Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Co za koncelebra!

     Takiej Mszy św. jeszcze świat nie widział. Na placu św. Piotra 15 rys. kapłanów koncelebrowało 11 kwietnia z papieżem Benedyktem XVI Mszę św. na zakończenie Roku Kapłańskiego. Już kilka dni wcześniej można było zauważyć nadzwyczajną liczbę kapłanów w Wiecznym Mieście - na ulicach, w autobusach, również w trattoriach. Większość młodych lub w średnim wieku, z całego świata, księża diecezjalni lub zakonni, w koloratkach, sutannach lub habitach. To było radosne świętowanie daru kapłaństwa - w uniwersalnej wspólnocie z Biskupem Rzymu na czele.

     A co można byto przeczytać o tym spektakularnym spotkaniu kapłanów w polskich i włoskich mediach? Otóż nic albo to, że "papież przeprosił za skandal pedofilii w Kościele". Niestety, również na portalach katolickich pierwsze informacje odnosiły się do jednego zdania papieża, w którym nawiązał do pedofilii. Mam wrażenie, że pracownicy tych portali dość bezmyślnie (na zasadzie: wytnij - wklej) skorzystali z agencyjnych doniesień, które z kolei pisane są według swoistego klucza. Tym kluczem nie jest próba zrozumienia danego wydarzenia (kto, co i w jakim celu zrobił), ale - na przykład w przypadku wydarzeń kościelnych - szukanie słów "pedofilia", "celibat", "kapłaństwo kobiet" itp.

     Byłem przed watykańską bazyliką wśród tysięcy innych kapłanów; 3-4 godziny w ostrym stońcu, ale byliśmy zadowoleni. Tak! padły stówa o grzechach kapłanów i potrzebie nawrócenia. I dobrze, że padły. Ale to nie była liturgia pokutna, w której centrum byłoby zbiorowe "mea culpa" za zbrodnie pedofilów. To byto - powtarzam - wspólne świętowanie kapłanów reprezentujących wszystkie Kościoły lokalne świata. Prawda polega - mówię to często - między innymi na proporcjach i kontekście. I jeśli ktoś informuje o zakończeniu Roku Kapłańskiego pod tytułem "Papież przeprasza za skandale", to albo nic nie zrozumiał z tych uroczystości, albo pisze na zamówienie, albo ma ztą wolę. Bo żeby coś oddać z atmosfery tych uroczystości, trzeba by napisać o kapłańskich wzruszeniach, o wypowiadaniu stów konsekracji jednocześnie przez 15 rys. kapłanów, czy też o wspólnym, pokornym powierzeniu się Niepokalanemu Sercu Maryi. Trzeba by postać wśród tych księży, a nie zajrzeć jedynie do komputera, aby zobaczyć, co tam pracownicy agencji wyprodukowali.

     Poprzedniego dnia, 10 kwietnia, odbyło się na placu św. Piotra wieczorne kapłańskie czuwanie: adoracja Najświętszego Sakramentu i rozmowa z papieżem, który odpowiadał - nie czytał odpowiedzi - na pytania duszpasterzy pochodzących z 5 kontynentów. Mnie jako parającego się akademicką teologią zainteresowała odpowiedź na pytanie o sprzeczności, jakie pojawiają się niekiedy między teologią a nauczaniem Magisterium i życiem duchowym wiernych. Benedykt XVI z pobłażliwym uśmiechem mędrca powiedział między innymi: "Widziałem trzy pokolenia teologów i mogę powiedzieć, że hipotezy, które niegdyś, w latach 60. czy 80. wydawały się nowatorskie, w pełni naukowe, niemal niepodważalne, dziś już się zestarzały i straciły znaczenie. Wiele z nich wydaje się wręcz śmiesznych. A zatem miejcie odwagę, by oprzeć się pozorom naukowości, nie podporządkowywać się modnym hipotezom, lecz myśleć w kategoriach wielkiej wiary Kościoła". Kapitalne słowa!

     Benedykt XVI ma do wielu spraw dystans mędrca. Ale przecież nie jest z kamienia i zapewne jest mu przykro z powodu niesprawiedliwych ataków na niego. Wioski dziennik "II Giornale" pokazał jedną z takich antypapieskich manipulacji. Otóż krąży w mediach zdjęcie młodego kaptana Ratzingera z jedną ręką wzniesioną w geście przypominającym hitlerowskie pozdrowienie. "II Giornale" opublikowało zdjęcie oryginalne, nietknięte komputerową obróbką, na którym Ratzinger ma podniesione dwie ręce w geście kapłańskiego błogosławieństwa. Kapłani zebrani w Rzymie chcieli jakoś wynagrodzić papieżowi te nikczemne drwiny. Krzyczeliśmy "Viva, ii Papa" i skandowaliśmy "Be...nedetto".


Dariusz Kowalczyk SJ


Tekst pochodzi z Tygodnika

20 czerwca 2010


I zostałem księdzem... I zostałem księdzem...
Alexis Wiehe
Jest to historia młodego człowieka, który stopniowo odkrywa swoje powołanie kapłańskie. Kolejne rozdziały barwnie opisują najważniejsze etapy odkrywania Boga. Wspomnienia pisane z pewnej perspektywy czasu świetnie ukazują, jak na podejmowanie najważniejszych decyzji życiowych mają wpływ takie sytuacje jak: przyjaźń, doświadczenie samotności w wielkim mieście, czy przygody na Czarnym Lądzie…... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Savonarola: 01.05.2012, 05:11
 Szkoda mi tego papieza.Jezdzi po swiecie i przeprasza. Skala afer pedofilskich z udzialem ksiezy jest tak wielka,ze rzeczywiscie trudno zrozumiec jak to sie moglo stac i kto przez cale dziesieciolecia kryl zboczencow w koloratkach. W kazdej spoecznosci moze pojawic sie jakas "czarna owca",ale to stado przestepcow czulo sie bezkarne pod protekcja Watykanu.I to jest chyba najsmutniejsze,bo Rzym stal sie moralnym bankrutem,zupelnie jak za czasow "milujacej blizniego" swietej inkwizycji.Dziekujmy Bogu,ze Thomas Torquemada i jego metody przeszly do historii Kosciola jako okres bledow i wypaczen.Szkoda,ze pojawiaja sie nowe bledy i nowe wypaczenia.Jezus Chrystus ma pewnie frasobliwa mine ,gdy patrzy na Kosciol rzymski i jego udzial w tuszowaniu czynow dokonanych przez ksiezy pedofilow.Az trudno uwierzyc,ze nasz wielki rodak-Jan Pawel II o niczym nie wiedzial;ani on,ani jego osobisty sekretarz,ani obecny lider B XVI.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej