Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Człowiek wielkiego serca

     Uratował tysiące ludzi. Polska nareszcie mu podziękowała: nazwisko abp. Angelo Rotta było na jednej z ostatnich list osób uhonorowanych przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Historia tego nuncjusza jest nie tylko nieznana, ale i niezwykła.

     Abp Angelo Rotta zapisał jedną z najpiękniejszych kart w historii II wojny światowej. Pomagał tysiącom wojskowych i cywilnych uchodźców polskich, którym po 17 września 1939 r. Węgrzy udzielili schronienia. Tysiącom uratował życie. Jako akredytowany w Budapeszcie nuncjusz apostolski, jako kapłan i po prostu człowiek był z nimi w najtrudniejszych momentach.

     Przez wiele powojennych dziesięcioleci zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech był postacią publicznie nieznaną. Historycy i nasi uchodźcy wojenni o nim jednak nie zapomnieli, co potwierdzili opublikowanymi w minionych latach relacjami z pobytu na gościnnej ziemi węgierskiej.

     Oficjalne uznanie dla jego wybitnych zasług dla Polski wyraził dopiero prezydent Lech Kaczyński, 25 lutego tego roku w Katowicach, w obecności prezydenta Węgier - Laszló Sólyoma. Odznaczenia - z wiadomych powodów - nasz prezydent już nie zdążył przekazać obecnemu nuncjuszowi w Budapesztu.

     MIAŁ BYĆ NAUKOWCEM

     Mediolańczyk Angelo Rotta urodził się w 1872 r. W wieku 23 lat został księdzem i zaczął wykładać teologię w seminarium, by w 1904 r. awansować na rektora Collegio Lombardo w Rzymie. Dobrze rozwijającą się karierę przerwała w 1922 r. nominacja na Internuncjusza Apostolskiego w Ameryce Środkowej. Po trzech latach Rotta objął funkcję papieskiego ambasadora w Konstantynopolu, gdzie w 1930 r. zastąpił go abp Angelo Giuseppe Roncalli, późniejszy papież Jan XXIII, z którym Rotta od kilku lat się przyjaźnił. On sam natomiast złożył listy uwierzytelniające w Budapeszcie. Dzień 13 maja 1930 r. rozpoczął najważniejszy okres w jego życiu.

     Nowy nuncjusz dał się poznać na Węgrzech z najlepszej strony zarówno władzom, hierarchom miejscowego Kościoła, jak i jego wiernym: - Niemal od razu dostrzeżono w nim osobę otwartą i prostoduszną, w zachowaniu przypominającą bardziej poczciwego proboszcza niż sztywnego dyplomatę. Jeśli tylko mógł, brał udział we wszystkich ważniejszych uroczystościach kościelnych i państwowych. Chętnie też uczestniczył w życiu kulturalnym i naukowym. Był mile widzianym gościem na przyjęciach charytatywnych, które wspomagał finansowo. Utrzymywał wzorowe stosunki z mediami, które zawsze były pozytywnie nastawione do jego pracy - mówi ks. prałat dr Andrzej Józwowicz, sekretarz Nuncjatury Apostolskiej w Budapeszcie.

     WOJENNY SPRAWDZIAN

     Jakiego jednak formatu był kapłanem, a nade wszystko człowiekiem, ujawniła wojna. Od chwili jej wybuchu wiedział, co należy do jego najważniejszych zadań i obowiązków. Wykorzystując wszystkie swoje możliwości szczególną opieką otoczył uchodźców wojennych, niezależnie od ich narodowości i wyznania religijnego. Najwięcej mu zawdzięczają Żydzi oraz Polacy, którzy wśród uchodźców stanowili zdecydowanie najliczniejszą grupę narodowościową.

     Z nuncjaturą blisko współpracowało Katolickie Duszpasterstwo Polskie, skupiające w okresie całej wojny blisko 80 kapelanów, księży diecezjalnych i zakonników. W życiu 120-130 tysięcy naszych rodaków - bo tylu Polaków znalazło się na Węgrzech na przełomie lat 1939/1940 - odegrali oni chwalebną rolę, niosąc uchodźcom nie tylko posługę religijną, ale też aktywnie uczestnicząc w działalności polskiego podziemia.

     W 1942 r., gdy zaczęły słabnąć wpływy prapolskiej elity władz węgierskich, kierownictwo polskiego uchodźstwa z Henrykiem Sławikiem i ppłk. Aleksandrem Królem zwróciło się do abp. Rotty o roztoczenie przez Ojca Świętego specjalnej opieki nad Polakami. By akt ten nabrał rozgłosu i był zauważony przez proniemieckie Węgry, ambasadę hitlerowskich Niemiec i jej licznych agentów, nuncjusz w 1943 r. - w uroczysty sposób - odwiedził wszystkie polskie obozy wojskowe i zgrupowania cywilne. Do uchodźców i mieszkańców danej miejscowości każdorazowo kierował podnoszące na duchu i wypełnione wątkami politycznymi i patriotycznymi słowo pasterskie.

     - Wizyty te legalizowały politykę rządu węgierskiego wobec uchodźców, która wielokrotnie wywoływała gniew Niemców. Jednocześnie dodawały odwagi miejscowym władzom kościelnym i świeckim w dalszym okazywaniu Polakom gościnności - pokazuje znaczenie tych spotkań dr. Imre Molnar, węgierski historyk.

     Uchodźcze "Wieści Polskie" odnotowały, że podczas wizytacji w obozie internowanych żołnierzy polskich w Zugliget w dniu 18 czerwca 1943 r. pełnomocnik Rządu RP na Wychodźstwie - Henryk Sławik powiedział do abp. Angelo Rotty:

     "W imieniu Komitetu Obywatelskiego z całego serca wyrażamy naszą wdzięczność Ojcu Św. za opiekę nad uchodźcami polskimi na Węgrzech. Jednocześnie prosimy Jego Ekscelencję o pośrednictwo w objęciu przez Jego Świątobliwość opieki nad najbardziej potrzebującymi pomocy naszymi rodakami w kraju (...)".

     Nuncjusz zaś odpowiedział: "Stykając się ze strony Polaków na Węgrzech z zawsze tak serdecznym przyjęciem, stwierdzam Waszą miłość i niezmienne przywiązanie do Stolicy Świętej. Jednocześnie przekonuję się, że naród węgierski czyni wszystko, co może, by przynieść ulgę niedoli uchodźców polskich (...)".

     RATOWAŁ KAŻDEGO

     Papieski ambasador tylko w 1943 r. zdobył w Watykanie równowartość 60 tys. pengó, przeznaczając je na utrzymanie polskich studentów.

     Abp Rotta szczególnie dużo uczynił w dziele ratowania Żydów, którzy stanowili około 10-12% stanu liczbowego naszych uchodźców. Tworzył nad nimi parasol ochronny, wizytując szczególnie te obozy, w których przebywali i ostentacyjnie modlił się z nimi.

     Ani przez moment nie wahał się użyczyć swego autorytetu, by Henrykowi Sławikowi i jego węgierskiemu partnerowi urzędowemu - Józsefowi Antallowi pomóc w mistrzowskim kamuflażu, na miejsce którego wybrali oni naddunajski Vac. Jego pobyt u niemal setki żydowskich sierot, które dotarły na Węgry w 1943 r. z ostatnią kilkutysięczną falą polskich Żydów, znakomicie uwiarygodniał oficjalną nazwę tego zgrupowania: "Sierociniec dzieci polskich oficerów". Dzieciaki z nuncjuszem odmawiały "Ojcze nasz", ale otoczone troską nie zapominały, kim są naprawdę.

     Po zajęciu Węgier przez wojska niemieckie - 19 marca 1944 r. - rozpoczęły się deportacje Żydów do obozów zagłady. Nuncjusz bez przerwy protestował, nachodząc urzędników regenta i jego samego nawet kilka razy dziennie. Postępowanie watykańskiego ambasadora aprobował Pius XII. By zaś wzmocnić te dyplomatyczne interwencje, 25 czerwca 1944 r. papież - za pośrednictwem abp. Rotty - zaapelował do regenta Miklósa Horthy'ego, by powstrzymał okupacyjne władze niemieckie i rosnących w siłę węgierskich faszystów przed deportacją z samego Budapesztu 260 tysięcy Żydów. Ku radości nuncjusza masowe wywózki ustały. Niestety, w połowie października Hitler zmusił regenta do oddania władzy bezwzględnemu żydożercy Ferencowi Szalasiemu.

     W tym momencie również abp Rotta i jego oddany sekretarz ks. Gennaro Verolino zmienili taktykę. Nuncjatura przypominała biuro ds. ratowania Żydów. We współpracy z członkami Episkopatu Węgier, na czele z prymasem Jusztinianem Seredim, Stowarzyszeniem Świętego Krzyża oraz zaufanymi dyplomatami neutralnych państw, pracownicy papieskiej ambasady taśmowo wystawiali potrzebującym świadectwa chrztu i wyrabiali dokumenty watykańskie.

     Z inicjatywy i na polecenie nuncjusza w pośpiechu otwarto 12 tak zwanych domów ochronnych, nad którymi zawisły flagi papieskie, a wejść do tych "placówek" nuncjatury pilnowali miejscowi policjanci. Jednorazowo dawały schronienie około 3 tysiącom osób. Sama nuncjatura stała się domem dla niemal 200 żydowskich osobistości z rodzinami. Ocenia się, że abp Rotta uratował przed zagładą około 15 tysięcy Żydów.

     SPÓŹNIONA WDZIĘCZNOŚĆ

     Jeszcze przed zakończeniem wojny sprawujący już władzę Sowieci nakazali nuncjuszowi, aby opuścił Budapeszt - 6 kwietnia 1945 r. abp Rotta wsiadł do bydlęcego wagonu w pociągli jadącym do Rumunii. Papież go nie odwołał, więc w Rzymie cierpliwie czekał na zmianę sytuacji, marząc o powrocie na bliskie mu Węgry. Zmarł w 1965 r. w Rzymie w wieku 93 lat.

     Dopiero pierwszy demokratycznie wybrany premier Węgier József Antall jr w kwietniu 1992 r. odsłonił na Wzgórzu Zamkowym tablicę pamiątkową honorującą dzieło nuncjusza z czasów wojny. Prezydent Arpad Góncz w listopadzie 1996 r. pośmiertnie odznaczył abp. Angelo Rottę medalem Fundacji Ofiar Holocaustu, izraelski Instytut Yad Yashem zaś obdarzył go tytułem "Sprawiedliwego wśród Narodów Świata". Dobrze się stało, że do wdzięcznej pamięci o swym przyjacielu dołączyła Polska.


Grzegorz Lubczyk

Autor jest byłym ambasadorem Polski
w Budapeszcie, autorem wielu książek poświęconych
tematyce polsko-węgierskiej.


Tekst pochodzi z Tygodnika

23 maja 2010


   


Chrystus potrzebuje kapłanów świętych! Chrystus potrzebuje kapłanów świętych!
Anna Matusiak (oprac.)
Niniejsza książka to prezent dla kapłanów — na ROK KAPŁAŃSTWA (19 VI 2009 — 19 VI 2010), ustanowiony przez Ojca Świętego Benedykta XVI z okazji 150-lecia śmierci św. Jana Vianneya. Z tejże okazji papież ogłosił świętego Proboszcza z Ars Patronem wszystkich kapłanów.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej