Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Bądź wola Twoja

     Dom jej jest naprawdę domem modlitwy. Tam każdy dzień rozpoczyna się i kończy wspólnym uwielbieniem Boga, wspólną prośbą i dziękczynieniem. Każdy napoczynany bochenek chleba znaczą tam krzyżem świętym, pierwsze wykroje i ściegi przy szyciu polecone bywają Bogu, wierzy się tam żarliwie, że od błogosławieństwa Bożego zależy owoc każdej pracy, nawet udane ciasto wypiekane na niedzielę. Pochwałą Jezusa Chrystusa naznaczone jest każde wejście do jej domu i od Boga rozpoczyna każda jej, nawet krótka podróż.

     Modlić się nauczyła w rodzinnym domu. Tam również modlono się stale i nigdy nie przestawano, ale zdarzały się czasy szczególnie gorącej modlitwy. Liczna gromadka dzieci, a wraz z nimi ona, modliła się żarliwie, gdy Niemcy uwięzili tatusia. Nie chciał się wyrzec polskości, a nie chciał zostać Niemcem. Zdecydowanie odmówił, choć za taką odmowę rozstrzelano znajomego. Tym większy lęk o ojca, tym gorętsza modlitwa wszystkich dzieci, a może szczególnie jej, bo ona chyba bardziej niż inne kochała tatusia. A kiedy dzieci wybłagały powrót taty, dziękowała Bogu z całego serca, zwłaszcza wtedy, gdy stroiła w kościele ołtarz Serca Jezusowego, co było jej stałym i miłym obowiązkiem. Wierzyła głęboko, że Bóg wysłuchuje jej modlitwy. Niejeden raz wychodziła z braciszkiem na wózeczku po tatusia wracającego ze wsi z zakupionym mięsem. Mięso kładło się do wózka pod pościel dzieciaka i wracało do domu z ogromnym strachem, bo gdyby tak Niemcy zatrzymali i zrewidowali, groziłaby niechybna śmierć. Trzeba było jednak ryzykować, bo w domu głód, ale zresztą nie tylko w domu. Rodzice obdzielali mięsem sąsiadów i znajomych, tych najbiedniejszych. Gromadka dzieci patrzyła na zmniejszający się kawał mięsa ze zmartwieniem, przecież dla nich zostanie tak niewiele, ale rodzice mają serce i dla obcych. Z chlebem i ziemniakami wysyłają córkę, aby ratowała od głodu jeńców. Pod czujnym okiem wartowników niemieckich pracują na mieście Francuzi, Anglicy ... Są zziębnięci i bardzo, bardzo głodni. I znowu do wózka dziecięcego chleb, trochę ziemniaków i tego, co w niebogatym domu można znaleźć. Na to wszystko pościel i braciszka, i w drogę z gorącą modlitwą na ustach i w sercu, aby się udało pomóc ludziom obcym, ale przecież dzieciom jednego Ojca, który jest w niebie... A dalszy ciąg opowiada sama.

     "Modliłam się żarliwie i zawsze mi się udawało. Nawet wtedy, gdy więźniowie zaczęli pracować w szczerym polu. Trzeba było się podczołgiwać, iść do nich na kolanach. Modliłam się i szłam, Bóg mi pomagał, a przymierający głodem jeńcy otrzymywali chleb. Wracałam do domu radosna, z miłością patrzyłam na braciszka w wózeczku, który, nie wiedząc, pomagał przecież biedakom.

     Braciszka kochałam ogromnie. Chyba więcej niż niejedna matka rodzone dziecko. Nie rozstawałam się z nim, stale się nim opiekowałam, a miłość ku niemu rosła, z każdym dniem potężniała.

     Aż przyszło straszne nieszczęście. Braciszek zachorował, ciężko, śmiertelnie. Nic nie pomagało. Wszyscy wiedzieli i zgodzili się już z tym, że umrze. Tylko ja nie mogłam się na to zgodzić. Rozszalała z bólu modliłam się o zdrowie, błagałam Boga, zaklinałam Go; wierzyłam, że Bóg może wrócić życie i zdrowie braciszkowi i nie przestawałam prosić, błagać, żebrać, a może nawet i grozić. Bóg wysłuchał mojej zrozpaczonej modlitwy. Ale ileż to razy myślałam i powtarzałam sobie, że lepiej, aby mnie Bóg nie wysłuchał wtedy...

     Brat wyrósł. Przyjechał przed ślubem prosić o pożyczkę. Wiedziałam, że nigdy nie zwróci, ale bardziej bolało mnie, że bierze kobietę, u której nie widać ducha Bożego. Ożenił się jednak. Nie żyli z sobą długo, rozeszli się, mimo że mają dziecko. Brat się rozpił. Nie wiem już, kiedy jest w więzieniu, a kiedy na wolności. Wiem tylko jedno... Gdyby go zabrał Bóg wtedy, poszedłby do nieba, nie pomnażałby na ziemi zła. Wiem dobrze, że pokrzyżowałam Boże plany, ale wydawało mi się, że lepsze jest życie aniżeli śmierć. Niechaj mi Bóg przebaczy, niech daruje, że zmieniłam Jego świętą wolę. To mnie przygniata mocno, zwłaszcza wtedy, gdy przypomnę wybryki brata kiedyś tak nieprzytomnie ukochanego. Przecież on chyba do grobu wtrącił mamusię. Nie skarżyła się wcale, ale zabandażowana ręka, z którą poszła na tamten świat, to z pobicia przez niego, a nie z przypadkowego potłuczenia. Mamusia zamartwiła się na śmierć. Popchnął ją ku śmierci ten, którego wbrew woli Bożej przywróciłam do życia, niedobrego życia.

     Modlę się i modlić nie przestanę. Bóg wysłuchuje moje modlitwy, ale chciałabym sobie i wszystkim, którzy całym sercem, całą siłą miłości błagać będą Ojca Niebieskiego, powiedzieć, by umieli do swojej gorącej i pełnej nadziei prośby dodać: bądź wola Twoja..."


O. Włodzimierz Maria Pado


Dorastanie do świętości Dorastanie do świętości
ks. Marek Dziewiecki
Ta książka – przewodnik po drogach świętości we współczesności – jest adresowana do tych wszystkich, którzy pragną się nieustannie rozwijać, czyli codziennie stawać kimś dojrzalszym i większym od samego siebie... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 ...: 04.08.2011, 00:44
 Matko, cóż za historia. Alkoholizm jest chorobą, którą się leczy... BTW, Kasia, ty jesteś normalna?
 grzesznik: 14.06.2011, 19:37
 módlmy sie za siebie i jak powiedział Pan jesteś bez grzechu rzuć pierwszy kamieniem
 KAsia: 25.08.2009, 11:30
 Żałuje że go uratowała bo przez to, że przeżył popełnił wiele złego i może trafić do piekła a gdyby umarł to poszedłby jako niewinne dziecko do nieba. To naprawdę kochana siostra bo martwi się o dusze brata a nie tylko o ciało. Nie bądźmy samolubni!Czasem śmierć choć dla nas boelsna to dla kogoś może być wybawieniem!
 k: 08.01.2009, 23:26
 kochana siostra- zamiast wysłać brata na odwyk, żałuje, że uratowała go od śmierci....
 LK: 08.01.2009, 20:08
 Panie Bądź wola Twoja....
 :): 08.01.2009, 10:08
 tak bądz wola Twoja...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej