Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Jak działa we mnie Bóg

     Po zerowym stopniu szybko się moje siły wyczerpały, moja modlitwa była krótka, "bez sercowa", czasem w ogóle jej nie było. Dopiero po jakimś czasie dostałam nowych sił, a to za sprawa kłopotów, i małych szans na wyzdrowienie kolegi. Wtedy przypomniałam sobie, że jest ktoś, kto może pomóc, wtedy na nowo przypomniałam sobie o Bogu. Przed tymi wydarzeniami chodziłam na oaze, ale moja wiara była płytka, niedzielna Msza, modlitwa wspólnotowa na oazie i nic po za tym. Pewnie musiałam żyć w takim dołku, pewnie w ten sposób Bóg się o mnie upominał. Postanowiłam wszystkie te sprawy powierzyć Bogu, zaczęłam chodzić codziennie na Eucharystie, na nowo praktykować codzienną i osobista modlitwie, nawet przez jakiś czas (szkoda, że tak krótki) robiłam sobie dzień w dzień namiot spotkania (lecz co do tego moja silna wola szybko upadla). Później nastąpiło wypisywanie kart na rekolekcje, nie za milo wspominając zerówkę i ja wypisałam kartę. Na Dniu Wspólnoty, gdy zostały one rozdane byłam taka podekscytowana, nie umiałam już się doczekać, kiedy dowiem się, gdzie i z kim pojadę. Okazało się, że jadę razem z moja przyjaciółką do Lalik, bardzo się cieszyłyśmy. Wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że diakonia tez praktycznie będzie z naszego miasta. Przez ten czas (od rozdania kart do dnia wyjazdu na rekolekcje) towarzyszyło mi na przemian raz radość, a raz obawa, strach. Gdy podjechałam pod dom rekolekcyjny, mile przywitał mnie jeden z animatorów, wtedy już poczułam, że nie będzie tak źle. Ale gdy sobie czekałam aż reszta przyjedzie, siedziałam na ławeczce z przyjaciółka i chciałyśmy wracać do domku, tak jak przez kilka następnych dni, bałam się, że będzie tak jak na zerówce. Ale szybko poznałam nowych ludzi, przełamałam "barierę", i już nie było mi tak źle, już wiedziałam, że nie będzie tak jak na wcześniejszych rekolekcjach, gdzie praktycznie nie miałam, z kim pogadać.

     Najbardziej przeżyłam dwie "chwile". Pierwsza z nich jest przyjęcie Pana Jezusa jako naszego Pana i Zbawiciela, na początku nie wiedziałam, bałam się, ze nie będę potrafiła, że nie podołam, ale później dużo o tym myślałam, bardzo pomogły mi świadectwa innych oraz to, co mówiła animatorka na spotkaniu. Podczas namiotu spotkania w tym dniu poczułam wielkie pragnienie na oddanie swojego życia Chrystusowi. I w ten sposób na wieczornej modlitwie dotknęłam Najświętszego Sakramentu, później byłam bardzo szczęśliwa i spełniona. Drugą taką chwilą, którą bardzo głęboko przeżyłam, była spowiedź. Wtedy powiedziałam po raz pierwszy grzech, który mnie od dawna zniewalał, a nigdy go nie wypowiedziałam, bo się wstydziłam, myślałam o nim podczas spowiedzi, mówiłam coś, co by o nim świadczyło, ale nie nazywałam go po imieniu, i po raz pierwszy dostałam takiej odwagi od Ducha Świętego, że w końcu zdecydowałam się go wypowiedzieć. A najpiękniejsze było to, że czułam obok mnie Jezusa a nie księdza. Po tej spowiedzi dostałam odwagi do przyznawania się do grzechów, ale to nie moja zasługa tylko Ducha Świętego.

     Następną przygodą, podczas której doświadczyłam miłości Bożej, był wyjazd do Krościenka. Tam na ławce zostawiłam katanę, a sama poszłam zwiedzać ten "ośrodek". Po obejściu mieliśmy Msze Świętą, to właśnie przed nią przypomniało mi się, że jej nie mam, lecz nie było czasu żeby po nią zajść. Powierzyłam jej los Bogu, pierw modliłam się żeby ona tam była, ale później uświadomiłam sobie, że Jezus jest moim Panem, wiec ma dziać się Jego wola, i właśnie tak powiedziałam: "Panie niech nie moja wola się stanie, lecz Twoja". Gdy wyszłam z kapliczki zobaczyłam przez okno, że ona dalej sobie tam leży, wtedy byłam taka wesoła i radosna, chciałam chwalić Pana z całego serca.

     Pod koniec rekolekcji obawiałam się przyjazdu do domku, nie dość, że było mi żal zostawić tych wspaniałych ludzi, to bałam się wracać do rzeczywistości. Modlitwa gości w mojej codzienności, raz dłuższa raz krótsza, ale jest. Lepiej umiem dogadać się z rodzeństwem, rodzicami. Staram się świadczyć o Bogu i o tym, co dokonało się w moim sercu.

     Za to wszystko, czego się nauczyłam, co otrzymałam i co dokonało się we mnie.

     CHWAŁA PANU.


Ewa


Każda chwila to miłość. Rozmowa z moim Panem Każda chwila to miłość. Rozmowa z moim Panem
s. Teresa Chomieniec MSC
Każdego z nas Chrystus zaprasza do osobistego dialogu. Zapiski współczesnej siostry zakonnej, pisane są w formie rozmowy ucznia ze swoim Mistrzem, mogą być pomocą dla każdego, kto pragnie żyć z Jezusem na co dzień... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Beata: 07.09.2009, 07:31
 Chwała Panu!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej