Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Bóg jest WIELKI

     Mam na imię Kasia i mam 17 lat.

     Na początku chcę zaznaczyć, że jestem dzieckiem adoptowanym, w nowej rodzinie, ponieważ moja biologiczna matka nie zajmowała się mną i z tego co się dowiedziałam, była alkoholiczką. Miałam bardzo wiele żalu o to do niej i wielki problem z przebaczeniem... Moja obecna mama, która mnie wychowuje, jest bardzo wierząca. Od kiedy pamiętam zawsze prowadzała mnie do kościoła. Sama jest bardzo zaangażowana religijnie. A ja z czasem przestawałam to lubić. Coś się we mnie buntowało i zaczynała mnie drażnić cała ta pobożność. Zamiast do kościoła wolałam iść z moimi kumplami, albo w pojedynkę gdzieś na papierosa. Żeby tylko nie do kościoła. Tak się zaczęły pierwsze uniki przed Eucharystią. Zaczęła mi się podobać ciężka metalowa muzyka i zespoły, które ją grały. Podobał mi się styl życia, w którym, jak się okazało, coraz mniej było Boga.

     Zaprzyjaźniłam się z ludźmi, którzy oddawali cześć szatanowi i nawet brałam udział w tak zwanych "czarnych mszach". Na efekty nie trzeba było długo czekać. Pojawiły się problemy z czystością, samoakceptacją, a potem czarne myśli ocierające się o to, żeby odebrać sobie życie i wszelkie inne pokusy, które nawet trudno wymieniać. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam próbować z narkotyków. W ogóle, to nie zdawałam sobie sprawy, w co się pakuję. Trwałam w nałogach, w grzechach ciężkich. Niby chodziłam do kościoła, na religię w szkole, ale to wszystko było tylko po to, aby mieć względny święty spokój, aby mama mi nie dokuczała, że nie kocham Boga. Ale we mnie spokoju już nie było. Był raczej ciągły niepokój. Budziłam się po nocach dręczona koszmarami, czułam, jakby mnie ktoś dusił. Często budziłam się o 3.00 w nocy - bardzo charakterystyczna godzina, ponieważ Pan Jezus umarł na krzyżu o 15.00 a szatan jakby przedrzeźniając tę godzinę miłosierdzia budzi swoich wyznawców o tej godzinie w nocy. Często też widziałam postać, która mi mówiła, że tylko do niej należę oraz że nie ma Boga. To wszystko stawało się coraz trudniejsze do zniesienia. Czułam się ogromnie zmęczona. Zaczęłam szukać jakiejś ulgi dla mojego stanu. Mama widziała, że ze mną coś się dzieje niedobrego, ale tak naprawdę nie wiedziała co. Któregoś dnia zdecydowała, że udamy się po pomoc, do ks. egzorcysty. No i zaczęło się: jeżdżenie, modlitwy i "inne cuda". U jednego u drugiego, trzeciego... Ale to nic nie pomagało, ponieważ tak naprawdę to ja nie chciałam się wyrzec tego, co dotąd było moim życiem. Nie chciało mi nawet przejść przez gardło wyznanie że: "Tak Panie, chcę należeć tylko do Ciebie". Często natomiast miałam myśli, że należę do szatana, że jemu się oddaję. Bałam się też, że jak pozwolę Panu Jezusowi wejść w moje życie, to szatan się zemści na mnie w jakiś sposób. Bardzo się męczyłam najrozmaitszymi myślami... Aż wreszcie dwa lata temu poznałam księdza, który postanowił mi pomóc. Często wspierał mnie na duchu.

     Na samym początku było mi bardzo ciężko dostosować się do poleceń żeby walczyć, żeby być nieustannie w łasce uświęcającej, żeby być jak najczęściej na mszy św., żeby się modlić. To był dla mnie jakiś koszmar, no i często odnosiłam porażki. Przełomowy dla mnie był moment, kiedy zdecydowałam się zniszczyć wszystkie przedmioty - między innymi płyty i kasety z muzyką satanistyczną, filmy, jakieś talizmany, książki o magii i mnóstwo innych rzeczy - które wiązały mnie ze złem. Wydawało mi się kiedyś, że nigdy nie będę mogła się z tym rozstać. Zatajałam również fakt ich posiadania przed egzorcystami. Ksiądz, który zaczął mną kierować, uparcie dążył żebym się tego wyzbyła na zawsze. Wreszcie któregoś dnia pojechaliśmy spalić te przedmioty, które nie pozwalały mi na zbliżenie się do Pana Boga. A ja zaczęłam dojrzewać duchowo do tego, aby też wreszcie wyzwolić się spod wpływu złego. Mniej więcej na początku zeszlego roku ksiądz postanowił modlić się nade mną z kilkoma osobami. Na początku jakoś to szło, modliłam się z nimi, ale było mi jakby coraz trudniej.

     Były momenty, że kompletnie się poddawałam i zaczynałam wszystko jakby od początku... Wiele razy mówiłam, że to bez sensu, że nigdy nie wygram ze złym... Podczas mojego zniewolenia grałam wielokrotnie w zespole muzycznym w tej parafii. Niekiedy było mi ogromnie ciężko grać na chwałę Pana. Służyłam także w Liturgicznej Służbie Ołtarza. Oczywiście dodawało mi to wiele sił, ale szatanowi bardzo się to nie podobało. Byłam także w tym roku na pielgrzymce, gdzie kosztowało mnie to również wiele walki, ale z całych sił szłam w intencji o moje uwolnienie, którego coraz bardziej pragnęłam. Najciężej było na Jasnej Górze, a szczególnie przed Obliczem Cudownego Obrazu Matki Bożej. Bardzo wiele mnie to kosztowało wewnętrznego zmagania i walki, ale też wierzyłam gorąco i pragnęłam, aby Maryja wyprosiła dla mnie tę łaskę. I stało się. W pierwszą niedzielę września mama zabrała mnie do sasiedniej parafii, na spotkanie z ks. egzorcystą. Pojechałam tam motocyklem z myślą, że wrócę sobie wcześniej. Spodziewałam się raczej, że będzie to spotkanie, gdzie ks. będzie mówił o zagrożeniach, i skutkach zajmowania się jakimiś wróżbami, okultyzmem i tym, co może sprawić, że łatwo popaść w zniewolenie szatańskie.

     Okazało się jednak, że było to spotkanie modlitewne. Zaczęłam mieć wewnętrzne wątpliwości czy powinnam wejść do kościoła. Po długich namysłach i wahaniach, oraz telefonie do osoby, która mnie często wspierała w mojej wewnętrznej walce, postanowiłam wejść. Kiedy już wreszcie byłam w kościele pozostawałam na samym końcu. Na adoracji nie mogłam uklęknąć. Przez cały ten czas walczyłam z myślami żeby może podejść do księdza po spotkaniu, żeby się nade mną pomodlił. W końcu z trudem, ale podeszłam. Najpierw chwilę rozmawialiśmy, żeby wyjaśnić moje zachowanie i mój problem. Potem poprosił diakona aby z nami się modlił. W trakcie modlitwy zawołano również ks. proboszcza. Modlitwa trwała od ok 21.00 do ok 23.30. Nie wiele z niej pamiętam i tylko kapłani, którzy się nade mną modlili, mogą zaświadczyć co się działo. W tym czasie Pan Jezus ulitował się. Uwolnił mnie od 6 złych duchów. Ukazał jaki jest wielki, miłosierny i potężny. Późno wróciłam do domu, ale przepełniała mnie wielka radość i pokój. To było zupełnie coś nowego. Nie pamiętam kiedy czułam się tak jak teraz.

     Każdego dnia modlę się i dziękuję za to, co się stało. Czuję się jak nowonarodzona. Będąc niemowlęciem nie otrzymałam miłości od moich rodzonych rodziców. Za to teraz otrzymuję dużo miłości ze strony bliskich, prawdziwych przyjaciół, których znalazłam w tej wspólnocie, ale przede wszystkim Pana Boga. Jezus jest obecny w moim sercu i już nigdy się Go nie wyrzeknę! Kocham Go i pragnę całym moim sercem! Chwała Panu!


Kasia


   


Pokora - chrześcijańska droga do zwycięstwa Pokora - chrześcijańska droga do zwycięstwa
ks. Winfried Wermter
W książce znajdziemy pytania i odpowiedzi na temat pokory, świadectwa oraz 31 zasad życia pokorą - pomocne w każdym miejscu i każdej sytuacji... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Kto.jak Ja: 03.05.2017, 07:24
 "Często człowiek skupia się na doznanych krzywdach które go blokują na otworzenie się na uzdrowienie i przyjęcie Bożego Miłosierdzia." skończ p***ć chrześcijańsko pijany osobniku. Najpierw Bóg ci zabije człowieka który nadał twojemu życiu sens smak cel i chęć a potem będzie cię niby pocieszał dając tombak po zabraniu złota.
 Opuszczona.zrozpaczona.wystras: 03.05.2017, 05:50
 "Jeśli jest ktoś słabszy to trzeba mu pomóc nie niszczyć a później mówić ''musisz się wyrobić'', '' takie jest życie''. Nawet nie pomóc a pomodlic sie a nie albo dobijac albo samemu zgrywac Boga. A najbardziej boli mnie to, że Bóg pomaga właśnie tej osobie która po mnie wiele razy jechała. Mialam mysli samobojcze po zdradzie i porzuceniu mnie. Wcześniej przezywalam inne traumy (smierc mezczyzny ktorego kochalam, ciagle problemy ze zdrowiem, z praca, finanse, wcześniej smierc taty jak mialam5 lat, kilka lat potem wykorzystywano mnie seksualnie, odebrano mi dziewictwo zanim zaczelam miesiaczkowac, później problemy z nadcisnieniem..w wieku 20 lat bralam leki jak senior, początki cukrzycy, depresje nerwice...nigdzie nie moglam pojsc z uwagi na lęki z powodu nerwicy...Nie wymienie wszystkiego. Nie da sie w kilku zdaniach. Problemy z praca z finansami choroby mamy...nie...nie da sie wymienić. Myslalam że Bóg ingerujac w moje życie uczyni je w koncu lzejszym. A to bylo jednak wmieszanie mnie w bolesne doznania w traumy niedajace sie w przezyciach opisac. I gdy potrzebowalam tego wsparcia on mnie zdradzil i zostawil...zostawil dlatego że z powodu doswiadczen (zamiast pomocy) dawanych mi od Boga bylam zupełnie rozstrojona nerwowo!;( I kiedy tak lezalam Bóg napuszczal na mnie jeszcze kogos kto "bił tego leżącego ". Kogoś, komu dał siłę i dobra uczynił wywyzszajacym sie z tego powodu nade mną. I gdy tak rozpaczalam po przezyciach z autoagresja z powodu jeszcze dobicia mnie zdradą i zostawieniem Bóg naslal na mnie osobe ktora bezdusznie zachwalala cudzołóstwo "dobrze zrobił". I teraz jeszcze tej osobie blogoslawi i pomaga. To jest niesprawiedliwosc. Ja nie mam sil. Ja chce umrzeć skoro w Bogu zamiast wsparcia odnajduje cos odwrotnego (wspiera osoby ktore dobijaja słabych! ). Chce umrzeć.
 Kielce90: 11.02.2017, 19:08
 Mam podobne problemy od czasu kiedy wrozka odwiedzila rodzine i wrozyla u nas e domu jak bylem dzieckiem
 magdalena g: 18.05.2016, 21:55
 miałam znajomosci z trzema osobami w pewnym sensie zwionzanymi z okultyzmem jedna satanistka ma mieszkańca oddaje mu houd druga jest osaczona była prostytutka mnie osobiscie szatan ciongnoł za kołdre byłam naiwnie dumna bo po krudkich prozbach do Sw Michała odchodził i krudkich modlitwach olej oraz sul som dobre było dobrze do pory kiedy pewnego razu szatan wymyslił cos leprzego powiedział mi we snie -urodzisz szatana i znowu to ciongniencie cholerne nie skojazyłam ze to podstemp od szatana lekarz mi zapisał pieprzone leki na schizofremie i teraz nie wiem czy bende pracowac po faktum do mnie doszło przeciesz to szatan ciongnie za kołdre nie Bóg nie wiem co dalej miałam zwidosny ze sobom w roli złej zaczełam wontpic w wiare czułam a jesli to ja jestem upadłom wiedzmom babilonskom lecz Pan mnie nie opuscił i zekł nie jestes stracona i kocham cie zekł to było od szatana Virgin to zakonnica nie swiecka kobieta tamto było od szatana zostałam rozgrzeszenie zyje nie skoczyłam z okna a żeby połonczyć sie ze zmarłymi po czarnej stronie nie poddaje sie zwidom uzywam mojego oleju oraz soli egzorcyzmowanej mojom walkom milczenie pokora nie improwizatorstwo co jednak zrobic z opinniom lekarzy szatan wyraznie chce mnie udupcic zebym nie poszła do roboty i chce zebym jako psychopatka nie mogła np wzionsc pod opieke biedne dziecko z uposledzeniem autyzmem czy porazeniem i cholera wogule najlepiej nie pracowała wpadła w paranoje i rodziła diablontka szczezcie sie mocy mroku dzieci mój nowy opiekun Michał Archanioł nauczył mnie ze bezprzerwy dzienkuje moi przyjaciele swienty juda i jakub som ze mnom midlcie sie za Narud Wybrany Jzrael w rodzie pochodnym plemienia Dan ukryte som zachadzki ruzne trujkonciki płomyki pyki kiki gramy o zycie zmawiajcie codziennie litanie do Michała moja siostra ruda narysowała mi jak Michał wyłupał oczy smokowi któz jak Bóg
 magdalena: 18.05.2016, 21:30
 mama mi zabrała olej i sól bo uwaza ze mi odbiło prosze o modlitwe zebym zdobyła nowe
 Dana: 29.08.2013, 06:21
 Chwala Panu ;)
 Ania 03 02 2013: 03.02.2013, 18:17
 Niech Nasz Pan Jezus Chrystus będzie Uwielbiony za to że wyrwał cię z rąk szatana módlmy się za tych którzy są zniewoleni przez zło i którzy nie wierzą tacy bowiem idą na zatracenie duszy w takich ludziach trzeba zobaczyć cierpiącego Chrystusa oby i oni mogli oglądać Boga NICH NASZ PAN JEZUS BŁOGOSŁAWI
 koralik: 06.04.2012, 14:57
 Dziś oglądałam również film na temat opętania na YT pt. ''Opętanie dokument'' tez bardzo ciekawy.
 -uganda-: 28.03.2012, 12:07
 oglądałam YT Filmik pt. Egzorcyzm - świadectwo uwolnienia Joanny. Również bardzo ciekawe. Jak bardzo nasze zranienia maja wpływ na naszą psychikę i innych. Tego sobie człowiek nie zdane sprawy. Jeśli ktoś czegoś mi nie dał np. miłość itp. szukam to gdzie indziej. W narkotykach, alkoholu itp. A wiadomo że to prowadzi do uzależnienia. Tak jakby psychika chciała sobie zrekompensować braki. Najgorzej jak człowiek sam dąży do samozniszczenia. Szukanie przyjaźni i czasem złe szukanie. Tego co nam nie dali w domu tego szuka się na zewnątrz i tu zaczyna się tragedia człowieka.
 Piotrek: 04.03.2012, 11:52
 Po części ta sama historia z innej perspektywy: http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/swiadectwa/z-praktyki-egzorcystow/1081-swiadectwo-uwolnienia-17-letniej-dziewczyny-zniewolonej-przez-6-duchow-swiata Jak najszybszego przejścia nocy zmysłów Ci życzę!
 JOANNA: 28.02.2012, 18:56
 TO SZCZERA PRAWDA W SWYM EGOIZMIE I SKUPIENIU NA SOBIE ZAMYKAMY DROGĘ PANU MILOSIERNEMU, B CHCE SIE ZMIENIC I OTWORZYC NA MIŁOSC BOGA,PROSZE GORĄCO O MODLITWE
 do AnnyB: 25.02.2012, 18:37
 piękne świadectwo. Myślę, że to co napisałaś dla wielu z nas będzie jakąś wskazówką jak podchodzić do tz. trudnych ludzi. Oni w głębi serca są bardzo zranieni a osobę którą atakują potrzebują właśnie od niej tej pomocnej ręki. Choć wydaje się, że chcą kogoś zniszczyć - ale i tak tez bywa, ale wtedy niszczą samych siebie i zamykają sobie drogę do uzdrowienia. Ludzie którzy czują się nielubiani często zazdroszczą innym tz.''wianuszka znajomych''. Dam tu przykład. Są dwie osoby i zostaną tak samo zranione. Do jednej inni podejdą i będą pocieszać a do tej drugiej nikt nie podejdzie i zostaje sama z swoją raną. Nikt się nie pochyli. Taki człowiek potrafi długo nosić urazę. Jest to tez niesprawiedliwe traktowanie. ''Ona ma więcej dlaczego ja nie mam''. Poczucie niesprawiedliwości. Dlaczego Bóg daje innym więcej a drugim wcale??? Dlatego aby się potrafili podzielić z innymi. Miłość bliźniego. Przykre jest to że niektórzy tego nie rozumieją. Gromadzą sobie skarby choćby maiły zgnić to się nie podzielą. Bóg nie daje nam czegoś tylko dla siebie, ale dla innych. Tu nie chodzi tylko o rzeczy materialne. ''Dam komuś cukierka może mnie polubi''. Czasem trzeba być przy kimś poświęcić mu czas, obdarzać sympatią, miłością. Cieszę się,że jesteś. A nie cieszę się że masz to się wymienimy itp.
 AnnaB: 23.02.2012, 18:16
 O tak Bóg , jest nie tylko Wielki , ale Prawdziwie żyje pośród nas. Dostąpiłam parę dobrych lat , Jego łaski. Będąc wielkim grzesznikiem, chodziłam do Kościoła , ale tak naprawdę, to chodziłam , ale przezywałam Mszę jako ,,martwy człowiek" myślałam co ugotuję dziś na obiad itp.Boga nie traktowałam , jakby,,serio", to mit historia kiedyś był i to wszystko.Często natomiast kłóciłam się z siostrą , do dziś dnia mieszkamy niby osobne rodziny pod jednym dachem , po moim doświadczeniu spotkaniu osobistym Jezusa moje życie zmieniło się o 360 stopni. Od najmłodszych lat kłóciłyśmy się o wszystko, niemniej sama nie lubiłam kłótni, siostra natomiast ,,jakby żyła każdą okazją to awantury , każdy mówił że ma trudny charakter.Niekiedy rodzice robili błąd gdyż czasem ,,nagradzali ,,że ona to sobie nie da w kaszę dmuchać "- bo postawiła na swoim, mocna twarda nikt ją nie skrzywdzi , a tak naprawdę to dawała krzywdę innym.Gdy po raz kolejny doszło już do sprzeczki, o krzaczek róży, wybuchłam płaczem, gdyż już nie siostra , ale szwagier zwyzywał mnie od najgorszych. Sąsiedzi szczęśliwi zacierali ręce , bo kolejna sensacja , stali i patrzyli zza fieranki, jak to się kłócimy . Wpadłam do domu i nagle padłam przed obrazem na ścianie /wizerunek modlącego się Jezusa w Ogrójcu, Jezu -krzykłam , ja mam tego dość! Co się Boże z nami stało? Jesteśmy z jednej mamy , ojca , byłyśmy małe świetnie się dogadywałyśmy , bawiły ? Panie! przemień moją siostrę ,Cheterę!", zmień ją ! We wnętrzu serca usłyszałam głos delikatny':Zmień się Ty! zacznij zmieniać się od siebie..."Ja nie mogąc pojąć, że przecież ja jestem zawsze spokojna , każdy mnie lubiał , byłam zawsze za zgodą , Boże przecież wiesz że to nie ja !, wiesz że ja nienawidzę kłótni, że zawsze to moja siostra egoistka, nie mam sił pomóż mi zmień tą egoistkę!. W tym miejscu napiszę, zobaczyłam oczyma duszy biały ekran , na nim nasze życie , od dzieciństwa, zobaczyłam dlaczego siostra miała tyle nienawiści , zła , brak Miłości, nawet do własnego dziecka męża. Zobaczyłam , jej dzieciństwo , Bóg jakby mnie zabral i oprowadzał po korytarzach naszych dusz, zobaczyłam jak miała żal że nasz tato pije, awantury, stanie pośród tych sprzeczek rodziców , rozbite oko, nie miała żadnych przyjaciół- gdyż ją nie lubieli, w szkole poza nią, zobaczyłam jak chciała zapomnieć i przeżywała niejedną rozłąkę z chłopakiem , jak w końcu , nie miała miłości , kłóciła się dookoła z wszystkimi,,każdy tłumaczył - ale ma trudny charakter . Mnie otaczali ludzie wszyscy , kochający bo sama chciałam dawać siebie dla innych , wszyscy mnie kochali, jej nikt.Gdy wyszłam z tych korytarzy zaczęłam płakać , jak małe dziecko. Bóg powiedział ,,poprzez ciebie ona się zacznie zmieniać , dostąpiłam łaski , miłości. Nagle dostałam tyle pokoju w sercu błogiej miłośći ze postanowiłam -jakby świat miał się w tej chwili skończyć- polecieć do siostry i szwagra i przeprosić za wszystko , choć nie było w tym mojej winy , bylo mi obojętne co sobie pomyślą, wszystko jedno , Bóg dał mi radość i szczęście . Dał mi łaskę wielką kochać Boga i ludzi. Trudno jest kochać wroga , łatwo przebaczyć , niemniej On w moim życiu dokonał Tego czego w życiu bez Jego łaski bym sam nie zrobiła , zmienił mnie dał i siłę nowe spojrzenie na świat , trawa ma piękniejszy kolor zieleni, ptaki hymny śpiewają , a ja kroczę dalej 10 lat za Panem, Pozdrawiam z Bogiem wszystko jest możliwe i każdy dzień jest wielkim świętem, bo nie jest rzeczą zwykłą gdy Ktoś codziennie na ziemię wylewa miłość!!!!!Pozdrawiam AnnaB
 Megda: 14.02.2012, 21:07
 Cześć Magda Ja też mam takie coś że rozpaznaje w ludziach tak jakby sam diabeł przez nich działał, niestety mam tutaj także na myśli moją mamę, która mnie ciągle atakuje, głosem takim mówi że czujesz jakby stylet wchodził w serce. O byle co potrafi atakować. Tak niesety to wygląda, też bez modlitwy, a także mam wodę egzorcyzmowaną. Tylko w ten sposób mogę się bronić.
 Magda: 11.02.2012, 13:25
 Często zły chce człowieka od Boga odciągnąć poprzez ''przyjemności tego świata'', ''przez złe towarzystwo'' i tu zaczyna się tragiczny upadek człowieka aż do samozniszczenia. Często nasze samounicestwienie zaczyna się w środowisku. I to właśnie inni są winni naszego upadku. Jeśli jest ktoś słabszy to trzeba mu pomóc nie niszczyć a później mówić ''musisz się wyrobić'', '' takie jest życie''. To właśnie człowiek ''biedny'', ''słaby'' ratuje tych zadufanych w sobie ludzie przed egoizmem. Tylko egoizm nie pozwala tego zrozumieć. Hitler chciał mieć ''czysta rasę'' czyli według niego inni ludzie nie maja racji bytu i trzeba ich zabijać, niszczyć. to wcale nie spowodowało, że żyło by się lepiej wręcz przeciwnie. Brak człowieka skutkuje ogromnym bólem. Więc nigdy nie klasyfikujmy ludzi albo nie mówmy, że ktoś jest ''nic nie warty''. To jest kłamstwo. Każdy z nas ma talenty i zdolności od Boga. Często zły wmawia człowiekowi to że jest ''nikim'' - a to jest kłamstwo. A Bogu podoba się ''słabość człowieka'' bo wtedy może o wiele więcej zdziałać niż przekonanie o własnej sile która jest tak naprawdę pychą.
 Magda: 11.02.2012, 12:55
 Osoby które miały jakieś doświadczenie w swerze duchowej to mają ta świadomość istnienia dobra i zła. Często jest tak że przez środowisko jest się niezrozumianym bo inni po prostu tego nie doświadczyli. A zły atakuje: - i tak nikt ciebie nie zrozumie, i tak nikt ci nie pomoże itp. Oczywiście są to kłamstwa aby trzymać duszę w swojej władzy. Chce osobę trzymać w samotności w ciągłej depresji i wyrzutach. I trzeba się zastanowić czy dane cierpienie jest z próżności i zbytnim skupieniem się nad sobą. Bóg jest dobry i miłosierny a zły nie chce aby człowiek uwierzył w Boże miłosierdzie i przebaczenie. Mimo odczuwanych przykrości trzeba zaufać Jezusowi choć na początku jest to bardzo trudne. Często człowiek skupia się na doznanych krzywdach które go blokują na otworzenie się na uzdrowienie i przyjęcie Bożego Miłosierdzia.
 niebieska: 10.02.2012, 00:29
 Chwała Panu!!!! Najwyższy jest cudowny!!!:)
 Magda: 09.02.2012, 20:56
 Piękne świadectwo. Mimo takiego stanu Pan Bóg był blisko ze swoja łaską. choćby fakt wejścia do kościoła i sama poprosiłaś o modlitwę. Bóg czasem pozwala pobłądzić aby nam ukazać co jest w nas i aby być świadectwem dla innych. Też miałam takie stany gdzie nie mogłam spać bo czułam jakąś obecność. Doświadczałam dziwnych ucisków na plecach. Modliłam się. Mam w domu ''olej egzorcyzmowany'' czasem znaczę sobie czoło, piję, nacieram uszy. Modlę się na różańcu. Zauważam osoby który chcą mi zaszkodzić. Czasem właśnie mam wrażenie że niektóre osoby zachowują się jak złe duchy może właśnie działają pod wpływem złego aby szkodzić. Bez Boga człowiek sam sobie nie poradzi. Potrzeba łaski i innych osób. Płomienna miłość jest najlepszym egzorcyzmem. Szczególnie gdzie brak jest tej miłości - człowiek choruje, robi się wewnętrzna pustka. Trzeba wznieść swoje serce ku Bogu a nie ku pustce tego świata. Co nam są w stanie zaoferować ludzie sami z siebie za wiele nie mogą jeśli brak im miłości.
 Dominik: 08.02.2012, 23:31
 Niesamowita historia! Niesamowite, że dzialo się to wszystko praktycznie na moich oczach, a nie wiedziałem co jest grane.. CHWAŁA PANU! Powodzenia i wytrwałości Ci życzę :)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej