Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Kobiety przy ołtarzu

     Przed kilkoma dniami, wraz z żoną udaliśmy się do mojego rodzinnego Duisburga. W niedzielę poszliśmy na Mszę św. do rzymskokatolickiego kościoła karmelitów bosych. To dopiero było doświadczenie! Księdzu udało się zmienić tekst liturgii na wszelkie możliwe sposoby. W rezultacie Msza nie była o Jezusie i Adwencie, ale jakimś abstrakcyjnym "środku". Ezoteryczne "bla bla bla", które można usłyszeć od pierwszej lepszej wróżki. Ale to nie wszystko. W ciągu całej Mszy kilka starszych, źle ubranych kobiet, coś majstrowało wokół ołtarza. Od czasu do czasu odczytywały też jakieś wiersze, na przykład zamiast aktu pokutnego, drugiego czytania czy śpiewu "Alleluja". Natomiast ksiądz zasadniczo siedział w ławkach, między ludźmi, podczas gdy kobiety paradowały przy ołtarzu przed oczami wiernych. "Czy to na pewno katolicka Msza?" - co jakiś czas pytała mnie żona. Sam już nie wiedziałem.

     Ale najlepsze miało dopiero nadejść. Dokładnie w momencie, kiedy powinno być końcowe błogosławieństwo, przy ołtarzu pojawiło się dwóch chłopców, którzy stwierdzili, że są ministrantami w tutejszej parani i zachęcają nas do kupienia od nich czekoladek przy wyjściu z kościoła. Oznacza to, że w parafii tej nie brakowało ministrantów, i to co robiły kobiety, mogło być spokojnie powierzone ministrantom, którzy niestety zostali sprowadzeni do roli sprzedawców czekoladek.

     Zdaje się, że obecnie istnieje magnetyczne przyciąganie między kobietami i ołtarzem. Od dłuższego czasu zjawisko to można zaobserwować w Kościele ewangelickim. Kobiety w roli pastorów to już nie jest rzadkość. Zasadniczo w kościele dają one przedstawienie na kształt nauczycielki ze szkoły podstawowej i pogodynki z wiadomości telewizyjnych. Także jeden z niewielu biskupów kościoła ewangelickiego to kobieta, Margot KaBmann - od października nowy przywódca niemieckiego Kościoła ewangelickiego. Zasłynęła w wielu talk-show, głosząc banały na temat duchowej pogody ducha: "Bądźmy dla siebie mili, solidaryzujmy się z ubogimi i po trochu starajmy się wierzyć w tego Pana Boga". Często się uśmiecha i mówi w egzaltowany sposób - niektórzy twierdzą, że ma prawdziwą charyzmę.

     No cóż, w takim razie moja babcia również miała charyzmę. Ale nigdy nie chciała zostać biskupem. Moja babcia również różniła się od pani biskup tym, że nie była rozwódką. Pastor KaBmann rozwiodła się ze swoim mężem po dwudziestu latach małżeństwa. Dla wielu zagubionych chrześcijan, jej poglądy zdają się być jeszcze bardziej atrakcyjne. "Jest jedną z nas", mówią, "a nie chodzącą doskonałością, bez grzechu". Zapominają jednak, że jej głównym celem zawsze była władza, co w oczach wielu katolików i prawosławnych czyniło ją zawsze nieco podejrzaną. Niektórzy przedstawiciele Kościoła prawosławnego nie chcą nawet prowadzić z nią dialogu międzyreligijnego, co moim zdaniem jest akurat całkowicie zrozumiałe, choć z drugiej strony dostarcza amunicji feministkom zarówno w Kościele katolickim, jak i ewangelickim. Niestety, w niemieckim społeczeństwie wciąż brakuje protestu przeciwko temu feministycznemu matriarchatowi. Kobietom wolno krytykować zapędy do władzy ze strony mężczyzn, ale mężczyznom nie wolno krytykować takich samych zapędów kobiet. A wielu z nich mówi za kulisami, że same powinny rozwiązać ten problem. Ja zaś uważam, że kobiety niekoniecznie muszą być u władzy. Mimo iż w Kościele jest także wiele mądrych i inspirujących kobiet, to jednak z rosnącym niepokojem obserwuję również nieprzewidywalność innych.

     Pewien mój przyjaciel po pięciu latach wrócił z Londynu do Niemiec. Zostawił posadę lekarza w świetnym szpitalu, aby osiedlić się w Bawarii ze swoją wieloletnią narzeczoną, wziąć ślub i założyć rodzinę. Po kilku dniach od przyjazdu narzeczona stwierdziła, że może to nienajlepszy pomysł i że — a propos ślubu — ma ona nowego chłopaka w Zurychu. Mój przyjaciel doszedł do wniosku, że mężczyźni i kobiety w ogóle nie mogą razem żyć. Po takich doświadczeniach można mu wybaczyć ten pesymizm. Karmelita z Duisburga prawdopodobnie przemówiłby do mojego przyjaciela z ławki dla wiernych, twierdząc, że musi znaleźć swój "środek", wejść w siebie samego. A pani biskup powiedziałaby: "Bądź dobry dla siebie, dla swojej byłej narzeczonej i dla jej nowego chłopaka. Solidaryzuj się ze swoimi słabościami, staraj się uwierzyć w siebie i w dobro na tym świecie". Ja zaś powiedziałem mu, że jestem pewien, iż istnieje absolutny punkt odniesienia, czyli Bóg jako Sprawiedliwy Sędzia. W dzisiejszych czasach to niezbyt modny obraz, ale przecież nie wszystko, co napisali mężczyźni ze Starego i Nowego Testamentu jest dzisiaj modne.


Stefan Meetschen

Autor jest dziennikarzem Radia Horeb w Bawarii.


Tekst pochodzi z Tygodnika

27 grudnia 2009


Księża - tak, ale nie sami. Kapłani a wspólnota Księża - tak, ale nie sami. Kapłani a wspólnota
Praca zbiorowa
Być "samotnym żeglarzem" – z temperamentu, wskutek formacji, jako ucieczka – jest pokusą wielu księży. A przecież ksiądz, dziś bardziej niż kiedykolwiek, jest wezwany, aby być człowiekiem komunii. Książka ta – owoc spotkań formacyjnych – proponuje sposoby, mające pomóc kapłanom i wspólnocie w uczynieniu możliwą komunię, która czasami wydaje się niemożliwa... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Joli: 21.09.2012, 14:14
 Za serce czlowieka sciska co demon wyprawia w kosciele z ludzmi(katolikami)niby.Sa oni bardzo podatni na wplywy innych,ktorzy sa slabej wiary i slabej wiedzy.Pojdzcie kochani na Msze Sw. Trydencka,dopiero sie przekonacie,jak powinna wygladac Msza Swieta,ktora daje czlowiekowi,wiele przezyc Duchowych i uczy nas pokory i wielkiej milosci do Pana Boga ,stworcy tego swiata ,jak rowniez milosci do blizniego.Obudzcie sie!!!! i zacznijcie czytac rowniez Pismo Swiete,wtedy nikt was nie skrzywi na strone diabelska.Z Bozym Blogoslawienstwem
 Mila: 28.01.2011, 15:28
 naturalnie, nie jestem za przeinaczaniem Eucharystii, jednak wprowadzenie odrobiny zmian(dynamizmu) naprawdę by nie zaszkodziła Kościołowi Katolickiemu. na podstawie tego artykułu mogłabym uważać, że autor ma zapędy szowinistyczne, ukazując nie tylko feministki,a ogólnie kobiety- w tak negatywnym świetle, jakie dają przytoczone przykłady. Nie wiem, czy pan wie, że istnieje feminizm chrześcijański (proszę nie mylić z chrześcijaństwem feministycznym), i co mówi na ten temat Jan Paweł II. Cieszę się, że W OGÓLE istnieją dla pana(i osób o podobnej opinii) jakieś przypadki mądrych i inspirujących kobiet. Islam... - w tej religii to dopiero dobrze potrafią określić miejsce kobiety, prawda panie Stefanie?
 T@deuSz: 13.01.2010, 05:26
 Czy to fantazja pana Stefana? Typowy tekst, ktory ma na celu dowalenie w KK i ciężki do sprawdzenia wiarygodności opisanego fcaktu...jeśli jest to faktem.
 Marek: 12.01.2010, 09:47
 Hmm przez takie rozmydlanie religijności naprawde czeka nas islamizacjia Europy. Wydaje mi sie że, ludzie potrzebują lidera który pokaże prawdziwą droge do Boga (ale nie despoty albo marudy) za ołtarzem a nie dobrego wujka.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej