Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Grzechy przeciw prawdzie - ciekawość

     Hervé de Blénauge, bohater powieści François Mauriaca "Aby zbawił, co było zginęło", od wielu lat pokłócony i gardzący swym dawnym przyjacielem Marcelem Revaux, choć zachowujący jeszcze konwenanse i udawaną znajomość, nie może oprzeć się pokusie, aby poznać tajniki obecnego niepowodzenia dawnego przyjaciela. Wykorzystując nadarzającą się okazję udaje się do jego mieszkania i od pierwszej chwili rozmowy, ulegając zaślepiającej go ciekawości, rozpoczyna grę pytań i niedopowiedzeń, zaczyna łapczywie "pochłaniać" prawdę z obrazów, sposobu wypowiadania słów i mimiki twarzy rozmówcy. Natarczywością zdradzającą wielkie pragnienie poznania omal się nie demaskuje ze swej złej intencji, ze swej nieokiełznanej chciwości wiedzy o jego klęskach: boi się, "że wpadnie w zasadzkę, ale uległ demonowi ciekawości" (F. Mauriac, Aby zbawił, co było zginęło, Pax, Warszawa 1958, s. 14).

     Zachłanna ciekawość wypala bohatera Mauriaca, nie pozwala odbudować dawnej przyjacielskiej relacji, rozniecając pragnienie poznania, które w swym wysiłku zostaje skierowane ku zniszczeniu jakieś wewnętrznej intymności, ograbieniu drugiego z czegoś drogocennego. Z tej pułapki ciekawości nie będzie mógł uwolnić się praktycznie do końca: będzie go od wewnątrz pochłaniała i degenerowała, ulegnie jej narkotycznej naturze.

     Ciekawość towarzyszy człowiekowi w jego codziennym poznawaniu świata i innych ludzi, jawiąc się jako naczelna reguła poznania: ciekawość przecież stoi u jego początku, pobudza i wyznacza kierunek poznania, podtrzymuje w trudzie i wysiłku, bowiem, jak zauważył już Arystoteles, "wszyscy ludzie wiedzieć pragną z natury". Dlatego człowiek jest istotą, której dobro - podkreśla św. Tomasz - "polega rzeczywiście na znajomości prawdy". Tylko dzięki niej człowiek staje się w pełni człowiekiem i zyskuje wolność. Ale rozum, dotknięty przez grzech pierworodny raną nieznajomości (vulnus ignorantiae), napotyka przy podejmowaniu wysiłku poznania prawdy na cztery zasadnicze przeszkody, które stanowią swoiste grzechy przeciw prawdzie: jednym z nich - obok zaślepienia umysłu (caecitas mentis), pychy umysłu (superbia mentis) i głupoty (stultitia) - jest właśnie ciekawość.

     Odpowiedź na pytanie "skąd się rodzi w człowieku ciekawość?", inspirowała refleksję od samego początku, budziła pytania o jej naturę, sposób przejawiania się, a także jej moralną ocenę. Martin Heidegger w swym dziele "Bycie i czas", zwraca uwagę na trzy zasadnicze aspekty ciekawości: jej znamienną cechą jest "niezabawianie", które sprawia, że ciągle potrzebuje "nowego", będąc nigdy nienasyconą. Człowiek ulega urokowi "nowego", gotowy zapłacić nieraz wielką cenę za jego osiągniecie: ono pozwala mu być pierwszym, umocnić przewagę nad innymi. Ciekawość nie dba jednak o całkowite zasymilowanie tego, co nowe, co może rozwinąć, ubogacić, pokazać lepsze drogi realizacji dobra - cechuje ją "rozpraszanie", niezdolność do autentycznego podziwu jako postawy kontemplacji wobec jaśniejącej prawdy. Jest wszędzie i nigdzie, a hołdując "filozofii nowego" nie wnika w autentyczną wartość tego, co poznaje, nie ocenia, wartościuje, zatrzymuje się przy samym fakcie: "to jest nowe". Dlatego - na co wskazał Heidegger jako na trzeci istotny charakter ciekawości - ciągle szuka nowego "w oddali", gdzie nikt inny jeszcze nie był, czego nie poznał, dokąd nie dotarł - cechuje ją "przelotność". Ciekawość ma staranie - bo łacińskie określenie ciekawości "curiositas" pochodzi zdaniem św. Tomasza od łac. "cura", czyli troszczyć się, starać się - nie tylko o to, co nowe, ale także co dalekie i innym tak szybko niedostępne, a które nie stanowi dla niej trwałego przedmiotu zainteresowania. Dlatego człowiek poddający się dyktatowi ciekawości staje się głuchy na wezwanie do kontemplacji prawdy, nie potrafi przyjąć jej na jej warunkach, pozwolić, by odsłoniła się przed nim w całym majestacie.

     Ciekawość jawi się zatem jako nieporządek w dążeniu i wysiłku poznania prawdy. Może ona przybrać postać zajmowania się rzeczami mniej potrzebnymi, zamiast podejmowania i zgłębiania tych, które są pożyteczniejsze i konieczne. W tej postaci ciekawość można spotkać chyba najczęściej: zaskakujące jak wiele czasu można poświęcić na czcze i bezwartościowe rozmowy, zdobywanie informacji o postępowaniu drugiego człowieka, które nie tyle ma na celu własną poprawę czy pomoc innym, co jest zupełnie bez celu. Owa bezcelowość w ciekawości chyba najbardziej przeraża i ostatecznie zdradza jej grzeszność.

     Ciekawość wyraża się często wielką żądzą doświadczenia i wiedzy, zdobywanej bez względu na to, jakie skutki pociąga za sobą i u kogo się ją zdobywa. Ten rodzaj ciekawości św. Tomasz nazywa "ciekawością zabobonną", w której ktoś gotów jest dla poznania przyszłości uzyskać wiedzę nawet od demonów i wróżek. Nieraz ciekawość tego rodzaju, chcąca "zobaczyć jak to jest" plasuje się na linii braku zaufania do Boga i Jego Opatrzności, zmierzając ku poznaniu zła. Skupienie uwagi na złu, pójście za pokusą ciekawości w tym obszarze, odrywa od dóbr lepszych, znieprawiając wolę i deptając czystość i niewinność człowieka. Zwłaszcza ta ostatnia jest przez ciekawość w śmiertelnym niebezpieczeństwie: zaatakowana pozostaje bezpowrotnie stracona. Nic więc dziwnego, że święci od wieków wskazywali na konieczność zbudowania wokół niewinności jakby "mury obronnego" przed pokusą ciekawości złem.

     Na drogach prawdy człowiek może natknąć się także na trzeci rodzaj ciekawości, która zwracając się ku stworzeniom zatrzymuje się na nich, nie odnosząc się do Boga, który jako Najwyższe Dobro przelewa się na stworzenie. Stworzenie, będące niemym hymnem chwały na cześć Stwórcy (J. Woroniecki), zostaje zabsolutyzowane, postawione na miejscu Boga. O tej ciekawości pisał św. Augustyn: "należy badać stworzenia nie dla do niczego niepotrzebnej i przemijającej ciekawości, ale celem postępu ku temu, co nieśmiertelne i niezmienne". Nasuwa się nieodparcie pytanie, na ile dziś w ciekawości stworzeniem zatrzymujemy się przed progiem afirmacji Boga, nie chcąc go przekroczyć? Co - ważne to pytanie nade wszystko dla studenta, ucznia - czynię ze zdobytą wiedzą, jak ją wykorzystuję? Ku czemu mnie prowadzi?

     Czwarta, wymieniana przez św. Tomasza z Akwinu, droga, na której obecna jest ciekawość odnosi się do poznawania prawd dla człowieka zbyt trudnych, po które wyciągając rękę wpada się w otchłań błędu. Ciekawość nie może znieść, że jest dla niej jakiś teren nie niemożliwy do penetracji, obszar, w którym zrozumienie dane jest przez wiarę, a ta jest darem. Uznanie, że prawda mnie przerasta jest dla ciekawości czymś przerażającym, bo prowadzącym do posłuszeństwa prawdzie.

     Nie można pominąć w refleksji nad ciekawością zasadniczego podłoża, na którym wyrasta. Opisuje ją kategoria rzadko dziś już wspominana: pożądliwość oczu. "Występna ciekawość", bo tak nazywa Akwinata rodzącą się z pożądliwości oczu wadę w poznaniu rzeczy zmysłowych, odnosi się zarówno do tego, że odwraca człowieka od pożytecznych spraw i zainteresowań ("nicość stępia mnie" - mawiał św. Augustyn), jak również całkowicie służy czemuś szkodliwemu.

     Jeśli zatem istotnie człowiek z natury dąży do poznania prawdy, musi również wprowadzać porządek w tej sferze swego działania, uwzględniając nie tylko naturalne pragnienie prawdy, właściwe jego duszy, ale także skłonność do unikania trudu, związaną z cielesną stroną jego człowieczeństwa. Lekarstwem na ciekawość - jak radzi św. Tomasz - jest cnota pilności (studiositas), która powściąga poznanie przed przesadą i wzmacnia dążenie do nabycia wiedzy tak, by nie uciekało przed trudem, który może się pojawić. Ciekawość godzi się nieraz na wielkie straty za cenę wiedzy, lecz nie potrafi wytrwać przy prawdzie. Pilność jest zaś tą cnotą, której istotą jest "mocne zwrócenie umysłu ku czemuś". Potrzeba zatem takiego zaciekawienia własną ciekawością, która pomoże odkryć jej szkodliwość dla życia duchowego, jej zwodniczość i ułudę, pomoże uświadomić sobie, jak wielkim nieszczęściem dla człowieka jest fakt, że ciekawi się nie tym, czym powinien się ciekawić.


Dk. Piotr Roszak


Tekst pochodzi z pisma
Alumnów WSD w Toruniu "SŁUGA" nr 27



Wina, grzech, przebaczenie Wina, grzech, przebaczenie
Bernard Marliangeas
Bernard Marliangeas jest dominikaninem. W niniejszej książce stara się ukazać różnice istniejące między takimi pojęciami, jak: wina, grzech, przebaczenie. Autor wskazuje też na zależności zachodzące między mechanizmami poczucia winy, chrześcijańskiego poczucia grzechu oraz przebaczenia... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 ...: 15.04.2012, 22:56
 a ja bardzo dobrze wiem o co tu chodzi...:/ nie jest to łatwe z tym walczyć. Wydaje mi się, że wie to tylko ta osoba, która ma z tym problem...
 janusz: 24.12.2011, 14:18
 niewiem o co chodzi w tym artykule
 madzia: 04.02.2009, 13:21
 nie wiem o co tu chodzi :/
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej