Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
"Jego miłosierdzie trwa na wieki"

     Wychowana w katolickiej rodzinie, praktykowałam przystępowanie do spowiedzi z okazji pierwszych piątków miesiąca, do chwili ukończenia szkoły średniej. Ale już w pierwszych latach pracy szybko uległam wpływom "świata". Pan Bóg stał się dla mnie niewygodny, a z czasem niepotrzebny.

     Jeszcze przez kilka lat rutynowo, jeden raz w roku spowiadałam się, później z łatwością odrzuciłam tę uciążliwą praktykę i ze zdziwieniem zobaczyłam, że "nic się nie dzieje". Obawiałam się, że Pan Bóg mnie ukarze, tymczasem wiodło mi się coraz lepiej. Odnosiłam coraz większe sukcesy w pracy, zyskałam znaczenie w środowisku. Powierzono mi wiele funkcji społecznych, byłam u szczytu sławy. Także w dziedzinie materialnej osiągnęłam wiele: nie brakowało mi pieniędzy, bez trudu otrzymałam wymarzone mieszkanie i wygodnie się w nim urządziłam. Spełniły się wszystkie moje pragnienia. Tak wyobrażałam sobie szczęście...

     Tymczasem z przerażeniem spostrzegłam, że życie dla mnie nie ma już sensu. Przyszła myśl, aby "skończyć z sobą", ale zabrakło mi odwagi. Życie stało się koszmarem - smutek, beznadzieja, bezsens, a w końcu rozpacz. Ciemność, znikąd żadnego światełka, pustka... Nigdy nie zapomnę dnia, gdy w takim stanie ducha, klęcząc na pięknym dywanie, płakałam sobą. Byłam bezsilna, bezradna...

     W pewnym momencie, będąc u kresu krzyknęłam: "Panie Boże, zabierz mnie!!!" - chciałam umrzeć i mieć to z głowy".

     Dziś. z perspektywy kilkunastu lat wiedzę, że była to modlitwa. Pierwsza po wielu latach milczenia przed Bogiem. Wielkie otwarcie serca. Jakby wołanie: "Panie Boże, oto jestem, uczyń ze mną co zechcesz... " I zostałam wysłuchana...

     Pan Bóg zabrał mnie. Wprawdzie nie do siebie, ale ze sobą, na NOWĄ DROGĘ ŻYCIA WIODĄCĄ JEGO ŚLADAMI, na krzyżową drogę do szczęścia wieczności.

     Walka szatana o moją duszę trwała jeszcze kilka lat, zanim nadszedł szczęśliwy dzień, gdy u kratek konfesjonału wypowiedziałam z ogromnym żalem, bólem serca i łzami: "Spowiadam się Panu Bogu, że bardzo zgrzeszyłam..."

     W chwili, gdy usłyszałam słowa rozgrzeszenia, ogromny ciężar spadł z mojego serca. Poczułam się lekko... Żadne słowa nie wyrażą radości, która temu towarzyszyła.

     Odtąd do Sakramentu Pojednania przystępuję co miesiąc i zawsze, gdy zbliża się czas kolejnej spowiedzi, czuję, że jestem słaba, łatwo ulegam pokusom i potykam się. Ten Sakrament mnie umacnia, daje zapas nowych sił, przynosi pokój, ucisza burze życiowe, uzdrawia duszę. Czyni życie radosnym i pięknym - "Wszystko wraca na swoje miejsce". Skarb ten jest dostępny dla każdego, kto tylko zechce podjąć trochę wysiłku, by go posiąść.

     Człowiek końca XX wieku unika wszelkiego trudu. W każdej godzinie życia szuka ułatwień i coraz częściej idzie na łatwiznę. Równocześnie zdobywa się na wiele wyrzeczeń, by za wszelką cenę mieć luksusowy samochód, wygodne mieszkanie, nowoczesny "sprzęt"... W tym upatruje szczęście... Tymczasem jest coraz bardziej smutny. Dlaczego?... - bo odszedł od jedynego Źródła szczęścia którym jest Bóg i urządza sobie życie "na własną rękę".

     Stąd tyle smutnych twarzy wokół nas, coraz większe zniechęcenie, poczucie bezsensu... Jest nam źle, więc obwiniamy Pana Boga za owoce naszej własnej głupoty. Zamiast uznać swoją winę, szukamy "ofiary" - przypisując zło innym, usiłujemy wybielić siebie... Tymczasem jedynym miejscem, gdzie możemy wybielić naszą duszę jest konfesjonał, a my go coraz bardziej unikamy.

     Rozpoczynający się trzeci rok przygotowań do Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, poświęcony Osobie Boga Ojca, niech nas zbliży do Tego, który w Swoim Duchu przygotował mieszkanie dla każdego. Niech wszystkim pomoże odkryć tę radosną prawdę, że Pan Bóg jest Ojcem nie tylko wobec dzieci wiernych, ale przede wszystkim wobec synów marnotrawnych, na których czeka w każdym konfesjonale w osobie kapłana.

     Nie odrzucajmy wyciągniętej dłoni Najlepszego Ojca. On pragnie dać nam Swoje Serce, oczekując w zamian daru naszych serc. Śpieszmy się przyjąć tę Miłość i odpowiedzieć naszą miłością. Nie trwóżmy się i nie próbujmy usprawiedliwiać, że nie potrafimy kochać, bo ta zdolność będzie nam dana. Bóg oczekuje od nas tylko otwarcia serca.

     Otwórzmy je co prędzej, póki trwa czas miłosierdzia...


Maria


Chciwość Chciwość
Ks. Andrzej Zwoliński
Chciwość prowadzi często do twardości serca wobec bliźnich, rodzi żądzę władzy, niesprawiedliwość i brak skrupułów w dobieraniu środków do tępienia dóbr duchowych. Lekarstwem na nią jest rozważanie o przemijaniu życia, o powołaniu człowieka do wieczności, a także szukanie wzorców w życiu Jezusa... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 a: 15.08.2009, 21:13
 Oto Boże Miłosierdzie...
 Hania: 02.04.2009, 13:26
 Zgadzam się z autorką. Częsta spowiedź i komunia dają chrześnijaninowi radość życia. Pomimo stresów i niepowodzeń codzienności świadomość, że Chrystus jest obok, jest prawdziwą ulgą. Dla człowieka w Bogu, msza nie jest "obowiązkiem", ale łaską spotkania z Nim, modlitwa nie jest pacierzem, ale przenika każdą chwilę dnia. Każdy moment życia jest dobrym momentem na dziękczynienie Bogu za Jego łaski.
 przegrana: 20.11.2008, 14:19
 ach jaka szkoda że nie znałam tego portalu wcześniej nie popełniłam bym tylu głupstw , a teraz teraz tylko rozpacz i żal ,ból duszy och jak strasznie boli a wiecznośc straszna . kochajcie PANA JEZUSA NAD WSZYSTKIE SKARBY ŚWIATA
 zzz: 11.09.2008, 15:50
 Bardzo mi się podoba ten teks i jego przesłanie. Mimoe że tak dawno napisany ("Rozpoczynający się trzeci rok przygotowań do Wielkiego Jubileuszu Roku 2000"), przesłanie z niego wynikające jest BARDZO aktualne... Pozdrawiam.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej