Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Pan Bóg zawsze Ci odpowie- ZAWSZE !!!

     Chciałbym z Wami się podzielić moją historią. Dla tych co szukają świadectw o odpowiedziach Boga na modlitwy, prośby, żale, myślę że to idealna lektura.

     A więc... Miałem wtedy 24 lata. W moim życiu przyszedł kryzys wiary. Nie mogłem znaleźć dziewczyny, nie układały mi się sprawy prywatne. Byłem szczęśliwy ale odczuwałem wyraźny brak "czegoś". I wtedy zapytałem Pana naszego:

     - Jezu ile mam rzeczy w życiu od Ciebie bo o nie Cię prosiłem, bo kierowałem prośby do Ciebie abyś mi pomógł w tym czy w tamtym. Ile rzeczy jednak mam bo tak miało być, bo walczyłem, bo się starałem, bo tak miało się ułożyć życie, bo mi pomogli rodzice ??? Pytałem o to coraz częściej a w tym czasie zbliżał się egzamin na prawo jazdy. Rzecz jasna jak trwoga to do Pana Boga i tak było i tym razem. Prosiłem:

     - Panie mój proszę, pomóż mi zdać prawko bo nie mam pieniędzy na kolejne egzaminy i stres który mnie paraliżuje... Proszę pomóż mi !!!

     Przyszedł dzień egzaminu, wątpliwość w pomoc Bożą, wysłuchane prośby mnie nie opuściły, ale mimo wszystko się modliłem. Sam początek egzaminu i już lipa, zapomniałem włączyć światła. Na mieście, wjechałem w krawężnik ( wtedy pomyślałem "po egzaminie" ) wtedy mój egzaminator powiedział lekko poirytowany: "Panie Jurku niech pan jedzie spokojnie i tak pan zda". Pomyślałem:

     - Musiałem się przesłyszeć...

     Jedziemy dalej, auto gaśnie, raz, drugi, trzeci, czwarty... A może zgasnąć tylko dwa jak dobrze pamiętam... Ogólnie moi mili egzamin nie miałem prawa zdać. Dojeżdżamy do ośrodka egzaminacyjnego. Wyłączam samochód, zaciągam ręczny. Pan egzaminator pyta się mnie:

     - Czy lubi pan czarny humor ???

     - Odparłem: Tak, oczywiście

     - On z kolei powiedział: To niech pan przygotuje pieniądze ( pomyślałem dowcipniś !!! szykuj kase na kolejny egzamin) na odbiór dokumentu uprawniającego do jazdy po Polskich drogach...

     Ucieszyłem się nie zmiernie, nie wierzyłem w to że naprawdę zdałem, przecież to było nie realne, nie możliwe. Już miałem wysiadać z auta kiedy on mnie zatrzymał i powiedział:

     - Panie Jurku zadam panu jeszcze jedno ostanie pytanie. Czy zanim pan rozpoczął jazdę, przeżegnał się pan ???

     Rzeczywiście tak było, przed samą jazdą uczyniłem znak krzyża. I tak też mu odpowiedziałem. Wtedy on powiedział mi coś czego nigdy nie zapomnę:

     - TO NIECH PAN WIE ŻE DZIĘKI BOGU PAN ZALICZYŁ... Byłem z szokowany i szczęśliwy...

     Potem wysiadliśmy z auta i każdy udał się w swoją stronę... Dziś wiem że wszystko zawdzięczam Bogu. Wiem że Pan Jezus mnie słucha i wiem że wszystko o co go proszę nie jest mu obojętne... ZAWSZE DOSTAJE ODPOWIEDZ !!!


Jurek ?


Pokora - chrześcijańska droga do zwycięstwa Pokora - chrześcijańska droga do zwycięstwa
ks. Winfried Wermter
W książce znajdziemy pytania i odpowiedzi na temat pokory, świadectwa oraz 31 zasad życia pokorą - pomocne w każdym miejscu i każdej sytuacji... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 maria 27.04.2017: 27.04.2017, 19:17
 Panie BOZE moj ukochany blagam Cie o uzdrowienie meza z alkocholizmu i uratuj nasz zwiazek malzenski
 K.D: 25.04.2017, 11:26
 Panie Jezu.Ponawiam prośbę bo poprzednia nie ukazała się.Z resztą wiesz co pisałem.Spraw cud abym wyszedł z pętli zadłużeniowej bo inaczej przyjdzie mi z sobą skończyć.Ty wiesz jak mi ciężko,błagam o pomoc.Jezu,ufam Tobie.Jezu, Ty sie tym zajmij.
 K.D.: 24.04.2017, 21:18
 "Pan Bóg to nie koncert życzeń" Coś podobnego tu przeczytałem.Cóż, jeśli Bóg jest miłością to dlaczego nie ma ulitować się nad potrzebującymi.Panie Boże pomóż mi wyjść z zadłużenia bo w tej chwili moje życie wisi wręcz na włosku...Nie chodzi mi o to życie tylko nie chcę pozostawiać po sobie bałaganu.
 smutny: 22.04.2017, 20:00
 Panie Boże,błagam,pomóż mi wyjść z pętli długów.Cuda to Twoje wizytówki,proszę Cię spraw ten cud dla mnie.Wiesz że chciałem dobrze lecz wyszło mi tragicznie...
 smutny: 22.04.2017, 19:44
 Panie Boże,błagam,pomóż mi wyjść z pętli długów.Cuda to Twoje wizytówki,proszę Cię spraw ten cud dla mnie.Wiesz że chciałem dobrze lecz wyszło mi tragicznie...
 27 lat, kobieta: 20.04.2017, 12:22
 Witam, mam 27 lat. W styczniu 2014 roku dowiedziałam się iż w kościele Piotra i Pawła w Opolu odbędzie się msza o uzdrowienie oraz msza za kobiety w ciąży. Wtedy od pół roku mieszkałam z mężem w nowym wspólnie wybudowanym domu wraz z nasza wtedy 3 letnią córeczką. Od czasu przeprowadzki bardzo pragnęłam jeszcze jednego dziecka, mój mąż również. Jednak powstrzymywały nas dwie rzeczy, a mianowicie strach przed kolejnym poronieniem ponieważ u mnie w rodzinie są problemy z utrzymaniem ciąży, dlatego też pierwsze dziecko poroniłam, a druga sprawa to sytuacja finansowa. Baliśmy się że nie damy rady. Mamy bardzo wysoki kredyt na dom i już gdy pracowaliśmy we dwójkę ledwo starczało do końca miesiąca. Gdybym zaszła w ciąży musiałabym się zwolnić z pracy bo ryzyko poronienia jest u mnie ogromne. Gdy pojechałam na Msze Uzdrowienia byłam od kilkunastu dni w ciąży. Pamiętam tą Msze bardzo dobrze. Czułam, że Jezus jest tam obecny i że spogląda na mnie z Ołtarza. Modliłam się i prosiłam Jezusa o zdrowe dziecko, szczęśliwe zakończenie porodu (tylko o to, o nic więcej). Miałam nadzieję iż otrzymam "jakieś" słowa od Jezusa od kapłana lub tej Pani, jednak ich nie otrzymałam i byłam zawiedziona. Po Mszy, jakiś czas po wyjściu z kościoła.. wstyd mi się teraz do tego przyznawać ale tak było : zwątpiłam... zwątpiłam w to iż Pan Jezus na tej mszy o uzdrowienie jest bardziej obecny i bardziej wysłuchuje nas (naszych modlitw) niż w trakcie modlitwy wieczornej przed spaniem. Pomyślałam sobie, że przecież uczyli mnie na lekcjach Religi, iż Pan Jezus jest wszędzie, widzi wszystko, słyszy wszystko. Zwątpiłam i przez 1,5 roku "zapomniałam" o tym że kiedyś w takiej Mszy brałam udział. Jesienią w 2015 roku przez namowy koleżanki znów byłam na Mszy o Uzdrowienie w Opolu. Było wtedy bardzo dużo ludzi, trochę się spóźniłyśmy i stałyśmy z tyłu. W pewnym momencie poczułam jakby ktoś z tyłu bliżej mnie podszedł po mojej prawej stronie. Ale nie słyszałam ani oddechu ani śpiewu ani kroków tej osoby. Coś kusiło mnie spojrzeć, jednak pomyślałam, że nie będę się do tyłu rozglądać. Po około 3 sekundach Kapłan powiedział : '' JEZUS STOI TERAZ PO TWOJEJ PRAWEJ STRONIE I PYTA CIE: KIEDY BYŁAŚ TU OSTATNIO I CZY JEZUS CIE WYSŁUCHAŁ?''. W tym momencie coś mnie pchało by padnąć na kolana (chodź wszyscy stali) wylałam z siebie morze łez i przed oczami zobaczyłam film. Film całego 1,5roku mojego życia. ZWĄTPIŁAM! A Jezus? Wysłuchał mnie, a co najważniejsze nie tylko mnie wysłuchał ale wyciągnął mnie z wszystkich problemów które miałam w sercu wtedy w styczniu 2014 roku, ale o które pomoc nie prosiłam Pana. Były to w szczególności problemy finansowe. W 2014 w styczniu gdy razem z mężem dowiedziałam się już iż jestem w ciąży byliśmy bardzo szczęśliwi. Jednak mój mąż nie spał po nocach, gdy się budziłam widziałam jak grał w gierki na telefonie komórkowym. Bał się że nie wystarczy nam nawet na suchy chleb z wodą na cały miesiąc. Też się bardzo tym przejmowałam, jednak wiedziałam, że zawsze mogę liczyć na wsparcie moich rodziców i że oni na pewno nie pozwolą nam chodzić głodni. A ja - kończyła mi się umowa w pracy na czas określony. Mówiłam zaufanym koleżankom w pracy o mojej sytuacji i doradzały mi abym nic nie mówiła szefowi ponieważ każdej pracownicy której kończyła się umowa a zaszła w ciążę, nie przedłużał jej. Jednak ja nie potrafiłam oszukiwać Szefa i coś mi mówiło, że muszę powiedzieć prawdę, i nie wiedziałam co zrobić by być nadal zatrudniona a jednak leżeć w łóżku ( ze względu na bardzo wysokie prawdopodobieństwo poronienia w tych pierwszych 3 miesiącach). W trakcie Mszy o Uzdrowienie nie mówiłam Jezusowi o tych problemach, które wyżej wymieniałam, jednak Pan Jezus zaczął działać ;) ;) ;) CHWAŁA PANU !!! Spuchło mi lewe kolano i to tak bardzo, że było 3 razy tak grube jak to zdrowe prawe, do tego ból niesamowity. Moja ginekolog powiedziała, że tylko ze względu na kolano dostaję L4 z pracy, szczerze mówiąc byłam szczęśliwa gdy to usłyszałam bo ważniejsze było dla mnie utrzymać ciąże, a kolanem jakoś mało się przejmowałam. Przez ponad 2 miesiące ból kolana nie ustępował, ciągle zwolnienia aż pewnego dnia mój szef zadzwonił do mnie, że mam już zostać w domu do porodu. Po kilku dniach kolano samo przestało boleć, opuchlizna zeszła. Koleżanki do mnie zadzwoniły mówiąc iż mam do odebrania kolejną umowę..., umowę na czas NIEOKREŚLONY ;););) Mogę wrócić kiedy tylko będę chciała znów do pracy ! Moje koleżanki były w szoku tak samo jak ja ! Skakałam z radości w domu po tym telefonie. A mój mąż był gotowy przyjąć każdą dodatkową pracę jaką mu ktoś zaoferuje. Pan Jezus ciągle do nas przychodził. Przychodzili z prośbą o naprawę usterek w samochodach, stawiał namioty, okazało się że potrafi znaleźć skrzyżowania żył wodnych (by wykopać studnię), przyszli nawet do nas do domu właściciele Zakładu Pogrzebowego również z ofertą dodatkowej pracy. Mąż nigdy nie odmawiał, często pracował od 7.00 do 24.00 a nawet 1.00 w nocy. Przyjeżdżając jedynie na obiad do domu i przygotowywał się od razu do kolejnej pracy. Ja długo myślałam co mogłabym robić w domu by chociaż trochę zarobić i odciążyć męża. Moja mama wpadła na świetny pomysł i robiłam makaron na sprzedaż. Ktoś podsunął nam również myśl, aby iść i zwrócić się o pomoc do Opieki Społecznej, dzięki temu też dostawaliśmy pieniążki ze względu na niskie płace. Dzięki wszystkim dodatkowym pracom zawsze mieliśmy te 40 czy 50 zł w portfelu na kupienie wędlinki, chleba, masła, mleka, kakao itp. I już tak bardzo nie baliśmy się, że nie będzie co do garnka włożyć. W czasie ciąży bardzo się oszczędzałam, chodziłam na badanie regularnie. Córeczka rozwijała się prawidłowo. Początek 9 miesiąca, poczułam słabsze ruchy i postanowiłam pojechać do szpitala i sprawdzić czy coś złego nie się dzieje. Na szczęście po badaniach okazało się, że wszystko w porządku. Trzymali mnie w szpitalu jeszcze tydzień, ponieważ miałam nadciśnienie ciążowe. Dzień przed moim wypisem (czyli 6 dzień pobytu i ciągłego obserwowania tętna córeczki) nagle przyleciała do mnie położna iż musimy na USG. Byłam zdziwiona jej słowami, ale cóż poszliśmy na USG, które wykazało iż wszystko w porządku, więc podpięto mnie znów do KTG ( monitorowanie bicia serduszka malutkiej) Po minucie położna znów przyleciała i mówi iż musimy na blog porodowy i tam będę podpięta pod KTG. Nic z tego już nie rozumiałam. Kazała wszystkie rzeczy zostawić i biegła dosłownie biegła ze mną na ten blok a tam... Wszyscy już na mnie czekali. To było jak w filmie... Położna która mnie przyprowadziła mówi: Pacjentka jeszcze nic nie wie... Wtedy ordynator podszedł do mnie z papierami i mówi że muszę się zgodzić na natychmiastowe cięcie cesarskie, bo dziecko nie przeżyje... Nie potrafię opisać tego co czułam... Biegali wokół mnie, ciecie było wykonane bardzo szybko. Pamiętam jak leżałam i cały czas powtarzałam w myślach ; "Panie Boże Panie Boże Panie Boże..." i miałam przed oczami jej pogrzeb i to tak długo aż moja córeczka przyszła na świat. Po kilku minutach lekarz podszedł do mnie i powiedział: '' Anioł Stróż czuwał nad jej serduszkiem". Pępowinę przewieziono do innego miasta by zbadać co było przyczyną tak nagłego spadku tętna. Jednak nic nie stwierdzono. Miałam następnego dnia przecież wyjść z szpitala z córką w brzuchu, bo wszystko według lekarzy było w porządku. Gdybym wyszła... wróciłabym z martwym dzieckiem w brzuchu. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo co było przyczyną. A dziś moja córeczka ma już 2,5 roku i jest okazem zdrowia i serduszko ma silne ;) CHWAŁA PANU !!! Moja starsza córka w przedszkolu bardzo zaprzyjaźniła się z pewną koleżanką, więc postanowiłam zaprosić ją razem ze swoją mamą do nas. Jej mama jak się okazało jest bardzo mocno wierzącą osobą i jeździ na różne Mszy Uwielbienia, Uzdrowienia a nawet poza Opole do innych dużych miast. Uwielbiam rozmawiać z nią o Bogu, jest to zawsze nasz temat numer jeden jak się spotykamy. To ona "na kusiła" mnie abym pojechała z nią jesienią w 2015 roku na Mszę Uzdrowienia do Opola. Teraz staram się być na każdej Mszy. Podsumowując: Byłam na Mszy i zwątpiłam. Pan Jezus "zaprowadził mnie za rączke" po 1,5 roku jeszcze raz na Mszę by przekazać mi iż mnie nie zostawił mimo iż zwątpiłam i że wyciągnął nas z wszystkich problemów i dał nam zdrową córeczkę. CHWAŁA PANU CHWAŁA PANU CHWAŁA PANU !!! P.S. Pan mój jest tak dobry, iż od tego czasu znów mi pomógł w bardzo poważnych problemach w małżeństwie. Opiszę o nich z pewnością wkrótce. Poza tym na ostatniej Mszy o Uzdrowienie czyli 29 marzec 2017 znów otrzymałam słowa od Pana Jezusa, wypowiedziane przez Panią przed ołtarzem oraz przez Kapłana. Również wkrótce napiszę o tym.
 Grzegorz: 17.04.2017, 00:53
 Pan Bóg to nie koncert życzeń .
 Ewa: 12.04.2017, 19:54
 Mam pytanie do osoby, ktora napisala 31 marca,nick D.o rozwiazanych problemach finansowych.Chce spytac ja jak dlugo czekala na rozwiazanie swojej sytuacjii?!Ja mam podobnie,prosze o pomoc w moich zadluzeniach w bankach od kilku lat, ale nie otrzymuje jej.Jesli juz cos mi wpadnie, to jest to nastepny dlug w banku, ktorym splacam poprzedni.A nie prosze juz o jakies extra pieniadze, tylko o to by wrocilo do mnie to, czego mnie pozbawiono ( wyniku oszustw, kradziezy,nie wyplaconych uczciwie wynagrodzen itp.mam 62 lata wiec uzbieralo sie tego troche) I nawet tego nie moge uprosic!Dzis jestem bardzo rozgoryczona, gdyz po raz kolejny odmowiono mi zwrotu moich pieniedzy, a ja nie mam sily walczyc w sadzie z przedstawicielami miasta.Jestem emerytka a musze dorabiac, bo nie jestem w stanie sie utrzymac.Sama ledwo juz chodze.Prosilam Pana by mi pomogl definitywnie z tym wszystkim, przeciez widzi, ze nie mam juz zdrowia do pracy ale nic sie nie dzieje. Jestem umeczona tym ze Bog mnie nie wysluchuje, chociaz spelnilam wszystkie warunki, aby byc bez grzechu przed Nim. Nie rozumiem tego!
 rioter: 06.04.2017, 18:36
 Panie Boże, błagam Cię o piękną i prawdziwą przyjaźń. Otocz mnie, proszę, dobrymi ludźmi, żebym nigdy nie czuła się samotna.
 Beata: 02.04.2017, 13:21
 Panie Boże otocz mnie dobrymi ludzmi,żebym nigdy nie była samotna ,pomóż znależć szybko pracę wśród dobrych ludzi i drugą połowkę
 D: 31.03.2017, 13:06
 Miałam ogromne problemy finansowe,,, nie będę opisywała szczegółów, ale stał się cud...w jednym momencie wszystko zostało rozwiązane, płakałam wtedy ze szczęścia.... moje modlitwy zostały wysłuchane, Bóg, modlitwy pomagają, wierzcie mi... Został jeszcze problem z moim mężem, Bóg wie o co chodzi, tu już nie proszę o cud, tylko poddaję się woli bożej... bo już nie mam siły walczyć.... nie mam siły....
 magdam01 : 26.03.2017, 11:13
 Dlaczego dla czyjego dobra BÓG. tak mnie doświadcz bieda u nędza przytłacza mnie,est jedyną moją wizytówką,dodając wzgardę dzieci..modlę się o ratunek i ból przytłacza mnie,jakby JEZUS wziął potyka i wygnał mnie poza swoją owczarnie.Jak Hoba wystawił na pośmiewisko...Dlaczego żałuje mi śmierci...a ks. podczas kazań ,,drogi krzyżowej mówi tylko o przyjęciu cierpienia,o miłości nieprzyjaciół,a nimi są dzieci..POMÓDLCIE się o,,moją cichą natychmiastową śmierć.!!
 Jacek: 12.03.2017, 19:51
 Panie, Boże wszechmocny obecnie jestem w Anglii o czym wiesz. Wiesz również że nigdy nie lubiłem prosić o Twą pomoc, jednak teraz mając prawie 36 lat na karku i poważne wątpliwości w szansę powodzenia swoich planów oraz brak wiary w siebie.. Chcę Ciebie bardzo prosić żebyś mi pomógł ponieważ ostatnio nic mi nie wychodzi już tak od wielu lat. Znasz moje zamiary na najbliższą przyszłość wiem że jesteś pełen miłości oraz miłosierdzia dlatego zlituj się nade mną i spraw aby przynajmniej jedno z moich planów w końcu się powiodło. Twój wierny sługa Jacek.
 Jacek: 12.03.2017, 19:44
 Panie, Boże wszechmocny obecnie jestem w Anglii o czym wiesz. Wiesz również że nigdy nie lubiłem prosić o Twą pomoc, jednak teraz mając prawie 36 lat na karku i poważne wątpliwości w szansę powodzenia swoich planów oraz brak wiary w siebie.. Chcę Ciebie bardzo prosić żebyś mi pomógł ponieważ ostatnio nic mi nie wychodzi już tak od wielu lat. Znasz moje zamiary na najbliższą przyszłość wiem że jesteś pełen miłości oraz miłosierdzia dlatego zlituj się nade mną i spraw aby przynajmniej jedno z moich planów w końcu się powiodło. Twój wierny sługa Jacek.
 Mariusz były ministrant...: 11.03.2017, 07:30
 Witam wszystkich którzy czytają ta wiadomość. Chce Wam opowiedzieć jakiego cudu doznałem w swoim życiu i zaświadczyć o obecności Pana Boga stwórcy nas wszystkich. Gdy chodziłem do szkoły średniej nie byłem pilnym uczniem jak pewnie większość chłopaków w owym czasie... Byłem natomiast ministrantem który ( tak mi się wydaje ) bardzo kochał Pana Boga. Któregoś dnia modląc się przed ołtarzem przyrzekłem Oanu ze jeżeli zdam maturę to zostanę księdzem. Nie wierzyłem ze to się może udać bo naprawdę miałem duże braki w nauce i nie było szans aby zdać ta maturę. Nawet nie chciałem do niej podchodzić aby się nie ośmieszać. Któregoś dnia pani wychowawczyni powiedziała do mnie: " dlaczego ty nie przystępujesz do matury?" Odp wtedy ze nie czuje się na siła h i nie chce się kompromitować... Pani pow ze mam spróbować bo przecież nie mam nic do stracenia. Posłuchałem i uczyniłem hak mi poradziła. Nadszedł dzień matury jeden po drugim i dzień ogłoszenia wyników... JAKO JEDYNY Z CAŁEJ SZKOŁY ZDAŁEM MATURĘ Z WYNIKIEM BDB I TYM SAMYM ZOSTAŁEM ZEOLNIONY Z POZOSTAŁYCH EGZAMINÓW. Czyż to nie był cud??? Najgorsze ze nie dotrzymałem słowa danego Pani i nie zostałem księdzem bo rodzice byli temu przeciwni a również poznałem dziewczynę która jest obecnie moja żona. Bardzo to przeżywam po dziś dzień i nie potrafię sobie wybaczyć jak mogłem tak oszukać Pana??? Przecież On tyle dla mnie zrobił a ha Jego zawiodłem... Czy wybaczy mi to kiedyś? Czy badał mnie kocha? Boże gdybym mógł cofnąć czad... Kocham Cue Jeżu i błagam wybacz niewiernemu Twemu słudze...
 Barbara: 09.03.2017, 20:34
 Panie Boże proszę cię o Boże błogosławieństwo dla męża i dzieci Barbary o łaskę zdrowia dla Beaty o opiekę Boża na każdy dzień za dusze w czyścu cierpiące o dar życia wiecznego dla nich
 D: 27.02.2017, 15:16
 Boże pomóż mojemu mężowi, niech się ogarnie i zacznie prostować swoje sprawy.
 Jarek: 20.02.2017, 22:14
 Boże proszę zwróć mi rozum i spraw abym mógł jeszcze przez długi godnie kochać i dbać o swoją rodzinę
 : : 20.02.2017, 19:01
 Panie Jezu Wierzę w Ciebie wiem że jesteś zawsze przy nas proszę cię o opiekę nad moją rodziną Panie mam okropny lęk że ich stracę Wiem że jesteś przy as masz nas w opięcę mam ogromne marzenie ufam tobię przepraszam za zwątpienie Proszę o pomoc chorym potrzebującym aby twoja miłość dała im moc i wiraę w to że wyzdrowieją że jesteś przy nich daj wiarę tym którzy są samotni
 Dorota: 20.02.2017, 11:31
 Potrzebuje poczuć Bozą miłość, zagubiłam się i spadam w dół, rozpacz i poczucie bezsensu jest obezwładniające. Nie umiem dostrzec rozwiazania. Mateczko najukchańsza pomórz mi .
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej