Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Ksiądz w rodzinie

     Powołanie kapłańskie w rodzinie to nobilitacja czy uciążliwość? Kim jest ksiądz dla swoich najbliższych krewnych?

     - Jest nas czterech braci, a Rafał zawsze był dla nas autorytetem. Często nasza nieżyjąca już dziś mama, mówiła: "Jak coś przeskrobiesz, powiem Rafałowi." - opowiada o młodszym bracie Grzegorz Markowski, lider zespołu Perfect. - Rafał nadal jest autorytetem, nie tylko dlatego, że nosi sutannę. Mobilizuje do bycia lepszym, jest "regulatorem" naszych zachowań, moralną wyrocznią. Ma w sobie siłę wewnętrzną, coś takiego niebiańskiego, dla mnie jest po prostu święty. Zbytnio go cenię, żeby mówić inaczej i zdaję sobie sprawę, że nie jestem w tych ocenach obiektywny. To dlatego, że bardzo kocham swojego brata - Grzegorz Markowski nie wstydzi się swoich braterskich uczuć.

     Obydwaj czują się bardzo ze sobą związani. Razem, w czwórkę spędzali dzieciństwo. Typowe dla chłopców: pełne, guzów, rozbitych nosów, strzelania z procy, polewania wodą, podkradania owoców sąsiadom. - W przeciwieństwie do mnie Rafał nie sprawiał kłopotów, był samodzielny, niewymagający, cichy, dobrze się uczył. - Kiedy już był w seminarium, a ja grałem w "Perfekcie", jego koledzy chcieli, żeby zabierał ich na koncerty. Nie załatwiałem biletów, tylko informowałem, kiedy gramy w "Stodole" i przychodzili. - Jestem dumny, że brat jest kapłanem, ale to nie było łatwe do przyjęcia dla nas starszych braci, kiedy już jako 14-latek poszedł do "niższego seminarium" - wspomina.

     POWOŁANIE

     Powołania kapłańskie mogą zaskakiwać rodzinę, ale nie rodzą się znienaćka. - Mojej rodzinie, moim rodzicom zawdzięczam prawie wszystko - mówi o. Hubert Czuma, jezuita, legendarny duszpasterz akademicki, kapelan "Solidarności" - przygotowanie do kapłaństwa, przykład pracowitego życia, poświęcenia dla dzieci, mądrości. Miałem fantastycznych rodziców - wylicza.

     Julia Hoser-Krauze, dr hab. genetyki i hodowli roślin, siostra abp. Henryka Hosera SAC wspomina z dzieciństwa codzienną modlitwę w domu i udział w codziennych Mszach św. - Zawsze wiedziałam, że brat ma powołanie do kapłaństwa - mówi. - Także wtedy, kiedy został lekarzem. W związku z uzyskaniem przez niego dyplomu z medycyny odbyło się wielkie przyjęcie. Cała rodzina liczyła, że będą mieli lekarza, z którego pomocy można będzie korzystać. Toteż kiedy później oznajmił, że wstępuje do seminarium, wiele osób z rodziny żartobliwie skomentowało: "To tak jakby wpadł pod tramwaj" - śmieje się.

     - Nie uważam, żeby było czymś nadzwyczajnym, że jeden z braci wybrał kapłaństwo - mówi Franciszek Stefaniuk, poseł PSL, o ks. prałacie Mieczysławie Stefaniuku, proboszczu i dziekanie z Zielonki. Rodzina z pokolenia na pokolenie była głęboko wierząca. - Byłem dumny, że brat poszedł do seminarium. Poczytujemy to jako zaszczyt dla nas, że jest kapłanem - zaznacza.

     Dawne przysłowie: "Kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie" tak jak wyrosło na gruncie trudnego okresu międzywojennego, tak też razem z nim upadło. Wtedy, w czasie niedostatku kapłani wspierali ubogie rodziny na wsi. Po wojnie zwykle to rodzina musiała wspierać studenta-kleryka, a potem kapłana wchodzącego w samodzielne życie. Nawet kupno sutanny było nie lada problemem. - Brat wybrał drogę naukową i tym bardziej takiego wsparcia potrzebował, zanim się w pełni usamodzielnił - mówi Ryszard Miazek, dyrektor Centralnej Biblioteki Rolniczej w Warszawie, brat ks. prof. Jana Miazka, dodając zarazem, że te oczekiwania nigdy nie były wygórowane, dotyczyły podstawowych potrzeb życiowych.

     BRAT CZY KAPŁAN?

     Czy kapłan we własnej rodzinie jest tylko bratem? - Obydwie z mamą zawsze uważałyśmy, że jako kapłan należy do Boga i do innych ludzi - mówi Julia Hoser-Krauze. - O modlitwę proszę brata tylko w szczególnych sytuacjach. Raczej nie w swoich potrzebach. Nie angażowałam go, kiedy musiałam planować badania hodowalno-genetyczne, robić selekcję roślin ze świadomością, że pomyłka będzie oznaczała dla mnie cofnięcie się w pracy o dwa lata. Ani też przed trudnymi egzaminami. Wtedy sama modliłam się do Dticha Świętego - mówi Julia Hoser-Krauze.

     - Czasem proszę brata o odprawienie Mszy św., jeżeli ktoś z bliskich umrze. Była jeszcze jedna szczególna sytuacja prośby o modlitwę. Przyjaciółce urodził się wnuczek bardzo upośledzony fizycznie. Lekarze stwierdzili, że dziecko nigdy nie będzie chodziło, powiedzieli dosadnie:. "będzie pełzało". Do tego wystąpiły wady genetyczne. Brat jechał wtedy do Rzymu i poprosiłam o odprawienie Mszy św. przez Ojca Świętego. Rok po śmierci Jana Pawła II, dokładnie w dniu rocznicy śmierci, dziecko zaczęło chodzić i wyrównało też opóźnienia w rozwoju - opowiada Julia Hoser-Krauze.

     - Brat sam zwraca uwagę, żeby nie być posądzonym o nepotyzm. Kiedy był w Rwandzie, co 6 tygodni pisałam listy, opowiadając o wszystkich bieżących wydarzeniach. Teraz, kiedy jest blisko, w Warszawie, kontaktujemy się sporadycznie. Ale dla mnie nie zmienił się. Między nami jest silna więź duchowa. Jest kapłanem, ale jest po prostu moim młodszym bratem. I jak przyjechał do domu z Rwandy, to zwyczajnie wychodził, żeby wyrzucić śmieci z kosza. W drugi dzień Świąt Wielkanocnych i Bożego Narodzenia spotkamy się całą rodziną. Przy stole zasiada wtedy 20 osób. Niedawno ochrzcił dziesiąte wnuczę - opowiada Julia Hoser-Krauze.

     - Mama zawsze miała "wytłumaczalny żal", że Janek rzadko bywa w domu - mówi Ryszard Miazek.

     - Wszyscy to rozumieliśmy. Nie miał czasu dla rodziny, po Wielkim Tygodniu był zawsze bardzo zmęczony. Mając kapłana, matka musi zdawać sobie sprawę, że traci syna, bo on ma swoją parafię i parafian. Ale brat zawsze będzie bratem i kapłanem w rodzinie.

     - Jako ksiądz uczestniczy w uroczystościach rodzinnych. Błogosławi śluby, udziela chrztów. Myślę, że może to wpływać na większą trwałość związków. Błogosławił też moje małżeństwo. Śluby są dla nas wszystkich radosnymi uroczystościami. Ale ważna dla nas jest jego obecność w czasie pogrzebów. Kiedy brat jest przy ołtarzu, łatwiej jest nam przeżywać te trudne chwile. Ważne jest też słowo, które do nas kieruje. Staje się jak psycholog. W naszej rodzinie jesteśmy bardzo z niego dumni. W czasach, kiedy prowadził przez 10 lat "Przegląd Katolicki", przewinęła się tam chyba cała opozycja. Pismo nie stroniło od tekstów politycznych, ale dalekie było od "uprawiania" polityki, która oznacza zajmowanie stanowiska w konkretnych sprawach, budowanie własnego elektoratu. Tygodnik był przykładem utrzymywania "linii prymasowskiej" - podkreśla Ryszard Miazek.

     Grzegorz Markowski wspomina rzadkie, ale systematyczne wizyty brata, które sprawiają, że relacje są wciąż bliskie. - Kiedy wpada do nas do domu, rozpalam kominek. Takie wizyty są 2-3 razy w roku, chociaż mieszkamy od siebie w odległości zaledwie 20 km. Ale to są piękne spotkania, jakich nie przeżywam z nikim innym. Zawsze jest ciekawy tego, co robię. Nie poucza, nie udziela rad, tylko słucha. Gdyby działo się coś złego, to on by sekundował, jest przyjacielem na dobre i na złe. Ale staram się nie martwić go swoimi kłopotami, jeśli takie przyjdą. Nie chcę dostarczać mu zmartwień, wolę żeby się wyspał czy poszedł na spacer, jak ma chwilę czasu. Bóg przecież nie daje krzyża, którego człowiek nie mógłby unieść. Wolę, by brat przeznaczał swoje siły, talenty, które ma od Boga dla ludzi, do których został posłany, do tych bardziej potrzebujących niż ja.

     Z sentymentem wspomina wspólny wyjazd. - Raz byliśmy razem w Grecji z mamą. Miał wtedy mały zestaw do odprawiania Mszy św. Zaprosił innych Polaków. Jednego dnia przyszło 20 osób, a następnego już 40, zajęli cały pokój.

     NOBILITACJA CZY ZOBOWIĄZANIE?

     Na przestrzeni ostatniego półwiecza postrzeganie rodziny przez pryzmat kapłaństwa zasadniczo się zmieniło. W czasach PRL-u kapłan w rodzinie oznaczał wysoki prestiż rodziny w społeczeństwie. Nakładało to na rodzinę pewne zobowiązania: czegoś nie wypada robić, należy przestrzegać pewnych standardów. Ale też przysparzało ze strony ówczesnych władz kłopotów. - Kiedy brat był w seminarium, władze często wzywały mnie na rozmowy. Nie mogli niczym mi zagrozić, pracowałem na gospodarstwie - wspomina Franciszek Stefaniuk. - Po przemianach, na początku lat 90. korzystałem z tego, że brat jest księdzem. Cały czas funkcjonuję w jednej formacji, w PSL-u. Wtedy polityk, który nie był w "Solidarności", nie był osobą "pewną". A dzięki bratu miałem kredyt zaufania, patrzono na mnie inaczej. Starałem się swój wizerunek wypracować samodzielnie. I tak teraz funkcjonuję, staram się żyć katolickimi wartościami - mówi Franciszek Stefaniuk.

     - Mnie zawsze interesował świat polityki, a w czasach PRL-owskich kapłan brat "przeszkadzał" w takiej pracy - mówi Ryszard Miazek. - Byłem związany z ruchem ludowym, gdzie mniej restrykcyjnie traktowano obecność kapłana w rodzinie. Kiedy byłem młody, a było to w okresie wzmożonej walki z Kościołem, prowadzano ze mną rozmowy, jak powinienem tłumaczyć mamie, dlaczego nie mogę uczestniczyć w praktykach religijnych. Ignorowałem te naciski i angażowałem się w życie parani - wspomina - ale w polityce mogłem pełnić bardziej zaszczytne funkcje dopiero po przemianach w 1989 r. Z rekomendacji PSL zostałem członkiem KRRiTV, a potem prezesem Polskiej Telewizji i Polskiego Radia. W czasach PRL ludowcy nie mogli mieć nawet kierownika redakcji rolnej. Mnie przyszło jako pieswszemu objąć na krótko tę funkcję po Okrągłym Stole.

     - Pełniąc publiczne funkcje, często byłem krytykowany za swoją postawę przez środowiska katolickie, ale takie są prawa polityki. Nie zawsze też poglądy polityczne moje i brata bywały zbieżne, każdy głosuje inaczej. Często dyskutujemy o sprawach publicznych i te rozmowy nie są bezkonfliktowe, ale nie obciążają stosunków braterskich. Na gruncie wiary jesteśmy zgodni i to jest najważniejsze - dodaje Ryszard Miazek.

     MODLITWA ZA KAPŁANÓW

     W rodzinach, z których wyszli, błogosławią śluby, udzielają chrztu, ale często to oni są stroną wspomaganą duchowo przez rodzeństwo czy rodziców.

     - Codziennie modlę się za brata. W czasie codziennej Mszy św. podczas modlitwy powszechnej, a osobno modlitwą do Ducha Świętego. Wszystkie czynności w piątki ofiaruję w intencji duchowieństwa - mówi Julia Hoser-Krazue.

     - Miałem dziewięcioro rodzeństwa - wspomina o. Hubert Czuma - Troje nie żyje. Jesteśmy bardzo ze sobą zżyci. Spotykamy się raz w roku, obchodzę z nimi okrągłe urodziny. Kiedy coś się dzieje, zwracają się o modlitwę. Wiem, że i oni modlą się za mnie. Nawet kiedy nie proszę, w jakiejś rozmowie okazuje się potem, że pamiętali o mnie w żywy sposób. Nie jest to jakaś nadzwyczajność, są ludźmi wierzącymi - mówi.

     W 1970 r. czterej bracia Czumowie i ich siostra zostali aresztowani za działalność niepodległościową. - Wyszedłem jako pierwszy. Chciałem pójść, żeby rodzeństwo zwolnili za mnie. Oni mieli rodziny, ja nie. Rozważałem to, jak wielu księży. Wiedziałem jednak, że władze na to nie przystaną - wspomina o. Hubert. Łukasz Czuma został profesorem ekonomii na KUL-u, Andrzej Czuma jest posłem PO, Bendykt Czuma prowadzi senatorskie biuro Stefana Niesiołowskiego.

     - Kapłan nie może zapomnieć o swojej biologicznej rodzinie - dodaje o. Hubert. Są sytuacje, że zostaje skierowany do pracy, na przykład na misje i nigdy już nie spotka się ze swoją rodziną. Ale w innych sytuacjach więzy w miarę możliwości trzeba podtrzymywać. - Dopiero kilka dni przed śmiercią mamy dowiedziałem się o jej bohaterstwie. Opowiedziała, jak wiele kosztowało ją przyjście na świat mojego rodzeństwa. Urodziłem się jako czwarte dziecko, a lekarze zapowiedzieli mamie, że kolejnego porodu może nie przeżyć. W czasie spowiedzi u paulinów na Jasnej Górze usłyszała: "Zaufaj Maryi". I zaufała. Żadne z sześciorga poczętych dzieci nie umarło przy porodzie - mówi wzruszony o. Hubert Czuma.

     MAMA I ŚWIĘTY KAPŁAN

     Marianna Popiełuszko, mama księdza Jerzego o swoim synu nie powie nigdy: "Jurek czy Jerzy". Zawsze tylko: "Ksiądz Jerzy". Tak, jak i wszyscy w rodzinie, także dwaj bracia i siostra. Zaraz po śmierci przekonani byli o jego świętości. W ubiegłym roku przed rocznicą śmierci ks. Jerzego, Alfreda Popiełuszko, bratowa ks. Jerzego powiedziała nam: - Modlimy się za wstawiennictwem ks. Jerzego. Czujemy, że doświadczany pomocy. Mój mąż Józef, starszy brat ks. Jerzego, 9 lat temu dowiedział się, że narośl na jego języku to złośliwy nowotwór. Modliliśmy się. Nie był operowany. Żyje, choć narośl trochę przeszkadza. Podobnie Teresa, siostra ks. Jerzego, u której wykryto raka. Mama też doświadczyła cudu. Jeszcze za życia ks. Jerzego miała wodną narośl na kolanie. Po śmierci syna modliła się przy grobie i wyzdrowiała - opowiada Alfreda Popiełuszko.

     - We wszystkich sprawach modlę się do ks. Jerzego. Chora córka dzięki Bogu wyzdrowiała i pracuje. Teraz druga chora. Ile Bóg pozwoli, tyle będzie życia - powiedziała nam z kolei Teresa Boguszewska, starsza siostra ks. Jerzego.

     Mama ks. Jerzego zapytana przez dziennikarzy tuż przed beatyfikacją czy modli się do swojego syna, odpowiedziała: "Modlę się do Boga, za wstawiennictwem swojego syna". Kiedy po śmierci ks. Jerzego miała możliwość zdecydowania, w którym miejscu zostanie pochowany syn, odpowiedziała: "Oddałam go na służbę Kościołowi. Niech Kościół zadecyduje".


Irena Świerdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

20 czerwca 2010


Jak Ojciec Mnie umiłował...365 myśli na Rok kapłański. Tom 1. Być kapłanem Jak Ojciec Mnie umiłował...365 myśli na Rok kapłański. Tom 1. Być kapłanem
Praca zbiorowa
Oto pierwszy tom antologii zawierającej myśli o tajemnicy kapłaństwa. Jest ona odpowiedzią na wezwanie papieża Benedykta XVI, który chciał, by od 19 czerwca 2009 roku Kościół powszechny poświęcił cały rok na rozważanie tej tajemnicy.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 jasio: 08.07.2013, 14:40
 Alfreda Popiełuszko, bratowa ks. Jerzego powiedziała nam: - Modlimy się za wstawiennictwem ks. Jerzego. Czujemy, że doświadczany pomocy. Bankowo pomoc dostali. Propaganda wymaga wydatków.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej