko organizowały swoje obozowiska, rozkładały namioty i przygotowywały kolację.

     Główne uroczystości odbyły się trzeciego dnia, na Wszystkich Świętych. We Mszy św. uczestniczyły już w komplecie: 650 harcerek ze Szwajcarii, Hiszpanii, Włoch, Belgii. Ukrainy, Francji i Polski. Największą, 500-osobową grupę stanowiły Francuzki. Na drugim pod względem liczebności miejscu byty Polki - 50 dziewczyn.

     Wieczorem wielka procesja. Druhny - przy kieszeni na guziku mają zawieszoną dziesiątkę różańca - przeszły, śpiewając, ze świecami, sztandarami i figurką świętego proboszcza przez wąskie uliczki Ars i główną ulicą doszły do parafialnego kościoła. Następnie adoracja Najświętszego Sakramentu i możliwość spowiedzi. Kolejki do Sakramentu Pokuty wydają się nie mieć końca. W konfesjonałach ponad 30 księży. Dwie godziny niesamowitego spotkania z Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Niektóre przewodniczki francuskie dwie bite godziny klęczały na kolanach w wyprostowanej postawie, modląc się żarliwie, niektóre ze łzami w oczach. Ta intencja za księży była chyba bardzo potrzebna.

     - Ciekawe jest, jak bardzo odczuwamy, gdy na wędrówkę nie może pójść z nami któryś z duszpasterzy. To oni spowiadają w drodze, odprawiają Mszę w spotkanym po drodze kościółku, wdrażają nas w tajniki nauki Kościoła, mówią konferencje, obmyślają plan duchowy formacji rocznej. Odczuwamy ich potrzebną obecność w Kościele. I jak tu się za nich nie modlić i nie pamiętać? - zastanawia się Julia.

     ZA MOJEGO PROBOSZCZA

     Kapłański wątek stale był więc obecny. Podczas różańca druhny rozważały kazania proboszcza z Ars i jego bogate życie duchowe, innym razem podążały ścieżkami św. Jana Marii, zwiedzały jego plebanię i - jak twierdzą - wiele wtedy zrozumiały z jego kazań.

     - Był też znak, na miejscu. W kaplicy Serca św. Jana Vianney'a była wystawiona księga, gdzie wpisywało się nazwiska i miejscowości, z których pochodzą księża, w których intencji pielgrzymowałyśmy. Francuzki wysyłały jeszcze do nich kartki, ale były tylko znaczki na obszar Francji, więc ja wysłałam swoje kartki z Warszawy - opowiada Magdalena Gzik. - Kiedy w Ars wpisywałam nazwisko swojego księdza proboszcza, obok tysiąca innych nazwisk, poczułam niesamowitą wspólnotę z tymi dziewczynami. Choć przyjechałyśmy tu z całej Europy - wyglądałyśmy tak samo, miałyśmy takie same mundury i spotkałyśmy się, by modlić się z tą samą intencją.

     Na koniec odbyła się jeszcze konferencja o rozeznawaniu powołania. - Bo we Francji podobno 1/3 powołań kapłańskich pochodzi właśnie spośród Skautów Europy - dodaje hufcowa. - Ale najbardziej poruszył nas śpiew, jego niesamowita jednocząca siła - zaznacza. - Zarówno Ojciec Sevin, założyciel skautingu katolickiego w 1920 r., jak i Pierre Geraud-Keraood, założyciel Skautów Europy we Francji, powtarzali, że skauting musi być oparty na śpiewie, że na tym można budować jedność. Na uroczystej Mszy cały kościól aż zadrżał od anielskiego brzmienia francuskich kanonów, śpiewanych na kilka głosów - wspomina Ewa Tchórzowska, pełniąca funkcję przybocznej akeli.

     Na końcowym apelu nie było setek podziękowań dla służb, szczepowych, szefowych chorągwi. Nawet dla orkiestry i chóru czy dla koordynatorek wielkiego przedsięwzięcia. - Na pytanie pod adresem starszych harcerek, mających swoje życie rodzinne, pracę zawodową i inne obowiązki, skąd mają taką siłę, by jechać na drugi koniec Francji, by myć łazienki po przewodniczkach, usłyszałam skromną odpowiedź: „Ale jak to? Służba. Jestem tu, by służyć! Przecież 7 lat temu przeszłam Fiat, Zaangażowanie (deklaracja służenia w skautingu w życiu dorosłym)" - wspomina Julia. - Wielkie wrażenie zrobiła na nas postać pewnej starszej druhny z ważną funkcją. Nie mówiła nic specjalnego. Była, służyła, rozmawiała. Matka siedmiorga dzieci, a najmłodsze ma rok i parę miesięcy! To był jeden z top tematów dla naszych młodych przewodniczek. Jej obecność była najlepszym świadectwem dla dziewcząt!

     RAZEM W POLSCE

     Harcerki ze Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza" są obecne na terenie Falenicy, Józefowa i Sulejówka, działają także przy bazylice na Kawęczyńskiej i w wielu miejscach w Polsce. Jednak chcą, by było ich coraz więcej. - Jesteśmy otwarci, zapraszamy! Nie tylko dzieci, ale też starsze dziewczyny, studentki. Służba jest czymś rewelacyjnym - zachęca hufcowa Julia. - W najbliższym czasie na UKSW, w dniach 28-29 listopada, odbędzie się Forum Młodych: czas ciekawych dyskusji i konferencji (wszelkie informacje na www.fse.pl).

     Harcerstwo to niezwykła przygoda. Poznane harcerki z innych krajów już deklarują chęć przyjazdu do Polski i zapraszają także do siebie. - Harcerstwo daje środowisko wielkich przyjaciół, wśród których znajduje się czasami nawet mężów i żony, ale jest to środowisko odkrycia swego powołania - tłumaczy ze śmiechem Ewa, która właśnie tam poznała swojego narzeczonego. Wkrótce biorą ślub.

     - Mój mąż jest spoza harcerstwa, ale powiedział mi kiedyś, że ma świadomość, że to jest niesamowity dar, że takie kobiety są w harcerstwie, że uczy się nas kobiecości, otwarcia na macierzyństwo, także to duchowe. Widzi wartość w moim zaangażowaniu w formację młodszych dziewczyn. Dlatego kiedy pewnego wieczora oświadczyłam, że chciałabym pojechać do Ars, uśmiechnął się tylko, a potem kibicował nam przez drogę i opiekował się naszą córeczką - mówi Julia Ruman. - Kto wie, może wymodlę syna kapłana - dodaje na koniec, uśmiechając się nieśmiało.


Marta Troszczyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

22 listopada 2009


Bądźcie siewcami Słowa. Podręcznik misjonarza i rekolekcjonisty Bądźcie siewcami Słowa. Podręcznik misjonarza i rekolekcjonisty
Praca zbiorowa
Podręcznik misjonarza i rekolekcjonisty to doskonała pomoc w głoszeniu misji świętych. Zawiera m.in. listy misjonarzy skierowane do parafii, w której będą oni głosić misje, plan nabożeństw odbywających się w parafii przed rozpoczęciem misji, a także dokładnie rozplanowane dni misji świętych.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej