Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Bóg jest nie tylko miłością, ale wolnością

     Szczęść Boże, podobno jeśli doświadczy się specjalnych łask, powinno się nimi dzielić. Postanowiłam więc napisać o moim burzliwym życiu duchowym, które dopiero niedawno zaczęło się zmieniać na lepsze. Nigdzie jednak nie jestem rozumiana, mam wiec nadzieję, że społeczność chrześcijańska będzie w stanie wyciągnąć wnioski z mojej opowieści.

     Byłam wychowywana w rodzinie katolickiej i zawsze miałam bliski kontakt z Bogiem, szczególną więź czułam z Jezusem. Było to dla mnie naturalne i nikt nie musiał mnie namawiać do uczestniczenia we mszy czy modlitwy. Niestety byłam też bardzo wrażliwym dzieckiem, zawsze chowałam się za mamą i byłam przerażona tym, że inni zwracają na mnie uwagę. Największe piętno odcisnęła na mnie podstawówka, w której dzieci śmiały się ze mnie i wytykały palcami twierdząc, że jestem biedna i na dodatek zbytnio wierząca (zgłaszam się często na religii i właściwie tylko na niej). Dałam sobie wmówić najgorsze rzeczy na mój temat, ale wtedy nie przestałam wierzyć w siłę Jezusa, choć nie do końca ją rozumiałam. Wszystko zmieniało się z biegiem czasu, bo jak wiadomo - moje poczucie wartości nie istniało, co przyczyniało się do porażek w każdej sferze życia, a najbardziej w towarzyskiej. W gimnazjum zaczęłam zmieniać swoje podejście i pomyślałam " Boże, skoro trwam przy Tobie i spotykają mnie same rozczarowania, spróbuję bez Ciebie" i kompletnie ignorując konsekwencje, postanowiłam podpisać cyrograf. Przyznam, że dużą rolę odegrały tu media i stereotypy. Rodzice zawsze o mnie bardzo dbali i bali się wypuszczać z domu, a ja chciałam stać się zbuntowaną nastolatką jak z filmów (wiem, to głupie). Toteż uznałam, że teraz jest pora żeby się zbuntować i mam do tego prawo, wszyscy tak robią.

     Kierowana zuchwałością i chęcią odegrania się na koleżankach poprzez zmianę samej siebie, podpisałam to. Kojarzyłam tylko, że trzeba go podpisać krwią i tak też zrobiłam. Nie wiedziałam jak przyłączyć się do zwolenników zła, ale szybko przyszła odpowiedź. W internecie nie brakuje informacji o satanizmie. Robiłam wszystko wbrew woli Boga, wbrew przykazaniom, licząc, że może tak się odnajdę. Oczywiście poprosiłam swojego nowego przywódcę o coś, w zamian za moją duszę, a była to łatwość nawiązywania kontaktów. Oczywiście nie dostałam tego. Pierwsze co mi się przydarzyło to depresja. Nienawiść, głównie do samej siebie, pustka, bezradność. Wszystko to ogarniało mnie każdego dnia coraz bardziej aż pod koniec gimnazjum popadłam w lekomanię. Nie chciałam kombinować z np. alkoholem, nie wiedziałam skąd mogłabym zdobyć narkotyki (choć było to w moich planach), ale często opróżniałam szafkę z lekami. Z początku eksperymentowałam, a potem doczytywałam. Te leki okazały się potem moją deską ratunku. Jednak zanim doszło do ocalenia, minęło bardzo dużo czasu i każdy dzień był gorszy niż drugi. Robiłam okropne rzeczy. Doszło nawet do "mini aktu" czarnej mszy, choć dokonałam tego nieświadomie. Po kryjomu przestałam chodzić do kościoła i nie chciałam mówić mamie, a był okres świąteczny, w związku z czym należało przystąpić do komunii. ja natomiast uznałam, że zamiast przyjąć ją po świętokradzku, lepiej będzie... nawet nie dam rady tego dzień napisać.

     Sprofanowałam ją. To jest akt czarnej mszy. Wyspowiadałam się z tego i grzech został mi odpuszczony, ale głównie dlatego, że był nieświadomy. Jednak szatan wiedział co robi...Myślę, że długo będę jeszcze za to pokutować.

     Cóż, hedonizm długo wiódł mnie przez życie, ale nadal nie otrzymywałam nadal zapłaty - znajomych. W liceum poznałam ludzi, w którym imponowałam lekomanią oraz zorientowałam się, ze po alkoholu (który spożywaliśmy w parku) znacznie lepiej mnie traktują, a nawet lubią, nie wspominając o oczywistym jego działaniu.

     W końcu 6 stycznia kilka lat temu mocno przedawkowałam jeden ze specyfików i moja mama od razu podjęła środki, mające na celu przywrócenie mi zdrowia. Już wtedy moja mama otrzymywała znaki z Nieba, dzięki którym wiedziała, że ma być ostrożna. Zrozumiała co się ze mną dzieje. Od tamtej pory trwa proces rekonwalescencji. Udało mi się szybko porzucić koszmarny nałóg, ale do dziś mam zniszczony żołądek i każdego dnia to odczuwam.

     Oddanie duszy (choć głupio brzmi) jest prawdziwym doświadczeniem. Jest jak straszna rana i wystarczy chwila żeby ją mieć, a lata na to żeby się zagoiła. Po tym wszystkim stałam się oziębła dla innych, odizolowana i błagałam Boga o pomoc codziennie. Przyznam, że bałam się wrócić do Jezusa. Po pierwsze- czułam się taka zniszczona, że nie wierzyłam w to, ze mnie może kochać. Po drugie - życie które wiodłam było tym co znałam, nie chciałam się zmieniać. Teraz moje serce jest jeszcze spokojniejsze niż przed świadomym odejściem od kościoła W końcu kiedyś powiedziałam "Panie Jezu, chcę mieć duszę jak wtedy kiedy byłam dzieckiem i wierzyłam tylko w Ciebie, weź moje rany i ulecz" Zaczęły się dziać cuda. Zaliczyłam mnóstwo etapów w powracaniu do wiary, które z pozoru nie wyglądają pozytywnie. Czasem nawet jakby mi się pogarszało, a Jezus coraz bardziej odtrącał, ale każdy z nich przyniósł mi potrzebne łaski i mądrość na przyszłość. Owszem zmieniłam się, ale tylko na lepsze.

     Dziś mam 20 lat. Teraz wiem, że Bóg jest nie tylko miłością, ale wolnością. Uratował mnie, nadał sens wszystkiemu i każdy dzień z mojego przeszłego życia łączy się z innymi w logiczną całość. Widzę, że gdyby nie ta cała droga, nie rozumiałabym wszystkich łask, które otrzymałam. Jestem dużo silniejsza niż wtedy gdy myślałam, że obojętność na innych i niewrażliwość to moc. Mocą jest przebaczenie. Miłość. Do dziś dziwię się ludziom, który sami przychodzą do szatana i proszą go o różne rzeczy naiwnie myśląc, że je dostaną, przy okazji robiąc to co chcą. To nie prawda. On nie jest dobrym wujkiem, który rozdaje prezenty, ma nas za nic. Nie obchodzi go co obiecał, a nigdy nie zawaha się zwieść, nawet najgorliwszych wyznawców. Wszystko co osiągnęłam w sferze towarzyskiej, która była moim wiecznym kompleksem, zawdzięczam destrukcji, do której szatan mnie doprowadził. Nie raz chciałam umrzeć. Z każdym kto zdecyduje się na to będzie tak samo.

     Natrafiłam na Tajemnicę Szczęścia i Koronkę do Ran, dzisiaj nie zasnę bez zmówienia ich. Po latach walki o powrót, udało się. Jestem bardziej świadoma swojej wiary, bardziej odpowiedzialna. Jedyne co udało mi się zachować to czystość, choć też wiele razy próbowałam to zmienić na siłę. Traktuję ją jako dar i gdyby nie te wszystkie wydarzenia, pewnie nie doceniałabym jej, wchodząc w liczne bliskie kontakty. Ponadto, od kiedy modlę się wspomnianymi modlitwami, brzydzę się złem, szczególnie potworną muzyką, której słuchałam. Wszystko jest inne, patrzę na świat przez zupełnie inny pryzmat. Bez Boga nie byłoby to możliwe. Wiem też, że przykazania to nie kula u nogi, ale wyznaczniki, które pozwalają kształtować charakter i siłę, która tak bardzo od zawsze mi imponowała. Duchową siłę, zwyciężającą wszystko. Nigdy nie sądziłam, ze jeszcze kiedyś znowu poczuję tą niesamowitą więź. Każdego wieczora płaczę ze szczęścia.      Wiem, że się rozpisałam, ale i tak oszczędziłam wiele szczegółów. Bardzo chciałam, żeby ktoś mnie wysłuchał.


Victoria


Uwierzyć w czułość Boga. Wiara a ludzka duma Uwierzyć w czułość Boga. Wiara a ludzka duma
Rémi Parent
Czy chrześcijanie nauczyli się przeżywać swoją wiarę w Boga Jezusa Chrystusa w taki sposób, który utwardza ich w człowieczeństwie? Nie powołują się przecież na pierwsze lepsze bóstwo! Wyznają Boga Jezusa Chrystusa, którego śmierć-zmartwychwstanie na zawsze zapewnia zwycięstwo życia nad śmiercią... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 ania: 13.11.2015, 19:31
 Bóg jest Miłością i doświadczam tego każdego dnia. Piękne świadectwo.
 parafianka : 10.11.2015, 11:21
 ja cały czas poszukuję, bardzo potrzebuję Boga to wiem, ale nie potrafię jeszcze całkiem zaufać, cały czas szukam stron , świadectw, modlitw, wszystkich informacji które pomoga mi przemóc się i czuć że jestem dzieckiem Bożym. ostatnio znalazłam stronę twojaparafia.pl i zarejestrowałam się nie oczekuję cudu ale wiem że wkrótce coś w moim życiu się zmieni ...
 M: 10.11.2015, 08:33
 Dobrze, że się nawróciłaś, ale to Pan Jezus przyciągnął Cię, to On Ciebie wybrał. Chwała Panu! Pomodlę się za Ciebie :)
 Wojciech77: 09.11.2015, 11:01
 Jeśli Bóg jest miłością to czy tej bożej miłości można doświadczyć? Bo jeśli to ma polegać tylko na tym że wysłuchujesz tylko jaką to miłością jest Bóg a tego nie doświadczasz w życiu, to taka wiara niczym się nie różni od dziecinnej zabawy w wymyślonych przyjaciół z której czas najwyższy wyrosnąć.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej