Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jezus Chrystus przemienił moje życie i zabrał stare życie

     Mam na imię Dominik i mam 24 lata. Chcialem się teraz podzielić świadectwem mojego nawrócenia i jak Jezus Chrystus przemienił moje życie i zabrał stare życie. Jak zabrał serce pełne egoizmu i pychy, a dał nowe życie i serce pełne radosci, pokoju, gorliwości, i płomionnego ducha.

     Zacznijmy od tego że ja byłem typowym Polakiem-Katolikiem, albo innaczej mówiąc niewierzącym. Pochodze z rodziny patologicznej gdzie dominował alkohol, przemoc, i kłutnie. Chodziłem do kościoła ale jak do sklepu. Wszystko co było związane z kościołem było dla mnie totalnie mechaniczne, tak tylko po to aby odfajkować, odchaczyć, aby odbębnić. Kościól tak naprawdę był dla mnie nieważny. W całym tygodniu zaliczałem tylko godzinną Niedziele. I ta godzinna msza była dla mnie tak naprawdę taką nudą na której gdzieś tam siedziałem na hórze i wyglądałem na dziewczyny. Niestety, ale to dlatego że nie znałem Ojca Niebieskiego, a było to spowodowane brakiem miłości ze strony mojego ziemiskiego ojca. Teraz pacząc z perspektywu bycia blisko pana Boga i mając z nim relacje, ja byłem wtedy po prostu zasilepiony przez diabła. Miałem takie jakby czarne klapki na oczach które uniemożliwiały mi dostrzec kim tak naprawdę jest Bóg i co jest ważne w życiu dla każdego człowieka.

     Wcześniej, byłem zagubionym człowiekiem. Miałem myśli samobujcze które były powodem braku radości z życia, objawy depresji i nerwicy, i niskie poczucie wartosci. Bylem tak naprawdę takim nieśmiałym i grzesznych kozakiem z przyklejonym uśmieszkiem skrywającym wszystko w sobie. Bardzo się zamartwiałem co będzie kiedyś. Byłem tak naprawdę bardzo poranionym człowiekiem, który gdzieś to wszystko trzymał w sobie i udawał że wszystko jest w pożądku. Traciłem dużo czasu robiąc naprawdę zbędne rzeczy. Raz na jakiś czas sięgałem za różaniec, ale to i też było takie mechaniczne i oficialne.

     Mój wzrot w życiu, czyli nawrócenie zaczoł się gdy bardzo źle szły mi studia, nie układało mi się zbyt dobrze, po prostu moja sytuacja była cała w ruinach. To było dla mnie ogromną łaską za którą Jezusowi bardzo dziękuje że do tego dopuścił. Mój pan, Jezus przemówił do mnie "przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny" (Dz 1728). Więc, kiedyś pewnego dnia, kiedy mój domek z kart się zawalił, w konicu upadłem przed obrazem Jezusa i błagalem o pomoc, bardzo płakałem. Dostałem chyba daru łez, czyli dar oczyszczenia mojego serca. Jezus własnie tego dnia poprzez moją postawe pełnej skruchy i wylanych łez, wylał na mnie swoje Boże Miłosierdzie. Zaczoł się proces mojego przybliżania do pana Boga. Najpierw natrafiłem na Nowenne Pompejańską – tak zwaną modlitwe nie do odparcia.

     Pierwszą Pompejanke odmówiłem o potrzebne dla mnie łaski. Otrzymałem pokój serca i przede wszystkim chęć przemienienia siebie samego, mojego życia i zrozumienia wielu rzeczy w totalnie inny sposób niż jak nam to ten chory świat pokazuje i mówi. Maryja pokazywała mi wszystko co było złe w moim życiu, to że żyje w grzechach i to że źle postępuje. Więc, to wszystko zmieniałem nieustannie.

     Moje nawrócenie było pewnym procesem i bardzo ciężką pracą nad sobą. To była naprawdę pierwsza ligowa jazda bez absolutnie żadnej trzymanki. Nieustannie zajmowalem się modlitwą, czytaniem religjnych książek, w tym oczywiście Pisma Świętego, i przede wszystkim zdobywaniem wiedzę na temat zagrożeń duchowych, jednocześnie robiąc to coraz dłuższą listę moich grzechów, dłuzszą niż kilka paragonów z supermarketu. Cały czas się spowiadałem i chodziłem na modlitwy uwolnienia i uzdrowienia. Również pokutowałem za moje popełnione grzechy. Przybliżając się coraz bardziej do pana Boga, cały czas mowiłem Jezu przemieniaj mnie, czyń ze mną co chcesz, abym ja był takim jakim ty chcesz, Maryjo oddaje ci się w niewole, jestem cały twój, rób ze mną co chcesz. Z naprawdę każdym miesiącem widziałem zmiane i widze cały czas, jak staję się coraz bardziej wartościwą osobą. Naprzykład, dawniej przeklinałem, a teraz nie pamiętam kiedy ostanio wyszło chociaż jedno przydkie słowo z moich ust. Dawniej nie szanowałęm rodziców i miałem do nich jakąś nienawiść, teraz mogę powiedzieć że ich kocham, przynajmniej prubuje. Zapragnołem również trwać w czystości do ślubu, pomimo tego że nie mam dziewczyny. Dzięki łasce Jezusa i opieki Maryi stałem się jakby nowy, inny.

     Oczywiście, jak to bywa podczas nawrócenia, szatan bardzo mnie straszył po nocach i nadal to robi ale również perfidnie używa wszystkich możliwych ludzi dookoła aby mnie obrażać, poniżać, podbużać, i zniszczyć. Krótko mówiąc walczył o moją dusze. To była długa walka duchowa i nadal jest i zawsze będzie.

     Różaniec ma ogromna siłę, przekonałem sie kiedyś o tym, gdy pewnego razu się modliłem. Nagle zaczałem słyszeć straszne bluzgi i przeklenistwa, pod adresem Maryi: ty ku***, ty fra****, po prostu cały komplet róznych bluzg i przeklenistw. Na początku mysilałem że jestem jakiś nienormalny, bo to wychodziło tak jakby z moich ust, takie miałem wrażenie. Ale jakiś czas puziniej natrafilem na pewne świadectwo i okazało się że nie tylko mi się to przytrafiło.

     Jeżeli chodzi o grzechy to nie mogłem sobie poradzić z jednym. Upadałem w nim cały czas, jednocześnie dręcząc Jezusa pytaniami, "jaka jest przyczyna że tak upadam?". I dostałem odpowiedź w niesamowity sposób. Kiedyś w kościele, przed Świętem Miłosierdzia Bożego, czyli w sobotę było takie jakby spotkanie na którym był wystawiony Przenajświętszy Sakrament. A przed nim leżał koszyk z karteczkami, z fragmentami z Dzienniczka Św. Faustyny i ksiądz powiedział że biorąc taką karteczkę z koszyka, to bedzię to co pan Jezus nam pragnie dzisiaj powiedzieć. I tak klęcząc przed Św. Sakramentem, pytałem się, "Panie Jezu co ty pragniesz mi dzisiaj powiedzieć?" Więc, wziąłem jedną z karteczek, przyszłem do ławki, a na niej pisze tak: "Przyczyną twoich upadków to jest to że za wiele liczysz sam na siebie, a za mało się opierasz na mnie. (Dz 1488). To doświadczenie zmieniło moje życie i jeszcze bardziej pogłebiłem relacje z Jezusem i bardziej się w nim zakochałem. Trzymam ten, jak by to ktoś sarkastycznie nazwał "świstek", na pamiątke w ramce na zdjęcia, bo jest to dla mnie pewna forma listu korspedycyjnego od pana Jezusa. Zachęcam wszystkich kapłanów do praktykowania takiej formy spotkania w waszych kosciołach. Wy parafiane mówicie o tym w waszych wspólnotach i parafiach. Bo wielu ludzi naprawdę może doświadczyć wspaniałych rzeczy takich na przykład jak ja.

     Ja już poprostu wiem, że on naprawde jest żywy, że jest pośrod nas. Nie mam żadnych wątpliwości. Często problem polega na tym że my mysilimy że Jezus i Maryją są gdziesz daleko w galaktyce, podczas gdy oni są w nas. Ja nie miałem totalnie nikogo kto by mi pomógł w czym kolwiek jeżeli chodzi o pogłebienie wiary i wiedzy. I doszedłem do wszystkiego zadając Jezusowi po prostu pytania na wszelkie tematy. I mi odpowiada na wszystkie pytania w cudowny sposób. Ale trzeba pytać.

     Oczywiście, nie przestałem od razu upadać, bo wstyd się przyznać nie do konica wiedziałem jak mam niby się opierać na Jezusie. Ale w ciągu pół roku, opanowałem sprawe. Pomogło mi również pogłebienie relacji z Maryją i Duchem Świętym. Ale też noszenie krzyża św. Benedykta i cudownego medalika. Ale tak jak już wspomniałem, najlepszym pociskiem na grzech, jaki kolwiek smutek czy zmartwienie jest bycie gorliwym i płomiennego ducha, w czym pomaga dziękowanie i uwielbianie Jezusa w każdej sytuacji za wszystko. Mało się o tym mówi. A to jest złoty klucz.

     Nowenne Pompejańska odmówiłem również za Dusze Czyscicowe, otrzymalem ogrom łask przede wszystkim docenienia Mszy Świętej. Wiem że moja modlitwa była bardzo mocna i wierze że wiele dusz poszło do nieba, ponieważ raz doświadczyłem namacalnego ataku demona, pod koniec nowenny. Pewnego ranka gdy sie budziłem, (było to doświadczenie duchowo-cielesne, nic mnie nie bolało), poczułem jak ktoś lub coś przebija moją dusze czy klatkę czymś na wylot, i uslyszalem jakieś słowa w stylu "o Boże". Ale to bardzo dobrze! :), bo to znaczy że moja modlitwa nie była miła szatanowi. Przez cała nowenne towarzyszyły mi koszmary, czasami bardzo straszne, poprzez które szatan tak jakby sugerował mi że jak by mógł to by mnie zabił. Podczas tej Nowenny zaczałem godnie przeżywać Msze Świetą i pomogło mi w tym wideo z youtuba - "Tajemnica Eucharystii - Catalina Rivas", Maryja mówi jej krok po kroku co się dzieje podczas mszy Świetej.

     Teraz z perspektywy czasu mogę wymenić nawet pewne rzeczy które sygnalizowały że oddalałem się od pana Boga coraz bardziej, wtedy przed moim nawróceniem. Są one następujące: chciałem ćwiczyć joge i karatę, założyć sobie kolczyk, w internecie wpisywałem jak wywołać ducha Hitlera, i nawet szukałem planszy do wywołąnia duchów. Niestety, najgorsze jest to że czasami nawet dzieci z szkoły podstawowej zabawiają się w wyłowywanie duchów bo im się nudzi, tak na żarty, a ich rodzice nie mają pojęcia o tym i przede wszystkim czym to grozi. Już niepamiętam czy to o czym mysilałem, brałem to na serio. Ale jeśli bym wjechał w to bagno to było by już pomnie.

     Dzięki wstawienictwu Maryi i łaskom Jezusa, Maryja mnie prowadziła do doskonałości. Ale i tak miałem wolną wole, mogłem w każdym momencie to wszysto zaprzepaścić. Naszczęście cały czas zadawałem panu Jezusowi różne pytania, prosiłem o łaski, o siłe, o rady, i konsultowałem z nim rózne sprawy. Ja cały czas konsultuje wszystko z panem Jezusem. On jest moim doradcą i najlepszym przyjacielem.

     Naprzykład kiedyś po studiach bachlor's degree, to jest chyba licencjat po polsku, chciałem bardzo zrobić magistra. Ale wachałem się i mówię, panie Jezu jeżeli niechcesz żebym tego robił to wywróć mój plan do góry nogami, rób co chcesz, zezwalam Ci na to, niech będzie twoja wola, a nie moja. Natychmiast znalazły się pewne osoby które mnie usilnie przekonywały żebym tego magistra, nie robił, a ja się kłociłem z nimi, że zrobię, bo zapomniałem że poddałem się woli Jezusa. A, puziniej myśle sobie, jejku, nie potrzebnie zrobiłem taką haromonie i harmideł. I teraz jestem bardzo szczęsiliwy i dziękuje mu za to jak pokierował tą sytuacją. Więc, uważajcie o co prosicie! No ale bez przesady, jak na przykład ide do sklepu kupić sobie czekoladę, to niepytam się Jezusa i nie konsultuje z nim tego; Kupić orzechową czy truskawkową? Nie, nie, kupuje którą chce!

     Dawniej byłem bardzo agresywny, nerwowy, pubudliwy, totalny brak opanowania i cierpliwości. Teraz jest kompletnie na odwrót. Dawniej miałem różne negatywne myśli o sobie i o życiu które mnie bardzo dołowały. Ale to nie były moje myśli. Kiedyś miałem pewne doświadczenie, siedząc sobie przy komputerze, usłyszałem takie słowa tak jak by ktoś mi powiedział do ucha - "Jesteś nikim, idź popełnij samobójstwo." Teraz już wiem, kto mi podsuwał te wszystkie dolujące myśli i nawet natchnienia, diabeł. Od tamtej pory już tak naprawdę nigdy sobie niepowiedziałem i niepomyślałem nic netagywnego. Już niedoświadczam żadnych zwątpień, lęków, czy zmartwień, co niestety ale jest totalnym przeciwieństwem wiary i trzeba się z tego spowiadać. Ciwicze się w nieustannym dziękowaniu i trwaniu w obecności Jezusa. Jak się coś dzieje złego to mówie "dziękuje się za to że ....., ja wiem że ty dopuszczasz do tego i ty wyciągniesz z tego dobro, i spełnisz moje potrzeby i potrzeby wielu ludzi". A jak moje myśłi gdziesz krążą to tylko mówie dwa słowa "Maryjo, słodki Jezu" i wszystko odchodzi. Dzięki Jezusowi, jestem tak jak by odporny na wszystko co diabelskie..

     Dlatego, Jeżeli macie myśłi takie jak "nie poradze sobie", "nie dam rady", "nigdy się nie ożenie", "nie jestem godzień miłości Jezusa", to nie są wasze myśli, lecz mysili które szatan nam podsyła aby nas wprowadzić w użalanie się nad sobą, a potem zakoić ten ból czy lęk, chwilowo przyjemnym grzechem odcinającym nas od Ojca Niebieskiego. Z Apokalipsy Św. Jana, roz. 12 werset 10 - "bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten co dniem i nocą OSKARŻA ich przed Bogiem naszym."

     Jeszcze jedna rzecz, dla niedowiarków, że istnieje świat ponadnaturalny, nadprzyrodzony, świat który nas otacza ale my go niewidzimy chciałbym jeszcze opowiedzieć o dwóch nadprzyrodzonych rzeczach których doświadczyłem. Gdy tylko zaczołem się coraz więcej modlić na rózanicu, pewnego razu klęcząc i odmawiając Ojcze Nasz, poczułem jak ktoś mnie głaszcze. Widziałem kawałek takiego pięknego żóltego światła, które mnie dotykało, było bardzo przyjemne i ciepłe. Dla mojego wzroku było prawie że niewidoczne, bo to było jak by ktoś stał za mną. Myśle że był to Jezus. Pewnego innego razu jak tylko zaczołem odmawiać rożaniec, po mojej prawej stronie żywcem zobaczyłem posturę człowieka, ale niebyło widać kto to był, lecz kolor był dokładnie taki jak szata pana Jezusa jaką widzimy na obrazie Miłosierdzia Bożego.

     Teraz po już dwóch latach od mojego nawrócenia, mogę powiedzieć, że warto powierzyć swoje życie Jezusowi i oddać się w niewole Maryi. On mnie uwolnił i wyzwolił od wszelkiego zła, przewrotności i ułudy tego świata. Wyzwolił mnie od zniewoleń, smutków, i bezsensu życia. Ja po prostu chodziłem i błądziłem własnymi wyboistymi ścieżkami, które były ciemne i zamglone. Niepewne, smutne, i prowadzące do zgupy, problemów, i porażek. To była jak jazda na ślepo starym Fiatem 126p w nieznanym kraju bez GPSu i zepsutymi reflektorami. Jest pewna ksiązka "Magia Cała Prawda - autor Miłujcie się", która jest zbiorem świadectw na temat wszystkich tematów okultyzmu.

     Ale dzięki temu że powierzyłem moją życiową trase Jezusowi, on ją wyremontował. On ją osiwietlił, załatał drogę, wyprostował scieżki. Bo Pan Jezus który umarł na krzyżu za mnie i za Ciebie jest "drogą i prawdą, i życiem"(J 14, 6). Moje życie nabrało pełnego sensu, radości i bycia płominnego ducha. Jezus pragnie i również ciebie odnaleść i uleczyć z twioch zranień które być może są spowodowane brakiem miłości twoich rodziców, matki może ojca, i przez to automatycznie jesteś zablokowana czy zablokowany na miłość Ojca Niebieskiego, twojego taty w niebie. Ponieważ właśnie po to Ojciec Niebieski zesłał Pana Jezusa, "aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne.(J 3, 16).

     I to jest właśnie to co Jezus potrafi wspaniałego zrobić z człowiekiem. Może Cię przemienić z najgorszego nałogowca, czy z najgorszej istoty ludzkiej, w najczulszego, w najbardziej wartościowego, wspaniałego i najpokorniejszego człowieka, w prawdziwego męszczyzne lub kobiete. Ale może to uczyć tylko Jezus. Może Cię przemienić na swoje podobieństwo i sprawić że będziesz podążał jego śladami. Ale czy ty chcesz powierzyć jemu oczy swojej duszy, abyś przejrzał? Ja otowrzyłem drzwi do mojego serca, do mojego zaplątanego życia. Jezus napewno przez lata stał i czekał aż to zrobie. Bo Jezus jest cichego i pokornego serca, jak mówi ewangelia.

     A jak jest z twoimi drzwiami? Czy trzymasz je zamkniętena klucz, może uparcie dociskarz je butem tak żeby nikt niezobaczył jak Ci się żyję w twoim szarym i ponurym świecie pełnych zmagań? Może jesteś zabarykadowany w swoim mieszkaniu zmartwień, chorób, zniewoleń, harmoni, depresji, problemów, i kolejnych upadków czy rozczarowań i jednoczeście udajesz przed innymi bohatera? Mysilisz że to już koniec i że nikt Ci nie pomoże, że może już nie ma wyjścia? Ale przecież Jezus mówi do ciebie: "Oto stoję przed drzwiami i pukam. Jeśli ktoś uslyszy mój głos i otworzy Mi drzwi, wejdę do niego i spożyjemy wieczerzę: Ja z nim, a on ze Mną" (Ap 3, 20). A ty powiedz sobie: "Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ty Jesteś ze mną"(Ps 23, 4).

     Głównym powodem dlaczego wiara nie pociąga ludzi to dlatego że nie widzą bożego działania i przykłądów "wypełniania" słowa bożego. Pamiętam jak pewiem facet, blisko Boga, wpadł na fantastyczny pomysł i w dzień kobiet, czy w dzień walentynek, jeździł samochodem po drogach przy których stały nierządnice i rozdawał im róże i mówił że Jezus ich kocha. To jest wiara!!! To jest przykład. To jest bomba. Kiedyś słyszałem o chłopaku którego dziewczyna zachęcała do seksu przedmałżeniskiego, a on powiedział że nie, że nie będzie grzeszył i obrażał Jezusa. Jego kolega był tak zdumiony że oddał życie Jezusowi, powiedział że mu "ja też chciał bym być taki wartościowy jak ty". Wiara pociąga, ale tylko wtedy gdy tym żyjemy na codzień a nie tylko w Niedziele i święta. Jeżeli twoi rodzice nigdy nie dali przykładu wiary nie miej do nich żalu. Oni ci podarowali tyle miłości ile sami otrzymali od swoich rodziców. Naprawde, nie miej do nich żalu. Oni są sami zagubieni, jeżeli byście popatrzyli jakie oni mieli dzieciństwo i jaki im rodzice dawali przykład to byście zrozumieli wszystko.

     Niektórzy z was sobie pewnie myślą, no ale jak to jest z tymi wszystkimi którzy żyją bez Boga, ale tylko w Niedziele przyjdą na mszy a od poniedziałku nic. Dobrze im się żyje i wszystko mają? Odpowiedź jest prosta. Bo demon wszystko im da: kase, kariere, panienki, dobre towarzystwo, samochody, domy, itd., byle żeby trzymać ich z dala od Ojca Niebieskiego.

     Świadectwa są niczym innym jak tylko tym że skoro on mogł to i ja też. Skoro on został uwolniony czy uzrowiony to i ja też mogę. Skoro Jezus przemienił jego życie, to i może przemienić moje. Ale musisz się tylko otorzyć i powiedzieć; "Tak". Powiedz "Jezu, zapraszam Cię do mojego serca, do mojego życia, usiądź na tronie mojego serca. Zrób demolkę z mojego życia. Zezwalam Ci. Rób co chcesz. Maryjo oddajcie ci się wniewole prowadź moim życiem, kieruj. Przemień mnie na taką osobę jaką chcesz abym był(a)."

     Na koniec pamiętajcie o trzech podstawowych rzeczach które całkiem zmieniło moje życie. Pierwsza musicie się wyciszyć. Schowajcie telewizor i radio na strych, w samochodzie niczego nie słuchajcie, wyciszcie się maksymalnie. Ja osobiście wyrzuciłem w pełni sprawny telewizor na śmieci. Ja regularnie każdego dnia staram się minimum 30 minut trwać na adoracji Pana Jezusa, wpatrując sie w niego, nic nie muwiąc. Jest to konteplacja, czyli trwanie w ciszy aby usłyszeć Boży szept, który przyjdzie z czasem. Druga rzecz nie ustannie dziekujcie za wszystko, za dobre i przedewszyskim złe sytuacje. Zacznijcie od jakiś nieważnych drobnostek, aby się w drążyć w ten sposób uwielbienia i dziękczynia. Ja tak robie regularnie i mam ogromny pokój serca. Nie pamiętaj kiedy się czym kolwiek martwiłem. Nauczyłem się tego dzięki książce – "Jezus mówi do ciebie", autor Sarah Young. Trzecia rzecz przed każdą rozmową, mówicie "Duchu Święty dopomóż". Wtedy to Duch Święty będzie mówił przez was, i w taki sposób słowa które wypowiadacie nie bierzecie na siebie. I ostatnia rzecz najważniejsza pracujcie nad pogłebieniem relacji z Maryją, waszą Mamą. Zawierzcie się jej całkowicie, pomoże wam w tym "Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, św. Ludwik Maria Grignon de Montfort".

     Na koniec, pewien fragment z egzorcyzmu, co szatan mówi o Maryi, (jest zmuszony mówić w imię Jezusa): "Ona jest wszędzie. Ona mnie zabija. Zawsze mnie zabijała. Wszystko przewraca do góry nogami. Ten jej przeklęty płaszcz mnie dusi, za każdym razem. Żaden z nas tego nie wytrzyma", "Każda dusza, która jej się poświęca wyciąga kolec z Jej serca. A każdy taki wyciągnięty kolec jest jak ognisty pal, który przebija nasz mózg", "Tylu głupców się Jej poświęca. Tylko na to czekają, żeby umrzeć dla tej... i dla jej Syna!"

     Oddajcie się Maryi w niewole. Tam gdzie jest Maryja, tam gdzie odmawiacie pobożnie różaniec tam demony muszą uciekać. Poproś swojego najwierniejszego przyjaciela, aniola stróża, aby Ci się pomógł wyciszyć, uslyszeć, i zrozumieć te słowa - "Wyszedłem na twoje spotkanie, aby cię obyspać nowymi łaskami. Szukam Dusz, które by łaskę moją przyjąć chciały" (Dz 1705).


Dominik


   


Każda chwila to miłość. Rozmowa z moim Panem Każda chwila to miłość. Rozmowa z moim Panem
s. Teresa Chomieniec MSC
Każdego z nas Chrystus zaprasza do osobistego dialogu. Zapiski współczesnej siostry zakonnej, pisane są w formie rozmowy ucznia ze swoim Mistrzem, mogą być pomocą dla każdego, kto pragnie żyć z Jezusem na co dzień... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Ania: 25.11.2016, 06:50
 Dziękuje Ci Dominiku za to świadectwo czytając to wszystko widziałam siebie na Twoim miejscu, juz 11 miesięcy kiedy moje nawracanie sie zaczęło, jeszcze trwa ale i wiem ze bedzie tylko lepiej, bez NIego nie jesteśmy w stanie zrobic nic. Chwała Panu :)
 Yoli: 17.08.2016, 07:35
 Zazdroszcze ci Dominiku.Ja od lat szukam sensu i przemiany zycia,ale nic sie nie dzieje.Mysle,ze jest to spowodowane tym,ze wychowalam sie w toksycznej rodzinie.Chcialam wyjsc z tego przekletego domu i szybko wyszlam za maz za,jak sie pozniej okazalo potwora.Nie potrafilam stworzyc szczesliwej rodziny.Kiedys spotkalam czlowieka,ktory mial odmienic moje zycie,a on je zniszczyl.To chyba spowodowane jest przeklenstwem od mojej matki.Nikt nie jest w stanie mi pomoc,zadne modlitwy,ani prosby.Uwazam to za wielce niesprawiedliwe.
 Dziecko Boże: 06.06.2016, 11:23
 Alleluja! Bóg jest wielki! Dziękuję Ci Dominiku za to świadectwo. Przechodzę podobną drogę, na pewno skorzystam z Twoich rad. Chwała Jezusowi!
 Super!: 28.05.2016, 11:50
 Chwała Panu :) Cudotwórca .Jezus cierpliwie czeka nawet na zatwardziałego grzesznika ,jaką jestem ja :( Jestem blisko ,jeszcze troszkę ..a będzie tak jak powinno..dzięki Jezusowi.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej