Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Z ręką na sercu

     Chciała studiować na ASP na Wydziale Malarstwa, ale nie potrafiła przeciwstawić się matce, która przekonywała ją, że "z uprawiania sztuki chleba nie będzie". Skończyła stomatologię. Po studiach wyszła za mąż za lekarza analityka, naukowca, który w latach siedemdziesiątych wyjechał do pracy w Stanach Zjednoczonych. Miał stamtąd wrócić po roku, ale nie zrobił tego - przepadł jak kamień w wodę.

     - Dopiero cztery lata temu - mówi Maria - otrzymałam orzeczenie sądowe, że mąż uznany jest za zmarłego. Przedtem przeżyłam gehennę. Zostałam sama z dwójką dzieci. Córka była wówczas w ogólniaku, a syn w podstawówce. Oswajałam się z myślą, że zostałam wdową. Zdecydowałam też, że będę bardziej tolerancyjna dla dzieci niż moja matka. Gdy wybierałam się do koleżanki czy kolegi, musiałam ją oszukiwać, że wychodzę gdzie indziej. Dałam więc swoim dzieciom pełną swobodę, sama zaś nie radziłam sobie w najprostszych sprawach. Uciekałam więc z domu. Po pracy pędziłam do sopockiej "Parkowej", gdzie w towarzystwie policjantów, mechaników samochodowych i innych tak zwanych prywaciarzy "balangowałam" przez całą noc przy stoliku, a nad ranem potrafiłam jeszcze skoczyć do pensjonatu "Wanda" na tańce. Dopiero po ostatnim "białym tangu" łapałam taksówkę do domu. Niekiedy nawet na krótką drzemkę nie było czasu. Brałam tylko zimny prysznic, relanium, żeby mi się ręce nie trzęsły - i zaczynałam nowy dzień.

     Matka darła włosy z głowy i jak zwykle - "dla mojego dobra" - nie pytając mnie o zdanie, sprowadziła się do mnie. Ale już wtedy potrafiłam się jej sprzeciwić. - Z tak mocnym wsparciem, jakirn jest alkohol - żartuje Maria - na jej "troskliwość" reagowałam jak petarda. Gdy na nic się zdały łzy, poszła do siebie, zabierając mi syna. Córka zaś, studentka, musiała znosić moje pijackie wybryki. Wreszcie córka Marii wyprowadziła się z domu - wyszła za mąż. Sprowadził się zaś syn, "żeby jej pilnować". Ale nie potrafił tego robić. Podczas jednej z kłótni powiedział ze złością: zdechniesz pod płotem! I odszedł. Wówczas myślała, że na zawsze. Zdecydowała więc, że się zapije na śmierć... I pewnego dnia "napita" poszła na mityng AA. Po spotkaniu koledzy odprowadzili ją do domu i zajęli się nią troskliwie. Od tamtej pory nie pije, już 17 lat. Jest pochłonięta malowaniem obrazów - do czego zachęcił ją absolwent krakowskiej ASP prowadzący pracownię malarską w klubie osiedlowym - i podróżowaniem po kraju i świecie.

     - Przez wiele lat - wspomina - wakacje spędzałam z Janem, zakonnikiem ze Zgromadzenia Świętej Rodziny, którego poznałam we wspólnocie AA, i z kilkoma innymi przyjaciółmi z turystycznym zacięciem. Jan na górskich szlakach codziennie odprawiał Mszę i pomógł mi wrócić do Boga. Stało się to w tak naturalny sposób, że nawet tego nie zauważyłam. Ale Pan Bóg stale mnie czymś zaskakuje. Niedawno otrzymałam spadek po bracie mego ojca z Kanady. Zostałam odszukana przez Izbę Lekarską pod nazwiskiem panieńskim. Cud! Dzięki temu mogę pomagać innym i zwiedzać egzotyczne kraje. Byłam m.in. w Chinach i w Indiach.

     Co dwa lata podróżuję po Europie, wyłącznie z dziećmi i wnukami. Najstarszy wnuk, syn córki, informatyk, w czasie studiów codziennie przychodził do mnie na obiad, co nas bardzo do siebie zbliżyło. Dwaj chłopcy syna - piątoklasista i gimnazjalista, ministranci - byli częściowo przeze mnie wychowywani. Nie znają babci pijącej. Wiedzą jednak, dlaczego jestem absty-nentką. Cieszę się, że zaszczepiłam w nich miłość do gór. Wnuk, z którym byłam kiedyś na Orlej Perci, swojej "osiemnastki" nie urządził w pubie, lecz wybrał się z przyjaciółmi na wspinaczkę właśnie w Tatry. Ileż to razy śmigałyśmy tam z synową na nartach!

     Jestem szczęśliwą emerytką, a najszczęśliwszą wtedy, gdy w niedzielę, całą rodzinną gromadą idziemy na Mszę i wszyscy przystępujemy do Komunii. Bóg ocalił nas od zguby! - kładzie rękę na sercu Maria.


Tadeusz Pulcyn


Tekst pochodzi z Tygodnika

23 marca 2008


Każda chwila to miłość. Rozmowa z moim Panem Każda chwila to miłość. Rozmowa z moim Panem
s. Teresa Chomieniec MSC
Każdego z nas Chrystus zaprasza do osobistego dialogu. Zapiski współczesnej siostry zakonnej, pisane są w formie rozmowy ucznia ze swoim Mistrzem, mogą być pomocą dla każdego, kto pragnie żyć z Jezusem na co dzień... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 KAsia: 26.08.2009, 11:38
 Któż jak Bóg
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej