Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Odkryłem chat...

     ...niedawno, jakieś półtora roku temu. Stały dostęp do komputera sprawił, że w sumie nudne przeglądanie stron, nabrało całkiem nowego charakteru - w końcu można pogadać, spotkać się z kimś "naprawdę". A co najważniejsze, możliwa jest całkowita anonimowość, która dodaje jakiegoś "smaczku", ale pozwala też oderwać się od szarej czasem rzeczywistości. Początkowo czatowanie nie miało złego charakteru, choć było w nim już sporo niepokojących sygnałów. Przede wszystkim udawanie kogoś innego, choć same rozmowy były poważne i rzeczowe. Jednak szybko to się zmieniło, bo znów zaczęło być nudne, ale przede wszystkim dlatego, że spotkałem na chacie dziewczynę z która rozmowa układała się jakoś inaczej. Zaproponowałem telefon, zgodziła się. Rozmowa była niewinna, choć rodziło się już we mnie podniecenie. Kolejny telefon w jakiś dziwny sposób przeobraził się we wspólne flirtowanie, opowiadanie o seksualnych preferencjach, namiętne nakręcanie się. Wtedy przełamałem w sobie jakąś barierę wstydu (nigdy przedtem tak "bezpośrednio" z nikim nie rozmawiałem), podniecające było też to, że i ktoś drugi ze mną tą barierę pokonał.

     Potem ruszyła lawina. Coraz częściej wchodziłem na czat szukając podobnych znajomości, podniecające było pozostawanie w wirtualnej rzeczywistości bez żadnych zobowiązań, bez kompleksów. Podobny scenariusz powtarzał się wielokrotnie, prowadząc do często wielogodzinnych sesji rosnącego podniecenia. Był to jakiś nowy bodziec, coś co - przynajmniej na początku - wyglądało bardziej niewinnie od pornografii, w którą wcześniej wchodziłem bardzo często. Odkryłem, że tym, co mnie tak pociąga jest ciekawość, chęć "poznania" jeszcze kogoś, "poświntuszenia" z kimś nowym. Wielokrotnie odczuwałem jak cały dzień mija z tą jedną myślą, która była gdzieś na dnie umysłu, aby wieczorem poczatować. Wielokrotnie też rozpoczynało się od tego, że jedynie na chwilę wchodziłem w Internet, żeby tylko odebrać pocztę, a tak naprawdę, żeby wskoczyć na czat. Opracowałem całą strategię wyszukiwania takich dziewczyn, które poszukiwały podobnej znajomości, ale także omijania wszelkich oszustów podszywających się za dziewczyny. Gdy i to jakoś zaczęło mnie nudzić rozpocząłem poszukiwanie tą drogą dziewczyn, z którym czatowanie - wzajemne podniecanie się - mógłbym kontynuować przez telefon. Na początku było to delikatne przemycanie takiego pomysłu na priv-ie, ale potem coraz bardziej nachalne pytania wprost. Tak było aż do nie dawna. Przez cały ten czas, ok. roku, oczywiście nie czułem się z tym dobrze. Na początku "wciągnięcia" przez czat pojawiały się stosunkowo rzadko, ale potem coraz częściej okazywało się, że nie jestem w stanie odmówić sobie "oderwania" nawet następnego dnia po całonocnej sesji. Narastało zmęczenie fizyczne (zdarzały się całe noce bez nawet chwili snu przed pracą). Przede wszystkim jednak udręczenie spowodowane tym, że robię coś, co mnie rozdziera, co może przynosi tak "miły" szmer podniecenia, ciekawości, ale odziera mnie z pokoju, przejrzystości, pozostawiając tylko pogłębiającą się niechęć do siebie, do pracy, do czegokolwiek . Próbowałem skończyć z tym, po każdej porażce podejmując postanowienie, że to już był ostatni raz. Bezskutecznie. Może trochę rzadziej, ale wciąż powtarzał się ten sam scenariusz.

     Momentem krytycznym okazał się dzień, kiedy bliska mi osoba powiedziała mi, że widzi moje udręczenie, mój problem. Nie mam pojęcia skąd się dowiedziała. Nic nie powiedziałem, było mi wstyd. Jednak był to pierwszy taki moment, w którym - choć na chwilę - spojrzałem na siebie i całą sytuację obiektywniej. Skapitulowałem, wiem że nie jestem w stanie wyjść sam z tego bagna, w które tak lekkomyślnie, stopniowo, wpadłem. Ale wiem, że to jest możliwe, bo bezradny, oddałem się Bogu. Wiem, że muszę podjąć ta walkę, aby ocalić i odbudować to co we mnie jest piękne. Te ostatnie dni sprawiły, że zacząłem patrzeć inaczej na tą samą szarą codzienność. Jest we mnie nowa radość i siła, ale już nie tak bardzo "moja". Nie wiem, czy teraz mi się uda. Wierzę w to, że przyznanie się do bezradności, czuwanie nad nawet najdrobniejszymi poruszeniami, w końcu wsparcie od innych osób, które wpadły w to samo lub podobne bagno oraz oddanie się Bogu poprowadzi mnie na tej drodze. Jak wielka jest radość znów czystych myśli...


Tomek, 29 lat


Dorastanie do świętości Dorastanie do świętości
ks. Marek Dziewiecki
Ta książka – przewodnik po drogach świętości we współczesności – jest adresowana do tych wszystkich, którzy pragną się nieustannie rozwijać, czyli codziennie stawać kimś dojrzalszym i większym od samego siebie... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 maly_wacek: 20.10.2014, 21:16
 moja zona tez narzeka i po rozmowie z ksiedzem okazalo sie ze ma prawdziwy powod
 mastera: 01.07.2013, 19:01
 czyż nie szatan jest ojcem kłamstwa?
 czterdziestolatek: 25.05.2012, 15:16
 to nie szatan wymyślił, wszystko jest zdrowe w granicach rozsądku, po prostu trzeba wiedzieć na ile można sobie pozwolić
 maria: 03.11.2009, 08:10
 Teraz tylko Bóg może stać na twojej straży,ale powiem Ci z własnego doświadczenia,że można żyć w związku iwcale nie potrzebować kontaktu fizycznego nawet z osobą poślubioną.Jeżeli całkowicie oddajesz się Bogu i całkowicie mu zaufasz to wyprowadzi Cię na prostą drogę. To długi proces nie przyśpieszaj sam bądż spokojny i całkowicie zaufaj Panu.powodzenia, z Bogiem
 Sylwia: 21.07.2008, 02:58
 CHWALA PANU za wszystko co czyni.Tomku napisales o tym wszystkim jakby o moim doswiadczeniu...Coraz bardziej umacniam sie w stwierdzeniu ze czat to szatanska pokusa łowiaca juz tyle niewinnych dusz...:(
 Magdalena: 09.12.2007, 11:04
 Z pomocą Bożą wszystko jest możliwe, zaufaj Panu do końca i każdego dnia zapraszaj Go do swojego życia. Ja sama po wielu latach życia w nieczystości otrzymałam łaskę wyzwolenia w momencie kiedy się nawróciłam. Chwał Panu za to!
 anioł: 19.05.2007, 06:10
 Nie bój sie Bóg ci pomoże!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej