Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Kiedy ostatni raz byłam u spowiedzi

     Kiedy ostatni raz byłam u spowiedzi? Realnie rzecz ujmując to bardzo dawno temu. Chyba wtedy kiedy zaczęłam dojrzewać, jako nastolatka, bo jeszcze wtedy spowiadałam się szczerze. Lata mijały, a ja zaczęłam się coraz bardziej zatracać w swoim odtrącaniu Chrystusa. Tak, najpierw przestałam się modlić, codzienna modlitwa, nie to nie dla mnie, za dużo czasu pochłaniała, to za dużo klęknąć i pomodlić się. Tak szczerze, nie formułkami wyuczonymi na pamięć, choć i to wkrótce przestałam robić. Bo wydawało mi się to bez sensu. Potem było w sumie już co raz gorzej, coraz dalej byłam w tym swoim egzystowaniu jak Zosia samosia, bez Kościoła, bez wiary. Trudno mi to było przełknąć, a wiara, po prostu mi nie była potrzebna. I nawet gdy znalazłam się w kiepskiej sytuacji zdrowotnej to nie modliłam się szczerze o uzdrowienie, nie łączyłam się z Bogiem w tym wszystkim, tak chciałam tego, ale minimalnym wysiłkiem ze swojej strony, wymagałam uzdrowienia od Boga za darmo, nie był dla mnie ważny, nie znów nie był, nie kochałam Go, nawet nie wiem, patrząc z perspektywy dzisiejszego dnia, czy Go lubiłam, czy szanowałam, pewnie z moich wypowiedzi, albo przynajmniej z ich części wynikało to że nie. Każdy mógł tak pomyśleć. Znalazłam sobie innego bożka, bożka o którego zawsze są podejrzewani mężczyźni a więc pornografię, tak w internecie jest bardzo łatwo dostępna, każdy może wejść na jakieś stronki z filmami, zdjęciami, ale nie zdjęcia nie były dla mnie interesujące, bo nie wyrażały żadnych emocji, a film to połączenie obrazu z dźwiękiem. To było to coś, to co mnie podniecało, co mnie wprowadzało w stan euforii, który zamykał wszystko inne dookoła mnie, były opowiadania erotyczne, które też wprowadzały w ten sam stan przyjemności, przynajmniej na początku, to było coś, teraz, teraz chyba pozostały tylko filmy, gdyż mam tak rozbujałą wyobraźnię i nie wiem jak to do końca nazwać świadomość seksualną( ?) nie to nie dobra nazwa, bo ja seksualnie w ogóle nie jestem świadoma, w ogóle nie jestem dojrzała. I to mnie pogrążało, teraz zaczynam się zastanawiać, co doprowadziło do tego, że zaczęłam to robić, że zaczęłam znajdować przyjemność w oglądaniu, jednak nieszanowania kobiet, w oglądaniu przejawów szowinizmu. Braku miłości do drugiego człowieka, bo jak to inaczej można nazwać ? Wynikło to z potrzeby przytulenia przez kogoś, błędne koło, nie jestem przytulana, to sobie popatrzę jak koleś nie szanuje na filmiku laski, tak ale przecież on ją przytula, w sumie daje jej jakąś tam przyjemność. Ale jaką... nie to nie przyjemność. Ja wtedy byłam przytulona, bo sama się zaczęłam do siebie tulić. Zaczęła się moja przygoda z masturbacją, bo i filmiki były za słabe, nie dawały tego przytulenia, a może inaczej przestały go dawać.

      Ciągle szukałam tylko jednego tego przytulenia, tej akceptacji w domu słyszałam jesteś za gruba, musisz schudnąć, musisz być lepsza, w szkole, w tym co robisz, musisz być najlepsza, ale weź się postaraj bo jesteś za gruba, nikt mnie nie przytulał, tak, nikt, długi okres, pierwszy raz, który utkwił mi w pamięci, kiedy ojciec mnie przytulił to moje 18 urodziny, matka nawet wtedy nie przytuliła mnie szczerze. Wiem jedno, oboje się z ojcem wtedy poryczeliśmy. Ale to był prezent, największy jaki tego dnia dostałam, nie chodzi o to, że brakuje nam pieniędzy, czy naszym znajomym, nie, wręcz przeciwnie, prezenty były dość hojne, ale żaden nie tak ważny, nie tak duży. Na początku liceum zakochałam się w chłopaku, ale ten mnie nie zauważał, a byłam za mało odważna, żeby sama podejść, spróbować, może się uda. W gimnazjum byłam osobą, która była wyśmiewana, nie szanowana przez dzieciaki, tak, bo byłam gruba, i jeszcze byłam dobra z niektórych przedmiotów. Znalazłam akceptację w pornografii. To przytulenie, zrozumienie którego nikt mi więcej nie dawał, nikt o tym co działo się w gimnazjum co działo się wtedy w mojej głowie nie wie, bo skąd ma wiedzieć. Nigdy z nikim, nie dzieliłam się prawdą o swoim życiu. Po liceum tuż przed studiami musiałam zacząć walczyć o swoje zdrowie fizyczne. To było najważniejsze, nie było czasu myśleć o tym, że czasem też trzeba zadbać o zdrowie psychiczne, nie nie było na to czasu, walczyłam o każdy dzień, żeby przedłużyć okres swojego normalnego egzystowania. Przez tą moją chorobę, nie dostałam się na wymarzone studia, to oczywiście była kolejna porażka, bo nie osiągnęłam tego na czym mi zależało po raz kolejny. No i znów przytulenie i zrozumienie znalazłam w filmikach o zabarwieniu erotycznym, bo byłam przytulona, nikomu nie musiałam się tłumaczyć, nikomu nie musiałam nic udowadniać, a było mi przyjemnie, i cieplutko tak bo tego ciepła mi nikt więcej nie dawał. Albo ja po prostu od nikogo, nie chciałam go brać. Nie dawałam się poznać, taką jaką jestem, tylko chciałam żeby ludzie mnie widzieli troszeczkę inaczej, wolny ptaszek, beztroski, uśmiechnięty sangwinik, bez żadnych zobowiązań, taka ogólnie jestem, ale nie do końca, bo jednak coraz bardziej zaczęło mi brakować tych zasad jakiś ograniczających, szukałam miłości. Przytulenia, ciepła, tego czegoś, brakowało mi tego. I co według starej zasady znów pornografia bo mi to dawało to czego mi brakowało. A nie miałam czasu szukać drugiej osoby, która byłaby zainteresowana przytulaniem takie grubego potworka jak ja, to miałam w głowie, gruby potworek, tak do tej pory tak jest, i ciągle walczę by być jeszcze lepszą, żeby nie przytyć.

     Ciągle słuchałam jak koleżanki mówiły o tym, jak zjadły coś dobrego, a ja wiedziałam, że jeśli to zjem to będę coraz grubsza. I tak było, wszystko ograniczałam a rodzice na mnie krzyczeli, że jestem za gruba, że jestem gruba, że jestem gruba, i to ciągle tkwi w mojej głowie, już pod koniec nie wiedziałam co mam poradzić, bo jeść się chce a ja jestem gruba, a waga pokazuje coraz wyższe wskaźniki, i zaczęłam sobie pewnego dnia radzić z tym w sposób inny. Zaczęłam wymiotować, wszystko co zjadłam. Wszystko stało się to pewnego dnia przed wizytą u lekarza, na której wiedziałam co usłyszę że powinnam schudnąć, że to obciąża mój chory organ, że w ogóle jest to niezdrowe, i lekarz jak mi się wydawało nie słuchał moich tłumaczeń, że ja się staram, nie nie staram się bo nie widać efektów, nic się nie zmienia, a wręcz jest coraz gorzej. I tak przed wizytą u lekarza stanęłam na wagę x kg rekord, już nie wiedziałam, wtedy zwymiotowałam jakieś kilkanaście gram może kilogram, wiem, że następnego dnia u lekarza ważyłam x kg, jest udało się chociaż na chwilę, choć w sumie i tak dostałam opieprz że byłam za gruba, że nic się nie zmienia, nie staram się, że jest coraz gorzej. A ja chciałam akceptować siebie i tego, żeby inni mnie akceptowali, taką jaka jestem, tylko znów nie umiałam tego powiedzieć wprost. I tak nie walczyłam już z niczym oprócz swojego stanu zdrowia fizycznego. Czyli zmniejszeniem wagi, co mi nie wychodziło, więc wymiotowałam, co jednak i tak nie dawało efektów, rewelacyjnych. Aż do momentu który zmienił moje życie na jakieś x lata. x roku walki o coś co dało mi nową jakość życia i x miesięcy otrzepywania się z błota, nie miałam czasu pomyśleć nad uczuciami, nad tym czego mi od początku brakowało i za czym tak od początku goniłam a więc za tym cholernym przytuleniem. Czyli jedynym faktem,którego mi brakowało. Bo już nawet ta pornografia przestała mnie cieszyć, nie dawała tego 'dobra', nie dawała tej miłości akceptacji, jak na początku i stwierdziłam, że teraz mam czas by kogoś fajnego poznać, jakiegoś faceta. Internet, tak, najlepsze źródło do poszukiwań, bo w sumie w realu nikt nie chciałby takiego potwora jak ja, i pomimo że moje ciało się zmieniło przez okres walki z chorobą, a więc schudłam bezpowrotnie 30 kg, to ciągle uważam się za takiego grubego potworka, bo to widzę w lustrze. Bo wiem, że muszę się cholernie pilnować aby nie przytyć a każdy dodatkowy kilogram to jest totalny dramat, bo wiem, że może to być drabina w górę.

     I znów nie zastanawiałam się nad swoją wiarą, nie chciałam swoich spraw powierzyć panu Bogu, bo to nie, na pewno nie przyniesie efektów, zabobon i tyle, ludzie raczej udają że wierzą, tak jak i ja zaczęłam udawać, bo nawet moja spowiedź nigdy nie była dobra, nigdy. Pojawili się ci faceci, X, chyba najlepszy z nich wszystkich, cichy, spokojny chłopak, choć trochę ciapa, tak go postrzegałam, nieudacznik, zahukany dzieciuch, ale chciał mnie, i tak przeżyłam swój pierwszy pocałunek, który zupełnie wypalił wszystko co do X czułam, ten rodzaj wdzięczności za to, że mnie zaakceptował. Nic nie było w tym pocałunku a nawet więcej, jeszcze dodatkowo mnie zestresował, przyznałam się, że całowałam się wtedy po raz pierwszy w życiu, spojrzał na mnie z niedowierzaniem, ale tak właśnie było, wiem, że nie chciałam już z nim być, zakończyłam tą znajomość, później korespondowałam jeszcze z jakimiś kolesiami, ale żaden mi nie odpowiadał, pomyślałam sobie Gumtree to głupie miejsce, w sumie to tu jacyś dziwni ludzie wchodzą, zapisałam się na Sympatię. Kilkunastu facetów do mnie pisało. Łał jakie docenienie, jestem ładna, jestem fajna, każdy się chce do mnie przytulać, tak, chcą ze mną uprawiać seks, nie te wyznania mi nie pasowały, nie chciałam z nikim uprawiać seksu, nie, zazwyczaj odpisywałam na takie maile, nie nie jestem zainteresowana, bo pozostało we mnie coś. Coś co blokowało mnie przed czymś takim. Może sama nie dojrzałam. Może. Ale czy to nazywa się dojrzewaniem ?! Nie pisałam do tych osób które mi nie odpowiadały w sensie wizualnym, albo pisałam po prostu, że nie jestem zainteresowana. Napisał do mnie koleś, trzydziesci parę lat. Prawnik tak, to mi się podobało a więc inteligentny, ktoś kto mógłby być dla mnie. Fajnie rozmowa się potoczyła, miło serdecznie, potem jakieś dyskretne aluzje na temat seksu, fajnie ok, pomyślałam sobie spotkam się z nim, może on mnie przytuli, może będzie inaczej, może.... ale okazał się być kolesiem, który szukał tylko i wyłącznie tego. Nawet bym powiedziała, nie tylko tego a jeszcze jakiś tam urozmaiceń. Nie, jednak po tym spotkaniu stwierdziłam że to nie dla mnie, i pomimo że myślał iż będzie miał upojną noc, ja wsiadałam do autobusu... Napisałam mu jeszcze maila, żeby doszczętnie zakończyć tą znajomość w taki sposób, żeby jednocześnie się nie obraził, ale nie chciał już się ze mną spotykać, tak się też stało. A ja sama poszukałam sobie kolegi na Sympatii, znalazłam fajnego gościa, pomogłam mu, posiedziałam popisałam z nim, on wyszedł powoli ze swojego dołka, i ja pokazywałam szczęście, którego w danej chwili mi brakowało, ale wiedziałam, że jeśli ja się załamię, i pokażę mu to to on też odstąpi od swoich planów, mieliśmy jakieś tam wspólne plany jako przyjaciele, dobrzy koledzy, ale ja zrezygnowałam bo pojawił się fajny kolega, na horyzoncie, inteligentny, młody pomyślałam że może znów coś z tego będzie. Pisaliśmy ze sobą dość długo, potem on zaczął do mnie dzwonić, a nasze rozmowy, potwierdziły tylko moją opinię o nim, że jest fajny, że jest wartościowy, i bardzo inteligentny, z całego serca chciałam się z nim spotkać, chciałam z nim pogadać na żywo, zobaczyć jaki jest, spotkaliśmy się, i przesiedzieliśmy pół nocy razem, było bardzo miło, wtedy poczułam, że jednak się nie myliłam, poczułam takie zaufanie jak do nikogo nigdy, takie zauroczenie tą całą sytuacją. Zaufałam mu 100 % noc chyliła się ku ranu, i nie chciałam żeby odchodził to było coś co wtedy pchnęło mnie do tego, żeby z nim pójść, poszliśmy do hotelu, dostałam wtedy to przytulenie, nie było seksu,to mnie jeszcze dodatkowo wzmocniło w przekonaniu, że jest wartościowym gościem, że chcę być blisko niego, jego przyjaciółką, kumpelką, nie zakochałam się nie chciałam niczego więcej od niego tylko być dla niego tym misiem, którego przytulił do siebie, tak cholernie docenił. Jak jeszcze nikt nigdy.

     Nie odezwał się po spotkaniu, wiedziałam, że jeśli sama tego nie zrobię, to go stracę, i odezwałam się zawalczyłam, i w tym dniu podczas tej rozmowy założyłam maskę, tak, zaczęłam się zachowywać nie tak jak ja, powiedziałam że jeśli chce to będę jego przyjaciółką jak on to określił tylko do łóżka,tak mi to wtedy pasowało, bo miałam w pamięci to jak mnie przytulał, chciałam, żeby trwało to i trwało, długo, żeby tak było. Za wszelką cenę. Chciałam, żeby się ze mną spotkał, był, żeby mnie przytulał, bo mam to w głowie, że to było coś czego tak długo długo potrzebowałam, dostał wszystko a nawet więcej, tylko po to żeby chciał się ze mną spotkać, przytulać mnie. Wszystko dostał wszystko, jeszcze nigdy dla nikogo takich cudów nie wymyślałam, chciałam mu gotować, kupiłam ładną bieliznę, chciałam żeby był ze mną, chciałam, żeby to on był tym pierwszym, bo zaufałam mu do końca tak jak jeszcze nikomu, a wszystko tylko po jednym spotkaniu. To było dla mnie tak wspaniałe przeżycie, tak wspaniale spędzony czas. Ale w tym swoim dawaniu siebie całej jemu, tylko za to żeby chciał się ze mną spotkać, zagalopowałam się, zrobiłam z siebie kurwę, tak jak te wszystkie laski w tych pornosach, mógł mieć mnie tak jak tylko chciał, chciał cylinder kupiłam cylinder chciał piórka kupiłam piórka, a jednak on nie chciał się pomimo tego wszystkiego ze mną spotkać, nie chciał,... i znów rozpacz, bo pomimo starań nie osiągnęłam tego co chciałam znów coś mi nie wyszło... znów, jestem tą głupią dziewczynką z gimnazjum, z której wszyscy się śmieją, bo jest gruba i nikt jej nie chce. W trakcie spotkałam się z kolejnym facetem, gdy już wiedziałam, że jednak z tym moim misiem nic nie będzie, wiedziałam po co się z nim spotykam wtedy wyraźnie chciałam seksu, chciałam i mu o tym wprost napisałam, tak, spotkaliśmy się byłam ubrana w sukienkę, jedwabną, pończochy, szpilki, czyli wszystko to co chciałam dać mojemu misiowi, żeby był szczęśliwy, wtedy w głowie miałam, że się na nim odgrywam, że jeśli on mnie nie chce, to inny mnie zechce. I mnie zechciał, bo niby dlaczego nie, zaczęliśmy się całować, potem poszliśmy do samochodu, fajnie, jego ręce powędrowały by dać mi przyjemność, ja zresztą też dałam mu przyjemność, ale seksu nie było, bo wiedziałam, że chcę przeżyć ten swój pierwszy raz z moim misiem, który mnie nie chce, ale ja nadal w to ślepo wierzyłam, że może w końcu zgodzi się na spotkanie. Zrezygnowałam ze znajomości z tamtym bo wiedziałam do czego doprowadzi, ale jednocześnie zaczęłam sobie szukać nowych, od tamtego gościa nikogo nie poznałam, choć dziewczyny ze studiów poleciły mi kolesia, który teoretycznie mnie bardzo ładnie przytuli bez żadnych zobowiązań, ale on był przytomniejszy ode mnie i powiedział że nie chce tak, że jednak po głębszym zastanowieniu się nie chce tak. I ja po jego wiadomości też coś zrozumiałam, że ja też tak nie chce. Miś też dostał wiadomość ze ja jednak konkludując nie chce być jego przyjaciółką w sensie rozumianym przez niego, a w swojej głowie też definitywnie zakończyłam tą znajomość.

     To było dzisiaj, wiem, że jednak lepiej jest być samą i mieć czyste sumienie, niż robić coś dla kogoś pod maską. Wiem, że najważniejsza jest wiara w Boga, bo jednak coś się we mnie poprzestawiało w ciągu tych kilkunastu dni. Już nie chcę mojego misia, już nie chcę żadnego innego w jego zastępstwie. Chcę być sama, pewna siebie, tak, żeby już nigdy przenigdy nie stać się dla kogoś kimś, kim tak naprawdę nie jestem.


T


   


Uwierzyć w czułość Boga. Wiara a ludzka duma Uwierzyć w czułość Boga. Wiara a ludzka duma
Rémi Parent
Czy chrześcijanie nauczyli się przeżywać swoją wiarę w Boga Jezusa Chrystusa w taki sposób, który utwardza ich w człowieczeństwie? Nie powołują się przecież na pierwsze lepsze bóstwo! Wyznają Boga Jezusa Chrystusa, którego śmierć-zmartwychwstanie na zawsze zapewnia zwycięstwo życia nad śmiercią... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Mariusz: 09.04.2016, 14:30
 Bardzo ciekawa historia, nie jestem gruby ale też czułem się w podstawówce i gimnazjum odrzucony, też brakowało mi miłości, i też wpadłem w nałóg pornografii, i wiesz co, powiem szczerze, tylko Chrystus i jego miłość może pomóc, mi pomogła odrzuciłem grzech i stałem się innym człowiekiem, niestety znów do niego wróciłem, ale wiem że jest droga wyjścia, i na pornografię i na akceptacje, Jezus naprawdę pomaga. :)
 Paweł : 23.03.2016, 19:01
 Ciekawe świadectwo historia trochę podobna do mojej. Też brakuje mi mojej misi i też jestem za gruby. Jednak wiem że pornografia nic poza wstydem nie daje i była ona nigdy moim problemem. Też spotykałem się z wieloma dziewczynami ale to by szanowały czystość było ważnym kryterium doboru tych osób. Zawsze też chodziłem do spowiedzi przynajmniej 2 razy w roku.
 D: 23.03.2016, 12:36
 Tytuł nijak ma się do tekstu :( Ale, czasem trzeba przejść przez piekło - w przenośni, by dotknąć nieba :) Czasem trzeba się zgubić,by się odnaleźć. Powodzenia T abyś w przyszłości znalazła wspaniałego misia, przy którym będziesz sobą .
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej