Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Warto

     Wielkie arcydzieła znanych malarzy, rzeźbiarzy są eksponowane we wspaniałych, klimatyzowanych salach muzeów. Obrazy są oprawione w piękne ramy, rzeźby często chronione w gablotach ze szkła pancernego oraz przez bardzo rozbudowane systemy alarmowe. W każdej sali kamery śledzą poczynania turystów. System czujników utrzymuje stałą temperaturę i wilgotność powietrza oraz reaguje na dym i ogień. Przed pożarem chronią systemy wodne, kurtyny ogniowe. Wszystko po to, żeby arcydzieła miały jak najlepsze warunki, nie uległy zniszczeniu przez czynniki znajdujące się w powietrzu, żeby ludzie ich nie naruszyli i nie ukradli.

     Zwiedzający zachwycają się pięknem arcydzieł, doświadczają wrażeń estetycznych i duchowych. Zachwycają się zdolnościami i techniką mistrza, który je wykonał. Miarą wartości danego dzieła staje się przede wszystkim nazwisko autora. Gdy słyszymy nazwiska takie jak: Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Rembrandt albo Mozart, Bach, Beethoven, Chopin, budzą się skojarzenia ze znanymi nam dziełami. Kiedy pierwszy raz słyszymy jakiś utwór czy oglądamy obraz, to dopiero poznanie nazwiska znanego nam twórcy, nadaje dziełu blasku, znaczenia, splendoru. Od razu inaczej traktujemy to dzieło. Mamy do niego więcej szacunku.

     Człowiek jest arcydziełem Pana Boga. Bóg jest twórcą doskonałym o niepodważalnym autorytecie. Do tego tworzy z miłości, a nie dla pieniędzy.

     Gdybym dzisiaj miał(a) być dziełem eksponowanym w Luwrze, w centralnym miejscu sali to, czy nadawal(a)bym się do tego?

     Czy jestem dzisiaj takim człowiekiem, jakim chce Bóg?

     Czy dbam o mój wygląd zewnętrzny? Czy dbam o moje zdrowie? Czy dbam o mój rozwój duchowy?

     Temat przeze mnie podjęty dotyczy wszystkich ludzi. Jednak w tym artykule chcę się skoncentrować się na kobiecie. Zagadnienie dbania o siebie jest zupełnie inaczej traktowane przez kobiety, inaczej przez mężczyzn. Prawdopodobnie różnica bierze się stąd, że kobieta buduje poczucie własnej wartości poprzez dbanie o siebie, a dla poczucia wartości mężczyzny dbanie o siebie jest rzeczą drugorzędną. Dla niego istotny jest czyn, działanie poprzez pracę, tworzenie czegoś.

     Dlatego dziś zastanowimy się nad kobietą. Dlaczego niektóre kobiety nie dbają o siebie? Dlaczego powinny dbać? I na czym to dbanie o siebie powinno polegać? Zacznijmy od przykładu.

     Znałam kiedyś kobietę. Załóżmy, że miała na imię Ewa. Ewa była ode mnie starsza, miała 40 lat. Była w naszej wspólnocie oazowej. Osoba samotna, wykształcona, po germanistyce. Wyglądała na więcej lat niż miała. Nie dbała o swój wygląd zewnętrzny. Chodziła ubrana niedbale (choć czysto), dominowały u niej szare, bure kolory. Włosy miała siwiejące, długie, związane z tyłu w "koński ogon". Ponieważ była osobą niskiego wzrostu, z pewną nadwagą, taki styl uwydatniał szczególnie to, co sama pewnie chciałaby ukryć przed wzrokiem innych. Doskwierała jej samotność. Bardzo pragnęła spotkać mężczyznę na całe życie. Jednak nie robiła nic, żeby zmienić swoją sytuację. Źródło jej problemu znajdowało się głęboko w jej sercu. Kiedyś przez kogoś skrzywdzona - nie znam szczegółów - stale miała żal do ludzi o nie wiadomo co, była nieufna, podejrzliwa. Potrafiła tylko narzekać i to ciągle na to samo. Przez parę lat znajomości z nią byłam zmęczona jej towarzystwem. Nie umiałam jej pomóc, a ona emocjonalnie "ciągnęła mnie w dół".

     Kiedy wyszłam za mąż, kontakt z nią urwał się. Po czterech latach, kiedy miałam już dwoje dzieci, odwiedziła mnie. Zobaczyłam taką samą Ewę. Choć obcięła włosy, ale nie ufarbowala siwizny, to wyglądała tak samo. Mało tego: mówiła o tych samych problemach, w taki sam sposób. Narzekała. W ogóle nie interesowały jej moje dzieci. Była tylko w swoim świecie. Poprosiłam ją wtedy grzecznie, po przyjacielsku, żeby następnym razem, jak do mnie przyjdzie, opowiedziała mi, co dobrego wydarzyło się w jej życiu. Minęło 10 lat. Od tamtej pory nie odezwała się.

     We wspólnotach religijnych jest wiele kobiet w różnym wieku od dwudziestu do ... lat, które nie dostrzegają w sobie piękna, nie wierzą w swoje możliwości, mają niską samoocenę. Często mówi się o nich "szara myszka". I często chowają się pod brzydką skorupą o nazwie: "nie warto".

     - Nie warto zadbać o swój wygląd, bo dla kogo? I tak nikt na mnie nie zwróci uwagi.

     - Nie warto dbać o wygląd, bo to niczego nie zmieni, przecież ważniejsze wartości mam w sercu. Niech ktoś je dostrzeże.

     - Nie warto kupować nowych ciuchów, chodzić do fryzjera, kupować kosmetyków, bo szkoda na to pieniędzy. Lepiej za te pieniądze kupić książki, dać na ofiarę lub zjeść pączka.

     - Nie warto się uśmiechać, skoro inni się do mnie nie uśmiechają. A ci co się uśmiechają, to na pewno jest to uśmiech wymuszony.

     - Nie warto chodzić do lekarza na badania profilaktyczne, bo po co? Jak będę chora, to najwyżej umrę.

     - Nie warto spotykać się z ludźmi poza oazą, poza kościołem, bo to grzesznicy, nie jest to towarzystwo wzrostu duchowego. Lepiej pójść na kolejne spotkanie modlitewne lub różaniec.

     Jest takie powiedzenie, że nie ma brzydkich kobiet, są tylko zaniedbane. Wszyscy mamy wrażliwość na piękno. Pragniemy podziwiać piękne widoki: zimowe krajobrazy w górach, kiedy słońce mieni się w śniegu kolorami tęczy, mroźne, czyste powietrze wciągamy nosem, szczypią policzki i słyszymy błogą ciszę. Lubimy oglądać zachody słońca nad morzem, kiedy pomarańczowa kula powoli zanurza się w taflę wody, lekki szum fal łaskocze nasze serce i morskie powietrze napełnia nasze płuca. To wszystko jest arcydziełem Wielkiego Mistrza, naszego Boga. Lubimy patrzeć na pięknych ludzi, lubimy z nimi rozmawiać, przebywać w ich towarzystwie.

     Osoby, które są zaniedbane, niechlujnie ubrane, smutne, pretensjonalne, z tłustymi włosami, rozczochrane, odstraszają nas. Wstydzimy się ich, smutno nam na ich widok, budzą litość, pożałowanie. Chciałoby się im pomóc, ale one tę pomoc odrzucają, 'odburkują, czują się urażone. Czujemy się wtedy bezradni, może rozzłoszczeni z powodu ich bierności, myślimy: "sami sobie są winni". Trudno przebić się przez skorupę "nie warto".

     A jednak WARTO.

     - Warto, bo jesteśmy arcydziełami Pana Boga. Bóg chce, aby inni cieszyli się nami. Warto ze względu na Niego. Każdy twórca chce, aby jego dzieło podobało się innym, żeby było dla nich pożyteczne, żeby dzięki niemu inni stawali się lepsi. Bóg też tak chce.

     - Warto, bo warto poczuć swoją wartość. My kobiety szczególnie czujemy swoją wartość, kiedy mężczyzna traktuje nas z szacunkiem, kiedy jest wobec nas szarmancki, daje kwiaty, mówi komplementy. Dlatego warto potraktować siebie z szacunkiem, być dla siebie uprzejmą, mówić sobie komplementy i obdarować się czymś pięknym, np. ładną bluzeczką.

     - Warto, bo kiedy my jesteśmy przyjaźnie nastawione do innych, to i oni są dla nas życzliwi i czujemy akceptację, której tak nam brakowało.

     - Warto, bo pozbędziemy się lęku przed odrzuceniem i przed dokonywaniem zmian w swoim życiu.

     - Warto, bo zaakceptujemy siebie i będziemy dziękować Panu Bogu za dar życia, wielbić Go w swoim sercu.

     - Warto, bo wtedy zaakceptujemy innych ludzi i będziemy mogły zanieść im Boga, jego Miłość.

     "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" - słowa Jezusa mówią nam o tym, że innych ludzi kochamy tak, jak siebie. Dlatego, żeby kochać innych, najpierw trzeba pokochać siebie.

     Jak dbać o siebie?

     Piękno kobiety zaczyna się w jej sercu. Dlatego trzeba zadbać o sferę duchową, psychiczną i cielesną. Mówię o proporcjach czasowych: 15 minut przed Panem Bogiem, 10 minut przed sama sobą, 5 minut przed lustrem.

     Jeżeli kobieta zaangażowana we wspólnocie przed Panem Bogiem spędza codziennie 2 godziny (np. Namiot Spotkania i Msza św.), to powinna przed samą sobą spędzić 80 minut a przed lustrem 40 minut. Co Wy na to?

     Lustro oznacza tutaj wszystko, co wiąże się z ciałem. Czyli mycie, czesanie, kremowanie, fryzjera, kosmetyczkę, badania lekarskie. Aktywność fizyczną podciągnę pod spotkanie z samą sobą, gdyż jest to czas, kiedy można medytować. Celowo nie poruszałam wcześniej problemu nadwagi, który często staje się dla kobiety kluczową barierą do zmiany czegokolwiek w sobie. Trudno jest schudnąć i to powoduje, że kobiety nie podejmują wysiłku, żeby zmienić cokolwiek w sobie. Dlatego ten problem chcę potraktować jako drugorzędny. Naprawdę, nadwaga nie ma wpływu na to czy ktoś nas lubi, czy nie. Jest wiele młodych kobiet z dużą nadwagą, które pięknie dbają o siebie i ludzie za nimi przepadają. Do tego uważam, że często przyczyną otyłości jest brak samoakceptacji, który powoduje, że kobieta objada się słodyczami, żeby zagłodzić swój smutek. To takie błędne koło: Jem bo jest mi smutno. Jest mi smutno, bo jestem gruba. Jestem gruba dlatego, że jem.

     Zostawmy nadwagę. Tu trzeba tylko umiejętnie dobrać ubrania, żeby zamaskować to i owo i już.

     Trochę prowokacyjnie zaproponuję wprowadzenie uniwersalnego ideału piękna: Ty jesteś ideałem piękna. Popatrz na siebie w lustrze (może dawno tego nie robiłaś) i nie wyliczaj swoich wad i niedociągnięć, tylko poszukaj tego, co piękne. Nie porównuj się z innymi, nie mów, że Zosia czy Basia jest ładniejsza. Jestem przekonana, że one też z wielu szczegółów nie są zadowolone.

     Zabierzmy się za konkrety. Problem z samoakceptacją to problem psychiczny. Dlatego proponuję na początek stanąć przed sama sobą i pomyśleć: Jak ja o sobie myślę? Dlaczego tak myślę? Dobrze jest zapisać swoje wnioski na kartce i porozmawiać o tym z mądrym człowiekiem. Najlepiej z Bożym psychologiem. Nie będę tego tematu w tym miejscu pogłębiać, bo jest bardzo szeroki.

     Dbanie o swoje ciało zacznijmy od lekkiego sportu. Jeżeli uprawiamy wysiłek fizyczny, to nie po to aby schudnąć. Od razu to piszę, żeby nie było rozczarowania. Wysiłek zależy od naszego zdrowia, możliwości. Nie forsujmy się, nie ćwiczmy do bólu. Trzeba zacząć od czegoś małego ale, regularnie. Czegoś, co sprawia nam przyjemność. I co najważniejsze, trzeba ten wysiłek podjąć - a nie tylko mówić, że ma się taki zamiar. Wysiłek fizyczny, lekkie zmęczenie bardzo dobrze wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie. Poprawia krążenie, dotlenia mózg, podnosi odporność organizmu i odstresowuje! Ma ogromny wpływ na nasze siły witalne, radość życia i aktywność życiową.

     Zdrowie. Chodzimy do lekarza wtedy, kiedy już same nie potrafimy sobie pomóc. Kiedy coś bardzo boli. Wypada zadbać o nasze zdrowie zanim zacznie boleć. Po pierwsze: jak się czują moje ząbki? Stan uzębienia to też sprawa estetyki. Wiem, że dużo kosztuje. Ale na jeden ząbek w miesiącu jeszcze nas stać. To jest kwestia priorytetów.

     Wizyty kontrolne u ginekologa. Badania cytologiczne, badania piersi. Nie bagatelizujemy tego, choć wizyty te nie są przyjemne. Często kobieta ma przykre doświadczenia z wcześniejszych wizyt, bo została podle potraktowana. Sama spotkałam ginekolożkę wyzywającą dziewczyny, które były dziewicami. Dzisiaj wiem, że można znaleźć ginekologa podchodzącego do kobiety z szacunkiem. Trzeba popytać wśród koleżanek.

     Dieta. Przyjrzyjmy się temu, co jemy. Nie chodzi o to, żeby znowu wprowadzać jakąś dietę odchudzającą. Nie. Chodzi o to, czy jemy zdrowo, czy nie nadużywamy słodyczy, fast foodów, itd. Jeżeli kobieta pali papierosy, to nie muszę chyba mówić, jaki to ma wpływ na zdrowie i urodę. W tej kwestii powiem zdecydowanie: trzeba to rzucić. Dym papierosowy bardzo szkodzi arcydziełom. Arrasom Wawelskim szkodzi nawet oddychanie zwiedzających.

     Warto troszkę zaoszczędzić i zafundować sobie wizytę u kosmetyczki. Od niej można się dowiedzieć, co naszej cerze jest potrzebne, jak ją pielęgnować, jakich kosmetyków używać. Nie chodzi o to, żeby robić sobie wystrzałowe makijaże. Uważam, że można dbać o siebie bez makijażu, bez widocznego makijażu.

     Wizyta u fryzjera. Niekoniecznie trzeba od razu diametralnie zmieniać fryzurę. To przyjdzie z czasem. Jednak coś warto zrobić. Może potrzebna jest farba na siwiznę, może trzeba trochę wymodelować. Tak, żeby z uśmiechem popatrzeć na siebie w lustrze.

     Ubiór. Ile lat chodzisz w tej samej spódnicy, w tym samym swetrze? Są rzeczy, które nam się dobrze noszą, trudno się z nimi rozstać. Ale może warto coś zmienić?. Mamy teraz takie sklepy, w których za małe pieniądze można wygrzebać coś dla siebie. Doboru ubrania trzeba dokonać z pomocą osoby, która jest nam życzliwa i potrafi dobrze je dobrać do naszej figury i koloru cery. Druga osoba widzi nas tak, jak na nas patrzą inni i wie lepiej, co nam pasuje, dobrze leży i co wypada. Ładnie, to nie znaczy, że trzeba poddać się rygorom aktualnej mody. Dzisiaj wszystko się nosi. Ładnie i godnie.

     Koniecznie trzeba zrobić przegląd szafy i wyrzucić z niej to, czego nie włożyłyśmy od paru lat. To się już nie przyda. Wymieniamy garderobę. Uwaga: bieliznę też. Z pozoru wydaje się, że to, co mamy pod ubraniem, jest niewidoczne i nie ma znaczenia. Ale ja wiem, co mam pod bluzką i to też wpływa na moje samopoczucie. Być może ktoś powie, że namawiam do nieskromnego zachowania. Do zbytniego koncentrowania się na sobie, do egocentryzmu, próżności. Że oddalam od Pana Boga.

     Odpowiem, że wręcz przeciwnie. Jeżeli zachowane są proporcje czasowe, o których pisałam wcześniej, to hierarchia wartości zostaje zachowana. A kobieta zaczyna doceniać arcydzieło Boga, jakim sama jest. Jest Bogu wdzięczna i szczęśliwa. A takimi Bóg nas chce widzieć.


Jolanta Such-Białoskórska


Tekst pochodzi z pisma
Ruchu Światło-Życie "Wieczernik" nr 150


Jak pokonać samotność Jak pokonać samotność - poradnik dla kobiet
Barbara Dudzicz
Samotność ma różne oblicza, ale zawsze boli tak samo mocno. Szczególnie nas, kobiety. Poznaj 26 sposobów na samotność i zacznij nareszcie wieść życie, o jakim zawsze marzyłaś!» zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 zwyczajna kobieta: 14.10.2016, 12:43
 TakMezczyzni marza o kobietach jak z '' zurnala mod''a najbardziej o wygladzie jak kure*ka , owszem kobieta z ktora chce sie pokazac i chwalic .Ale to tylko czesc zycia do tego dochodzi jeszcze b realistyczna czesc,Zwyczajna proza zycia.
 malutka-stg: 01.02.2013, 15:55
 Ja nie zgadzam się z tym artykułem. Nie mamy wpływu na to jak wyglądamy tzn jaki mamy wzrost, kolor oczu czy włosy. Niektórym kobietom Bóg niestety nie dał nic ładnego i co wtedy? Nie wiem czemu niektórzy ludzie są zawsze na przegranej pozycji, bo zawsze jest ktoś o wiele ładniejszy, mądrzejszy itd. Niedawno oglądałam program w którym mężczyźni przyznawali się jakie kobiety im się podobają i najczęściej mówili że chcieliby Dodę. Wychodzi na to że każda z kobiet musi wyglądać jak ona. Jest wiele zadbanych ładnie ubranych dziewczyn które są same. Owszem trzeba dbać o higienę, w miarę schludną fryzurę, ale to wszystko nie daje żadnej gwarancji na znalezienie kogoś.
 Agnieszka: 22.10.2011, 12:58
 Artykuł całkiem słusznie przedstawia sprawę, ale... z własnego doświadczenia: od niejednego mężczyzny słyszałam, że jestem ładna, mam niezła figurę, jestem wysportowana, szafę wypchaną ładnymi ubraniami, bez myślę - gustownego makijażu ludziom się nie pokazuję i.... - jestem sama. Nie oszukujmy się - wygląd to nie wszystko. Wykształcenie tez nie - to wręcz czasami przeszkadza....
 Madzia: 11.09.2010, 13:23
 ważne aby nie robić problemu że jest się samym. Ani nie szukać na siłę bo inni mają itp. A niech sobie mają i błogosław im. Nie użalaj się nad swoją samotnością. Bóg ma dla Ciebie pomysł bo ty jesteś jego pomysłem. Amen
 fhfdhfh: 18.04.2010, 20:05
 właśnie bo jak się ma dobre samopoczucie to facet też uwierzy i szybciej na nas zwróci uwagę.
 monika 78790: 17.04.2010, 16:33
 do agata może dlatego są same że Bóg ma dla nich plan w związku z samotnością ( sama jestem samotna i pomagam dużo innym widocznie Bóg nie daje mi na razie kogoś bo gdybym miała to nie miałabym czasu na tak intensywne pomaganie innym) a jest dużo do roboty.A jeśli bardzo chcesz mieć kogoś to módl się za dusze czyśćcowe Bóg powiedział że nie odmówi niczego ludziom którzy modlą się za te biedne duszyczki które same sobie już pomóc nie mogą.Nie modlę się o chłopaka bo mam uraz z przeszłości i nie jestem gotowa na związek i nie modle się by to zmienić gdyż jestem leniem śmierdzącym ale zmieniam to.Pozdrawiam gorąco wszystkich samotnych niech Bóg ma was w swojej opiece.Jeśli ktoś chce to mogę podać wszystkie modlitwy jakie znam za dusze w czyśćcu cierpiące.
 Agata: 05.04.2010, 00:22
 " - Warto, bo pozbędziemy się lęku przed odrzuceniem i przed dokonywaniem zmian w swoim życiu." a tego wersu to juz w ogole nie rozumiem. Dla mnie bezsensowne gadanie: zadbaj o siebie, to inni zwrócą na Ciebie uwage- jeszcze jakaś kobieta w to uwierzy, a potem zwróca na nią uwage, faktycznie:koleżanka z pracy, sasiadka, ewentualnie ekspedientka z warzywniaka. I tu dopiero zaczyna sie ból- tyle zrobiłam, tak się starałam, a tu i tak nic- tyle pracy, a nadal jestem samotna. Po co przeżywać takie rozczarowania? Powiększać to cierpienie???
 Anna: 27.10.2009, 22:29
 Jestem samotną, 40-letnią kobietą i ogólnie rzecz biorąc, zgadzam się z Autorką powyższego artykułu. Człowiek - wg antropologii chrześcijańskiej - to istota składająca się z duszy i ciała. I tak ma być. Tak zechciał Bóg aby człowiek miał zarówno duszę jak i ciało - poza tym pamiętajmy, że ciało zmartwychwstanie - a więc zabierzemy je ze sobą do wieczności. Gdyby Bogu spodobało się stworzyć człowieka na wzór aniołów, nie dawałby mu ciała - po prostu. To Bóg wymyślił ciało. Ogromnie ważną rzeczą jest też dostrzec, że WYGLĄD składa się z dwóch aspektów: jeden z nich to samo ciało, które odziedziczyliśmy wg zapisu genetycznego i innych czynników biologicznych, a drugi - to nasz wkład w to, jakie to ciało jest, czyli: odpowiednia dieta, higiena osobista, odpowiedni dobór ubioru. Na ten drugi aspekt mamy ogromny wpływ. Osoby twierdzące poniżej, że wygląd jest mało istotny i liczy się tylko wnętrze, zapraszam do przyjrzenia się zwierzętom: ileż wśród nich barw, deseni, różnorodności przyprawiającej o zawrót głowy! Popatrzcie na bajecznie kolorowe motyle, ptaki, piękną, lśniącą sierść zwierząt futerkowych. Czy człowiek - "obraz i podobieństwo" Boga ma z założenia wyglądać gorzej niż bezrozumne zwierzęta? Czy kobieta - dzieło Boga, stworzona aby była piękna, ma mieć gorszą fryzurę niż jej pies futro? Psu wolno mieć piękne, lśniące futro, a człowiek ma paradować z ulizanymi, przetłuszczonymi włosami? Motylom wolno czarować barwnymi skrzydełkami, a kobieta ma się owijać burym szalikiem, w dodatku starym? Poza tym - chcecie czy nie - nasz wygląd jest elementem składowym naszej kultury. Na kulturę składa się nie tylko wiedza, oczytanie, ogłada i dobre wychowanie - ale również WYGLĄD a zwłaszcza higienia osobista. To jest jedna strona medalu - ale jest i druga. Wygląd jest bardzo istotną kwestią w relacjach z innymi ludźmi, ale naiwnością jest sądzić, że zmiana wyglądu (nawet radykalna) "wyleczy" nas z samotności, tzn. spowoduje znalezienie tej drugiej "połówki". Nie jest to takie proste jak by się mogło wydawać. Historie różnych "Kopciuszków" i "brzydkich kaczątek" znamy głównie z literatury i telewizyjnych seriali. W życiu wygląda to trochę inaczej. Ja sama w przeszłości zaniedbywałam siebie wychodząc właśnie z założenia, że najważniejsze jest wnętrze, a kobieta-chrześcijanka ma wyglądać skromnie, nie rzucać się w oczy i podobać Panu Bogu. Oczywiście, jednocześnie byłam miła, życzliwa, chętna do pomocy, a przy tym dobrze wykształcona. Tymczasem chłopcy a później mężczyźni traktowali mnie jak powietrze, lub istotę można by rzec, bezpłciową. Poskutkowało to permanentną samotnością. Z czasem zmieniłam obyczaje - zaczęłam dbać o siebie (zwłaszcza o higienę), kupować ładne ubrania, nadążać za modą, starać się, by moje stroje były dobrane do figury (dodam, że mam bardzo dobrą figurę), stosować kosmetyki (z umiarem ale systematycznie). Czy to coś zmieniło w moim życiu? NIC. Oczywiście, mam lepsze samopoczucie i bardziej się sobie podobam - nie wróciłabym już też do poprzedniego stylu życia. Niemniej jednak nadal jestem sama - taka jest prawda. Ale mimo wszystko powtórzę za Autorką - WARTO.
 ktośka: 27.10.2009, 22:21
 No ! Wreszcie ! Oczywiście, że najważniejsza jest sama osoba, ale chcąc nie chcąc mamy też wzrok. I osoby z tygodniowym tłuszczem na głowie naprawdę negatywnie wpływają na sposób ich postrzegania. Wkurza mnie jak kobieta twierdzi, że najważniejsze jest wnętrze (owszem, tak jest) a reszta jest niewazna (bo tak juz nie jest). A potem sie dziwia ze zaden facet nie zwraca na nie uwagi albo mąż zaczyna się ogądać za innymi. Faceci są wzrokowcami i choćby z miłości do siebie i męża, chłopaka trzeba mu się podobać. A kobieta nieogolonymi nogami, tluszczem na glowie i najnudniejsza z mozliwych fryzur raczej nie zacheca matrymonialnie. I owszem ludzie mają różny budżet. Ale za 20zł można kupić maszynke (nogi!) Pozdrawiam
 em: 31.08.2009, 22:07
 A ja właśnie zaczynałam się zastanawiać, czy to na pewno dobrze, że tzw. "kobieta z wartościami" wygląda, jak przeciwieństwo szarej myszki. Uwielbiam piękne stroje, uwielbiam biżuterię, lubię otaczać się ładnymi zapachami. I zaczynałam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia... Dziękuję więc za artykuł :)
 ania: 09.07.2009, 00:15
 napisze krotko: super artykuł, i wcale nie jestem stara zaniedbana panna;} naprawdę interesujący.pozdrawiam
 Ewa: 08.01.2009, 18:08
 Właśnie uświadomiłam sobie, że bardzo zwracam uwagę, czy chłopak dba o siebie. Więc jeśli wymagam od kogoś, to od siebie tym bardziej muszę.
 Nina: 18.11.2008, 19:03
  Czy kobieta, która farbuje włosy nie boi się czasem stanąć przed lustrem w prawdzie? To Pan Bóg tak zdecydował, że z wiekiem zmienia się kolor włosów. Czy trzeba koniecznie Go poprawiać?
 Rebekka: 29.02.2008, 13:35
 Mysle, ze jezeli kobieta nie dba o siebie, ( nie wazne na razie tutaj, czy dlatego ze ma pieniadze by dbac siebie czy nie, by kupic sobie nowy kosmetyk, isc do fryzjera czy kupic cos nowego ladnego do ubrania) a jest samotna i pragnie spotkac mezczyzne na zycie by zalozyc rodzine, to powinna spostrzec swoja sytuacje oczami plci przeciwnej , to znaczy pomyslec sobie "Czy ja sie mu podobam wewnetznie ale czy tez i zewnetrznie?" , "Bedzie chcial mnie zaprosic na jakas impreze, prdedstawic swoim znajomym, by razem cos wspolnie przezyc wspolnie?". A jeszcze inna kwestia trzeba tu poruszyc i siebie zapytac, mianowicie czy jakis mezczyzna, ktory nie dba o siebie podobal mi sie. I jeszcze cos, jezeli mowimy o tem pieknu wewnetrznym, to to piekno wewnetrzne powinno sprawic i przyczynic sie do tego piekna zewnetrznego. A jezeli kobieta o siebie nie dba, a mysli o sobie ze nie musie dbac, bo to piekno wewnetrzne jest o wiele wazniejsze, to jest to jakas sprzecznosc.
 Dziewczyna: 19.01.2008, 16:57
 A jeśli ktoś nie ma pieniędzy na nowe ciuchy, np. takie które zamaskują to i owo, jak pisze autorka artykułu? Czasami życie jest trochę trudniejsze niż to zostało przedstawione... i co wtedy? Mniejsze szanse na miłość? Bo ja znam dziewczynę z nadwagą, bardzo sympatyczną, mądrą, inteligentną i uczuciową, z dobrym sercem. Dlaczego nikt jej nie umie pokochać? Dlaczego ona zawsze przegrywa, mężczyźni wybierają kogoś innego, kto jest o niebo ładniejszy? Wtedy naparwdę nie jest łatwo wierzyć w siebie, kiedy inni nie dostrzegają tego, co w niej najpiękniejsze...
 A: 28.08.2007, 15:14
 A moze nie tylko kobiety powinny dbac o swój wygląd, może to też powinno dotyczyć facetów, żeby o swoja powierzchowność zadbali...
 Nokia: 16.06.2007, 22:57
 Ja myślę że każdy człowiek w miarę możliwości powinien o siebie dbać, ale wszystko w granicach rozsądku... z jednej strony 'najważniejsze jest niewidoczne dla oczu' i to powinno być oczywiste, ale jak ktoś jest zadbany, lubi się ładnie ubrać, czuć się atrakcyjnie, to naprawdę nie widzę w tym nic złego :) niby liczy się charakter a jednak większość facetów jest wzrokowcami i najpierw zwraca uwagę na wygląd kobiety, dopiero później może pragnąć poznać ją bliżej, poznać jej wnętrze...
 Anka: 15.05.2007, 16:11
 Według mnie wielu mężczyzn traci szanse na fajne związki z dziewczynami, które ... nie chcą wspomagać się makijażem.
 Paweł: 14.05.2007, 22:11
 Wg mnie wiele dziewczyn marnuje swoje szanse na fajne związki bo są zakompleksione i nie umieją wydobyć swojej urody należy się wspomagać drobnym makijażem ubraniem ( spódnice ) itp. Nie tylko piękno duchowe się liczy fizyczne też
 Anka: 07.05.2007, 17:08
 Tak dla 18latki. W arykule napisano "Osoby, które są zaniedbane, niechlujnie ubrane, smutne, pretensjonalne, z tłustymi włosami, rozczochrane, odstraszają nas. Wstydzimy się ich, smutno nam na ich widok, budzą litość, pożałowanie." A mnie tacy ludzie najbardziej interesuja. A Ci piekni, na których (rzekomo) lubimy patrzeć, lubimy z nimi rozmawiać, przebywać w ich towarzystwie" wcale nie wywołuja we mnie takich uczuc. Ale jestem tylko samotna 33-latka. I to pewnie autorce artykułu wszystko wytłumaczy.
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej