Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Bóg był daleko, On był blisko

     Dziś, w święto Niepokalanego Poczęcia, po wysłuchaniu Mszy św. i przyjęciu Komunii św. nabrałam odwagi do opisania niektórych wydarzeń z mego życia, które doprowadziły mnie do nawrócenia. Od około dwóch lat prenumeruję „Rycerza Niepokalanej". Po wielu, wielu latach wróciłam do katolickiego pisma, które czytywał systematycznie mój śp. ojciec, człowiek głębokiej wiary, żyjący według zasad Ewangelii w bardzo trudnych stalinowskich czasach.

     Za wierność Bogu i Ojczyźnie zapłacił bardzo wysoką cenę - cenę zniszczonego zdrowia, ale jego ofiara nie poszła na marne. Wracam myślami do lat mego dzieciństwa, niewielkiego majątku Komorowo k. Ostrowi Mazowieckiej. Maleńki ołtarzyk z misyjnym krzyżem i figurką Matki Boskiej, codzienny wspólny pacierz. Wspominam również święto Matki Boskiej Zielnej, gdy całą rodziną jechaliśmy do parafialnego Kościoła w Ostrowi Maz., tam ojciec szedł w procesji podtrzymując księdza niosącego Przenajświętszy Sakrament, a ja jako mała Krakowianka wraz z koleżankami „dźwigałam" paciorki dużego różańca. Tak wychowywana byłam w duchu gorliwej wiary oraz patriotyzmu. W miejscowym przedszkolu deklamowałam z zapałem „Kto ty jesteś - Polak mały", i ... pamiętam, że moja wiara była wtedy żywa i prawdziwa. Pierwsza Komunia św. była przeżywana nie z powodu prezentów i przyjęć (których wtedy nie było), lecz z powodu Pana Jezusa przychodzącego do mego małego serca, które tak bardzo bało się, żeby tylko okazać się godnym swego Pana.

     Z biegiem lat moja wiara gdzieś się zapodziała. Wpłynęła na to moda, czasopisma młodzieżowe, książki i filmy propagujące „wolną miłość". Bardziej doświadczone ode mnie koleżanki opowiadały o przeżyciach erotycznych (do dziś nie wiem czy prawdziwych) z często zmieniającymi się partnerami. Druga połowa XX wieku robiła swoje. Dopóki byłam w szkole średniej, nie było najgorzej. Pierwszopiątkową spowiedź i Komunię św. traktowałam już wprawdzie jako obowiązek, ale jednak... Była to zasługa księdza prowadzącego lekcje religii (bardzo tego pilnował), no i mojej mamy, która systematycznie się za mnie modliła. Ojca już wtedy praktycznie nie miałam, przebywał w szpitalu psychiatrycznym (wykończony i szykanowany uporczywie przez miejscowe władze, jako kułak, nie wytrzymał ówczesnego systemu).

     Rozpoczęłam studia. Mama już nie miała na mnie praktycznie żadnego wpływu. Zakochałam się w człowieku starszym od siebie, który był walczącym ateistą. Mogę teraz powiedzieć słowami znanej piosenki Ordonki: „Bóg był daleko, on był blisko". Nie doszło jednak do małżeństwa, mimo że bardzo tego chciałam. Przeżyłam szok, który usiłowałam załagodzić nową miłością. Tylko czy była to miłość? Wyszłam za mąż, chyba tego nie pragnąc. Tak jakby jakaś nieznana siła pchała mnie w kierunku przepaści. Byłam już wtedy daleko od Boga, który jakby rozpłynął się we mgle. To małżeństwo („unieważnione" zresztą po 17 latach przez Kościół) było moim piekłem na ziemi. Mąż nie znosił dzieci (drażniły go), zwłaszcza starszej córki, która urodziła się wbrew jego woli. Poprzednia ciąża została usunięta zgodnie z jego wolą. Nie była to jedyna ciąża, którą usunęłam. Czułam się jak w matni. Teraz wiem, że to zabijane życie podzieliło nasz związek i tak oparty na kruchych podstawach. Będąc u progu samobójstwa, znalazłam się, dzięki ludziom dobrej woli, we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym, gdzie powoli zaczęłam odnajdywać cel w swoim życiu.

     Było to 3 lata temu. Powrót do Boga, praktyk religijnych, następował powoli, ale nieustannie. Teraz jestem w Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Nie jest mi lekko, ale wiem, że Jezus jest ze mną, że przebaczył mi tak jak niegdyś Magdalenie. Poprzez „Rycerza Niepokalanej" chcę podziękować Matuchnie Częstochowskiej, którą prosiłam o pomoc, ofiarując swoją obrączkę ślubną jako wotum na Jasnej Górze, za uratowanie życia (dwukrotnie) i rozwiązanie sprawy swojego nieszczęsnego małżeństwa.

     A teraz mój apel do młodych dziewcząt: Kochane, nigdy i pod żadnym pozorem nie ulegajcie złudnej modzie „wolności", która w rzeczywistości okaże się zniewoleniem. Tylko prawdziwa miłość prowadząca do małżeństwa opartego na szacunku i przyjaźni do drugiej osoby może zapewnić wam szczęście.

BB

Rycerz Niepokalanej
Maj 1993


Dorastanie do świętości Dorastanie do świętości
ks. Marek Dziewiecki
Ta książka – przewodnik po drogach świętości we współczesności – jest adresowana do tych wszystkich, którzy pragną się nieustannie rozwijać, czyli codziennie stawać kimś dojrzalszym i większym od samego siebie... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej